Nakładki żelowe na takie długie trasy to taki sobie pomysł. I do tego spodnie. Próbowałeś jeździć tylko w spodenkach z wkładką (wiesz pewnie, że bez majtek) i na siodełku? Jak się obciera, to można użyć specjalnego kremu do chamois (co oznacza irchę, bo kiedyś te wkładki były z irchy, najlepiej z kozicy górskiej, ale to jak łatwo się domyślić, wyszło z mody), którym smaruje się pupę. Jesteś szczupły, dużo jeździsz - sama twardość siodełka nie powinna być problemem. Gorzej z odparzeniami i otarciami, a nakładka plus spodnie im sprzyjają. Ale może jest inaczej. Jaki masz rodzaj niewygody? Może chodzi nawet nie o model siodełka, ale o jego szerokość.