Nie wiem kolego, ale zasda jest prosta, klocki piszczą jak sie slizgają a nie scierają. A slizgają się jak są brudne w tłustym (albo mokre, ale to nie ten kejs). Jak pisałem żwywicze klocki zaciągają olej np z zacisku jak gąbeczka i to już jest ciężkie do uratowania. Możesz wtedy robić nad nimi fikołki a to i tak będzie lipa na 90% - chyba że to jakoś troszkę tarcza była tłusta (np macana brudnymi w oleju paluchami) a klocek złapał oleju minimalnie z tarczy.
wygrzewanie w piekarniku to jest dobre na placki, czy kurczaka.
Klocek żwyczy moim zdaniem jest po kontakcie z olejem nie do uratowania, półmetalik można próbować ratować, nie w piekarniku a kładac go na palniku gazowym na 3-4min (chyba jest cieplej niz w piekarniku prawda ??) - i tu czuć w nosie czy klocek miał kontakt z olejem - bo zaczyna przy tym wypalaniu śmierdzieć toksycznym syfem, podobnym do smrodu z diesla, ale według mnie jest to jeszcze bardziej ciężki chemicznie smród. Po wypalanku, tarcie o kostke brukową, lub jak ktos lubi mieć brudne ręce, papier scierny... instalujemy, jak piszczenie wraca, to szukamy nowego kompletu klocków.
Taki zaolejony klocek przeważnie jest ciemny w strone czarnego koloru okładziny - jak masz komplet który nie piszczy, możesz porównać wizualnie.