Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
6 Sierpnia 2009 - 13 Października 2026
-
Rok
13 Października 2025 - 13 Października 2026
-
Miesiąc
13 Września 2026 - 13 Października 2026
-
Tydzień
6 Października 2026 - 13 Października 2026
-
Dzisiaj
13 Października 2026
-
Wprowadź datę
20.07.2026 - 20.07.2026
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.07.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
13 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
9 punktów
-
Podjąłem kolejną (nie wiem już którą próbę) przekonania moich pań do jazdy na rowerze. Tym razem wypożyczyłem dwa gravele: full carbon, napęd 1x12 AXS, opona 700x45 i wadze poniżej 9 kg. Następnie zaplanowałem traskę na 40 km, 300m up. Na trasie postoje na lody, ciastka, kawę i fajne miejscówki. Przyszła sobota, ruszyliśmy na trasę i szok! Na 40km żadna z Pań nawet słowem nie wspomniała, że są jakieś podjazdy (były dwa po ~3% max). Normalnie na tej trasie z 2 podjazdami zostałyby mi wytknięte 4 podjazdy Po drodze pokropił lekki deszczyk i to też nie było problemem. Panie zaliczyły trasę zadowolone mimo, że uparły się jechać bez pieluch. Po wypadzie dostałem polecenie aby sprzedać oba rowery MTB, które Panie posiadają obecnie i kupić gravele. Tutaj zaczynają się schody! Ma być carbon, ma być elektronika, ma być 9kg ale ma kosztować tyle co alu na napędzie 12s grx7 punktów
-
A jeszcze pojątrzę temat jazdy środkiem. Środkiem drogi nie jeżdżę. Środkiem pasa już często. Większość dróg, po których jeżdżę nie ma pasa szerokości 4m. Nie ma siły, żeby przy podwójnej ciągłej auto mogło mnie legalnie wyprzedzić z zachowaniem metra odstępu, nieważne jak blisko prawej krawędzi bym jechał. Ale próbują. Dlatego jazda środkiem pasa wymusza albo zaniechanie manewru, albo zjechanie całkowicie naprzeciwległy pas ruchu - jak już chcą łamać przepisy, to niech to robią na 100%, a nie udają, że najechanie lewym kołem to tak tylko trochę łamanie i nic się nie stało. I tak, mogliby przy podwójnej ciągłej zrobić wyjątek dla wyprzedzania rowerów, z zachowaniem dodatkowych zasad ostrożności. Byłaby to bardzo życiowa nowelizacja. Nie zgadzam się z interpretacją, że uniemożliwienie kierowcy za mną wyprzedzenie mnie na trzeciego albo na gazetę, to łamanie przepisów i hipokryzja. Nie godzę się po prostu na to, żeby ktoś ryzykował moim zdrowiem i życiem w imię pośpiechu czy jego ego. Taka interpretacja, to godzenie się na prawo siły na drodze. No i przykład, gdzie przepisy trochę bardziej dbają o rowerzystów: https://www.gov.uk/guidance/the-highway-code/rules-for-cyclists-59-to-82 https://www.cyclinguk.org/article/beginners-guide-road-positioning-cycling5 punktów
-
Kryptotale Enduro Fr ultra soft i Re soft po 40 Euro sztuka - w ramach promocji na festiwalu Glemm Ride w Hinterglemm (bracia Godziek byli i pięknie skakali : ) ) - córka zadowolona. Instalacja była dziwna - opony na weszły bezdętkowo wręcz magicznie (przy powolnym pompowaniu podłogową pompką przez zaworek) ale potem jedno koło ciekło przez szew obręczy (z maxisami było OK), nie chciało się uszczelnić i trzeba było kombinować (hint - lakier do paznokci). To tydzień temu, bo przez urlop nie zaglądałem do netu poza mapami, więc na zdjęciu już w testach.4 punkty
-
4 punkty
-
Moja była na Kaszubach czyli to standard ogólnopolski Tymczasem 600km na południe jest ładny las, ale akurat ścieżki nie ma w ogóle. Rzeczka "Bajerka".4 punkty
-
Bo Mazury w drodze z Podlasia na Warmię. Widoczek na jez. Śniardwy 🙂3 punkty
-
Jesteś już blisko - problemem są ludzie, zgadza się. Jak im dasz e-ulepa bez kagańca, to będą jeździć bez wysiłku 40-50kmh, czy nawet te 32, w miejscach w których nie powinni, nie mając odpowiedniego doświadczenia żeby ogarnąć sytuacje awaryjne, mając pod sobą dodatkowe 10-30kg masy względem zwykłego roweru. Ty jadąc z takimi prędkościami po pustej drodze nie stwarzasz żadnego zagrożenia i wiesz co zrobić, gdy sytuacja nagle się zmieni. A ktoś na e-motorynce, bez uprawnień i bez doświadczenia może tyle jechać po płaskim, bez wysiłku, w miejscu gdzie jest duży ruch mieszany. Nie kłóć się dla samego kłócenia, zastanów się, jakie mogą być tego konsekwencje. Wiem że jesteś za tym, by każdy odpowiadał za siebie i miał wolność wyboru, ale zwróć uwagę, że taki ktoś może być zagrożeniem dla innych, którzy nie bardzo jak mogą się przed nim obronić.3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Dorzucę do listy narzędzi dla tych, którzy mają problem z pressfitem - sprawdzian średnicowy nastawny (np. firmy Limit 32-54 mm, 30-40 zł). Najpierw na suwmiarce ustawiamy 40,95 mm (jeśli ktoś ma mufę typu "41 mm") i blokujemy śrubą. To jest minimalny wymiar, który powinien mieć otwór w ramie. Następnie w szczęki suwmiarki wkładamy sprawdzian i blokujemy jego nastawę. Od tej pory, używamy sprawdzianu jako całkiem wygodnego narzędzia do sprawdzenia mufy w rowerze. Nie jest to idealne, ale znacznie lepsze niż sama suwmiarka, którą wcale nie jest tak prosto poprawnie sprawdzić średnicę w paru miejscach, łatwo o błąd gdzie się oprą ostre szczęki. Takim sprawdzianem, możemy też obracać wew. i sprawdzać gdzie wymiar się nie zgadza. W oparciu o wyniki, można pomyśleć nad konkretnym rozwiązaniem. Dodam tylko, że suwmiarka musi być bardzo dokładna (~0,02 mm), bo jak widać na poniższym sprawdzianie "go nogo", zakres jest bardzo wąski. Inny przyrząd do weryfikacji typu "go nogo": https://www.bicycleservicecentre.co.uk/product/go-nogo-gauge-pressfit-shimano-bb86-bb92/348 (~200 zł) Sprawdzian w kształcie walca, ale o dwóch różnych rozmiarach. 40,95 mm który powinien dać się lekko wcisnąć i 41,00 mm, który nie powinien wchodzić. Innym potencjalnym problemem jest brak osiowości otworów, ale to już inny temat.2 punkty
-
@Eathan Morał z tej opowieści jest taki ...... lepiej śmigać z kumplami , a Panie podrzucić po drodze do Rossmanna. Niech buszują w kosmetykach. 😉😁2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Ja do grawela, do MTB zresztą też, mam zwykłe tanie pompki z wężykiem - taką (są pod różnymi nazwami/firmami, jedną chyba nawet mam Radvika) i mimo, że od początku chciałem sobie kupić Lezyne Pocket Drive to te tanie już ze mną zostały. W sumie nie są złe, swoją robotę robią. Później wymyśliłem sobie, żeby kupić taką mini elektryczną jak ta Topump TB2 Pro Mini ale zeszłej jesieni i wczesną zimą miałem pechową serię i praktycznie co każdy albo co drugi wyjazd łapałem kapcie i pomyślałem sobie, że zapewne tą elektryczną bym zapominał ładować i bym miał problem, a ręczna działa zawsze 😁. Zresztą w tych pompkach chodzi o to, żeby napompować tyle aby dojechać do cywilizacji i dopiero tam napompować tyle ile trzeba, albo na stacji benzynowej (trzeba wozić ze sobą adapter) albo w domu. Czasami, podczas tej czarnej serii musiałem dopompowywać co 2-3 km ale do domu dojechałem Rowerygórskie FS1 punkt
-
Zupełnie się z Tobą zgadzam - tylko nie umiem znaleźć roweru z takim silnikiem w zakładanym budżecie😀1 punkt
-
Najbardziej naturalne odczucia z jazdy daje silnik centralny z czujnikiem nacisku. Silnik centralny lepiej też sobie radzi z wzniesieniami.1 punkt
-
To może coś z napędem w piaście ale tylnej - typu Engwe P 275 SE? Bateria na bagażniku to bardzo niewygodne i dość niebezpieczne rozwiązanie.1 punkt
-
Ale TYLKO jeśli to nie zagraża bezpieczeństwu/ jest bezpieczne dla rowerzysty. Podoba mi się w ogóle to akcentowanie bezpieczeństwa na każdym kroku, widać, że przepisy z czegoś wynikają, mają sens, a nie są z dupy i nie stają się polem do idiotycznych interpretacji, które w tym wątku można było poczytać. Nie ma tematu, jeśli coś stwarza niebezpieczeństwo, nie jest dozwolone/nakazywane. I wszelkiej maści legalny onanizm literalnie czytający przepis i krzyczący, że rower ma zjechać idzie po prostu do kosza.1 punkt
-
@Eathan potwierdza się to co pisałem kiedyś. Każdy ma inną anatomię , preferencje , pozycje . Musi wkładka zgrać się z siodełkiem . Jest wiele zmiennych. Inna sprawa jest taka , za młodego na byle desce nabitej gwoździami , w zwykłych gaciach ( kto słyszał o pampersach ) człowiek popylał z uśmiechem . I nic pupce nie dolegało , zero skarg , wniosków i zażaleń . Na stare lata zrobiła się ( nie jestem Beatą 🤣) ze mnie księżniczka na ziarnku grochu vel piesek francuski . To tu fałdzik w pupkę kole , "szefek" się gdzieś wrzyna ..... jednym słowem masakra. 😉😁1 punkt
-
Nie wiem czy Twoja Pani byłaby zadowolona jakbyś ją po kosmetyki do Rossmanna wysłał... Ciche dni gwarantowane1 punkt
-
Karmicie trolla i jakby to ujął "robicie mu zasięgi" zamiast ignorować.1 punkt
-
To jest właśnie praca tłumika. Przy ugięciu przepływ jest w miarę swobodny, przy powrocie olej przeciska się przez układ tłumika i to powoduje te dźwięki. Nie za dużo? To raczej rower xc a nie zjazdówka. Zacząłbym od max 20%, dobrał tłumienie powrotu i potem jeszcze raz pobawił sagiem. Zbyt duży też nie zapewni komfortu. @Pawel_BB Jak nie masz, to warto dokupić pompkę do amortyzatora. Na początku sporo się eksperymentuje, a potem okresowo trzeba dopompować, więc się przyda. W domu na sucho można ustawić sag i wstępnie tłumik. Nie wiem czy tutaj się rozpisywać, czy znajdziesz w sieci opis? Potem trzeba już w terenie. Np. znaleźć lekki zjazd z korzeniami (tylko bez przesady, żaden hardkor, ale tak żeby amortyzator miał co zrobić) i zobaczyć jak się jedzie. Wrócić na górę, domknąć tłumik o 1 pozycję i znowu sprawdzić. Jak zaczniesz czuć, że robi się gorzej, to cofnij, potem jeszcze raz cofnij i zobacz, które lepiej działa. Podobnie jakby od razu domykanie dawało gorsze rezultaty, to otwierać po 1 pozycji i szukać punku komfortu. Jeżeli tłumik będzie już ustawiony, to można spróbować pobawić się jeszcze raz ciśnieniem. Spróbować napompować mocniej, spróbować upuścić i zobaczyć gdzie będzie lepiej. Ja zwykle korzystam z jednostek bara, więc zaproponuję korekty o 0,5bar. Przy psi nie wiem co będzie lepiej odczuwane i dobrze widoczne na manometrze. 10psi może być trochę za duża różnica, 5psi trochę za mała. Co do łokci, to na pewno korekta pozycji ale też wzmocnienie ciała. Długo nie jeździłeś, to mięśnie słabe i nieprzyzwyczajone do takiego wysiłku. Naturalna metoda, to po prostu jeździć. Jeżeli jakieś ćwiczenia, to trzeba by dobrać konkretnie pod problem, lepiej pogadać ze specjalistą, który stwierdzi czy to kwestia mięśni, czy ścięgien, czy samego stawu i dobierze właściwy zestaw.1 punkt
-
Szosą powyżej 25 km/h to się często jedzie pod górę (taką krótszą lub łagodniejszą), więc z punktu widzenia wieloletniego użytkownika rowerów bardziej lub mniej szosowych zapewniam Cię, że 25 km/h dla sprawnego rowerzysty na efektywnym rowerze bez wspomagania to prędkość śmieszna, bo zdecydowaną większość życia rowerowego na szosówce spędza się przy prędkościach znacznie większych, nawet nie będąc mocnym amatorem. To nie ja tu mieszam, bo dla mnie DDR oznacza jedynie Deutsche Demokratische Republik. Tak jak tamten twór, drogi dla rowerów powinny zniknąć na rzecz poszerzenia ulic o pas pobocza i większej ilości miejsc parkingowych. Drogi dla rowerów nie nadają się do normalnej, a tym bardziej wygodnej, szybkiej i bezpiecznej jazdy rowerem, czy to będzie rower analogowy, czy wspomagany. A jeśli chodzi o jazdę rowerem po drodze, to im mocniejszy rowerzysta i im jest w stanie utrzymywać wyższą prędkość i szybko się rozpędzać, tym bezpieczniejszy jest wśród samochodów i mniej im przeszkadza, zwłaszcza w miastach gdzie prędkość jest bardzo często ograniczona do 40 km/h lub nawet niższej. Jeśli nie ma limitu na wytrenowanie własnego organizmu do generowania na rowerze analogowym mocy przy pomocy mięśni, to dlaczego nie umożliwić słabszym rowerzystom zrównania się możliwościami z wytrenowanymi? Nawet z punktu widzenia tej samej osoby, np. nieźle wytrenowanego amatora, nie zawsze może on chcieć męczyć się na rowerze, bo akurat poza treningiem może traktować rower też komunikacyjnie, np. jako dojazd do pracy fizycznej na odcinku 20 km. Dlaczego w tym dniu nie mógłby legalnie zastąpić własnego wysiłku (choćby tylko w części) pracą silnika elektrycznego, uzyskując dokładnie takie same prędkości jakby sam pedałował? Nie mówię o rozwijaniu 70 km/h na manetce, ale naprawdę co byłoby złego w podniesieniu limitu wspomagania do choćby tych 32 km/h? Ludzie kupują te nielegalne chińczyki i tworzą ulepy, bo jakiś baran założył nieżyciowy kaganiec na legalny rower wspomagany, czyniąc go nieefektywnym i nieatrakcyjnym. Jadąc legalnym elektrykiem musiałbym się wciąż ograniczać z prędkością, by korzystać ze wspomagania, bo już poniżej prędkości, z którą zwykle jadę, wspomagania jest odcinane. To jest bardzo uciążliwe, irytujące i całkowicie neguje sens posiadania takiego roweru dla mnie.1 punkt
-
@marcesco 182 ku gwiazdom , 84 " kwintala" jeszcze żywej wagi 😉 i kupiłem XL rozmiar EU . Kompresja taka w sam raz . Jedyny mankament to wszycie wkładki oraz to z czego została wykonana. Mój elaborat na temat tych gaci w wyśmiewanym 😉 wątku o kaskach 🤣.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@marcesco więc tak. Mam 176 cm i 80kg. Mam YKYW w rozmiarze M i L. Oba są wygodne Większe ciut mnie kompresują, ale szczerze to nie widzę różnicy większej. Oba są ok. W przypadku ASSOSa Mile GT miałem L i tutaj na 100% mniejsze byłyby za małe. Podobnie w Castelli mam L i w mniejsze bym nie wlazł.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Chyba czas na zmianę tematu z: "[kask] problem z doboru kasku" na: "[bibsy] problem z doborem spodenek"1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Kurbel nowy bo stary trzeszczał. Zębatka 34T bo bez niej nigdzie nie pojadę. Suport Ninja bo zestaw miał być bezszelestny jak japoński mordulec. Narzędzie do montowania Tokena bo lepiej mieć i nie potrzebować, niż potrzebować i nie mieć. No i smar Shimano Premium Grease... bo smaczniejszy jest niż miód...?1 punkt
-
Bo jechałem sobie dzisiaj i mijałem gościa na hardtailu. Uniosłem dłoń w geście pozdrowienia, a ten nic, pojechał dalej. I tak w mojej głowie powstał krótki wierszyk; Na hardtailu jedzie ham Niechaj się chędoży sam. A zdjęcie z dzisiejszego wypadu.1 punkt
-
1 punkt
-
Moje nadobne cztery litery wyrażą swój osąd odnośnie bibsów YKYW. Spodenki są świetnie uszyte z doskonałego materiału , są szalenie wygodne i bez zbędnej "wyścigowej " kompresji . Szelki są trochu szmaciane i przy zakładaniu trzeba je ułożyć. Ale za to nie gniotą , nie piją są oddychające i błyskawicznie zapomina się o nich. Ale nie ma róży bez kolców. Wkładka jest żartem. Nadaje się tylko do jazdy po bułki do sklepu. W chłodniejszych warunkach po około 40 km było już czuć dyskomfort . Po setce masakra. Ta wkładka po tym dystansie wyglądała jak szmata ciecia wyciągnięta z wiadra. Dosłownie ! Mokra i przy naciśnięciu kapała woda. To w ogóle nie oddycha a pupka w tym czymś dosłownie się zaparzała . Z czymś takim spotykam się pierwszy raz. W innych wkładkach Elastica tych naprawdę długodystansowych czegoś takiego nie doświadczam . Nie wspominam nawet o Progetto X2 Air od Castelli . Tak , że wolę trzymać się sprawdzonych rozwiązań i tej chińskiej manufakturze podziękuję .1 punkt
-
1 punkt
-
Miernik i kapsel, produkcja krajowa z nierdzewki.1 punkt
-
1 punkt
