Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
6 Sierpnia 2009 - 27 Października 2026
-
Rok
27 Października 2025 - 27 Października 2026
-
Miesiąc
27 Września 2026 - 27 Października 2026
-
Tydzień
20 Października 2026 - 27 Października 2026
-
Dzisiaj
27 Października 2026
-
Wprowadź datę
18.05.2024 - 18.05.2024
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.05.2024 uwzględniając wszystkie działy
-
17 punktów
-
14 punktów
-
12 punktów
-
11 punktów
-
11 punktów
-
10 punktów
-
8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Skrobnę tylko że całe zdarzenie miało miejsce w okolicach Drawna z soboty na niedzielę. Grupa pseudo znajomych o różnych zainteresowaniach, poglądach, wyglądzie i sposobie ubierania, spotkało się w domu wielkiego brata @kazafaza Różne napędy, materiał wykonania ramy oraz rozmiar opon od 42c po 75c, dowodzi że nie o rower tu chodzi 🫠 Pogadali my, pojeździli, popili, ognisko rozpalili, pospali, pogadali, pojeździli, pożegnali, tak w skrócie wyglądało owe spęd o w Anię. Pozdrow'er😘3 punkty
-
3 punkty
-
Babrałem się długo, nie szła mi ta robota, nigdy nie robiłem hydrauliki wcześniej. Pół płynu rozchlapałem po garażu, bo mi ciągle ten wężyk wypadał, Szajbajk oszukuje Było: 1) mechaniczna Tiagra, 2) hamulce Tektro Spyre-C, 3) kaseta Tiagra HG-500, 11-34T. Jest: 1) hydrauliczna Tiagra ST-4720, 2) zaciski Ultegra BR-RS785 (niestety standard Post Mount, adapter WoolfTooth nie pasował), 3) przewody SM-BH90-J-SSR, 4) kaseta Shimano Deore CS-HG50, 11-36 do korby 46/36 lepiej pasuje, 5) nowy łańcuch Shimano Tiagra CN-4601, 6) nowe linki/pancerze SHIMANO SIS-SP41, baryłki też od Shimano, 7) nowe - stare platformy, oryginalnie były pedały z noskami i paskami, zaraz to zdjąłem i jeździłem bez ale te pedały były jednostronne, trzeba było szukać "dobrej strony" każdorazowo, 😎 owijka SELLE ITALIA Shock Absorber KIT - miała być żółta, przyszła biała, nie sprawdziłem pół roku temu, nie było opcji zwrotu. I tak zaraz się uświni, więc będzie do wymiany. Kupiłem ją bo miała wkładki pod spód - na górny i dolny chwyt, z górnego zrezygnowałem za grubo i owijki brakowało na dobre wykończenie Następna będzie czarna, zdecydowanie. Teraz nie ma już czasu. Naprawy lakiernicze okolice otworów na bagażnik, miejsce, gdzie była stopka na obejmy (uszkodzenia mechaniczne, otarcia) oraz dolny tylny widelec (wytarty błotem). Lakier kupiony na czuja z Allegro, za drugim razem trafiony. Byłem u lakiernika ale nie miesza fluoroscencyjnych. Niestety pooklejałem tylko najbliższe okolice a wiało tego dnia, więc mam natryśnięte to i owo nadprogramowo. Nie będę tego czyścił, rower zaraz się ubłoci Robocizna moja, taka sobie ale trudno, co robić Jutro może wpadnie 100-ka, jakieś jazdy w tygodniu a za tydzień Mazury. Ten klient czeka na zamianę mechaniki na hydraulikę: Ale o tym w następnym odcinku2 punkty
-
Zespuł... Hmmm, chyba na miejscu rodziców, szukałbym dzieciom nowej szkoły.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Po testach nerek, plecaków, torebek podsiodłowych i takich na kierownicę, wróciłem po latach do klasycznej torebki pod ramę. Co prawda wygląda to trochę jak alumulator w tanim elektryku, ale mniejsza wersja nie mieściła mi całego szpeju, a ta z kolei nie dała sie zamontować we właściwym miejscu, bo bidon nie wchodził. No cóż, temu roweru i tak już nic nie zaszkodzi1 punkt
-
Ja nie byłem zbytnio przekonany do wosków czy tych z PTFE (np. czerwony Finish Line), bo to zwykle taka "woda" i łańcuch bardzo szybko zaczynał hałasować, ale ostatnio przypadkiem, przy okazji, kupiłem w lokalnym rowerowym takie coś i moim zdaniem jest to rewelacja: W żadnym razie nie jest to "woda" - smar jest bardzo lepki, dobrze trzyma się łańcucha i doskonale wycisza jego pracę. Efekt akustyczny prawie jak po Rohloffie, ale znacznie mniej brudzi. Ja nie jestem pedantem, jeśli chodzi o czystość łańcucha. Po aplikacji (na wymyty "szejkowaniem" w benzynie, ten na zdjęciu) po kropelce na rolkę, łańcucha nie wycieram. Tyle ile na nim zostanie, tyle jest. Dokładnego przebiegu tego na zdjęciu nie podam, ale już około 200 km zrobione (tylko szosa), a wciąż chodzi cicho. Gdy rusza się łańcuchem na boki (lub skręca) słychać charakterystyczne "mlaskanie", dające poczucie, że smar wciąż jest na sworzniach i między blaszkami ogniw. Zmiana biegów jest płynna, nic nie zgrzyta (a tak było po wielu rzadkich smarach). Jak na brak przecierania, moim zdaniem łańcuch jest dostatecznie czysty. Zdecydowanie czystszy niż po Rohloffie. W drugim rowerze (szosa z prostą kierownicą) nałożyłem go na smar fabryczny (łańcuch KMC X9), gdy ten już zaczął hałasować (miał już z 700 km zrobione). Tu wydaje mi się, że jest nieco głośniej niż na wymytym (ten ze zdjęcia, w crossie, KMC X8), ale może to też kwestia kasety, bo ten drugi pracuje z kasetą Force, a pierwszy z Shimano GH51. Zastosowałem go też w damce na już hałasujący, ale brudny łańcuch, a potem złapał mnie deszcz i łańcuch wciąż chodzi cicho, więc powinien być dość trwały nawet w mokrych warunkach. W każdym razie wyniki są obiecujące. O zużyciu łańcucha na razie nic nie powiem, bo jeszcze nie mierzyłem, ale będę ten smar stosował we wszystkich rowerach, włącznie z mtb używanym głównie w pyle, piachu, błocie i zobaczę.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ostatnio coś tam dłubałem przy swoim i tak jak zawsze o tym zapominałem, tak tym razem przypomniałem sobie, że sterówkę o 1cm miałem skrócić. Minuta roboty bo rurka alu, to wziąłem brzeszczot i coś tam wcześniej zaznaczając jadę z tematem... I jadę... I jadę... Czas się ciągnie, ręka puchnie, aż zastanawiałem co ja taki słaby jestem po weekendzie. Dopiero jak łepek odpadł, to ogarnąłem co się dzieje. Kiedyś uciąłem kawałek sterówki razem z gwiazdką. Tym razem o gwiazdce pamiętałem. Następnym razem będę pamiętał też o śrubie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Potem już niestety tylko szosa, aż do ZG. Polecam zostawić sobie zapas czasowy przed pociągiem powrotnym i zaliczyć jako bonus stare miasto, jest bardzo ładne oraz obfite w restauracje i kawiarnie. Możemy serdecznie polecić meksykańską przy rynku, mega klimat, super obsługa i pyszne jedzonko. Na koniec, obiecany akapit sprzętowy. Trasa jest na tyle płaska, że postanowiliśmy jechać na singlowo (dwóch z nas w każdym razie). Jeśli ktoś nie lubi dylematów przełożeniowych, to my oblecieliśmy na 32/18 przy gumach 29x3" i drugi raz pojechalibyśmy tak samo. Pod tym względem zupełnie bez spiny, jest kilka podjazdów na trasie, ale są na tyle krótkie, że w razie fakapu możne je sobie spokojnie wcisnąć z buta. Ogumienie - no i tu już bym się dwa razy zastanowił, jak już pisałem, na trasie jest sporo asfaltu, zwłaszcza drugiego dnia, ale też całkiem sporo piachu. Pozostałe dwa rowery to Ronin na gumach 27,5 x 2,1" oraz Nicasio na gumach 650b x 47c. Ronin szedł dzielnie, ale Nicasio musiał już miejscami srogo walczyć, a czasem nawet odpuścić. Obstawiam, że wcześniejszą wiosną lub jesienią sytuacja może być inna, ale w porze suchej trasa dla cienkokiszkowców może być miejscami wymagająca. To jak nasze gumy 29x3" radziły sobie na piachu z oczywistych względów pomijam Podsumowując - pierwszy dzień bardzo przyjemny, w drugim zdecydowanie zbyt dużo asfaltu, więc jeśli ktoś nie lubi, to polecam poszukać alternatywnych dróg powrotnych dla ostatniego odcinka i nieco inaczej poprowadzić trasę. No i trasa jest spokojnie do zrobienia w jeden dzień, bez nocki, ale przecież nie o to tu chodzi!1 punkt
-
Czołem! Ekipa LPR atakuje znowu, tym razem w maju Na tapet wzięliśmy trasę wyznaczoną przez Coffee-tea-trip, klasyczny jednonocny wypad pociągowy, czyli Tour de Zielona(Góra). Na wstępie zaznaczę, że w naszym wykonaniu był to zdecydowanie Coffee-beer-trip i nastawialiśmy się na czilowanie i rekonesans nowych terenów, a nie na średnie prędkości, dystanse i inne tego typu nikomu niepotrzebne duperele (aczkolwiek gdzieś tam będę przeplatał jakieś numerki). Wpis będzie krótki, bo i wycieczka raczej z tych mizernych. GPX trasy pokazuje 93km i 686m przewiechy, nam z bardzo niewielkimi odstępstwami od śladu wyszło kilometrów ciut ponad setkę i niecałe 600m w pionie. Trasa w formie pętli, start i meta na dworcu głównym w ZG, przejazd przez Odrę i nawrotka w Krośnie Odrzańskim. Tam też wypada idealne miejsce i pora na ewentualny obiadek i uzupełnienie zapasów w sklepie. jakieś ~10km za Krosnem fajne miejsce noclegowe w okolicy dwóch jeziorek, aczkolwiek w sezonie raczej nie ma co liczyć na samotność, bo miejscówka jest oblegana przez wędkarzy. Nam udało się rozbić tak, żeby nie mieć nikogo w zasięgu słuchu i wzroku, ale o spaniu w dziczy nie ma mowy. Dzień 1 Wyjazd z ZG całkiem szybki i przyjemny, parę km DDR, kawałek szosą i wjeżdżamy do lasu. Las niestety gospodarczy, ale za to na twarz dostajemy solidny odcinek pięknie utrzymanym szutrem. Niestety (dla niektórych, ale o tym będzie w akapicie sprzętowym) im bliżej Odry, tym podłoże staje się bardziej piaszczyste więc szutrowe eldorado nie trwa wiecznie. Z pewnością sprawy mają się inaczej w mokrzejszych miesiącach roku, ale aktualnie wszędzie trwa solidna susza, także jest jak jest. A momentami jest piaszczyście Lasy gospodarcze przeplatane są bardzo malowniczymi wioseczkami, z których większość doskonale pamięta czasy Rzeszy. Uwielbiam takie klimaty, ciągną się one od Kotliny Kłodzkiej aż po Zachodniopomorskie, ale wnioskując po postępującym zniszczeniu tych zabudowań, nie będzie on trwał wiecznie. Na szczęście w rejonie ZG jest zdecydowanie lepiej niż we wspomnianej kłodzkiej, wiele ze starych zabudowań jest utrzymywanych w niezłym stanie. Fragment trasy leci przepięknym wąwozem, jest zielono, jest mokro, jest mrocznie! Z wąwozu wyjeżdżamy na szuter przeplatany granitem, którym docieramy do terenów zalewowych tuż przed Krosnem. Krosno Odrzańskie Miasteczko jak miasteczko, jest kawałek starówki, jest parę knajp (ja mogę polecić domowe obiadki OKej), jest gdzie się zaopatrzyć. Nie ma co drążyć tematu, takich miasteczek w Polsce jest całe mnóstwo Po zaliczeniu popasu zaliczamy kolejne kilka km asfaltem w stronę wspomnianych jeziorek. Miejsce na biwak znajdujemy całkiem szybko, bo też nie bardzo jest w czym wybierać. Las, widok na wodę i absolutnie zmasowany atak komarów szybko zagania nas do hamaczków. Dzień 2 Początek bardzo ładny, ale też już dobrze znany z dnia pierwszego - czyli las gospodarczy i piaszczyste drogi leśne poprzeplatane z szutrem. Są momenty, ale nic nadzwyczajnego. Dojeżdżamy do Sycowic i dalej już niestety głównie asfalt. Po drodze zaliczamy jeszcze przeprawę promową i tu nieco modyfikujemy trasę - zamiast śladem, jedziemy ścieżką wzdłuż wałów nad Odrą. Zdecydowanie polecam taki wariant, bo droga jest całkowicie przejezdna, a po drodze można spotkać odrestaurowany bunkier.1 punkt
-
- Geje Shimano PD-M520 - bo moja się zorientowała, że po przekręceniu pedałów do szosy nie ma jak jeździć na MTB 😅 - imbus Wera Hex-Plus 6mm - bo nie miałem płaskiej 15-tki i przykręcając powyższe pedały takim samym niestety go obrobiłem... - samoprzylepne uchwyty na kable - na Ali 13 zł/10 szt., u nas 40 zł/2 szt. Chciałem uporządkować kokpit ale okazało się, że...uchwyt jest odwrotnie niż potrzebuję, czego nie uwzględniłem w czasie poszukiwań, bo skupiłem się jedynie na tym, że ma być zaokrąglony... 🤦♂️ - 2x okulary fotochromowe Rockbros 10179 - na szosę dla niej i dla mnie. Widać, że wychodzą z różnych fabryk, bo poza kolorem ramki inny odcień mają też szkła. Poza tym słabe, nie przyciemniają się tak mocno jak reklamuje producent, kat.2 to maks, nie można oglądać panienek incognito, bo oczy prześwitują. W porównaniu ze szkłami Accent Hero to te są w pełnym słońcu przezroczyste. No i nie wiem czy to kwestia okularów czy mojej krzywej mordy, ale za nic nie mogę ich dobrze wyregulować i co chwilę się zsuwają.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Np dlatego żeby nie musieć wymieniać zacisków "w bezobsługowych hydraulikach". Odpowietrzać hamulców. Mieć problemów z nierówno pracującymi tłokami.1 punkt
