Też sugeruję rozważyć dobry rower bez prądu - lekki i z niskimi oporami toczenia (tu akurat Gates + Alfine nie są idealne - wiem, bo mam). Moja żona (mocno ponad 50) nie zaakceptowałaby elektryka na miasto, bo po mieście jeździ często ponad 25 km/h. Co innego góry.
Lekki rower, dobry napęd, bagażnik z sakwami (a nie siatki) - inna jakość. Przy elektryku trzeba ładować baterię, a kondycja może spadać. To też wiem - po górskim urlopie na elektrykach, mimo epickich wycieczek, miałem wrażenie, że jestem słabszy i kilka tygodni na analogu było potrzebne, by odzyskać poczucie siły.
I ostatnie - jak w pracy miałem ochronę z bronią ostrą, to spokojnie zostawiałem rower za 9k, ale obecnie cieszę się, że mam za 1500. Warto to rozważyć, bo rowery elektryczne są zagrożone szczególnie.