Powiem wam, że po przygodzie mojego kumpla z osiedla gdy wbił sobie w udo złamaną sztycę (kilka centymetrów od tętnicy - mało braklowało, żeby wykrwawił się jak prosiak) na tym elemencie nie oszczędzam wagowo.
Spokojnie możesz jeździć. Znam zawodników którzy przy wadze 140kg jeździli na rowerach co teoretycznie przyjmują 120. Po prostu uważaj na krawężniki i inne korzenie - bierz je technicznie a koła powinny wytrzymać (o ramę nie masz się co martwić).
Nie wiem jaki jest standard w inżynierii rowerowej ale przy konstrukcjach stalowych przy projektowaniu dodaje się minimum 20% obciążenia przy której zaczyna coś się dziać.
Ja młynek mam w piwnicy gdzie temperatura do 8stopni potrafi spać - mimo to i tak mam wiatrak. Przy ostrym kręceniu sam potrafię ogrzać całe pomieszczenie taka moc się wytwarza
Trochę pojeździłem z mywooshem i jakoś tak bezpłciowo. Wolę sobie zapuścić jakiś film i przy tym pedałować. Sprawdzę co tam elite ma - ale z tego co pamiętam to nawet podstawowa aplikacja z jakimiś opłatami...
Też przymierzam się do uruchomienia kołowrotka. Pytanie chłopaky - korzystał ktoś/zna prostą aplikację do obsługi trenażera? Tak żeby zmieniało siłę tarcia i pokazywało ile się przejechało. Bez żadnych innych bajerów?
No rower stał długo na flaku. Czy da się jeździć - da. Na bardziej sparcaiłych gumach ludzie jeżdżą. Czy jest to bezpieczna opona - może tak, może nie.
A co do klina to kolejna kwestia o której wielu zapomina - to miejsce się smaruje. Bardzo często w złomiakach powstaje tam hałas (a jak rozbierasz takiego kilkonastoletniego zawodnika to rdza aż się wylewa). Wieć OPie samo dokręcenie śruby może dać jedynie efekt krótkotrwały - trzeba wyciągnąć kierownicę i posmarować smarem element zaciskający.