Skocz do zawartości

Wojcio

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    819
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Mazowsze

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia użytkownika Wojcio

Wymiatacz

Wymiatacz (10/13)

  • Od roku
  • Automat Rzadka
  • Dedicated Rzadka
  • Collaborator
  • Pierwszy post

Ostatnio zdobyte

457

Reputacja

  1. Problem w tym, że przy braku doświadczenia można sobie kupić coś, co rozczaruje. Dywan można kupić, bo się podoba. Nie rower. Kolega, który jest świetnym sportowcem, ale nie jeździł w górach w ciągu 2 lat przeszedł taką drogę - HT typu cross country - Full trail (krótki skok) - full enduro - rower dirtowy - razem poszło dobrze ponad 60.000 PLN - ostatecznie pierwszego fulla dostała żona, w HT widelec się rozleciał od skakania i został zmieniony na Pike Ultimate i jest to rower do lasu, ale tak agresywniej. Enduro w górach a dirt w mieście. Ogólnie chłop w zakresie skillu w dwa lata przeskoczył moje 35 lat doświadczenia MTB i teraz sam wie, czego chce. Ale nie wiedział jak kupował pierwszego górala - not even close - czego chce.
  2. Zdecydowanie rower typu AM/Trail - i może być HT na single w Kotlinie kłodzkiej - nie za ciężki - bardziej chodzi o geometrię niż pancerne koła. Moim zdaniem ważna jest nowoczesna geometria i przyzwoita jakość i masa oraz realnie działający widelec (z tłumieniem powrotu przynajmniej) a dla początkującego miękkie przełożenia - takie 30/51 ewentualnie 32/51 na kołach 29". Powodzenia!
  3. Najlepiej mieć kilka rowerów - ja mam dwa i brakuje mi trzeciego, czasem myślę, że i czwartego. Więc jak ma być jeden, to taki, który jakoś obleci wszystkie zastosowania. Wolę jechać na góralu szosą, niż (a mam fulla na solidnych oponach) niż na miejskim po korzeniach, kamieniach i piachu (a mam w miejskim widelec i sztycę amortyzowane). Co innego, gdybym miał jeździć TYLKO szosa i utwardzone drogi.
  4. Takiego Elopsa 500 jak proponuje Mihau, kupiła dziś moja żona, aby zastąpić dwudziestoletniego Krossa. I jest zachwycona - lekki (względnie), śmigły, dość wygodny, prosty i tani (promocja 1899). Komponenty może nie są masowe, ale przyzwoite. Dobre lampki AXA z podtrzymaniem zasilane z dynamo w piaście, napęd Microshift, v-brake ale klamki i ramiona z lekkiego stopu. Kaseta 11-36. Ładny lakier. Trudno sie czepiać. Pozycja lekko pochylona.
  5. Też stawiam na Góry Izerskie, bo ogólnie trekingowy rower przywiązuje w górach do dróg, a tam jest sporo dostępnych dla trekinga a zamkniętych dla ruchu. Wjedziecie np. na Helę Izerską (ale ostrożnie trzeba wybrać trasę - np. z Jakuszyc) i nie jesteście tak związani z szosą. Szkoda, że małżonka nie ma górala, bo wtedy ścieżki w okolicach Świeradowa były by dostępne, a na trekingu mogą się wydawać trudne. Poza górami - Suwalszczyzna - park krajobrazowy i okolice Wigier.
  6. Nie wiem, co się zmieniło, pierwszy raz byłem. W dzisiejszych warunkach piach ie był dużym problemem. Na zjazdach trochę nosiło.
  7. Wesoła XCO (taka traska na wydmie pod Warszawą). Po jeździe zapis trasy wyglądał jak jelita węża ze skrętem kiszek. Ale było fajnie, serce biło. Do tego jeszcze trochę po lesie. Interwałowo i toszkę technicznie. W tym miejscu, mimo, że to mazowieckie piachy, zawieszenie ma co robić.
  8. Rano mycie i smarowanie rowerów jeszcze po poprzednim weekendzie 😳 a potem rodzinna wycieczka przez jesienny las z obiadem w środku (w środku wycieczki i w środku lasu). Po wycieczce rowerki nadal czyste - dziś błota nie było.
  9. Wczoraj i dziś ganialiśmy z córką po Enduro Trails w Bielsku. Było suuuper. Szło nam znacznie lepiej niż rok temu. To, co rok temu było trudne, teraz było przyjemne. Straty - jeden siniak i zacinający się droper. Zyski - piękny weekend w górach.
  10. Wkładki ze szkłami korekcyjnymi do gogli. Efekt - raz, że widzę wyraźnie, dwa, że wydaje mi się, że ziemia jest bliżej, co wzmaga pewność siebie na zjazdach. W okularach i full face wygląda się słabo, o bezpieczeństwie nie wspomnę. Ale w goglach z tymi wkładkami to wygląda się jak ciężki świr.
  11. Właśnie mam 1.5 tsi z DSG. I fakt na prostej skrzynia trzyma obroty nisko i jest 1500 około 80, ale to wymaga od silnika rozwinięcia mniej niż połowy momentu. Jak się silnik obciąży, to biegi są od razu redukowane. Należy przyjąć, że silnik jest do tego przystosowany, bo nie słyszy się o problemach z układem korbowo-tłokowym typowych dla egzemplarzy z automatem. Hamować silnikiem można ręcznie redukując łopatkami na kierownicy, choć przy 1,5 to słabe hamowanie. Ogólnie jest spokojnie, rodzinnie i wygodnie. Kiedyś miałem 1.2 z DSG i tamten silnik wyraźnie się męczył w okolicach 90 na za niskich obrotach. Teraz jest lux.
  12. Nie, bo precyzyjny i twardy klucz przeniesie siłę blisko załamań gniazda, tam, gdzie najlepiej przekaże moment a taki, co sie poddaje, będzie naciskał bliżej środków ścianek gniazda i sie obślizgnie i wyrobi gniazdo śruby. Dwa czynniki sie liczą - twardość i precyzja wykonania. Najgorszy luźny i miękki.
  13. Są kamieniste, ale te trzy, które przejechaliśmy pewnie przeżyjesz. Spotkaliśmy ojca z synem na hartdailach, zjechali łatwiejszą trasą, ale na dole deklarowali chęć powrotu, jednak nie byli samochodem i mieli długi powrót, wiec więcej nie jeździli. Uwaga, tam nie ma jedzenia ani picia. Nie pojechaliśmy czwarty raz, bo wszystko wypiliśmy i zjedliśmy.
  14. Dziś zrobiliśmy z okazji Dnia Edukacji (czyli wolne od szkoły) wycieczkę na Jeleniowskie Ścieżki Oznaczony, legalny parking w lesie, oznaczone trasy. Piękny, miejscami trudnawy przez kamienie (ale nie luźne) podjazd - około 180m w pionie na 2km i dalej 4 oznaczone trasy z wariantami w dół do parkingu (jedna z kawałkiem dojazdu). Przejechaliśmy 3 zaczynając od najłatwiejszych. Nawet niebieskiej nie polecam na rowerach turystycznych (zresztą podjazd je wyeliminuje), zaś trzecia była taka, że polecam fulla i trochę objeżdżenia w górach. Wszystkie trudności (gapy, grube rock gardeny, skinny, dropy) miały objazdy, ale i tak na trzeciej trasie (Świst) było stromo, kręto i kamieniście, że żałowałem, że zbroja zostałą w aucie. Łatwiejsza trasa (Trzygłów) już nie wymaga fulla - kto da radę podjachać, ten zjedzie. Niebieska jest taka sobie. Trasy są bardzo naturalne - nie kopane, nie żwirowane, ale to co zrobione ręką ludzką, szczególnie bandy, są pierwszej klasy. Świetna miejscówka - dojazd z Warszawy poniżej 2:30. Uwaga - uważam, że gdyby było mokro, to by było znacznie trudniej. A tak przywiozłem piękne wspomnienie i dwa siniaki (zdobyte na podjeździe).
  15. Pojechałem rowerem do biura (2*10km) co jest o tyle osiągnięciem, że od dawna pracuję zdalnie. Żeby było śmieszniej z biura miałem wideocall z kolegą, który był poza biurem oraz poustawiałem trochę rzeczy w chmurze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...