Skocz do zawartości

spidelli

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    358
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

45 Dobra

O spidelli

  • Tytuł
    Maniak

Metody kontaktu

  • Strona www
    https://bybike577520122.wordpress.com/

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Zza kierownicy

Ostatnie wizyty

208 wyświetleń profilu
  1. @KrisK Ostatecznie ten mocniejszy samochód będzie górą, no chyba że waży znacznie więcej od tego pierwszego Jeden parametr to za mało, żeby wyciągać daleko idące wnioski, bo masa też ma tu znaczenie. Co do długiej jazdy - tu też jest wiele czynników - ukształtowanie terenu, nawierzchnia, wiatr, upał itp. Tutaj warto stosować tę ekonomię jazdy, którą przywołał Kolega Witek - ile mam siły, jak się czuję ile mi zostało do przejechania. Kadencja jest tylko końcowym efektem. No ale każdy z nas ocenia pod kątem własnych doświadczeń, a te mogą być różne. Ja na pewno unikam jazdy siłowej, wymaga
  2. Otóż to - ja sobie teraz coś tam kręcę - mam jakąś tam rozpiskę w oparciu o tętno i kadencję, bo pomiar mocy to już nie moja liga. Powiedzmy, że trenuję Za dwa tygodnie ruszam z sakwami - i wtedy kadencja już mnie nic nie będzie obchodziła tylko dystans Coś w tym jest. Brat mi mówił, że był na rowerze i bolą go kolana Ale jemu wystarczy wskazówka, żeby używał bardziej miękkich przełożeń i kręcił szybciej.
  3. Ok, ja nawiązywałem do początku dyskusji, bo Autor w sumie chyba nie wspomniał, w jakim celu tę kadencję chce mierzyć. Zabawa w obliczenia kadencji "w głowie" na podstawie prędkości wydała mi się absurdalna, bo jak się trenuje, to zerkasz na licznik i tyle. U mnie percepcja spada ze zmęczeniem, jak mam kręcić dziś ponad 2 godziny na chomiku, to mi słabo, też szukam rozrywek dla mózgu, bo patrzenie w ścianę mnie zabija Ale na koniec to już jest walka o to, żeby nie spaść z rolek Nie neguję samego sensu "zaznajomienia" się z tematem kadencji ale w przypadku jazdy nie będącej treningiem to
  4. Musiałaby jechać na tym samym rowerze, w identycznych warunkach no i fizycznie być bardzo zbliżona (masa, gabaryt) Ale wiemy, że tak nie było, każdorazowo algorytm bierze pod uwagę takie dane jak płeć, waga, wiek. Do tego inny rower, inny styl jazdy. Ja na przejażdzkach z żoną czasami się urwę a potem czekam na pauzie albo jadę wolniej, żeby mnie dogoniła - a to już ma wpływ na wyniki...
  5. Marvelo dobrze prawi. Dokładnie, to tak jak rzucanie liczbą koni bez podania rpm. A i to nie ma znaczenia w oderwaniu od innych parametrów, jak np. masa pojazdu. Jak ktoś chce się bawić w trenowanie, to zabawa w liczniki ma sens. Dla turystyki, po bułki - sztuka dla sztuki.
  6. Ale tak na chłopski rozum - jeśli kadencja jest tak istotnym parametrem, to chyba warto kupić jakiś sensowny czujnik i "mieć to z pudełka", zamiast obliczać na bieżąco w głowie albo majsterkować (chyba że trzeba czymś zająć myśli albo ktoś lubi dłubać przy rowerze). Jeśli bawimy się w trenowanie to chyba warto. Jeśli jest tylko ciekawostką przyrodniczą, to po co sobie zawracać głowę? Po prostu dobieramy przełożenie do potrzeb, pamiętając, że lepiej dla kolan kręcić szybciej niż mocniej. Tak dla jazdy turystycznej.
  7. Ok, ale nie jest to pomiar tylko estymacja (algorytm). Skrajne temperatury pewnie też jakoś pośrednio uwzględnia a przecież i jazda w chłodzie i w upale jakoś się tam przekłada na wyniki treningu. Chodzi mi o to, żeby nie traktować tych wyników zbyt poważnie. Jak do tego dodasz jeszcze pomiar przewyższeń - to pewnie co aplikacja/zegarek/licznik - to inny efekt. BTW- ładny wynik, gratuluję. Moja żona to się zawsze awanturuje, że ja mam inny wynik na kaloriach od niej Edyta: Taka ciekawostka - plik gpx z wycieczki. Rejestracja w aplikacji Komoot na smartfonie. Tylko
  8. Z tym liczeniem kalorii - nie traktuj tego zbyt poważnie. Zegarek, licznik czy aplikacja estymuje je w oparciu o kilka danych: puls, dystans. Wątpię czy bierze pod uwagę pogodę czy wiatr. Ja mam Polar Grit X I widzę, jakie bzdury wymyśla odnośnie monitorowania snu, np. zalicza mi do snu kilka godzin, kiedy zegarek leży na stoliku. To nie zdarza się nagminnie ale kilka razy tak zrobił i to dało się wyłapać. Ale generalnie zwątpiłem w dokładność pomiarów i podawane liczby. Ok, tętno, dystans - to jakoś policzy mniej lub bardziej dokładnie ale kalorie czy zmęczenie (zwłaszcza jak jakość
  9. Ale chyba czasami jest tak, że dystrybutor otrzymuje wyłączność na jakiś obszar; nie wiem czy nie prawem kaduka; być może właśnie gwarancja jest elementem zagrywki. Decydujesz się na dystrybucję, zawierasz umowę z producentem, masz szereg obowiązków - standardy, szkolenia, polityka firmy itp. W zamian masz wyłączność. Oczywiście w UE mamy wolny handel, mogę sobie kupić rower w np. Goerlitz. Pytanie teraz, co z gwarancją? To pewnie też regulują i przepisy (ramowo albo szczegółowo) albo porozumienia między firmami i może być tak, że mam prawo uderzyć do dowolnego serwisu na terenie EU.
  10. Czasami nawet coś napiszesz ale rozumiem, że to po to, żeby nas zanęcić?
  11. Prawdopodobieństwo, że trafisz od razu idealny rower jest chyba niewielkie. Trudno też zakładać, czy coś Ci bardziej podpasuje czy nie, np. kultura pracy przerzutek, kształt kierownicy czy siodełko. Na pewno coś będziesz chciał wymienić, jak się z rowerem poznasz. Ale zakładanie z góry, że coś od razu wymienisz, też nie jest dobrym pomysłem. Jest to dość droga impreza, chyba że masz części z innych rowerów albo zamawiasz u Chińczyka. Kupowanie w detalu sporo kosztuje. Takie moje zdanie. Oczywiście wujowe siodełko należy bezwzględnie wymienić ale nie po to kupujesz nie tani przecież rower, żeby
  12. Temat rzeka. Do tego kwestia ewentualnych uszkodzeń w transporcie i potem bujanie się, kto zawinił. @skom25 Dzięki za przykład, też pomyślałem o kwestii dokręcania z właściwym momentem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...