Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Jechałem dzisiaj przez wieś drogą asfaltową. Z jednej z posesji wyjeżdżała tyłem ciężarówka z przyczepą z piachem. Pomagało jej cofać killku pracowników budowlanych. Ja przejechałem, bo miałem pierwszeństwo. Jeden z Budowlańców się do mnie przywalił i to w wulgarnych słowach ,że mogłem się zatrzymać itd. Zignorowałem to jednak i pojechałem dalej. Nie chciałem eskalować konfliktu. Poza tym było ich tam z 5-ciu, ale trochę się wkurzyłem za bezczelność.

Napisano (edytowane)

 @_Jack_ jechałeś do sąsiedniej wioski?  Prawdziwy z Ciebie "wiejski gentleman",  a niech się chłopy męczą z tą ciężarówką, przecież Ty się teraz relaksujesz na rowerku. 

Edytowane przez Turysta05
  • +1 pomógł 1
  • Mod Team
Napisano

Nie no, jeśli pracownicy budowy asystowali przy wyjeździe to powinni go zastopować jak jechał rowerzysta z pierwszeństwem, a nie pyszczeć z pretensjami. No chyba że przejechałeś jak on był już w trakcie wyjazdu i część pojazdu była na drodze.

Napisano
14 godzin temu, _Jack_ napisał:

No może i tak. Może też była głupota z mojej strony.

Raczej kwestia kultury i empatii. Widzisz, ze ktoś pomaga cofać, nikt nie wyjeżdża na pałę. Co za problem się zatrzymać.

  • +1 pomógł 1
Napisano

Bo kultura i empatia znakomitej większości kierowców wygląda tak:

- gdy samochód ma pierwszeństwo: "co mi tu będzie jakiś pedalarz się plątał, niech sobie poczeka"

- gdy rower ma pierwszeństwo: "no do jasnej cholery, pieprzony pedalarz mógł okazać trochę empatii i kultury i ustąpić"

  • +1 pomógł 2
Napisano

A mnie  wkurza  taka sytuacja. Od "wieków "  leci sobie asfaltowa droga osiedlowa. Pewnego dnia jadę  a na tym asfalcie stoi  płot i napis teren prywatny.  Bacom coraz  bardziej odwala  na stare lata bo to nie jest odosobniony przypadek .   W Zakopconym  za chwilę zostaną tylko asfalty krajowe i wojewódzkie   choć i tego do końca nie jestem pewien . 

Napisano (edytowane)

@pecio a nie uważasz, że akurat tam u ciebie jest to uzasadnione z racji napływu masy nazwijmy to umownie "turystów" oraz kosmicznych ilości pod względem zabudowy oraz tego jak ci ludzie się czasem zachowują? Chodzi ogólnie o chamówę samochodową, quady, skutery inne moto. Gorzej jak masz inne tereny dużo mniej "najechane" i wszędzie "tereny" prywatne", zakazy czy teren monitorowany. Przecież to już jest obsesja i nasz sport narodowy przynajmniej w Małopolsce. 

Tak poza tym wnerwiony jestem pogodą a bardziej ilością tego białego gówna co to nakurzyło w górach. Jeszcze niech będzie do kompletu jak w ubiegłym powtórka z zimy w połowie maja😡

Edytowane przez Tyfon79
Napisano
W dniu 1.04.2026 o 18:53, _Jack_ napisał:

Tak do sąsiedniej. Przepisy to przepisy. Ja miałem pierwszeństwo i to też nie był relaks.

Pamiętaj, że pierwszeństwo autem masz zawsze u blacharza, a rowerem niestety na cmentarzu 👍

Napisano
20 godzin temu, Tyfon79 napisał:

wszędzie "tereny" prywatne", zakazy czy teren monitorowany. Przecież to już jest obsesja i nasz sport narodowy przynajmniej w Małopolsce. 

No widzisz i jak Ci ludzie przyjeżdżają nad morze to na plaży parawanami sobie działki wytyczają, swój teteyprywatny i u nas nad morzem parawaning to jest sport narodowy 😁

Napisano

Nie wiem czy nie wychodzi dawne zapatrzenie na Amerykę, tam też wszystko zagrodzone choć w około nic nie ma oprócz trawy. Z jednej strony rozumiem własność prywatną, z drugiej to już jednak jest lekka przesada.

Ja nie lubię jeździć przez czyjeś podwórka a tak na Kaszubach jest dość często że droga idzie właściwie przez środek gospodarstwa. Ja zazwyczaj wówczas zawracam, bo albo pies może wyskoczyć albo niech ktoś ma wówczas grilla, głupio tak. Po powrocie sprawdzam na geoportalu czy tam jest droga. Jeżeli jest to ok, jeżeli jej nie ma a na OSM  i w rzeczywistości jest to zaznaczam ją jako prywatną tak aby inny już tam nie kierowało.

Napisano

Ale winić trzeba gminy, a nie właścicieli.
Jeżeli wszystko w około sprzedane, bez zapewnienia przejazdu, to to jest wina gminy.
Wątpię, żeby te asfalty kładli prywatni właściciele, więc jeżeli to poszło z kasy gminy, to taka droga powinna mieć zapewnioną służebność przejścia, przejazdu (może ograniczoną do niezmotoryzowanych).

Pod tym względem, dla mnie tragedią są niektóre jeziora. Płot przy płocie, brak jakiegokolwiek przejścia, bywa że ścieżka przy brzegu też zagrodzona.
3-5 działek obok siebie, potem odstęp na przejście i kolejne działki - tak to powinno wyglądać.
Prawo wodne też jest w tym względzie ułomne, bo ustawowe 1,5m to często krzaki, więc nie da się swobodnie przejść. Ścieżki bywają 5-10m od wody, więc albo gminy powinny mieć obowiązek takie wydzielenie działek, żeby przejście zapewnić, albo prawo wodne musi określić większą odległość niż 1,5m (raczej nie powinno to być sztywne, tylko tak żeby oddawało warunki w danym miejscu).

Napisano

@zekker dokładnie  to tylko i wyłącznie  wina  gminy.  U mnie robili  asfalty na pałę  na tak zwanego "ryja" .  A potem jak jest  to wszyscy wiedzą.   Boli mnie tylko to , że przez 30 lat   mieszkańcy jeździli  i nagle pewnego dnia budzą się w nowej rzeczywistości.  Bo jeden  baca nagle sobie umyślał  aby gmina  wyskoczyła z dutków  za ten jego "asfalt " .  Z kolei inny sąsiad tego bacy  "zdenerwowany " jego poczynaniami wyszedł z założenia .... ja nie dojadę  przez fajfusa  do siebie  to walnę też płot i on ( ten fajfus ) też nie dojedzie . 

Napisano
W dniu 4.04.2026 o 09:57, zekker napisał:

Ale winić trzeba gminy, a nie właścicieli.
Jeżeli wszystko w około sprzedane, bez zapewnienia przejazdu, to to jest wina gminy.
Wątpię, żeby te asfalty kładli prywatni właściciele, więc jeżeli to poszło z kasy gminy, to taka droga powinna mieć zapewnioną służebność przejścia, przejazdu (może ograniczoną do niezmotoryzowanych).

Pod tym względem, dla mnie tragedią są niektóre jeziora. Płot przy płocie, brak jakiegokolwiek przejścia, bywa że ścieżka przy brzegu też zagrodzona.
3-5 działek obok siebie, potem odstęp na przejście i kolejne działki - tak to powinno wyglądać.
Prawo wodne też jest w tym względzie ułomne, bo ustawowe 1,5m to często krzaki, więc nie da się swobodnie przejść. Ścieżki bywają 5-10m od wody, więc albo gminy powinny mieć obowiązek takie wydzielenie działek, żeby przejście zapewnić, albo prawo wodne musi określić większą odległość niż 1,5m (raczej nie powinno to być sztywne, tylko tak żeby oddawało warunki w danym miejscu).

Przecież można kupić działkę albo było można a nawet mieć takową bez dojazdu. Dookoła wszystko się zmienia więc mnie przynajmniej śmieszy odnoszenie się, że "kiedyś to było można". Osobiście nie spotkałem się jeszcze by przelotową ulicę ktoś zagrodził bez tytułu prawnego. A wszystkie wewnętrzne, ślepe i tak dalej to inna sprawa tym bardziej w tej podhalańskiej dziczy prawnej i nie tylko. Tak ogólnie ludzie strasznie knują przeciw sąsiadom jak tylko nadarza się okazja do pohandlowania gruntem. Osobiście mam takie doświadczenia. 

Co do jezior fascynuje mnie to zamiłowanie niektórych do chęci obchodzenia najlepiej dookoła jak tylko pojawią się jakieś zabudowania. Gdzieś widziałem materiał jak dziennikarzyny szukając kija do dupska przyczepiały się do miejsc gdzie są szuwary albo w tym pasie 1,5 metra rosną dwa potężne drzewa. Tak poza tym te 1,5 metra ma właściciela i bynajmniej nie jest to gmina albo Wody Polskie. I teraz warto wejść sobie na pewne fora czy ogólnie nawet info z handlu ziemią w tych rejonach i zobaczyć co tam wypisuje nie małe grono kasztanów, wędkarzy oraz szeryfów co to najlepiej z młotkiem i kilofem by torować sobie przejście. To jest główny powód przymykania oka na grodzenie bo gdyby tylko ktoś chciał przejść to nie było by tylu problemów. Mnie bardziej irytują wszędzie te debilne tabliczki o prywatnym terenie jak by miał być jakiś inny i cokolwiek to zmieniało. A gminy... cóż każda działka przekształcona na komercyjną to coroczna pewna większa kasa w budżecie więc wszyscy udają, że jest fajnie i nie ma tematu. 

Napisano

Nie wiem jakie są aspekty prawne działek bez dojazdu, wydaje mi się, że jednak dojazd jest wymagany, chociażby przez służebność po innej działce.

Problem nie jest w prawie posiadania, a jak do sprawy podchodzą gminy.
W Gdańsku nie raz dochodzi do absurdalnych decyzji o zamknięciu przejazdu, bo gmina nie raczy przejąć na siebie drogi, mimo że ta jest istotna dla lokalnego transportu. Miasto nie przejmuje, to prywatni właściciele grodzą, bo czemu mają za swoje utrzymywać nie swój ruch. W tym cały problem, że dopóki nie zrobi się takich drastycznych ruchów, to gmina nie chce ruszyć palcem w sprawie.

Mnie nie fascynują, bo nie mam pojęcia, że takie materiały istnieją.
Mnie denerwuje, jak planujesz sobie trasę, na mapach widać drogi, a jak jesteś już na miejscu, to tych dróg nie ma, bo zagrodzone. Więc kluczysz, szukasz, a koniec końców cofasz się i jedziesz drogą bez widoków.

Dla mnie domyślnie lasy, jeziora itp. są własnością skarbu państwa lub gminy, a nie osób fizycznych, więc tabliczki jakiś sens mają, chyba że chcesz co ścieżkę sprawdzać mapę własności.

  • 2 tygodnie później...
Napisano (edytowane)

Yo Pedalarze!

Zaczął się sezon. Robię codziennie 1,5h trasy i przeraża mnie trochę ludzka niefrasobliwość. Coraz bardziej denerwują mnie spacerowicze po ścieżkach rowerowych. Szczególnie irytujący są właściciele psów. Ze ścieżki rowerowej przy moim osiedlu zrobili sobie spacerniak i ciągle widzę jak wyprowadzają swoich pupili i tam chodzą. Staram się zwalniać jak wymijam ale nigdy nie mam pewności ,że pies nie wleci mi pod koła. Ciekawe do kogo potem będzie pretensja? Bardziej oryginalny przypadek z ostatnich dni? Po ścieżce rowerowej spacerował facet z wózkiem. Totalna nieodpowiedzialność. Coraz bardziej irytują mnie te hulajnogi elektryczne. W ostatnim tygodniu miałem przyjemność minąć się z kilkoma delikwentami na ścieżce rowerowej gdzie "zapierdalali" z 60 km/h. Nie daj Boże przy zderzeniu może się to skończyć naprawdę poważnymi obrażeniami. Chętnie bym to gówno zlikwidował albo wprowadził jakieś mocne restrykcje i ograniczenia. Tracę też zaufanie do kierowców osobówek wyjeżdżających z podporządkowanej gdzie idzie ścieżka. Kilku ostatnio przejechało nawet nie patrząc się czy jadę. Jazda na rowerze w ostatnim czasie robi się już mocno niebezpieczna. Kiedyś jeździłem bez kasku. Teraz już bez kasku nie wyjadę na trasę.

Edytowane przez _Jack_
  • +1 pomógł 2
Napisano

„Chętnie bym to gówno zlikwidował albo wprowadził jakieś mocne restrykcje i ograniczenia.”
 

Ależ przepisy stosowne są, problem tkwi w ich (nie)respektowaniu i brak (najczęściej) reakcji policji. 

Napisano
Cytat

Zaczął się sezon. Robię codziennie 1,5h trasy i przeraża mnie trochę ludzka niefrasobliwość.

To samo widziałem ostatnio w niedzielę na mocno uczęszczanej ścieżce rowerowej małe stado Januszy w liczbie 7 idzie całą szerokością i rozglądają się kiedy ktoś w nich przyie. Musiałem dać przez nich mocno po heblach, coś im krzyknąłem grzecznie typu 'no kurła gdzie środkiem' to się oburzyli XD

A co mnie wia ostatnio jeszcze bardziej niż stada Januszy na ścieżkach to chyba najbardziej to, że jak już jest w miarę słońce i temperatura to musowo musi przyać wiatrem że odechciewa się jechać :(
image.png.e98401184f261bd1b1dc165da4256032.png

  • +1 pomógł 1
Napisano (edytowane)

No wieje, mocno wieje ostatnio, w porywach do 50km/h,  dlatego na (pod) wiatr biorę elektryka zwłaszcza ze na co dzień jeżdżę w terenie otwartym (wały Wisły), byle trochę słońca było 😀

Edytowane przez dfq
  • +1 pomógł 1
Napisano
W dniu 23.04.2026 o 18:22, _Jack_ napisał:

W ostatnim tygodniu miałem przyjemność minąć się z kilkoma delikwentami na ścieżce rowerowej gdzie "zapierdalali" z 60 km/h. Nie daj Boże przy zderzeniu może się to skończyć naprawdę poważnymi obrażeniami. Chętnie bym to gówno zlikwidował albo wprowadził jakieś mocne restrykcje i ograniczenia. Tracę też zaufanie do kierowców osobówek wyjeżdżających z podporządkowanej gdzie idzie ścieżka. Kilku ostatnio przejechało nawet nie patrząc się czy jadę. Jazda na rowerze w ostatnim czasie robi się już mocno niebezpieczna. Kiedyś jeździłem bez kasku. Teraz już bez kasku nie wyjadę na trasę.

Nie wiem skąd jesteś, natomiast w Warszawie to jest problem już od kilku lat.

Jest to na tyle duży problem, że dużo bezpieczniej czuje się na szosie jeżdżąc po ulicy poza Warszawą, niż jeżdżąc po DDR w Warszawie. Czasami jeżdżę na Agrykolę korzystając z DDR, ale wtedy całkiem dosłownie ciągne się 20km/h mając oczy dookoła głowy.

Moim ulubionym numerem jest gdy jadę DDR, a ktoś siada mi na kole. Kilka razy zwracałem uwagę w mniej lub bardziej kulturalny sposób, natomiast raz nie zdążyłem, bo ja zahamowałem a typ szorował już po trawie i krzakach próbując uniknąć kontaktu ;)

Co mnie wkurzyło na rowerze?

Wychodzę na szosę, ładna pogoda, Google pokazuje wiatr 3km/h. No i super, tylko po jakimś czasie okazuje się że wieje nie 3km/h a chyba 23km/h, a teraz trzeba wracać pod wiatr.

O co chodzi z tym wiatrem od jakiś 2-3 lat?

Napisano
W dniu 24.04.2026 o 12:05, dfq napisał:

No wieje, mocno wieje ostatnio, w porywach do 50km/h,  dlatego na (pod) wiatr biorę elektryka zwłaszcza ze na co dzień jeżdżę w terenie otwartym (wały Wisły), byle trochę słońca było 😀

Przejechałem wczoraj 45km przy wietrze w porywach 60km/h. Jak wieje z przodu to jeszcze pół biedy, jak wieje z boku to trzeba uważać, szczególnie w porywach, ale da sie jeździć, choć sądząc po nie spotkanych rowerzystach tylko jak tak uważam 😁

  • Haha 1
Napisano

Przejechałem wczoraj 90 km kółko nie wyjeżdżając z granic Warszawy i wiadomo, z wiatrem to huragan w nogach, pod wiatr było się trzeba namęczyć, ale ogólnie bardzo przyzwoicie. 

59 minut temu, przecietny.kolarz napisał:

Jest to na tyle duży problem, że dużo bezpieczniej czuje się na szosie jeżdżąc po ulicy poza Warszawą, niż jeżdżąc po DDR w Warszawie.

Bo jak zaczyna sięsezon, to na DDRach robi się po prostu tłok. Wszystkich legalnie i nielegalnie (wrotkarze, dzieci poniżej 10 r.ż., niezarejestrowane elektroskutery i elektromotorowery) robi się taka masa, że ta infrastruktura tego nie wytrzymuje. 

Godzinę temu, przecietny.kolarz napisał:

Moim ulubionym numerem jest gdy jadę DDR, a ktoś siada mi na kole. Kilka razy zwracałem uwagę w mniej lub bardziej kulturalny sposób

Nie rozumioem, jaki masz problem z tym, że ktoś za Tobą jedzie? 

Napisano

A ja nie lubię jak lecę XC DDRem do miasta ścia km obok do ich fajnego lasu i w tym czasie dojeżdża mnie znajomy na grvlu/szosie, pyta z uśmiechem gdzie jadę i jak nie mam planu ucieczki w bok, to z uśmiechem wali "dawaj na koło". Oj, jak ja klnę po drodze na tą lokomotywę. A najgorsze jest to, że o odpuszczeniu nieee ma mowy🤪

  • Haha 2

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...