Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, smw44199 napisał:

Zamiast zwrócić uwagę i zasugerować organizatorowi pewne zmiany, przyczepiłeś się do dzieciaków i maruderów na trasie. Nic z tego nie rozumiem? Poględzisz w sieci i na tym się skończy temat, a w przyszłym roku powtórka z rozrywki 😁

Akurat dzieciak był tylko pierwszym z brzegu przykładem, bo jechał dłuższy czas obok mnie. Na dużo za dużym rowerze, z którym ledwo dawał sobie radę na prostej, nie mówiąc o podjazdach, ciasnych zakrętach czy gorszej nawierzchni. I tak, była i taka, choćby w postaci "kocich łbów". Może i krzywych, ale za to śliskich :P I na to ludzie narzekali już głośno - nie dzieci, a ich rodzice. Tylko teraz pytanie: czy był to błąd organizatora, by puszczać tamtędy trasę, czy raczej rowerzyści byli nieprzygotowani na cokolwiek poza nowym asfaltem? Zwłaszcza ci, przez których przyjemna (i zorganizowana w jak najbardziej słusznym celu) przejażdżka zamieniała się momentami w regularny chaos.

 

A dyskutować z organizatorami o czymkolwiek nie mam zamiaru, bo już to robiłem. I lata temu, i całkiem niedawno. Nie tylko z losowo zaczepionymi osobami w koszulce "organizator", ale i takimi, które poznałem wcześniej prywatnie, bo sąsiadka należała (w sumie nadal należy) do lokalnego klubu, który organizował różne akcje. I to jest rozmowa gęsi z prosięciem, bo oni zawsze wiedzą lepiej. Termin idiotyczny, trasa bez sensu, dopuszczenie wszystkich chętnych bez względu na wiek i umiejętności, nieważne! Jak krytykujesz, to jesteś hejter, a poza tym sam pokaż, że umiesz lepiej! Inna sprawa, że jak napisał @Tyfon79 - oni mają na głowie uzgodnienie wszystkiego z władzami miasta, policją, osobami typu ratownicy medyczni, bieżące pilnowanie wszystkich razem i każdego z osobna, przygotowanie startu, mety, dodatkowych atrakcji itp. Ostatnie, czego im jeszcze potrzeba, to urażona madka z drącym paszczę kaszojadem. 

 

I żeby było jasne - nie mam nic przeciwko np. małym dzieciom na wycieczkach. Mało tego: niech jeszcze każde dostanie jakiś symboliczny upominek (dla takiego dzieciaka byle breloczek za pisiont groszy będzie super pamiątką), dodatkowych opiekunów-animatorów, atrakcje na starcie i mecie, i tak dalej. Pod warunkiem, że będą jechały w swojej grupie swoim tempem, ewentualnie też inną, skróconą trasą. Ba, nawet zróbmy całą imprezę, przeznaczoną tylko i wyłącznie dla dzieci i ich rodziców / opiekunów. Jeszcze temu przyklasnę. Tylko pewnie ktoś zaraz powie, że się nie da, że ktoś się poczuje odrzucony, że segregacja, że cokolwiek. Co jest tyle ciekawe, że jak w podstawówce chodziłem na marsze na orientacje z PTTK, to było to normalne zjawisko: organizator pytał na początku, ile umiesz i później szedłeś z mniej lub bardziej dokładną mapą w łatwiejszym lub trudniejszym terenie. Oczywiście mogłeś skłamać, że jesteś fafarafa, ale cwaniakowanie kończyło się zwykle na bonusach typu przemoczone buty, a nieraz i konieczności szukania delikwenta po krzakach i publicznym opierdzielu :P  Tylko właśnie: zrób coś takiego dzisiaj, to będzie kwik, aż uszy spuchną.

 

I potarzam: sam nie uważam się za nikogo poza zwykłym rowerowym amatorem i jeśli wiem, że nawet ciekawa wycieczka (pasujący termin, interesująca trasa) byłaby dla mnie zbyt wymagająca fizycznie, to się na nią nie pcham. Tak po prostu. A ludzie niestety nie mają wyobraźni i dotyczy to także (a może przede wszystkim) dorosłych. Sam byłem kiedyś świadkiem takich sytuacji, gdzie na zorganizowanym pieszym zwiedzaniu przewodnik musiał dosłownie zabronić jednej uczestniczce dalszego uczestnictwa w trosce o jej zdrowie, albo wręcz wyprosić z jednego obiektu osobę z problemami neurologicznymi, bo zaczęła stwarzać niebezpieczeństwo dla siebie i innych. Ale powiedz takim na dzień dobry: "nie, pan/pani z nami nie idzie/jedzie", to zaraz dostaniesz wiadrem pomyj. 

 

(Aczkolwiek masz rację - skoro nie podobają mi się takie wycieczki, to nie muszę brać w nich udziału. Ani ja, ani nikt inny. I później jedna, druga i setna osoba się wypną na podobne inicjatywy, tylko pojadą sobie same tam, gdzie chcą, kiedy chcą i jak chcą. A że uczestników będzie mniej i nie wrzucą oni do puszek tyle, ile by mogli, gdyby byli? Cóż, trzeba było pomyśleć wcześniej.)

Edytowane przez MrJ
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Tyfon79 napisał:

@smw44199 żadne zmiany organizatora nie sprawią, że dziadek z pieluchą w majtach na elektryku będzie dotrzymywał tempa 5 latkowi. Kumasz czy nadal nie? Czasy też się zmieniły w tym względzie. Chcesz robić segregację? To by dopiero była jazda po organizatorze. Organizator ma się jeszcze głowić czy przykładowo twoje 5 letnie dziecko da radę choćby 5 km przejechać? Jak ludzie mają przerwę w dopływie logiki do mózgu to nie zwalaj dodatkowych problemów organizatorowi. 

Ci "szybsi" też mają problem z tą przerwą w mózgu  skoro widząc stawkę, nadal brną w ten "chaos" ?

Edytowane przez smw44199
  • 2 tygodnie później...
Napisano

Jestem zły na Continentala, bardzo zły... miewałem ich opony szosowe BEZWONNE, podkusiło mnie i kupiłem w CR  grawelowe  opony terratrejl z pure  grip.... zrobione  na nich w weekend już ponad 200 km,  a teraz rower musi być ze mną w kuchni, mieszkamy sobie razem,  zapach gumy nie do wytrzymania, w aucie w trasie też masakra... czy ten smród nie jest np rakotwórczy?  Opony generalnie ok fajne, dają radę. tylko jak z nimi żyć. Kupując nie wpadłem na to że to made in China, ale dałem im szansę, są proste, mlekoszczelne , trzymają się trasy

Czy to w dzisiejszych rowerowych gumach jest norma?  Cst i Schwalbe, Maxxisy  jakby we wspomnieniach dużo mniej denerwujące smrodem. 

Napisano

W ostatnim tygodniu najbardziej mnie wkurzyło to że mnie nic nie wkurzyło i nie miałem na co narzekać. Długi weekend, super pogoda, ludzie jakoś tak mniej chamscy na ścieżce a wracając wioskami do domu znalazłem stówę leżącą na poboczu XD

  • +1 pomógł 2
  • Haha 3
Napisano

Gospodarze sąsiedniej gminy. Przed długim weekendem (Boże ciało) idioci łatali dziury i łączenia asfaltów na ścieżce rowerowej. Nie posypali niczym ani piachem ani żwirem. Wleciałem na pełnej..... Dwa dni zabawy ze zmywaniem tego gówna z ramy. Poszły 4 puszki WD40 i z pół litra oleju roślinnego. I dodatkowo ze 100g margaryny aby z ciuchów to gówno usunąć.

  • Zmieszany 1
  • Smutny 1
  • Mod Team
Napisano
W dniu 11.06.2026 o 13:29, D1ckSteele napisał:

wracając wioskami do domu znalazłem stówę leżącą na poboczu XD

Też bym się wkurzył. Tylko stówka, a mogło być dwie.

  • +1 pomógł 1
  • Haha 3
Napisano (edytowane)

Patyki w lesie....

Patyk mi się wkręcił w tylne koło prawie mieląc szprychy, przerzutkę i pewnie hak dostał strzała bo ciężko wyregulować, właśnie reanimuję rower po przygodzie.

Trzeba będzie w końcu skonstruować na szybko wajchę do prostowania haków.... :)

Edytowane przez Seb
  • 3 tygodnie później...
  • Mod Team
Napisano

Wkurza mnie bardzo już to, jak kierowcy traktują rowerzystów. Jak rowerzysta jedzie ulicą kiedy obok jest DDR, nawet jak nie utrudnia ruchu, to jest larum na cały internet. Tymczasem jak się kierowcy zachowują w stosunku do rowerzystów? No, wracam sobie wczoraj z traski, po zjechaniu singielka lasem miałem jakieś 2km. podmiejską drogą do najbliższego DDRa. No i jadę sobie, obok podwójna ciągła, z naprzeciwka widzę zbliżają się samochody, tymczasem z tyłu zaczynają mnie wyprzedzać. Jeden, drugi, trzeci. A najśmieszniejsze i najbardziej patologiczne, że ten trzeci to policja była...

Napisano (edytowane)

@sznib witaj w świecie szosowców. Co prawda aktualnie jest dużo lepiej niż było kiedyś i bardzo dużo ludzi zwalnia i zjeżdża naprzeciwległy pas przy wyprzedzaniu. Natomiast cały zdarzają się przypadki wyprzedzania "na gazetę", mimo że cała droga jest pusta. Naprawdę życze takim ludziom żeby kiedyś wyszli sobie na rower, najlepiej z całą rodziną i żeby spotkało ich to samo. Tylko jestem pewny że taki kretyn nie powiąże faktów i następnym razem prowadząc samochód zrobi znowu to samo.

Polecam jechać mniej więcej tam gdzie wypada prawe koło samochodu. Wtedy nieco zmuszasz do tego żeby samochód za Tobą zwolnił, w jak zaczyna się manewr to wtedy zjeżdżasz zupełnie do krawędzi i zyskujesz dodatkowe 40 cm.

Edytowane przez przecietny.kolarz
  • +1 pomógł 1
Napisano

Mój ulubiony przykład z milicjantami. Jadę sobie wczesną wiosną przez miasto ddrem. Piaseczek, chwila nieuwagi i gleba. Wszystko mnie boli i leżę na ziemi jak karp wyciągnięty z przerębla - patrzę na ulicę a tam przejeżdża sobie radiowóz - nawet nie zwolnili. Psim obowiązkiem jest przynajmniej spytanie się czy nic mi nie jest.

Napisano
6 godzin temu, przecietny.kolarz napisał:

Polecam jechać mniej więcej tam gdzie wypada prawe koło samochodu. Wtedy nieco zmuszasz do tego żeby samochód za Tobą zwolnił, w jak zaczyna się manewr to wtedy zjeżdżasz zupełnie do krawędzi i zyskujesz dodatkowe 40 cm.

Zawsze jadę w przedziale od 0,5 do 1 m od krawędzi jezdni, żeby w razie czego mieć gdzie zjechać. Taka odległość od krawędzi ponadto zniechęca część kierowców od wyprzedzania na trzeciego, na gazetę, bo stwierdzają, że się jednak nie zmieszczą. Co nie zmienia faktu, że się zawsze znajdzie ktoś kto Cię wyprzedzi na trzeciego, w odległości centymetrów

  • +1 pomógł 6
Napisano

Zachowanie "niedzielnych" rowerzystów na ścieżkach w weekendy. Nie wiem o co biega ale w większości przypadków jak jacyś rekreacyjni rowerzyści widzą że mają szosę na plecach to nagle panika, zjeżdżają do boku i dają po heblach. Nie kumam, jakbym chciał to i tak bym go wyprzedził co by nie zrobił a że tego jeszcze nie zrobiłem to dlatego że jedzie coś z naprzeciwka i nie mogę albo jest zakręt albo górka i nie widać czy z naprzeciwka jest czysto. I w efekcie zwalniamy wszyscy do 10km/h czekamy aż typ z naprzeciwka przejedzie, i dopiero dzida do przodu.

Napisano
17 godzin temu, D1ckSteele napisał:

Zachowanie "niedzielnych" rowerzystów na ścieżkach w weekendy.

Nie tylko weekendy, w tygodniu też się tak dzieje. Najlepsze numery to jak zjeżdżają do lewej krawędzi, żeby przepuścić i się dziwią dlaczego nie jadę (a jak mam wyprzedzać kogoś nieobliczalnego?).
Najgorszy przypadek to jak gościu zaczął zwalniać i na siłę przepuszczać w miejscu, które nie nadawało się na wyprzedzanie (dosyć wąsko, szykana, krzaki ograniczające widoczność). W końcu nawet się zatrzymał i pyskiem czemu się ciągnę za nim a nie wyprzedzam.

Rozwiązanie jest dosyć proste choć wymaga lekkiego przyzwyczajenia, czyli nie siadać na koło tylko zostawić większy odstęp.
W takim przypadku niekoniecznie się zorientują, że ktoś jest za nimi, a na pewno nie ma takiej presji.

Napisano (edytowane)

Ja ostatnio jechałem grawelem przez wiochę w której zrobili naprawdę fajny, szeroki ciąg pieszo-rowerowy wyłożony równiótkim asfaltem. Niestety po środku wiochy, niestety po stronie ciągu pieszo-rowerowegobwybudowali sklep Dino - centrum kulturalno-oświatowe i miejsce spotkań wiochy. Już z daleka widziałem, że na ciągu pieszo-rowerowym naprzeciwko Dino stoi po prawej stronie kilka "mamusiek" z rowerami a po lewej banda "bąbelków" na roweruch. Zwolniłem do minimum, w którym działa jeszcze efekt żyroskopowy i krzyknąłem: "Uwaga!". Niestety to spowodowało, że "bąbelki" zaczęły chaotycznie przejeżdżać na drugą stronę tuż przede mną. Wyrwało mi się tylko to co naszym pilotom tuż przed spotkaniem z brzozą bo prędkość była niemal zerowa a ja byłem wpięty w pedały, a od matek usłyszałem opr, że powinienem zwolnić...

Na drugi dzień czy dwa dni później jechałem przez tą samą wiochę i nauczony doświadczeniem jechałem ulicą. Niestety znalazł się "szeryf", Pan w wieku "zaawansowanie emerytalnym" w jakimś starym, pewnie ze 30-letnim Tipo czy innym Punto, który mnie strąbił podczas wyprzedzania. Oczywiście za chwilę skręcił do Dino i jakby zdążył wysiąść z samochodu zanim mijałem Dino to bym mu powiedział kilka miłych słów ale jeszcze się nie wygramolił a mi się nie chciało czekać

Edytowane przez Greg1
Napisano

@Greg1 no i co byś mu powiedział czy raczej podskakiwał jak chłop ma rację. Wasze opowieści z tymi problemami to jakiś kiepski żart czy raczej dramat. Ciągle jojczycie na jak nie dzieci to matki z nimi, starszych ludzi albo stwory na 4 łapach. Ogarnijcie się ludzie bo poza wami i waszymi rowerumi też jest życie. Jak chce cisnąć to mam swoje rewiry gdzie szansa spotkania kogokolwiek jest minimalna a jak jest inaczej to nie mam pajęczyny na klamkach hamulcowych. Jak trzeba zejść prawie do zera też nie problem bo przynajmniej rozbujanie ponowne roweru to jakaś odskocznia od monotonii płaskich odcinków i szansa na jakieś wykrzesanie siły. 

A co do nerwów i trochę w temacie. LP jakie uje są to są ale jak już zrobiły od Niepołomic wzdłuż dość ruchliwej w weekendy drogi i bardzo wąskiej piękny szuter na szerokości ~2m to prawie nikt nie korzysta. Trudno by korzystali ci na szosach ale te gravelowe towarzystwo niepełnosprawnych użytkowo ludków już zaczyna mnie wnerwiać po całości. Drugi przykład ul. Bocheńska w tej samej miejscowości. Szeroki fest ciąg pieszo-rowerowy wcale przez pieszych wybitnie nie uczęszczany, kostka bezfazowa i co ja sobie spokojnie jadę a obok na asfalcie pomyka kolejny gravelowiec. Więc poza na serio idiotami co wyprzedzają na gazetę rożnie grono wnerwionych jadących autem gdzie po złości cisną zbyt blisko. Sam jak widzę, że ktoś nie leci szosą a ma obok taką infrastrukturę mijam go najbliżej jak się daje. Motywacje abo to czy sramto takich delikwentów nic mnie jak i wielu innych nie interesują. 

Napisano (edytowane)

Więcej empatii proponuję, chyba, że gacie za bardzo ściskają jaka i brakuje krytycznego spojrzenia. Kierowcom co wyprzedzają "na żyletkę", życzę wizyty w rowie, bez uszczerbku na ich i cudzym zdrowiu

Edytowane przez smw44199
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Tyfon79 napisał:

@Greg1 no i co byś mu powiedział czy raczej podskakiwał jak chłop ma rację. Wasze opowieści z tymi problemami to jakiś kiepski żart czy raczej dramat. Ciągle jojczycie na jak nie dzieci to matki z nimi, starszych ludzi albo stwory na 4 łapach. Ogarnijcie się ludzie bo poza wami i waszymi rowerumi też jest życie. Jak chce cisnąć to mam swoje rewiry gdzie szansa spotkania kogokolwiek jest minimalna a jak jest inaczej to nie mam pajęczyny na klamkach hamulcowych. Jak trzeba zejść prawie do zera też nie problem bo przynajmniej rozbujanie ponowne roweru to jakaś odskocznia od monotonii płaskich odcinków i szansa na jakieś wykrzesanie siły. 

A co do nerwów i trochę w temacie. LP jakie uje są to są ale jak już zrobiły od Niepołomic wzdłuż dość ruchliwej w weekendy drogi i bardzo wąskiej piękny szuter na szerokości ~2m to prawie nikt nie korzysta. Trudno by korzystali ci na szosach ale te gravelowe towarzystwo niepełnosprawnych użytkowo ludków już zaczyna mnie wnerwiać po całości. Drugi przykład ul. Bocheńska w tej samej miejscowości. Szeroki fest ciąg pieszo-rowerowy wcale przez pieszych wybitnie nie uczęszczany, kostka bezfazowa i co ja sobie spokojnie jadę a obok na asfalcie pomyka kolejny gravelowiec. Więc poza na serio idiotami co wyprzedzają na gazetę rożnie grono wnerwionych jadących autem gdzie po złości cisną zbyt blisko. Sam jak widzę, że ktoś nie leci szosą a ma obok taką infrastrukturę mijam go najbliżej jak się daje. Motywacje abo to czy sramto takich delikwentów nic mnie jak i wielu innych nie interesują. 

Zgadzam się. DDR jest dla wszystkich, a szczególnie posty @D1ckSteele brzmią jakby wybierał się na wyścigi.

Jeżdżę po Warszawie na Agrykolę. Nie lubię tego, bo dzieją się różne rzeczy. W związku z tym jadę 20 km/h, uważam na wszystko dookoła i jakoś żyję. Jeżeli ktoś ma problemy że ktoś mu zjeżdża z drogi itd, to chyba robi coś nie tak. Jeżdżę po Warszawie już 5 lat i nigdy nie miałem takiej sytuacji. Śmierdzi mi to siedzeniem na kole i celowym podjeżdżaniem. Jeżeli "niedzielny rowerzysta" obraca się, ma czas żeby stwierdzić że ktoś jedzie na szosie, a potem jeszcze zjechać i przepuszczać, to znaczy że czuje się niezbyt komfortowo. Nie wierzę że gdyby jechać w normalnym odstępie i podobną prędkością, to ktoś by zwracał uwagę kto jedzie za nim.

DDR to nie jest miejsce na pokazywanie kto ma ile siły albo kto jest lepszym rowerzystą. DDR służy do tego żeby przejechać z punktu A do B, a w miejscu docelowym dopiero się wyszaleć.

Oczywiście zdarzają się DDR na końcu świata, totalnie puste i gładkie, więc tam można bezpiecznie pojechać szybciej.

Edytowane przez przecietny.kolarz
  • +1 pomógł 2
  • Mod Team
Napisano

Problem kierowców polega na tym, że traktują samochód jako przedłużenie... ręki, tyle że różnica masy jest 15 -20 razy większa, a człowiek i rower okazują się w takim starciu jednak za delikatni... Manewry zajeżdżania, próby zepchnięcia z drogi, czy w ostateczności najechanie/taranowanie i człowieka nie ma, albo cierpi... Może niech jeden z drugim pojedzie na foto safari, i poprzepycha się ze słoniem, albo nosorożcem

 

  • +1 pomógł 2
Napisano
26 minut temu, przecietny.kolarz napisał:

Zgadzam się. DDR jest dla wszystkich, a szczególnie posty @D1ckSteele brzmią jakby wybierał się na wyścigi.

No jasne że dla wszystkich, dlatego fajnie by było jakby wszyscy umieli się na nich zachować :)

  • +1 pomógł 1

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...