Czym straszy karbon? Proste, wyglądem
Jedno i drugie da się już w dzisiejszych czasach, w Polsce, w miarę bezproblemowo naprawić w przypadku fakapu. Jeżeli nie masz rozterek czysto moralnych (karbon po zużyciu jest odpadem, stal można recyklingować w zasadzie bez końca, w najgorszym przypadku wraca do gleby jako tlenek żelaza ). Pozostaje kwestia samych uszkodzeń. Na karbonie się nie znam, ale jeśli planujesz na tym rowerze pokonywać większe, kilkudniowe dystanse, z utorbieniem, no to stal wygrywa moim zdaniem, bo daje gwarancje dojechania do celu. Widziałem stalowe ramy, które po zderzeniu z samochodem wystarczyło naprostować jechały dalej. Przegrzany spaw? Zdarza się, ale to od pojawienia się pęknięcia, do faktycznego unieruchomienia ramy spokojnie dokończysz wyprawę. Karbon jest chyba bardziej zero-jedynkowy w tym temacie. Ale ja nie jestem obiektywny!