RowerowyElf Napisano 28 Kwietnia Napisano 28 Kwietnia (edytowane) Hej, W najbliższym czasie chciałbym pokonać 70km trasy eurovelo 9 (wiślana trasa rowerowa) z okolic Gdańska. Z jednej strony czuję że mógłbym podołać trasie ponieważ od początku maraca do 14 kwietnia raz w tygodniu pokonywałem dystans 30km(umiarkowany płaski teren z kilkoma podjazdami pod górkę ) i raz na jakiś pokonywałem też 20km. Na początku 30km mnie dość męczyło, ale ostatnio zauważyłem że nie mam z nim większego problemu. Dodatkowo kilka razy w tygodniu biegam na dystansach od 5km do 8km i niedawno zacząłem pływać. Nie mam nadwagi i jestem po 30. Jakby w tygodniu robię całkiem ładny trening cardio. Piszę o tym wszystkim ponieważ wcześniej nie pokonałem jeszcze 70km w tym roku i mimo kondycji zastanawiam się czy to jednak nie za dużo na taką trasę? Czy lepiej dawkować sobie takie trasy i pokonywać mniejsze odległości? Podobno trasa jest łatwiejsza, ale nigdy wcześniej jej nie pokonałem. Na co zwrócić uwagę podczas przygotowań? W co się zaopatrzyć? Czy warto rozłożyć takie dłuższe trasy na kilka etapów podczas których zawsze następuje przerwa na nawodnienie, jedzenie i odpoczynek? Edytowane 28 Kwietnia przez RowerowyElf Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 28 Kwietnia Mod Team Napisano 28 Kwietnia W pracy mam kolegę tuż po 30 -tce (chociaż sam wiek nie ma znaczenia), i który chyba na drugiej jeździe w tym roku zrobił 8 dych bez bólu - oczywiście robił przerwy i jadł. Jest szczupły i sprawny, ale sportu nie uprawia. Niektórzy strzelają setę na czczo (nie mówię o trunku ), i żyją, aczkolwiek nie polecam naśladować. Cytuj
StrayRider Napisano 28 Kwietnia Napisano 28 Kwietnia Cytat W najbliższym czasie chciałbym pokonać 70km trasy eurovelo 9 (wiślana trasa rowerowa) z okolic Gdańska. -łącznie 70km? -Czy 70km w jedna i 70km w drugą? Cytat Czy warto rozłożyć takie dłuższe trasy na kilka etapów podczas których zawsze następuje przerwa na nawodnienie, jedzenie i odpoczynek? Jak to wyjazd "1 dniowy" bez "spinania się" to warto: -co np. 30 minut robić sobie przerwy 5-10 minut, coś tam "przegryźć", zobaczyć coś turystycznie -a popijać z bidonu na bieżąco w czasie jazdy; -jak było by pełne słonce to jakiś krem; Cytuj
Wojcio Napisano 28 Kwietnia Napisano 28 Kwietnia (edytowane) Młody, wysportowany w teren cywilizowany - nic tylko jechać. Właśnie tak jak piszesz - tu przerwa na lemoniadę, tam na rybkę, a gdzie indziej na widoczek. Jeśli masz w miarę sprawny rower i jesteś zaprzyjaźniony z jego siodełkiem to się nie masz co martwić. My z żoną jesteśmy mocno po 50 , a ubiegłej wiosny jechaliśmy tą trasą z wielką przyjemnością (w układzie Tczew-Krynica nocleg Krynica-Gdańsk czyli 71 + 63 km). Po drodze były bary, widoki. Wystarczy strój odpowiedni do pogody, coś do naprawy przebitych opon i portfel. Nie boję się o Twoją kondycję, najwyżej o układ siodło-spodenki-pupa, który warto testować na stopniowo wydłużanych odcinkach. Edytowane 28 Kwietnia przez Wojcio Cytuj
RowerowyElf Napisano 28 Kwietnia Autor Napisano 28 Kwietnia 22 minuty temu, StrayRider napisał: -łącznie 70km? -Czy 70km w jedna i 70km w drugą? Jak to wyjazd "1 dniowy" bez "spinania się" to warto: -co np. 30 minut robić sobie przerwy 5-10 minut, coś tam "przegryźć", zobaczyć coś turystycznie -a popijać z bidonu na bieżąco w czasie jazdy; -jak było by pełne słonce to jakiś krem; Oczywiście miałem na myśli 35km w jedną stronę i powrót też 35 km. Cytuj
chester_jds Napisano 28 Kwietnia Napisano 28 Kwietnia Po prostu wsiądź na ten rower i zacznij jechać i nie myśl o tym, czy to dużo czy mało. Kiedyś podstępem zabrałem żonę na przejażdżkę. Zaczęliśmy na Grabówku, przejechaliśmy przez Gdynię, Sopot, Gdańsk, potem wzdłuż kanału Raduni, Pruszcz, Różyny, skończyliśmy w Skowarczu i... z powrotem. Wprawdzie jak wróciliśmy do Gdyni to była nieźle zmęczona, ale i dumna, że zrobiła swoje pierwsze w życiu (do tej pory ostatnie) 100 km (dokładnie 102 to było) za jednym zamachem. I wówczas była już starsza od Ciebie. I pewnie w życiu by się nie wybrała, gdybym z góry jej powiedział, że zamierzam ją przegonić na setkę. Największe ograniczenie jest w głowie, nigdzie indziej. Ale swoją drogą trenuj siedzenie, by nie mieć bólu dupy od dłuższej jazdy 2 Cytuj
kipcior Napisano 28 Kwietnia Napisano 28 Kwietnia Za młody jesteś, żeby nie dać rady. A jeśli nie jesteś pewny to po prostu jedź wolniej i nie marnuj energii bez sensu. Np. żeby Ci się nie włączył tryb pościgowy, bo zobaczyłeś rower na horyzoncie. 1 Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 28 Kwietnia Mod Team Napisano 28 Kwietnia Najlepiej też się nie gapić na licznik i nie analizować, tylko jechać przed siebie, a wtedy można nawet zrobić więcej - w sumie tak, jak napisał @chester_jds, czyli z zaskoczenia Cytuj
Seb Napisano 28 Kwietnia Napisano 28 Kwietnia (edytowane) Weź ze sobą podstawowe narzędzia do naprawy w razie kapcia jak masz dętki. Ze dwa bidony wody czy butelkę 1,5L lub jakiś izotonik chyba że masz sklepy po drodze to możesz na bieżąco kupować picie. Ja tam lubię sobie banany jeść w przerwach na banany i jakieś batoniki energetyczne ale nic nie stoi na przeszkodzie żebyś sobie np. kanapki z serem i szynką zrobił czy skoczył na pizzę po drodze Przejedziesz bez problemów, pij cokolwiek podczas jazdy, zrób 1 lub 2 przerwy na batoniki czy banany i będzie git. Może Cię będzie tyłek bolał trochę bo nie przyzwyczajony pewnie tak długo jechać ale taki dystans to nic strasznego. Jak wyżej koledzy mówią powiedz sobie że jedziesz tylko się przejechać kawałek i zaatakuj tą trasę 70km Edytowane 28 Kwietnia przez Seb Cytuj
przecietny.kolarz Napisano 29 Kwietnia Napisano 29 Kwietnia 70 km to nie jest jakoś dużo, natomiast nie jest też mało jak nie jeździsz zbyt często. To co ja mogę doradzić, to dziel sobie trasę na krótsze odcinki, niekoniecznie się nawet zatrzymując. Zamiast myśleć że jeszcze 30km, pomyśl że za 5km będzie miejsce X, z którego do miejsca Y już tylko 10km itd. Działa to na psychikę, bo widzisz że coś osiągasz i jest już coraz bliżej. Nie goń rowerów, nie próbuj za wszelką cenę podjechać dobrym tempem pod wzniesienie, nie trzymaj za wszelką cenę danego tempa. Jedź żeby jechać. Weź sobie zapas wody czy wody i izotoniku, coś do zjedzenia i jakiegoś batona. 70km nawet wolnym tempem to jest z 4-5h jazdy. Cytuj
zekker Napisano 29 Kwietnia Napisano 29 Kwietnia 11 godzin temu, RowerowyElf napisał: Oczywiście miałem na myśli 35km w jedną stronę i powrót też 35 km. Czyli Sobieszewo i z powrotem? Jak nie jesteś pewny, to możesz zdecydować po dojechaniu do wyspy, czy już zawracać, czy jednak dojechać do Wisły. Mi z Moreny wychodzi około 20km do mostu, objazd wyspy z dojazdem nad Wisłę w zależności od wariantu: najprostszy w te i nazad 15km, z zahaczeniem o Ptasi Raj z 20km, Mewia Łacha to +5-6km ale raczej nie polecam jak nie jesteś pewny kondycji (sporo chodzenia bo kamienie, piasek). Można sobie dozować według potrzeb. Ostatnio wyszło mi blisko 80km ale jechałem okrężną drogą przez Chełm. Główną przeszkodą na tej trasie będzie wiatr. Między Gdańskiem, a Sobieszewem w większości teren otwarty, więc przy mocniejszym wietrze w jedną stronę będzie ciężej. U nas dominują wiatry zachodnie, więc przeważnie powrót jest trudniejszy 14 godzin temu, RowerowyElf napisał: Czy warto rozłożyć takie dłuższe trasy na kilka etapów podczas których zawsze następuje przerwa na nawodnienie, jedzenie i odpoczynek? Zdecydowanie warto robić przerwy na jedzenie i chwilę odpoczynku. Popijać lepiej cały czas. Ja przeważnie robię przerwę po przejeździe przez most, potem po dojechaniu do Świbna (kręcę przez las, więc idzie wolniej o bardziej męcząco), potem przed mostem. To takie minimum, bo bywa, że są dodatkowe jak robię większą pętlę lub bardziej męczącą. Ja staram się rozkładać czasowo, przeważnie co godzinę ale jak nie ma sensownego miejsca to i 1,5h wychodzi. Jak często potrzebujesz, to już musisz sam wyczuć, wypracować schemat. Tak samo ile i czego. Zwykle robię kanapki, do tego kilka batonów awaryjnych (obecnie racje żywnościowe Seven Oceans) jakbym za mało zrobił, zeszło dłużej niż przewidywałem. Niedawno żałowałem, że nie zabrałem tych porcji awaryjnych, szkoda było przełożyć z drugiego plecaka, w końcu to tylko powrót z Gdyni. Skończyło się na jeździe na odcięciu i wizycie w piekarni (drożdżówka też mało wyszło ale zawsze coś), bo zrobiłem za mało kanapek. Cytuj
Greg1 Napisano 29 Kwietnia Napisano 29 Kwietnia Ja jestem po 50-tce i jak jakieś 2 tygodnie temu jechałem setkę to zabrałem ze sobą tylko 2 kanapki, 2 batony energetyczne, 2 żele energetyczne i banana (jeden baton i jeden żel wróciły do domu). Dodatkowo zapasowe lampki (używam też w dzień), powerbank i wiatrówka. Większość zmieściła się w kieszonkach w bluzie, reszta w małej torebce pod ramą. No i oczywiście 2 duże, 950 ml, bidony z piciem (w jednym woda a w drugim izotonic, który jest potrzebny, żeby Cię nie łapały skórcze bo w czasie takiego długotrwałego wysiłku wypłukujesz minerały). Krótkie przerwy na jedzenie/siku/zdjęcie miałem 3 albo 4. Podstawowe narzędzia (multitool, spinka do łańcucha, łatki, zapasowa dętka, pompka) wożę ze sobą na codzień. Ale ja "na codzień" jeżdżę 50-70 km. Jak na początku, kilka lat temu jeździłem jeszcze 20-30 km "na codzień" to jak miałem jechać swoją perwszą setkę w życiu to też się przygotowywałem conajmniej jak do wyprawy na biegun północny - miałem na full wypełnioną dużą torbę pod ramą, taką 4,5 litra, nawet nie wiem co w niej miałem 🤣. Najważniejsze to się nie nakręcać tą odległością, jesteś młody, sprawny, spokojnie fizycznie dasz radę. Może co najwyżej tyłek boleć ale możesz w czasie jazdy stawać na pedałach, żeby go odciążać. Jedź na spokojnie, kadencyjnie nie siłowo. Pij w czasie jazdy co 15-20 min, żeby się nie odwodnić. Jedz mniej więcej co godzinę. Rób przerwy co jakiś czas, też mniej więcej co godzinę i spokojnie dasz radę Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 29 Kwietnia Mod Team Napisano 29 Kwietnia Eee tam, z takim zaopatrzeniem to ze 2 paki by pękły Kiedy miałem nieco ponad 20 lat (na przełomie stuleci), to starałem się mieć 1.5 l wody i coś słodkiego (czasem kupowałem po drodze), a mimo tego zdarzyły się tzw. bomby/wypalenie energetyczne/odcięcie. Teraz jestem stary i głupi, bo rzadko cokolwiek jem po drodze, mam 0.75 l wody, i na tym jeżdżę z zafiksowaniem na teren - najczęściej 2 -4 g., co obecnie daje przedział 40 -80 km. Zatrzymuję się, kiedy potrzebuję - ostatnio np. pierwszy raz po 45 km (przymusowego zejścia z roweru po niedohamowaniu na zjeździe z wału, czy przenoszenia nad powalonymi grubymi drzewami nie liczę). Bomb takich jak kiedyś o dziwo nie mam - it's magic Fakt, że czasem pod koniec mięśniowo bywa gorzej. Dlaczego jednak w większości odbywa się to w miarę bezbólowo ? Myślę, że wynika to z zapasu energetycznego, czyli wrzucanie węgli w dużych ilościach w dniach poprzedzających jazdę robi swoje (pewnie dlatego 40 -60 km na czczo nie było problemem, a nie jedzenie przez 6 -8 g. to u mnie nic niezwykłego). Moja taktyka, a raczej przyzwyczajenie jest takie, że po prostu staram się pić i jeść przed, i po jeździe. Po zjedzeniu śniadania muszę 2 -3 g. odczekać zanim ruszę. Oczywiście takie postępowanie by się zemściło na dłuższych, czy bardziej wymagających technicznie i kondycyjnie trasach, ale długie dystanse mnie nie interesują, a jazdę na średnią dawno mam za sobą (kiedyś 2 -3 g. w wysokim tempie i bez zatrzymywania były normą). Jak słyszę ile niektórzy jedzą i piją podczas jazdy, to się dziwię, że im się nie uleje z tego dobrobytu A najbardziej chyba jest dla mnie zagadką sport zawodowy - kosmiczne wręcz ilości jakie kolarze pochłaniają, no ale tam jest to konieczne przy takim poziomie wysiłku. EDIT Co do tych tytułowych 70 km, to proponuję najpierw zrobić testowo 50 km Cytuj
lewocz Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia Ja podczas jazdy lubię być na lekkim głodzie. Pomijam już fakt, że 60-70 km to tylko przebieżka. No chyba, że mówimy o treningu pod ścigi ale tu chyba nie o to chodzi. Z piciem jest ciut inaczej, zwłaszcza gdy temperatury wysokie i lecimy mocne tempo. Wiek 56 lat - ale śmigam na rowerze od 30 lat ..:) Cytuj
Turysta05 Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia @RowerowyElf twoje obawy wynikają z braku doświadczenia, to minie, albo jesteś zbyt poukładanym perfekcjonistą, to pozostaje😉. Nie powiem nic nowego jak powyższe, ale w inny sposób: My (w grupie raźniej😄) jedziemy "na spontana", szczęśliwi czasu nie liczą, żadnej presji. Oczywiście jakiś cel jest wyznaczony, często jakaś atrakcja przyrodnicza albo turystyczna kawiarenka. Mi wystarczą 2 jabłka + paczka herbatników i oczywiście picie (najchętniej sok owocowy + woda Muszynianka). To że nikt z tej "mocno dorosłej" grupy nie jest przemęczony zawdzięczamy częstym przystankom z byle powodu (jakaś atrakcja, widoczek, mostek...) I tak dla przykładu ubiegła niedziela: ponad 50km, z tego 3/4 las, a w tym 1/4 naprawdę trudne ścieżki, przenoski nad powalonymi drzewami, strumyki, etc. To nie przekulanie się po asfalcie, kawiarenka była😋, w sumie ok. 7 godzin, czyli wycieczka na cały dzień😄👍. Cytuj
KNKS Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia (edytowane) 1 godzinę temu, Turysta05 napisał: I tak dla przykładu ubiegła niedziela: ponad 50km, z tego 3/4 las, a w tym 1/4 naprawdę trudne ścieżki, przenoski nad powalonymi drzewami, strumyki, etc. To nie przekulanie się po asfalcie, kawiarenka była😋, w sumie ok. 7 godzin, czyli wycieczka na cały dzień😄👍. Mocno... Średnia wychodzi 7,14km/h. Równie dobrze mogłeś zostawić rower w domu i odbyć tą wycieczkę szybkim marszem 😅. Edytowane 30 Kwietnia przez KNKS 2 3 Cytuj
Turysta05 Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia @KNKS trafne spostrzeżenie😂😂, ale ja tego wprost nie powiedziałem, bo mówimy o jeździe rowerowej🚴🚴🚴. Ale tak całkiem poważnie: nie zabieram dętki (może ktoś by miał🤔?) i tym podobnych szpejów, bo spoko wrócę z buta. Nawet by mi się nie chciało w terenie rozbierać roweru. Kiedyś przebiłem, to pompowałem co 5km, a "zabawa" to w domu, kultura techniczna😉😂 1 Cytuj
przecietny.kolarz Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia Szedłbyś z buta 35km? Łatki samoprzylepne zajmują 2x2x1cm w kieszeni, a dętkę można załatać nawet nie zdejmując koła. 1 Cytuj
Turysta05 Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia @przecietny.kolarz co ty mi się pytasz: Szedłbyś z buta 35km? Pytaj się @KNKS, przecież On to dobrze wytłumaczył... 3 godziny temu, KNKS napisał: ..Mocno... Średnia wychodzi 7,14km/h. Równie dobrze mogłeś zostawić rower w domu i odbyć tą wycieczkę szybkim marszem 😅. Ja to zrozumiałem, a Ty @przecietny.kolarz masz problem? Daj spokój, ogarnij się, przeczytaj jeszcze raz😄😂🤣 Kolego @RowerowyElf tylko się nie przerażaj, różne się zdarza, nie z takich opresji się wychodziło (czasami z buta😉), ale zapasową dętkę weź, bo najgorzej pechowo zacząć od pierwszej wycieczki, jedź śmiało, trzymam kciuki, powodzenia👍!!! Cytuj
przecietny.kolarz Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia 2 godziny temu, Turysta05 napisał: Ale tak całkiem poważnie: nie zabieram dętki (może ktoś by miał🤔?) i tym podobnych szpejów, bo spoko wrócę z buta. Nawet by mi się nie chciało w terenie rozbierać roweru. Kiedyś przebiłem, to pompowałem co 5km, a "zabawa" to w domu, kultura techniczna😉😂 Co napisał @KNKS rozumiem, natomiast mam pewne wątpliwości co do zacytowanago fragmentu. Swoją drogą zapytałem normalnie, a Ty zaczynasz jakieś zaczepki. Cytuj
RowerowyElf Napisano 30 Kwietnia Autor Napisano 30 Kwietnia (edytowane) Nie przerażam się, myślę że w razie czego zawsze jakaś komunikacja kursuje. Pół żartem, pół serio gdzieś słuchałem podcastu w którym kolarz opowiadał jak kilkadziesiąt lat temu brał udział w ultramaratonie i nie mając zapasowej dętki wypchał oponę trawą by móc dojechać do jakiekolwiek miejscowości w której naprawią mu rower. Myślę że bardziej bałbym się jakiejś stłuczki na trasie albo gdyby coś poważnego stało się z napędem. Edytowane 30 Kwietnia przez RowerowyElf Cytuj
przecietny.kolarz Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia Ta, patent z trawą jest znany. Jak dętka się rozerwie, można uszkodzony odcinkek zacisnąć opaskami zaciskowymi z dwóch stron. No i mówiąc szczerze, mówimy o sytuacji gdy w najdalszym punkcie będziesz 35km od domu. Mimo że jeżdżę od jakiegoś czasu bardzo mało, to standardem jest ze jestem 20-25km od domu mając ze podstawowy zestaw "ratunkowy" i jeden bidon. Ludzie na szosach robią trasy po 200 km i też nie biorą niczego specjalnego. Kolega wsiada w pociąg, odjeżdża 200-300 km od domu i wraca cały dzień na szosie. Ma ze sobą dwa bidony, coś do zjedzenia, trochę pieniędzy, podstawowy zestaw narzędzi i tyle. Weź 100 zł w kieszeń i w najgorszym przypadku zamówisz taksówkę. Cytuj
pecio Napisano 2 Maja Napisano 2 Maja Kolejny wątek urastający do miana epopei narodowej . Przygotowania jak do oblężenia Troi. @RowerowyElf nie zawracaj pupala tylko siadaj na rower i jedź. 2 Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 2 Maja Mod Team Napisano 2 Maja @przecietny.kolarz Stówa na taryfę to raczej za mało... No i przydałaby się bagażówka Cytuj
przecietny.kolarz Napisano 2 Maja Napisano 2 Maja Nie sądziłem że ceny są tak kosmiczne No to jeżeli autor weźmie "tylko" 100 zł, to będzie musiał dojść z buta do miejsca gdzie tyle wystarczy żeby wrócić do domu Tak swoją drogą, to kiedyś złapałem kapcia i wracałem pchając rower w sztywnych butach MTB z SPD gdzieś około 5-8 km. Wkurzające, ale jest czas żeby przemyśleć swoje życie i fakt że łatki jednak by się mogły przydać Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.