chester_jds Napisano 2 Maja Napisano 2 Maja Tam blisko będzie miał do autobusu miejskiego, w końcu Wyspa Sobieszewska to granica administracyjna miasta Gdańska. Z buta będzie max jednocyfrowo Cytuj
Turysta05 Napisano 2 Maja Napisano 2 Maja No to jedziemy dalej tę trasę 70km😉. Tak było wczoraj, zdjęcie do innego działu, ale zamieszczam tutaj specjalnie dla @RowerowyElf, ku pokrzepieniu serc. Ty się nie martw jak przejechać pierwsze 70km, tylko zobacz co Cię czeka gdy oswoisz się z rowerem i złapiesz bakcyla😄😂... Nie przerażaj się😉, nie codziennie tak się jeździ🙂, tak więc spoko dasz radę. My dzisiaj, aby rozeszły się zakwasy, tak spokojnie, znakowanymi szlakami, 5 godzin minęło nie wiadomo kiedy😲. @RowerowyElf wsiadaj na rower i uderzaj śmiało na trasę👍, nawet bez dętki!! 🌲🚴🌳🌳😄 Cytuj
RowerowyElf Napisano 2 Maja Autor Napisano 2 Maja Woow to wygląda ekstra!! Chciałbym tak jeździć ale do tego jest wymagane porządne MTB Cytuj
RowerowyElf Napisano 3 Maja Autor Napisano 3 Maja (edytowane) To prawda co napisał @zekker. Najgorszy na tej trasie jest wiatr. Gdy miałem już za sobą 3 godziny jazdy(40km?) i wiatr dął mi w twarz to napotkałem ścianę. y Ciało niby dalej pedałowało, niby dalej trzymało kierownicę ale psychicznie czułem się wymęczony i wiedziałem że moja energia jest na wyczerpaniu. To co mi pomogło to kilkunasto minutowa przerwa i ugotowany ryż z warzywami który wziąłem z domu. Z tym ryżem to akurat był strzał w dziesiątkę ponieważ jest bardzo sycący posiada dużo węgli i od razu poczułem przypływ sił, a krótka przerwa uzupełniła resztki sił. Dodatkowo miałem fajny widoczek na polanie, ale to mniejsza z tym. Niemniej czułem pewne zmęczeniepod koniec trasy, ale nie takie bym się słaniał na nogach. Kondycyjnie pokonałem dystans bez większych problemów(no może trochę czułem jednak po pewnym czasie ból kolan i stóp). W moim przypadku taki dystans jest jak najbardziej do zrobienia, a za jakiś czas planuję zrobić setkę!!! Edytowane 3 Maja przez RowerowyElf 4 Cytuj
bashey_pl Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja (edytowane) Jeździj i się nie poddawaj. Ja na 40 po długiej przerwie kupiłem sobie rower. Zaczynałem po 5km do pracy i z pracy. Na dzień dzisiejszy do pracy i po pracy jak pogoda dopisuje robię 50-60km. Plus coś więcej w weekendy. Trasy po 100km już nie straszne. A w tą majówkę trasę wokół Zalewu Szczecińskiego na raz zrobiłem. Ponad 220km. Z czasem wyrobisz kondycję, psychikę i dojdziesz do tego co i jak sobie podjadać aby energii starczyło na zaplanowany dystans. Edytowane 5 Maja przez bashey_pl literówki Cytuj
przecietny.kolarz Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja W dniu 3.05.2026 o 23:08, RowerowyElf napisał: To prawda co napisał @zekker. Najgorszy na tej trasie jest wiatr. Gdy miałem już za sobą 3 godziny jazdy(40km?) i wiatr dął mi w twarz to napotkałem ścianę. y Ciało niby dalej pedałowało, niby dalej trzymało kierownicę ale psychicznie czułem się wymęczony i wiedziałem że moja energia jest na wyczerpaniu. To co mi pomogło to kilkunasto minutowa przerwa i ugotowany ryż z warzywami który wziąłem z domu. Z tym ryżem to akurat był strzał w dziesiątkę ponieważ jest bardzo sycący posiada dużo węgli i od razu poczułem przypływ sił, a krótka przerwa uzupełniła resztki sił. Dodatkowo miałem fajny widoczek na polanie, ale to mniejsza z tym. Niemniej czułem pewne zmęczeniepod koniec trasy, ale nie takie bym się słaniał na nogach. Kondycyjnie pokonałem dystans bez większych problemów(no może trochę czułem jednak po pewnym czasie ból kolan i stóp). W moim przypadku taki dystans jest jak najbardziej do zrobienia, a za jakiś czas planuję zrobić setkę!!! Być może w którymś momencie dojdziesz do punktu, gdy będzie robił dany dystans i miał wrażenie że więcej już nie dasz rady. Ja jak zaczynałem jeździć, to było to około 30km. Ile bym nie jeździł, to zawsze traciłem siły przy tych około 30km. Któregoś dnia zacisnąłem zęby i mimo zmęczenia, jechałem dalej. Nie pamiętam jaki to był dystans, około 40-50km. No i raz że okazało się że jednak się da, a dwa że potem 30km to już był dystans po którym nie czułem zmęczenia. Mimo że nie jeździłem jakoś wybitnie dużo według niektórych standardów, bez problemu robiłem trasy 60-80km na MTB w większości w terenie, ze średnią około 24-25km/h. Musisz po prostu jeździć i tyle, a z czasem forma zbuduje się sama. Cytuj
Przecietny Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja Zdarza mi się być przewodnikiem do setki, i zawsze wprowadzam takie osoby w ten sam sposób, nie było ich wiele ale schemat mam ten sam i udaje sie w miesiac czy ktos jezdzil duzo czy malo czy spal w zimie, zaczynam zawsze od 30km nigdy mnie,j 29 nie moze być😁. Druga jazda 2-3 dni później tez 30, trzecia na koniec tygodnia tez 30, kolejny tydzien 30,40,30, trzeci tydzien 50,30,50 ostatni tydzien 50,40,100 w ten sposób w miesiąc da sie wymęczyc delikwenta zeby przejechał, lekko nie jest ale zawsze dawali rade czy to żona, kumpel,kuzyn każdy, wiec moze tym sposobem dojdziesz do założonego celu, w sumie jestem pewien,ze go osiągniesz. Z drugiej strony jestem przekonany,że to dystans ktory każdy zrobi bez zbędnego przygotowania, będzie dużo kosztował, będzie dzień później cierpienie ale się zrobi. Kiedyś pojechał z nami koleś z nadwagą który od kilku lat nie jechał na rowerze i dał radę 60km zrobić, zgadza się,że ostatnie 20 to była dla niego katorga ale przejechał stąd taka moja opinia. Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 5 Maja Mod Team Napisano 5 Maja Nie zgodzę się, że każdy bez przygotowania zrobi 100 km, skoro po 30 -40 km niektórzy mają dość. Ogólnie najlepiej stopniować dystans, a to że noga wymaga tzw. przepalenia jest jasne, co pokazał @przecietny.kolarz na swoim przykładzie. Potem jest po prostu łatwiej przejechać dłuższy dystans. Cytuj
Eathan Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja @KrissDeValnor mam znajomą, która raz na rok umawia się ze mną na setkę. Poza tym w skali sezonu (typowego dla zwykłego Kowalskiego) idzie na rower raptem kilka razy. Ta setka to taki mały rytuał. Jedziemy po płaskiej trasie, trwa to dość długo, średnia ~13-15 km/h. Po drodze kilka przerw, a to na pączka, a to na colę albo na lody. Na koniec późny obiad i powrót pociągiem. Dziewczyna jedzie na trekkingu. Jest zmęczona, szczęśliwa i co roku daje radę. W kolejnym roku znowu chce jechać. Oczywiście następnego dnia jest zmęczona, ale zadowolona. W przypadku setki (każdej) liczy się głowa. Poza tym moim zdaniem znaczenie ma: ciekawa i urozmaicona trasa, bez ekscesów (podjazdów), które mogą wykończyć, tempo dopasowane do osoby, która ma jechać setkę, ładny i długi dzień - ma być przyjemnie, opcja na pogadanie i zagadanie w chwilach ewentualnych słabości (czyli brak ruchu samochodowego). Poza tym... Jak ktoś jeździ regularnie 30 km to 100 km od święta nie jest żadnym wyzwaniem. To tylko kolejna liczba i bariera w naszej głowie. 2 Cytuj
Greg1 Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja 1 godzinę temu, bashey_pl napisał: Jeździj i się nie poddawaj. Ja na 40 po długiej przerwie kupiłem sobie rower. Zaczynałem po 5km do pracy i z pracy. Na dzień dzisiejszy do pracy i po pracy jak pogoda dopisuje robię 50-60km. Plus coś więcej w weekendy. Trasy po 100km już nie straszne. A w tą majówkę trasę wokół Zalewu Szczecińskiego na raz zrobiłem. Ponad 220km. Z czasem wyrobisz kondycję, psychikę i dojdziesz do tego co i jak sobie podjadać aby energii starczyło na zaplanowany dystans. Jechałeś dookoła Zalewu czy Gryfa szosowego bo tam był dystans 220 km z tego co pamiętam? Oficjalna trasa dookoła Zalewu to ponad 290 km a wersja krótsza, z przeprawą to bodajże 270 km. Miałem jechać w majówkę dookoła Zalewu na 2 dni, wersję dłuższą wydłużoną jeszcze o wizytę w Nowym Warpnie ale nie wyszło i pojechałem ze Świnoujścia do Peenemünde, wyszło lekko ponad 120 km Cytuj
Mandoleran Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja Dokładnie jedyną barierą tak naprawdę jest głowa. W tamtym sezonie pojechałem z kumplem i jego kumplem dystans 160 km na Gorę św Anny, piękna malownicza trasa no i się okazało że gość najwięcej co zrobił to 20 km co mnie z leksza szokło, tyle że często takie dystanse sobie robił i dopiero mi się tym pochwalił jak byliśmy już na miejscu, a jeszcze trzeba było jechać z powrotem .Tempo ślimacze ale każdy szczęśliwy, bo jak z głową było dobrze do kilometraż się nie liczył i nawet rowery bo byli na MTB. Co prawda na 2 dzień wszystko bolało, no ale bez bólu nie ma zabawy . Z kolei kumpel co dość często z nim w tamtym sezonie jeździłem to on większe dystanse traktuje jakby jakiś przymus, byleby odbębnić i pochwalić się w socjalach że się da, a przez większość trasy gość był nieznośny i tylko pytał czy daleko jeszcze 🤣 ( zupełnie jak ten osioł ze Shreka ) i już wiem że z kimś takim co najwyżej mogę pojeździć to wokół komina. Cytuj
KNKS Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja Taaaa... Każdy ma takiego kolegę, który nigdy nie był na siłowni, a wyciska 240kg na ławeczce w piwnicy... 100km, w tempie piknikowym, to jakieś 5-6 godzin jazdy non stop, co samo z siebie jest sporym obciążeniem dla niewytrenowanego. Czy się da? Zależy... Co to ma udowodnić? Nie mam pojęcia... 3 Cytuj
Eathan Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja Dodam jeszcze, że jak czytam o tych przygotowaniach i planowaniu to dochodzę do wniosku, że każdy km przejechałem źle. Poza trasą nie planuję nic. Sprawdzam pogodę i w zależności od tego biorę albo nie torbę, gdzie spakuję dodatkowe ubrania. Regularnie bywa, że jadę setkę bez jedzenia, w domu śniadanie, jak jest opcja to na trasie jakieś lody jak nie, to obiad po powrocie. Trasy do 70 km to nawet z jednym bidonem ogarniam bo to krótka piłka jest. 1 Cytuj
RowerowyElf Napisano 5 Maja Autor Napisano 5 Maja (edytowane) Z takich rzeczy które poprawię przy kolejnej jeździe to jednak nieco więcej picia w słoneczną pogodę. Zabrałem niby około 1 litra wody, ale na takie 5 godzin jazdy to zbyt mało. Czasem mimo wszystko lepiej jest zabrać trochę więcej wody niż później jechać spragnionym. Edytowane 5 Maja przez RowerowyElf Cytuj
chester_jds Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja Czasem wolniej nie znaczy łatwiej. Lepiej szybciej coś przejechać niż męczyć dupsko o jedną, dwie, trzy czy więcej godzin w siodełku. Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 5 Maja Mod Team Napisano 5 Maja @Eathan Ja niby mam podobnie z jedzeniem i piciem (o czym się rozpisałem na pierwszej stronie), z planowaniem zresztą też, a nawet bardziej - ostatnio nie używam nawet licznika, co nie zmienia faktu, że dla większości jest to mocno niewskazane (myślę o kaloriach i nawadnianiu podczas jazdy, czy w przerwach), zwłaszcza jeśli dopiero zaczynają przygodę z rowerem (chociaż "przygodę" to w wielu przypadkach określenie na wyrost). Znacznie przyjemniej dojechać z rezerwą sił, niż na ostatnich nogach, a do tego trzeba jeździć więcej niż wspomniane przez Was 20 -30 km, i tyle. @chester_jds A z czego takie świeżaki mają pocisnąć, kiedy ledwo się turlają, żeby tylko dojechać... 2 Cytuj
Eathan Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja @chester_jds prędkość zmienia wiele rzeczy. Dla osoby wyjeżdżonej oczywistym jest, że im szybciej jedziesz tym: szybciej skończysz katorgę, zrobisz dłuższą trasę w tym samym czasie swojej "wytrzymałości" na ból dupy. Tyle, że dla osoby, która nie jeździ regularnie wysoka prędkość to dodatkowe obciążenie i realne zmęczenia. Wolna jazda to mniejsze zmęczenia nóg ale większa presja np. na bóle tyła, rąk, etc. Więc po prostu trzeba jechać swoje. Brak kondycji można nadrobić twardą dupą. Męką dupę trzeba kompensować wysoką kondycją. Cytuj
KNKS Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja 30 minut temu, chester_jds napisał: Czasem wolniej nie znaczy łatwiej. Lepiej szybciej coś przejechać niż męczyć dupsko o jedną, dwie, trzy czy więcej godzin w siodełku. Piszesz tak, jakby wydolność organizmu, a tym samym generowane waty, były wartością którą można dowolnie dozować. Tym samym zasoby energii są nader ograniczone i choćby świat się walił a czasoprzestrzeń zaginała, to jak braknie prądu (nie w baterii) to możesz sobie, co najwyżej, pomachać palcem w bucie. I bzdury w stylu "wszystko jest w głowie" można włożyć między bajki, bo nijak mają się do fizyki i biomechaniki. Kogo kiedyś odcięło, ten wie. Cytuj
chester_jds Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja Mówię tylko o tym, że w ramach swoich możliwości, jeżeli pozornie może się wydawać, że wolniej jest łatwiej, to niekoniecznie nie będzie mniej boleć. Tu nie chodzi o napinanie się na wygranie etapu TdF. Zresztą jak się rozmawia z ludźmi, którzy nie jeżdżą dużo, a szarpnęli się na dłuższy dla nich dystans, to nie nogi ich bolą, ale właśnie nic nie wyszło . Cytuj
przecietny.kolarz Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja 1 godzinę temu, chester_jds napisał: Czasem wolniej nie znaczy łatwiej. Lepiej szybciej coś przejechać niż męczyć dupsko o jedną, dwie, trzy czy więcej godzin w siodełku. Następnym razem zamiast robić średnią 25km/h, po prostu pocisnę 35km/h i będę wcześniej w domu. Gdyby to tylko tak działało Rozumiem że piszesz o tym że autor robi średnią 13km/h, a mógłby zrobić 18km/h i wtedy byłoby lepiej. Tylko może się okazać, że w takim przypadku by nie dojechał. 1 Cytuj
bashey_pl Napisano 5 Maja Napisano 5 Maja @Greg1 Nie, Gryfusa nie jechałem. Zalew zrobiliśmy, 290km. Źle dystans wpisałem. Ruszyliśmy o 4.45. O 21 byliśmy z powrotem w Szczecinie. Żałuje, że tak długo to odkładałem. Mogę to jeździć co miesiąc. 2 Cytuj
RowerowyMaciej Napisano 6 Maja Napisano 6 Maja Ja mam trochę inne spojrzenie - jeśli po 30 km ergonomicznie, neurologicznie jest OK i nie ma bólu to jedź bez wahania. Zwykle to wcześniej ujawnia się źle dopasowany rower czy nieodpowiednie spodenki/siodełko, itd.. Jedź, zdążysz jeszcze w tym sezonie zrobić 100 i 140;) Z mojej perspektywy nie ma większej różnicy jeśli jedziesz odpowiednim dla siebie tempem, robisz przerwy i dostarczasz energii, elektrolitów i wody. Po prostu trzeba na dłuższy dystans poświęcić więcej czasu. Cytuj
RowerowyElf Napisano 6 Maja Autor Napisano 6 Maja Nie wiem czy zdążę w tym sezonie ponieważ też uprawiam inne sporty(między innymi pływanie) i zwyczjnie nie chcę przesadzić z aktywnością fizyczną. Najwyżej w przyszłym roku uda mi się pokonać tą stówkę 😉 Cytuj
Mandoleran Napisano 6 Maja Napisano 6 Maja @RowerowyElf O ile rower nie jest jakąś przeszkodą, to dla aktywnego młodego chłopaka 100 km to nie żaden wyczyn, tu nawet nie ma czego planować . Ja stary cap z nadwagą, 100 km wciągam jednym nosem, bez przygotowania i tylko 2 bidony po 550 ml, grunt to dopasowany rower. 1 Cytuj
pecio Napisano 6 Maja Napisano 6 Maja (edytowane) Ja bardzo stary cap , prawie z nadwagą , stówkę wciągam przed śniadaniem na czczo . I tak dzień w dzień z małymi przerwami w cyklach. O normalnych porach to walę w soboty i niedziele ale też więcej niż sto. Siadam jadę i dopiero pod domem kończę jazdę. Nie robię żadnych przerw ,postojów no chyba późną jesienią / wczesną zimą na kawkę na Orlenie. Edytowane 6 Maja przez pecio 1 1 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.