Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Hej! 
właśnie zaczynam przygodę z szosę, przesiadłam się z treningu/miejskiego roweru, zakupiłam Cervelo Caledonia i pełna entuzjazmum wybrałam się na pierwszą przejażdżkę i tutaj cóż ogromny zawód a bardziej starch, a więc mam pytanie

Czy to normalne że ten rower jest tak niestabilny, na “zwykłych” rowerach czuje się jak ryba w wodzie, bez problemu lawiruje, czuje ogromna stabilność i nie ma problemu jechać bez trzymanki, a na szosie mam wrażenie że jeden zły ruch i będę leżeć?
 

boję się puścić kierownicę nawet jedną ręką, no ogólnie czuję się bardzo niebezpiecznie i niestabilnie. 

Czy może macie rady jak temu zaradzić, jak nauczyć się jeździć na nowo, co sprawdzić w rowerze, co zrobić żeby zyskać stabilność czy może “rower do śmietnika” i zostawić ten temat za sobą :(

Napisano (edytowane)

Hej,

jeżdżę na szosie/gravelu od 15 lat i nie mam problemu z przesiadką na płaską kierownicę i odwrotnie. Ale moją żona pod koniec zeszłego lata pierwszy raz jechała na szosie i miała podobne odczucia jak Ty. Więc nie jesteś jedyna. Zakładam, że rozmiar roweru jest dobrze dobrany...

Cervelo Caledonia to rower o zupełnie innej geometrii niż treking. Zmienia się pozycja ciała, rozłożenie jego ciężaru, kierownica jest węższa i szybciej reaguje na ruchy. Może na początek warto obniżyć ciśnienie w oponach. No i przyzwyczajać się;)

 

Edytowane przez RowerowyMaciej
  • +1 pomógł 1
Napisano
16 minut temu, olaaa123 napisał:

Czy to normalne że ten rower jest tak niestabilny, na “zwykłych” rowerach czuje się jak ryba w wodzie, bez problemu lawiruje, czuje ogromna stabilność i nie ma problemu jechać bez trzymanki, a na szosie mam wrażenie że jeden zły ruch i będę leżeć?

IMHO tak. Jeśli do tej pory jeździłaś na cięższych flatbarach, to połączenie węższej (mniej precyzyjnej) kierownicy i dużo mniejszej masy roweru daje poczucie, że cały układ jest bardzo niestabilny. Ale wszystko jest kwestią przyzwyczajenia, po paru dniach już mało będziesz miała tego uczucia, a po miesiącu w ogóle o nim zapomnisz.

  • +1 pomógł 1
Napisano
8 minut temu, TSound napisał:

Normalna sprawa ja w tamtym roku jak usiadłem na szosie to po pierwszej jeździe chciałem ją zwrócić

 

I jak minęło? Ile to trwało? Bo trochę jestem przerażona a jednak mam nadzieję że jak najszybciej będzie mi się dobrze jeździło 😅

Cytat

Jeśli do tej pory jeździłaś na cięższych flatbarach, to połączenie węższej (mniej precyzyjnej) kierownicy i dużo mniejszej masy roweru daje poczucie, że cały układ jest bardzo niestabilny.

Co do wagi to zmiana ogromna mój trekking waży około 20 kg ze wszystkim, a szosa pewnie 9 kg, ale opony nie są takie różne w trekkingu mam 35 a w szosie 30 

Romet gazel 9 2023 tak doprecyzowując 

 

i dzięki wielkie za odpowiedź :D

Napisano

Trochę powymądrzam, ale jak to się mówi, "fizyki nie oszukasz".  O stabilności koła decyduje tzw. wektor momentu pędu (kręt), zjawisko znane i opisane matematycznie, cokolwiek miałoby to znaczyć😄.  Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale to jest zjawisko które w ogóle umożliwia nam jazdę na rowerze, im większy, tym jazda łatwiejsza.

A teraz praktyka:  albo ciężkie koło (opona+felga), albo szybka jazda (szybkie obroty), szosowcy oczywiście wybierają to drugie😄

  • +1 pomógł 1
  • Zmieszany 1
Napisano

Miałem podobny efekt jak się przesiadłem pierwszy raz z MTB na gravela. Na podjeździe wstałem z korb i omal nie wylądowałem w rowie. Uczucie minęło po dwóch dniach.

Napisano

Jak kilka lat temu poskładałem "grawela" to przy ruszeniu spod serwisu o mało co nie wyglebiłem, taka była różnica względem reszty rowerów.

Trzeba trochę pojeździć, żeby się przyzwyczaić do innego prowadzenia roweru. Głowa musi "skalibrować" odruchy w nowej sytuacji.
Mi to zajęło ze dwa wypady po kilka godzin, żeby się względnie przyzwyczaić.

13 godzin temu, olaaa123 napisał:

Czy może macie rady jak temu zaradzić, jak nauczyć się jeździć na nowo, co sprawdzić w rowerze, co zrobić żeby zyskać stabilność

Jeździć, obserwować ;) 
Im więcej godzin spędzisz, tym będzie lepiej. W miarę możliwości można poćwiczyć na jakimś placu slalom, ciasne skręty itp. żeby wyczuć zachowanie roweru. Potem można dodać jazdy z jedną ręką, oglądanie się itp.

Warto też trochę poćwiczyć hamowanie, bo przejście ze zwykłych klamek na szosowe może na początku sprawiać trochę problemów i poczucie, że hamulce są bardzo słabe.
Przy zwykłych pracuje się samymi palcami, przy szosowych w górnym chwycie będzie trzeba dodać trochę pracy nadgarstkiem, sięgnąć też małymi palcami.

Napisano (edytowane)
15 godzin temu, Turysta05 napisał:

O stabilności koła decyduje tzw. wektor momentu pędu (kręt)

Koła może i tak, ale roweru absolutnie nie. Efekt żyroskopowy na kole powoduje, że przy skręcie koło chce skręcać jeszcze bardziej w stronę skrętu. Są też eksperymentalne "rowery" z kol kontra-rotującymi dodatkowymi kołami niwelującymi efekt żyroskopowy, które wciąż samo-stabilne.

Głównym powodem stabilności roweru jest geometria widelca (kąt, wyprzedzenie) 

https://ciechanow.ski/bicycle/#stability

I właśnie dlatego szosa jest mniej stabilna, mniej płaski kąt widelca, mniejsze wyprzedzenie, krótszy mostek i węższa kierownica. Do tego krótszy rozstaw osi, mniejsza masa i po prostu trzeba jeździć i się przyzwyczaić.

Edytowane przez nctrns
Napisano
Cytat

Potem można dodać [...] oglądanie się

Przy oglądaniu się trzeba lekko ugiąć rękę przeciwną do kierunku/strony oglądania się tak, żeby wykonać lekki skręt tułowia bo jak się oglądasz skręcając tylko głowę na prostych rękach to automatycznie skręcasz kierownicę w kierunku w którym się oglądasz, czyli przeważnie w kierunku środka jezdni. Tu masz o tym i jak to robić bo chyba zbyt zawile napisałem 😁:

https://youtu.be/pZl3_-ftMww?is=XEQ_GX3i8wHQEoQ-

 

  • +1 pomógł 1
  • Haha 1
Napisano
20 godzin temu, nctrns napisał:

Efekt żyroskopowy na kole powoduje, że przy skręcie koło chce skręcać jeszcze bardziej w stronę skrętu.

Bzdura. Jakby tak się działo, to żyroskop by nie stabilizował pozycji, wręcz przeciwnie wzmacniał niestabilność.
Efekt żyroskopowy przeszkadza w skręcie, a dokładniej próba skręcenia koła wywołuje siłę prostopadłą do osi skrętu w kierunku przeciwnym niż chcesz skręcić. Mówiąc prościej, to skręt kierownicą w prawo powoduje siłę przechylającą rower w lewo, w ten sposób działa skręcanie przeciwskrętem.

Weź koło za oś, rozpędź je i spróbuj skręcić, to poczujesz gdzie cię zaczyna ściągać.

20 godzin temu, nctrns napisał:

I właśnie dlatego szosa jest mniej stabilna, mniej płaski kąt widelca, mniejsze wyprzedzenie, krótszy mostek i węższa kierownica. Do tego krótszy rozstaw osi, mniejsza masa i po prostu trzeba jeździć i się przyzwyczaić.

Akurat mostki, to szosy mają zdecydowanie dłuższe niż reszta rowerów, często przekraczające 100mm. Dodatkowo masz jeszcze baranka, czyli trzymasz kierownicę zdecydowanie dalej od rury sterowej niż przy prostej.

Moje doświadczenia są takie, że kluczową rolę odgrywa szerokość kierownicy. Jak składałem tego wspomnianego "grawela", to rama się nie zmieniła, widelec został ten sam, w zasadzie zmienił się napęd i kierownica, mostek prawdopodobnie dłuższy niż był. Nerwowość prowadzenia na początku była bardzo duża.
Po prostu jak się przesiada z powiedzmy 600mm na 420mm, to trzeba delikatniejszych ruchów do takiego samego skrętu. Ciało jest przyzwyczajone, że potrzebuje przesunąć kierownicę o X, na nowej kierownicy próbuje zrobić to samo, a tu okazuje się, że daje to efekt skrętu o 50% większy. Odruchowo próbujesz skompensować zbyt ostry skręt i znowu przesadzasz, bo ciało nadal jest skalibrowane pod 600mm.

  • +1 pomógł 1
Napisano

Słońce, późne śniadanie, rzut oka na forum, słowo klucz żyroskop - spojrzałem , panowie, litości 🤐🫣😄 

Piszę do Oli: 

pierwsza szosówka to coś dziwnego, a jazdę ma niej porównaj do obierania ziemniaka żyletką... pełna koncentracja. 
Są różne Ole, nie ma statystycznej. Chude, grube, wysokie, niskie, sprawne gimnastyczne albo nie.. każdy jest inny. Rower kupiony, wstępnie ustawiony, trzeba go sprawdzić.

Na szosówce nowicjusz wywraca się:

-na wszechobecnym po zimie piasku po gwałtownym ruchu skrętnym przednim kołem, nie zawsze ma zakręcie.

- zaciskając hamulec, kiedy odjedzie zablokowane  przednie albo tylne koło, punkt utraty przyczepności wąskich opon jest dużo szybszy niż w trekingu

- łapiąc krawędź chodnika, krawężnika, szynę tramwajową która jest wzdłuż linii jazdy, opony szosowe mogą pociągnąć się np po granicy DDR i chodnika która ma na oko 0,5 cm wysokości i podczas jazdy trekingiem nawet nie wiemy, że jest, na początku słychać szurnięcie a potem jest wyrwanie kierownicy i zachwianie albo upadek z braku złapania równowagi albo zbyt mocnej kontry kierownicą.

- przelatując przez przednie koło przez gwałtowne zahamowanie albo zagapioną dziurę, krawężnik.

- po zahaczeniu butem o przednie koło ( rzadko u dziewczyn z małą stopą)

- nowy , nie wyrobiony komplet  pedałów zatrzaskowych- trzymają lekkie osoby przyspawane do korb.

 - za słabe dłonie, nowy tym chwytu i wrażenie że hamulce szosówki nie zatrzymują roweru. I wjeżdżamy w auto, pieska. ludzia czy inny śmietnik.

- nerwowa reakcja na rower z za zakrętu czy jakieś zachowanie znajomych, którzy jadą z nami obok, na nowym nerwowym rowerze nerwowa reakcja to czasem gleba.

Damskie małe rozmiary czasem są bardziej nerwowe w prowadzeniu, za to środek ciężkości i opór powietrza mikrokolarki jest super, więc są plusy i minusy 🙂

Warto szczególnie teraz mieć wygodne rękawiczki- z kontrolą , uchwytem,  ale też ochronią dłonie przy upadku.

I zasada numer jeden: nie wywracamy się.

Po każdym upadku uruchamiamy ponownie zasadę numer jeden. 🙂

Najlepiej złapać znajomego z szosą, czy z życia czy z forum albo innych hejsboków , i zrobić krótką rundkę , przegadać wrażenia obawy, w skrajnym przypadku można też zamówić konsultację u bike fitera. Jeśli kasa się zgadza, to dlaczego nie.

 

 

 

 

  • +1 pomógł 1
Napisano

Aktualizacja 😁

już następnego dnia prowadziło się dużo stabilnej (chyba przez sen dostałam super moce haha) 

a dzisiaj spróbowałam pierwsze raz pedałów zatrzaskowych i od razu właściwie mi się udało je ogarnąć 😁

pojechałam też dzisiaj pierwszą traske (25 km, tak na spokojnie żeby zobaczyć czy plecy/nogi nie odpadną) 

I bajka, w butach jeździ się dobrze chociaż cały czas pamiętałam że je mam na sobie i żeby się wypinać w razie co, niestety dalej na wielu DDR jest piaskownica po zimie, także musiałam bardzo uważać, ciekawym doświadczeniem było zejście z roweru po +\- 15 km bez schodzenia, dosłownie nogi jak z galarety i szłam jakbym była pijana (xd), co do stabilności już jest naprawdę dobrze, dalej trochę boje się puszczać kierownicę i z 3 raz mnie lekko bujało, ale biorąc pod uwagę taki progres jestem bardzo zadowolona. 

 

ciekawym doświadczeniem też było stanie się kierowca autobusu, gdy każdy kolarz mi machał haha (na trekingowce przejechałam w ostatnim roku 3,5 k km i nigdy mnie to nie spotkało) 

 

także dziękuję za pomoc i podpowiedzi, mam nadzieję że to nie tylko szczęście początkującego i im dalej w las tym będzie jeszcze lepiej 😁

  • +1 pomógł 3
Napisano

Fajnie, i o to chodzi!!!

Dziś współczynnik odmachnięć na podwarszawskich Gassach jeszcze poniżej normy, nawet, gdy się jedzie z barankiem.   Wszyscy w wiosennym amoku,  a jutro dzień kobiet to chyba będzie jeszcze więcej machania- więc bierz znowu ten autobus na trasę !
 

Fakt, trekingi  i górale są niedomachane kompletnie :) taki los.

  • +1 pomógł 1

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...