Spotkałem wczoraj w lesie chłopa. Po ciemku, siedział zrezygnowany nad rozebranym kołem. Mam zwyczaj zapytać czy czegoś nie potrzeba, bo w podsiodłówce różne fanty przecież wożę.
No i tak: Tubeless go zawiódł. Okazało się, że w kole nie ma ani ml mleka. W podsiodłówce miał nówkę TPU Ridenow 32-47. Fabrycznie miała pęknięty wkład presta, nie dało się ani wykręcić ani wkręcić wentyla. Ostatecznie udało się go wydłubać, rozkręcić, przełożyliśmy wkład z jego wentyla od tubeless. Koło złożone zgodnie z instrukcją i dziwna sprawa, dętka pompowała się w oponie jako cienki wężyk, dosłownie średnicy palca. Opona była luźna, czuć było przestrzeń, powietrze między oponą a dętką. Po przekroczeniu około 0,8Bar dętka się dziurawiła, robił się pęcherzyk/bąbelek i robiło w tym miejscu dziurkę. Po załataniu dwóch dziurek łatkami topeak po uprzednim wytarciu tego miejsca alkoholem (wożę też czyściki do okularów) i po kolejnym złożeniu koła zrobiła się trzecia dziurka, nadal w oponie było to wrażenie cienkiego jak mały palec wężyka. Sprawdziłem dokładnie oznaczenia na dętce i jak byk 32-47 a to było cienkie moim zdaniem jak 23, max 25 przy 0,8. MAKABRA. Spróbowaliśmy też samą oponę wstrzelić na obręcz mikro kompresorkiem ale się nie udało, uznałem, że może się uda i wetkniemy knota w dziurę żeby poleciał dalej. Ostatecznie kolega Tomek wezwał wsparcie w postaci samochodu i też serdecznie poleca dętki TPU jako niezawodny zapas na wypadek awarii tubelessa, która się przecież nie zdarza
Aha, moja dętka była nieprzydatna, bo chłop miał stożki i w mojej wentylek byłby za krótki.