Skocz do zawartości

zekker

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    8 473
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    101

Ostatnia wygrana zekker w dniu 9 Września

Użytkownicy przyznają zekker punkty reputacji!

2 obserwujących

Metody kontaktu

  • Strona www
    http://

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Gdańsk

Ostatnie wizyty

16 463 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika zekker

Emeryt

Emeryt (13/13)

  • Automat Rzadka
  • Collaborator
  • Pierwszy post
  • Conversation Starter
  • Od roku

Ostatnio zdobyte

12,2tys.

Reputacja

  1. To jazdę na rowerze też warto skonsultować ile można bezpiecznie dawkować wysiłku. Jeżeli kilkanaście minut, pół godziny spokojnego spaceru męczy, jest dużym obciążeniem dla organizmu, to przypuszczam, że na rowerze maksimum to będzie godzina tak samo spokojnego tempa. Trochę jeździsz, to napisz czy faktycznie tak to wygląda. Przy takich ograniczeniach na wysiłek, na tym etapie nie ma co traktować roweru jako środka na przepalenie kalorii. Żeby organizm przestawił się na tłuszcz potrzeba, żeby wysiłek jakiś czas trwał, do tego na wyższym poziomie niż spacer. W tej chwili bardziej patrzyłbym, że to narzędzie do rehabilitacji, rekonwalescencji, który pozwoli na ruch ale nie obciąży tak mocno stawów jak chodzenie. W takim przypadku elektryk nie jest złym wyborem, pozwoli na dłuższy ruch z kontrolą wysiłku, jak jeździsz z kimś, to można szybciej jechać i ta druga osoba się tak nie nudzi. Rozumiem, że chodzi o to że czuć wyboje itp. Full niekoniecznie ten problem rozwiąże, zwłaszcza że jak nie jesteś rozjeżdżony, to tyłek i tak będzie cierpiał. Druga kwestia to ciśnienie w oponach. Pewnie trzeba pompować w górnych granicach ale nie znaczy że trzeba na kamień. Spróbuj dobrać tak, żeby mogły się ugiąć na nierównościach ale nie dobijały do obręczy na krawężnikach. Trzecia to technika jazdy, jak jest jakaś większa przeszkoda, seria mniejszych to po prostu trzeba podnieść tyłek z siodła i niech nogi i ręce zamortyzują. Co do pochylonej sylwetki, to można stosunkowo tanim kosztem trochę zmienić pozycję. Jeżeli obecnie mostek kierownicy masz ustawiony na minus, to przełożenie na plus masz za darmo i kierownica będzie wyżej. Przy okazji można zobaczyć czy nie da się przełożyć podkładek i dać mostek na samą górę. Wydając koło 100zł można kupić mostek o wzniosie 17-20° co też podniesie kierownicę. Są przedłużki, adaptery do rur sterowych, które podniosą kierownicę. Z uwagą, że do jazdy w terenie bym nie używał, zwłaszcza jakiejś ambitniejszej. Koszt około 100zł. Można zmienić kierownicę na taką ze wzniosem lub giętą do tyłu, co podniesie lub cofnie. Tutaj nie orientuję się jakie koszty ale przypuszczam, że w granicach 150zł można coś sensownego dostać. Wywaliłbym obecną sztycę z offsetem (nie wiem który rocznik roweru ale przypuszczam, że wszystkie podobnie mają) i wstawił prostą. Przypuszczam, że amortyzacja i tak poprawnie nie działa lub się szybko pod twoją masą popsuje. Da się kupić sensowne w granicach 100zł. Można jeszcze kombinować z przesunięciem siodła do przodu, byle z rozsądkiem, żeby nie przegiąć (kwestia wytrzymałości konstrukcji i wpływu na kolana). Nie zaszkodzi poćwiczyć pleców, rozciąganie i rozruszanie, wzmocnienie mięśni. Na koniec taka refleksja, że z zakupem nowego to raczej jeszcze trochę czasu zejdzie, a wchodzimy już w jesień i okienko na sensowną pogodę pewnie skończy się w październiku, więc czasu na jazdę za dużo w tym roku nie zostało. Wymiana sztycy, mostka (o ile nie będzie problemu z długością pancerzy) idzie zrobić prawie od ręki i jest szansa na nieco wygodniejszą pozycję.
  2. O ile prawdziwe i do pierwszego błota
  3. Bo widzę, że nie tylko ja: @Cross90 Jeszcze powiedz, że to było też 2 września
  4. Ceny paliw szaleją od pół roku, to dopiero zacznie mieć wpływ na ceny. Energia i płace, to trzeba patrzeć tam gdzie się produkuje, a nie u nas. Koszt produkcji, logistyki, sprzedaży. Są jakieś do poniesienia, żeby cokolwiek wykonać, jest jakaś marża, żeby każdy w łańcuchu zarobił. Nierealna, to marża przebijająca kilkukrotnie koszty lub w drugą stronę, obniżka poniżej kosztów.
  5. Jakby ludzie byli normalni, to problemu by nie było. Niestety nie są i tych lampek czy trybów dziennych używają jak jest ciemno, więc walą po oczach. Mieszam luxy i lumeny, bo niestety ale nikt przeważnie nie podaje ile lm mają lampki na dynamo, żeby dało się łatwo porównać. Tak samo nikt nie podaje luxów dla tych bardziej terenowych konstrukcji, nie wspominając o latarkowych. Ile mam lumenów mogę jedynie szacować po mocy znamionowej i przypuszczalnej wydajności ledów (teoretycznie można by rozebrać i spróbować odczytać model led, potem wygrzebać parametry techniczne ale i tak nie wiadomo ile mocy daje sterownik). Przypuszczalnie mają w granicach 200 może 250 lm. Mimo odcięcia, zarówno Luxos, jak i Cyo Premium są na tyle jasne, że mogą być uciążliwe dla innych, a mówimy tutaj o powierzchni klosza zdecydowanie większej niż w tej Offbondage. Ta powierzchnia też ma znaczenie, bo przy takim samym strumieniu światła, mniejsza będzie relatywnie jaśniejsza i będzie bardziej oślepiać. Do jazdy dziennej potrzeba innego skupienia, a nie miliona lumenów. Tutaj muszą świecić na wprost, w zasadzie w oczy. Jak się przejrzy te na dynamo z trybami dziennymi, to właśnie tak to wygląda. Główna z odpowiednim lustrem, dzienne praktycznie gołe ledy na wprost.
  6. @Greg1 Dlaczego zakładasz, że na tych kilku sztukach z obniżką w granicach 30% zarabiają, ewentualnie że to jest realna cena? Jeżeli sprzeda się np. 20 szt. z marżą 10%, to ostatnią zalegającą w magazynie można puścić w promocji -20%. I teraz pytanie, czy taka marża to zdzierstwo, czy jednak jak się policzy koszt lokalu, pracowników itp. to już tak różowo nie będzie? Leżaki magazynowe to też koszt, jak taki niechodliwy towar leży, to nie masz miejsca na nowy, więc czasem i poniżej kosztów się puszcza, byle pozbyć, najczęściej z minimalną marżą lub zerową, żeby chociaż straty nie wygenerować. W innych branżach bywają obniżki rzędu 50%, a czasem więcej. Jakoś nie kojarzę, żeby ktoś jęczał jak rżną klientów.
  7. Z samoprzylepnymi jedyny problem miałem z takimi przezroczystymi. Po jakimś czasie (dłuższym, rzędu roku czy coś) potrafiły pękać i puszczać. Z zapisków wynika, że to były Topeak Flypaper ale gdzieś mi się kołacze, że Park Toola też mi się przewinęły.
  8. Czy wiesz co w obecnym jest nie tak, że się źle jeździ? Jeżeli nie, to skąd pewność, że na innym będzie lepiej? Zacząłbym od tego, żeby zidentyfikować przyczyny tej mordęgi. Np. czy to kwestia zajechanego, nie zadbanego roweru; niewygodnej pozycji; niedostosowania typu do tras. Nie jest to prawdą. Waga 136kg odnosi się do łącznej wagi roweru, rowerzysty i bagażu. I tak raczej jest w większości przypadków. Czy to za mało - niekoniecznie. Nie pamiętam już czy kolega z pracy dobijał do 140 czy raczej w granicach 130 kilogramów, tak czy inaczej przekraczał oficjalne maksymalne obciążenie. Wybrał Treka (bodajże Marlin 6) i rower daje radę, mimo że na zjazdach kolega się nie certoli. Pierwsze padły mu pedały, potem kolejne, obecne chyba na razie ok. Po dłuższym czasie szprychy w tylnym kole, wtedy wymienił na mocniejsze. Jak nie będziesz szalał, to imo takie rowery powinny wytrzymać ale tak czy inaczej trzeba się liczyć z szybszym zużyciem tylnego koła, pedałów, hamulców. Warto też pamiętać o nie jechaniu jak worek kartofli i jednak odciążaniu kół i siodła jak się przejeżdża przez jakieś progi, dołki, czy cokolwiek innego co walnie mocniej w konstrukcję. To zależy, czy całą robotę będzie odwalał silnik, czy jednak tylko trochę wspomagał (na podjazdach trochę więcej). Jak się całość zostawi silnikowi, to wiadomo, że niewiele kalorii się przepali, choć zawsze to jakiś ruch. Jak się pracą podzieli, dociśnie to można się nieźle zmachać. Tutaj mała uwaga, że jak nie jesteś rozjeżdżony, nie masz za bardzo opanowanej techniki, to tym bardziej nie przesadzaj z mocą i rozpędzaniem się. Przy normalnym rowerze brak siły skutecznie hamuje przed nadmierną prędkością. Na silniku zbyt łatwo się rozpędzić, a całą tą masę trzeba umieć opanować, wyhamować w razie co. Druga uwaga, to sensownie dawkować dystans i czas jazdy, żeby nie było, że na silniku łatwo się jedzie, a jak się zagapi i bateria wyczerpie, to kaplica. W sumie czy elektryk, czy zwykły, to dobrze planować trasy tak, żeby dało się łatwo wrócić. Bardziej jakaś pętla w promieniu kilku km od domu, żeby w razie co tylko taki dystans musieć wracać, niż odjazd na 20-30 km i mieć tak samo daleki powrót. Trzecia, to nie traktuj roweru jak panaceum na wagę, nie zakładaj natychmiastowego efektu i najważniejsze nie głodź się przed i podczas aktywności. Najgorsze co można robić, to wyjazd na głodnego, brak posiłków w trakcie dłuższych wyjazdów i skończyć na odcięciu (w najlepszym razie). Wiadomo, że nie obżerać się burgerami czy innym tłustym kotletem, kartonem słodyczy, ale baton w czasie kryzysu nie zaszkodzi. Szczegółami diety lepiej jak zajmą się profesjonaliści, skoro jeszcze wplątana jest anemia.
  9. Bo miałem opowiedzieć legendę o tym, że jak się ten krzyż łamie, to znaczy, że gdzieś na morzu zatonął polski statek, ale nie mogę nigdzie jej znaleźć. Ktoś mi głupot 20 lat temu naopowiadał? Rezerwat Beka, krzyż upamiętniający dawną wieś, która najpierw spłonęła, a później morze ja zabrało. Jak ktoś chce odwiedzić tą część, to trzeba się przygotować na zamoczenie butów, zwłaszcza na odcinku od strony północnej. Zakaz jazdy na rowerze, wspomniany odcinek ciężki do przepchnięcia się z rowerem (wąsko, wysoka trawa/trzcina). Od marca do końca lipca ścieżka edukacyjna zamknięta ze względu na okres lęgowy. Wieża widokowa bez szału, większość widoku na rezerwat zasłonięta przez drzewa (widać nie w pełni Rewę, trochę w kierunku na Kazimierz, Rumię).
  10. Że rower to nie apteka i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy takie ustawienie zawieszenia ma jakikolwiek sens i jak się faktycznie przekłada na jazdę. Za dużo zmiennych, zbyt subiektywne odczucia, żeby dało się takie cyferki przełożyć na coś zrozumiałego, czy uniwersalnego. Inne geometrie rowerów i zawieszenia, inne amortyzatory, tłumiki, inne masy ludzi, inny styl jazdy. Wartości są przydatne, żeby wiedzieć jak ustawiać rower pod siebie, łatwiej wbić znane ciśnienie, niż za każdym razem sprawdzać czy ugina się o odpowiednią wartość. Ale do porównywania się z innymi, a tym bardziej pytań czy jest ok, to ja tego nie widzę. Nie wiem czy jest jakiś sens przejmować się regulacją odbicia na asfalcie. Na bruku może jeszcze tak. Generalnie to najlepiej ustawiać w terenie, znaleźć jakiś zjazd po korzeniach i szukać właściwego ustawienia pod siebie. Np. zacząć od pełnego otwarcia, potem domykać przed każdym zjazdem o jedną pozycję i patrzeć czy jest wygodniej, a potem w którym momencie przestaje się poprawiać, czy nawet pogarsza. Wtedy cofnąć się o te 2-3 pozycje (kwestia ile się wyszło poza komfort), gdzie było jeszcze ok. No nie bardzo. Nie powierzchnia sama w sobie, a odkształcenie opony, względnie stosunek tego spłaszczonego styku z podłożem do średnicy koła i opony. Jeżeli weźmiesz niedopompowaną oponę crossową i nabitą mtb, tak żeby miały tą samą powierzchnię styku, to ta druga będzie miała mniejsze opory toczne (oczywiście przy pominięciu innych aspektów jak różnice w bieżniku, gumie itp.).
  11. Kwestia nawierzchni. Jak jest równo, to brak amortyzacji nie wadzi, a wręcz pomaga bo przy nacisku na pedały nie ugina się i energia nie rozprasza w tłumiku. Jak się robi nierówno (np. dziurawa ścieżka przez łąkę), to zawieszenie zdecydowanie pomaga, bo tak nie rzuca i można płynniej jechać. Pewnie będzie trzeba trochę upuścić, żeby zrekompensować sztywność. Trzeba testować i patrzeć co z tego wychodzi. No i tak jak pisałem, najpierw przyzwyczaić do sztywniejszej jazdy na wyższym ciśnieniu.
  12. To jest bardzo dużo, zwłaszcza jak lampka bez odcięcia nie wspominając jakby to miała być pozycyjna. O ile w dzień na ruchliwej ulicy, na szosach z drzewami, to ma jakiś sens. Niestety zbyt dużo ludzi ma te same lampki, włączone w tych samych trybach jak jest ciemno. Jeżeli ich tylne lampki wręcz oświetlają drogę, to coś jest mocno nie tak. Problem jest i z jednym i drugim. Wiele osób mających lampki z odcięciem ma je źle ustawione. Nawet jak są dobrze, to i tak mają ileś światła rozproszonego (muszą mieć, żeby były widoczne, żeby podświetliły coś więcej niż nawierzchnię np. znaki). O ile to jasności rzędu niższych kilkudziesięciu lux, to przeważnie nie ma problemu, jednak jak zaczynają mieć po 150 czy nawet 300 lux, to tak samo mogą oślepiać. Mam w mieszczuchu Luxosa, jest odcięcie ale też sporo rozproszonego światła. Jak sprawdzam w mieszkaniu ustawienie, to wcale tak fajnie z naprzeciwka nie jest, a to tylko 70 lux.
  13. Bo atmosfera to zołza psująca zdjęcia:
  14. Testować, jeździć i o to chodzi. Jak już osiądziesz z jakimś ciśnieniem, to możesz spróbować jak się jeździ z zablokowanym tylnym amortyzatorem. Przy tych rozmiarach jest Ale to też kwestia przyzwyczajenia.
  15. Ludzie ogarnijcie się z tymi lumenami do pozycyjnych. Potem jeżdżą z takimi po nocy i walą po oczach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...