Ta cała kultowość, czy to w muzyce, czy w rowerozie, czy w czymkolwiek innym, śmieszy mnie coraz bardziej. Kiedyś, jak byłem gówniarzem, to robilo to na mnie wrażenie, ale teraz, albo już jestem za stary na takie bajki, albo to słowo się całkiem zdewaluowalo.
Wychodzi na to, że mam kultowego Genesisa kultowego On-one'a i jeszcze Cotica z kultowo źle zamontowanym przednim hamulcem. Jak kupowałem te ramy, myślalem, ze to tylko stal. Teraz się okazuje, że mój garaż, to miejsce kultu.
⸸ ⸸ ⸸ CVLT NEVER DIES ⸸ ⸸ ⸸ - lektury obowiązkowe dla wyznawców
oraz
KULT na działkach w Oławie - dla mnie najlepszy Orbitowski w swojej bogatej bibliografii.
A to jest kultowe kolano. Dzisiaj pozbyłem się łąkotki.