Skocz do zawartości

Mentos

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 027
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana Mentos w dniu 30 Stycznia

Użytkownicy przyznają Mentos punkty reputacji!

Dodatkowe informacje

  • Imię
    Mentos
  • Skąd
    Kings City

Ostatnie wizyty

11 321 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika Mentos

Mentor

Mentor (11/13)

  • Bardzo popularny Rzadka
  • Dedicated Rzadka
  • Reaktywny
  • Conversation Starter
  • Od roku

Ostatnio zdobyte

864

Reputacja

  1. Te w sumie pokazówki nie miały moim zdaniem bitych numerów seryjnych. Widziałem wprawdzie tylko dwie, ale numerów nabitych nie znalazłem. Ale już naklejane tłoczone aluminiowe znaczki owszem były, ktoś to pewnie oderwał przy przemalowaniu. Po wykręceniu pakietu może było by widać oryginalny kolor. Dla mnie interesujący temat, zrób więcej lepszych fotek ze szczegółami.
  2. Takiego Scotta nie było w ofercie. Ale spoko. Kształt ramy wskazuje na Scotta Super Evolution (były tylko aluminiowe), ciąg linek wskazuje, że to nie będzie model na 1992 bo wówczas ciąg linek był po 'górze rurnej' co się nazywało "Stratocaster", ale w modelu na 1992 zmienili ich bieg na taki bokiem rury jak poniżej, więc to by wskazywało na 1991. Haki wskazują na ramę CrMo. I tu jest ciekawostka bo Scott nie oferował w katalogach/do ogólnej sprzedaży Super Evolution w wersji stalowej. Ale oferował tak zwane rowery pokazowe/dealreskie/pozakatalogowe z tym kształtem ramy, ale właśnie w stalowej CrMo wersji. Nazywały się wóczas Pro Evolution. Choć na Twoim zdjęciu połaczenie chainstays górnych przy podsiodłówce wygląda jak w modelach z 1992 - ciekawe. Generalnie takie Pro Evolution były potem sprzedawane jako właśnie pozakatalogowe wersje. Jednak w tym kolorze nie widziałem, możliwe że przemalowany. A skąd to wszystko wiem? Bo fan retro bike pamięta te rowery, bo się doktoryzował, a i nieco poskładał 😉 1991: 1992: 2026 😉 :
  3. Mnie tam kupno elektryka absolutnie nie zastąpiło analogów któych mam 4 i na wszystkich rowerach sobie jeżdżę, każdy po prostu służy mi do innego typu jazdy i tyle. Moim zdaniem w elektryku te przekłądnie mają sens, ale w analogach z kolei to kompletny nonsens - waga i straty mocy. BTW z elektrykami to mi się faktycznie zawsze HRejterzy przypominają😉
  4. Tylko warto rozróżnić za co oganizator odpowiada a za co nie. Np. za zabezpieczenie trasy odpowiada, ale za pogdę to niby jak? Czy jakby w czasie wyścigu było fajne 25 stopni, małe zachmurzenie i możliwe lokalne burze, i trzasnąłby kogoś piorun to też wina organizatora? Bądźmy poważni, jak wyżej wspomniane, nie żyjemy w państwie policyjnym. Choć w tym kierunku mam wrażenie zmierzamy w tej "naszej" Łunii.
  5. zgadza się, i słowo klucz to chyba tu ten "myślący"
  6. ^^^ Abstrachując od tragedii jakiś rodzin, czy też jakejś domniemanej winy bądź nie organizatora, to ty uważasz że jak nie będzie wprost napisane "zakaz skakania do studni" która jest ogólno dostępna dajmy na to na terenie otwartym, to jak ktoś wskoczy bo gorąco i się chce schłodzić, ale się przy tym utopi to właściciel studni winny? To jest myślenie takie 'amerykańskie' na zasadzie, ludzie to idioci i trzeba im na kubku z gorącą kawą pisać że się mogą oparzyć.
  7. Też mi się wydaje że nonsensem jest obarczać winą organizatora. Jakby to były dzieci to rozumiem, ale dorośli? Podstawowa zasada, chcacemu się krzywda nie dzieje. Jedyne co bym wprowadził to obowiązkowy zwrot kosztów w wypadku powiedzmy średniej dziennej powyżej 30 stopni, by nie było że zapłaciłem to muszę jechać bo szkoda forsy. W sobotę popylałem w tym upale 31h nad morze ciągiem i jakoś nie miałem problemów, kilka postojów, wypiłem po drodze z 10l mleka z Żabek i bez żadnych uszczerbków na zdrowiu dojechałem. Po prostu trzeba znać swe możliwości a nie szarżować.
  8. A ja se pojechałem nad Bałtyk szutrowo-drogowym longiem 😉 Trochę dziś na dojeździe do GDK przypaliło ale duuuużo zimnego mleka na Żabkach i można było jechać.
  9. Potwierdzam, kupiłem z ciekawości ale beznadziejne narzędzie. Za to też z ciekawości kupiłem te prostsze kliny i dobrałem ciekawy lejek aluminiowy do przelewania hampli, mi się w oryginalnym ten plastikowy gwint wyrabia.
  10. Podziwiam. Jadę podobny 'patent' longiem w piątek ino z KRK do GDK. Pieeeerdolino come back już kupione, notabene niezłe problemy z miejscem z rowerem. Ja ładuję gravelem i trasa tak wyznaczona by tylko lokalne drogi, czasem szutry a żółte/pomarańczowe na Mapach.com to może z 15km jak DDRy wzdłuż, albo tylko jako łączniki bo inaczej już nie było opcji. Wyszło tego 620km. Będę 50mm kapcie mocniej musiał dmuchnąć, ale i tak zakładam sobie znacznie więcej czasu 😉
  11. Naprawdę wierzycie że ktoś Was nie wkręca? Jak slanie niemożliwe by pytał poważnie.
  12. A także ta Akra z wodą fajniutko np. włazi pod usczelnienie bębenka i się fajna śmietana robi np. w Ratchetach. Genialny pomysł by sobie zrobić kuku w piaście 😉
  13. Ważne jest też by nie ładować tymi mocnymi ładowarkami jak nie potrzeba szybko aku nabić. Ja mam dwie, jak muszę szybko to idzie mocniejsza 6A, jak mam czas ładuję tą najsłabszą 2A. Auta elektryczne też mocno dostają w dupę na tych fast chargerach. Oczywiście producenci wciskają, że to nie szkodliwe, ale to bzdura, fizyki się nie zmieni, mocniejszy prąd ładowania szybciej degraduje baterię - zawsze !
  14. Wciąż nie rozumiem tej dyskusji? Przecież Ci co jeżdżą na pedałach wpinanych, czyli w sumie wszyscy zawodowcy czy to szosa czy XC czy enduro, doskonale wiedzą z autopsji, że tak jest po prostu lepiej jeśli chodzi o samą jazdę, zarówno jeśli chodzi o kontrolę nad rowerem jak i efektywność pedałowania a sponsoring nie ma tu kompletnie nic do rzeczy. I wciąż się upieram by uwzględniać tu poza samym faktem zatrzaśnięcia, mniej rozpraszające energii sztywniejsze buty SPD od tych platformowych. A amatorzy będą się dzielić na klikaczy i platfusów i ci drudzy zawsze będą twierdzić, że taniej, że wygodniej, że lepiej im tak jechać do roboty czy szkoły, że łatwiej im w zwykłych butach zejść z roweru i iść po bułki czy piwo do sklepu i to też rozumiem. Jedni drugim chyba nie przeszkadzają?
  15. Taka historia. Jako że po licznych przekładkach w silniku Bosh CX Gen.4 elektroniki ze starego by przywrócić normalne a nie wykastrowane po aktualizacjach Walk Assist odkręcałem korby Hope chyba z kilka razy to przy montażu coś mi się pokićkało i założyłem je wraz z pedałkami odwrotnie. Myślałem że się na tripie w górach zabiję. Zdziwiłem się że tak nagle, ale pomyślałem początkowo, że bloki do wymiany. A okazało się że miałem pedały tyłem do przodu 😉 Dać się wpiąć i wypiąć dało, ale przy wypinaniu szarpanina i kilka gleb zaliczyłem. Jak się w końcu pokapowałem o co biega to po prostu odkręciłem bloki z butów by się nie zabić na jakimś zjeździe i jechałem na platformach. Ale do rzeczy. Kurde pedałując pod górę mimo wspomagania czułem się jak kaczka bez zatrzaśniętych butów. Co obrót korbą to odrywałem tylną nogę od pedałka, więc przestańcie miektórzy pi...ić (pitolić), że korb się nogą coś tam mniej czy więcej nie ciągnie, nawet intuicyjnie. Może to jedynie kilka czy kilkanaście watów, w moim wypadku w elektrycznym enduraczu bez znaczenia bo ważniejsza dla mnie przy zatraśnięciu jest większa kontrola nad rowerem, ale już w gravelu czemu mam bezsensownie tą energię tracić? Producenci robią te durne patenty z ciągiem kabli przez stery wciskając że to oszczędza tam kilka watów a tu na 40 letniej technologii można te waty też zyskać. Dodając że z SPDami stosuje się zawsze sztywniejsze buty niż do platform, daje to kolejne oszczędności w bezsensownym rozpraszaniu energii. Jak dla mnie robi się już z tego konkretny zysk. I to nawet dla amatora który się nie ściga. Np. jadąc gdzieś longiem 100, 200, 300 czy więcej kilometrów, będzie mieć to dla mnie namacalne znaczenie w czasie jazdy i zmęczeniu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...