Skocz do zawartości

spidelli

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6 261
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    108

Zawartość dodana przez spidelli

  1. 1. Wybaczcie Panowie ale dla mnie Forum z reklamami w takiej formie wygląda jak wysypisko śmieci. To moja opinia i nie trzeba się z nią zgadzać ani polemizować - o gustach się nie dyskutuje a mnie estetyka i funkcjonalność Forum zwyczajnie w tej formie odrzuca. 2. Jestem skłonny ponosić część kosztów utrzymania, zdaje się, że kilka innych osób też. Powyżej jest stanowisko Administracji, że możliwe ale jednak reklamy będą głównym źródłem. 3. Jeśli ma to tak wyglądać jak teraz, to ja dziękuję. Na razie daję sobie sam bana do końca roku. Jest tu sporo świetnych osób, dobry poziom merytoryczny i fajna atmosfera ale imbecylne i nachalne reklamy to dla mnie za wiele. Dziękuję za uwagę.
  2. Jednak dla mnie forum teraz to masakra, nie mogę patrzeć na tę sieczkę..... Dla mnie AdBlock i jego klony to podstawa higieny w necie....
  3. Zigfir - 18 743 km (mtb, szosa + trenażer) [11022 km outdoor] D1ckSteele 8377km(szosa, gravel, trenażer) provayder - 6835km (MTB, szosa, rolka 529km) szamysz83 - 5925 km (MTB, trochę chomik) smw44199- 5707m (cross outdoor) chester_jds - 5365 km (grv, xc) ernorator - 5183km (szosa, gravel, trenażer) Jacekddd - 4171km (velomobil - rower poziomy) dfq - 3840 km [outdoor] Sansei6 - 2266 km (MTB) bashey_pl - 2250km (GRV, Cross, trenażer) [1450km dwór] spidelli - 1921 km (gravel: 1460, szosa: 461, trenażer: 1031 - nie liczony do sumy michalr75 - 1840 km (MTB) JWO - 1545 km (MTB) Revolta - 1221 km (mtb) schwinn0 - 446 km (trenażer) Chyba się starzeję, z roku na rok coraz słabiej Coraz trudniej się zmobilizować do jazdy ciągle tymi samymi trasami wokół komina... MTB sprzedane.... Jak żyć? PS. Chociaż przesunąłem swój limit z 300 km na raz na 350. Był apetyt na 400 km ale burza mnie przegoniła do domu
  4. Bo z radością każdy przyzna - nie ma jak Cimochowizna...
  5. Bo na Jarmarku Kamedulskim w Wigrach
  6. My zbyt. wiele razy machaliśmy ręką, że następnym razem zwiedzimy a teraz trzeba jechać dalej 🤣 Nastała para zwiedzania 😎
  7. @Cross90 Dziękuję ale to pierwszy wyjazd, na którym były dni pauzy. Co gorsza - spodobało się a ponoć starość nie radość 😁
  8. @Cross90 Miałem gdzieś policzone, muszę poszukać ale sporo 638 km i 7323 do góry nam wyszło
  9. Dziś buty "wyszly" do mnie więc jutro będą w paczkomacie, a w sobotę - nad Wigrami 😄 Brawo CR👍
  10. Mój głos kolejny raz na Centrum Rowerowe. Ponad rok temu kupiłem buty Sidi Motus - spoko buty na platformy, dobrze "kleją" do pinów. Jednak jeden but zaczął się delikatnie rozklejać: Mógłbym to sobie sam podkleić ale buty tanie nie były, Sidi daje 2 lata gwarancji, więc postanowiłem skorzystać z moich praw konsumenta Zrobiłem zdjęcia, zgłoszenie przez system (tu mały zgrzyt, po tygodniu ciszy interweniowałem i okazało się, że ponoć "nie weszło" do systemu. Ponowiłem zgłoszenie, skromnie zaznaczyłem "naprawa" (był chyba jeszcze zwrot kasy i wymiana na nowe) i po kilku dniach decyzja - wymiana na nowe, wysyłka w ciągu 5-10 dni. Fakturę już dostałem, czekam na buty ale chyba nie dotrą przed wyjazdem na urlop... Co do OT: czasem się zastanawiam, czy w Brukseli siedzą fanatyczne ekooszołomy/zielona komuna czy też likwidacja europejskiej gospodarki odbywa się pod wpływem chińskich (i ukraińskich) łapówek
  11. @marcintyjewski Niesamowite, wstrząsnęło mną Twoje wyznanie....
  12. Przyznam, że po dłuższej przerwie od Forum trochę mnie zszokowało, co się porobiło z tymi reklamami. Tak, używam AdBlocka bo reklam (nie tylko w internecie) jest za dużo, przeważnie są nachalne i głupie albo głupio oderwane od kontekstu. To tak ogólnie, nie mam na myśli tylko Forum. Dla porządku dodam, że wiem że nie ma nic za darmo. Zniósłbym ograniczoną liczbę reklam, najlepiej takich, które nie rozjeżdżają wątków. Mógłbym nawet kwartalnie czy rocznie wpłacić jakąś kwotę na pokrycie kosztów utrzymania Forum. Może warto zrobić ankietę czy takich osób byłoby więcej(kilka się tu już zdeklarowało) i jaka kwota na głowę byłaby do przyjęcia?
  13. Trochę na uboczu ale byłem tam w 2023 pod namiotem w piękny wrześniowy weekend. Wszystko wtedy było nowe - kuchnia, sanitariaty. Jest pole namiotowe, są domki: "SOSENKA 1-5" - Domki rekreacyjne - Rekreacja w Dolinie Baryczy – Mapy Google Nam takie peryferyjne położenie nie przeszkadzało, bo oprócz oficjalnych tras rowerowych pokręciliśmy trochę asfaltem i polnymi drogami, a nawet po bruku - bo chcieliśmy zobaczyć dawną granicę polsko - niemiecką (są odtworzone szlabany i budki).
  14. @KNKS Ciekawe czy i ile razy mijaliśmy się w CR Bielany
  15. Mogę - jak Kolega powyżej - polecić Ortlieb Quick Rack - w tym roku testowałem, bo nie mogłem się dogadać ani z adapterami Gianta, ani z szerokością widełek do mojego pełnowymiarowego Racka od Ortlieba - pożyczyłem od żony Quick Racka. Do sztycy mocujesz go na obejmę, a dołem łapiesz na kołki wkręcane w otwory montażowe - to jest taki system szybkiego montażu na dźwignie - działa całkiem dobrze, jak mnie pamięć nie myli, żona zlatała na tym Mazury, wybrzeże Bałtyku a ja Czechy w tym roku: Żeby jakoś wynagrodzić tę "stratę" żonie, kupiłem jej Quick Rack Light i też dał radę z lekkimi sakwami Ortlieb Gravel Pack na wspomnianym wypadzie do Czech:
  16. Grunt to dobrane siodełko, jak jest od czapy, to żadna wkładka nie pomoże a być może doda problemów z otarciami albo drętwieniem. Ja jestem typowym zbokiem czyli nietypowym przypadkiem, nie uznaję wkładek, pod koniec czerwca przemieliłem 350 km/13 godzin netto w najtańszych spodenkach Kalenji do biegania, z Deca Bolało ale w spodenkach z wkładką miałbym - jak mawiał wieszcz - jesień średniowiecza. Nie namawiam absolutnie do praktyk sado-maso ale warto zainwestować w dobór siodełka...
  17. Zastanawiam się, jak Ty to robisz Przy średniej 30 km/h to jest ponad 20 godzin netto czyli brutto doba się zbierze? Obiecuję, że puszczę sobie jutro sobie cały filmik, niestety tylko do nasłuchu, bo w drodze do roboty W sobotę miałem plan zrobić 400 km ale pogoda pokrzyżowała mi plany, uciekłem przed burzą i wyszło tylko 350 km, 14 godzin netto. 400 było w zasięgu ale doby na okrągło bym nie wytrzymał, na pewno nie tego dnia
  18. Poprosimy o więcej szczegółów [wpisujcie miasta] A serio - domyślam się, że widzę tylne widełki po stronie hamulca, wady nie widzę [być może prze wzroku wadę]. Co tam nie pasuje?
  19. Cieszę się Panowie, że nie tylko Makłowicz czy Okrasa mogą być kulinarną inspiracją. Proponuję teraz inny wymiar tej podróży (suma i lampę przesuwamy na potem): Bywało też gorzej - czyli hranolky, kecup a pivo: Ten podły dzień z deszczem zmusił nas do wypicia małych Jaegermaisterów na postoju w lesie, gdzie próbowaliśmy się ubrać w deszczu, dygocąc z zimna; ostatnie korony w hotovosti (gotówce) wydaliśmy w sklepie na planowaną już w Lasówce kolację (pieczywo, masło, serek topiony, ser żółty i pół litra Jegera); tymczasem tuż przed polską granicą z niebios zstąpiła budka z piwem i kartką "platba kartou" - co pozwoliło nam nabyć kilka kolejek tego specyfiku (na piwo było stanowczo za zimno): PS. Sam się zaśliniłem ma widok tych hardkorowych fotek Takie kuchenne porno to ja uwielbiam
  20. @girek Praga i zachodnie Czechy to plany na przyszłość, chociaż żona przebąkuje coś o Alpe Adria ale ja mam mieszane uczucia względem takich tras pod masówkę, bo bywa tłoczno. Ten wypad był generalnie bocznymi drogami i mimo kilku niezbyt przyjemnych odcinków - jestem na tak. W tym roku w ogóle zmieniliśmy zasady, dodając wolne dni na zwiedzanie i skracając dystanse w "zasadniczej" części. Poza wyjątkami nie było nerwówki i na kwatery trafialiśmy z dużym zapasem czasu. Może się starzeję ale ta formuła chyba bardziej mi się podoba, niż dotychczasowe gonitwy na czas Tymczasem kilka kolejnych fotek. Zamek Letovice: W zamku mieliśmy ciekawą przygodę - tłumu nie było, w zasadzie tylko starsza para zwiedzała z nami, okazało się, że oni mieli wykupiony nocleg w komercyjnej części zamku (5000 koron, jak nas poinformował przemiły Pan). Dysponowali oni kluczem do części oddzielonej kratą, którą nam otworzyli, jako bonus - zobaczyliśmy kilka dodatkowych komnat Państwo czuli się naszymi bliskimi sąsiadami, bo pochodzili z Ostrawy I jeszcze taki widoczek: PS. Przypomnijcie mi później o sumie i o lampie
  21. Dziękuję za troskę Czasami zaglądałem ale do pisania nie miałem weny, trochę też inne sprawy mnie pochłaniały, nie samym rowerem człowiek żyje ale żyje i jednak wciąż z rowerem Tytuł relacji miał być bardziej romantyczny ale automat antyspamowy mi nie puścił "daszków": Trochę się zirytowałem ale sam pamiętam jak nie raz zgłaszałem inwazję botów Vietcongu na Forum
  22. Siemanczeczko Kochani, Jak najstarsi z Was pamiętają (o ile żyją lub zaglądają), mój debiut w twardej pornografii nastąpił na Forum 7 lat temu, relacją z podróży do Austrii. W tym roku miałem pomysł na powtórkę z Mazur ale romantycznie czyli z namiotem i na krótsze niż 100 km dziennie dystanse, natomiast moja żona wspomniała coś o Czechach. Na początku uznałem to za średni pomysł, ale po namyśle wyszło, że właściwie dlaczego nie? Sto pięćdziesiąt razy przez ostanie dwadzieścia lat w drodze autem do Austrii mijaliśmy miasteczko Mikulov. Zawsze wtedy zastawialiśmy, co to za budowle na wzgórzu, do którego przyklejone jest miasteczko, co to za zamek i inne takie refleksje, na które może sobie pozwolić kierowca i pasażer na ruchliwej krajówce... Mikulov obraliśmy więc za cel naszej rowerowej podróży przez Czechy w 2026 r. Gwoli ścisłości - lub dla kronikarskiego obowiązku (jak kto woli) zaznaczyć należy, że choć formalnie byliśmy w Republice Czeskiej to chyba jednak wyłącznie na Morawach. Podróż była zarazem podróżą sentymentalną w nawiązaniu do romantycznej przygody z 2019 r. Pierwsze dwa dni pokryły nam się chyba w 3/4 z tamtą wyprawą. Co prawda nie udało nam się odnaleźć agroturystyki w Mostowicach (Góry Orlickie) i tym razem trafiliśmy do Lasówki, jakieś 5 km wcześniej, ale drugi przystanek - Hotel Lysice - zabukowaliśmy z wyprzedzeniem. Tym razem zdążyliśmy przed zamknięciem restauracji i było pysznie. Generalnie w dniu wyjazdu ustaliliśmy, że nie bierzemy namiotu i dokonaliśmy rezerwacji noclegów na całej trasie. Trasa: 1. Dom (PL) - Lasówka (PL) 97 km 2. Lasówka (PL) - Lysice (CZ) - 126 km 3. Lysice (CZ) - Dolni Vestonice (CZ) - 84,5 km 4. Dolni Vestonice (CZ) - Mikulov (CZ) autobusem (w poniedziałki niestety zamek nieczynny - dostępne tylko dziedzińce) 5. Dolni Vestonice (CZ) - Sosuvka (CZ) - Moravsky Kras - 77,6 km 6. (CZ)Macocha, Punkevni Jeskynie - pieszo i łodzią 7. Sosuvka (CZ) - Hostejn (CZ) - 74,9 km 8. Hostejn (CZ) - Lasówka (PL) - 75,3 km 9. Lasówka (PL) - Dom (PL) - 103 km (bo szoso a nie bez las). Trasa wytyczana przez mapy.cz ale już drugiego dnia zmieniliśmy profil z turystyki na kolarstwo szosowe - lasy są malownicze ale nie przy takich dystansach. 5-ty dzień dał nam w kość bo w Brnie dość szybko opuściliśmy ścieżki rowerowe i trafiliśmy między tramwaje a auta, a do tego na spore podjazdy, potem dość ruchliwa droga wojewódzka. Najgorszy w ogóle był dzień 8 - deszcz i 9 stopni, naprawdę cieszyliśmy się na podjazdy; na szczęście finisz w Lasówce już w słońcu, więc buty wyschły na ostatni etap. Piwo obłędnie dobre, zawsze podane w kuflu (chyba że pszeniczne - to w szklance), z pianą. 40 - 55 koron to poniżej 10 zł, zdarzało się 650 koron za knedla z gulaszem dla dwóch osób + piwo do tego. Mikulov to kraina wina, a nasza Gospodyni z Penzion Marhulka zachęciła nas do samoobsługi w piwniczce z winami (180 koron za butelkę, jeśli trzeba znajdziecie taniej bezpośrednio u producenta ale skoro jest pod nosem....). W małych miastach a w zasadzie miasteczkach nie ma czegoś jak nasza Żabka - jest COOP. Jeśli obsługa jest czeska, to jest czynny od poniedziałku do piątku do 16.00. Jeśli jest przejęty przez Vietcong to jest czynny 25 godzin na dobę Reszta na zdjęciach... Browar Jedlinka - Czerwony Baron: Tajemnicze wskazówki dla grzybiarzy z levelu advanced... Broumov: Bozanov: Radków (w drodze powrotnej było głową w dół): Orlickie Zahori: Neratov: Gdzieś: Moravska Trebova: i gdzieś: Zamek Lysice: Każdy z nas potrzebuje pocieszenia... Brno, ja nie poznaję ale podziwiam... Ten wzgórz co się rozchodzi o: ten jeziora lazur: Piwniczka z winem: Zamek Mikulov: Miasteczko: A my w drodze na Svaty Kopecek: Svaty Kopecek: Jeszcze raz zamek: Krótka przerwa: Moravsky Kras: Przerwa: To nasza noclegownia w Sosuvce - znana skądinąd Penzion pod Kolem: Sporo jeszcze zostało do opowiedzenia...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...