Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.08.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
9 punktów
-
Bo lustereczko, powiedz przecie, kto tu ciśnie Velo i nie myśli jeszcze o mecie 😄 @burz miejsce, o które pytasz znajduje się na Podhalu. Szlak w kierunku szczytu Ostrysz.9 punktów
-
Tak piękne okoliczności przyrody, że można sobie na mostku przybić gwoździa.9 punktów
-
Bo spotkałem Dolores. Nie, to nie ta mała w czapce z królika 🤣. 118m długości, 38m wysokości, 2700 ton 🙃9 punktów
-
7 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Bo do tłuczniowego szuterka, to trzeba jeszcze dojechać - dobrze, że w dół3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
W lipcu wybraliśmy się z rowerami do Norwegii. Początkowo były plany aby ruszyć z Bergen na północ, podążając outorską trasą wzdłuż poszarpanej linii brzegowej z finiszem w Andalsnes. Już w pociągu z Oslo do Bergen wiedzieliśmy, że na północnym, atlantyckim wybrzeżu pagoda ma być bardzo zła i szybko odwróciliśmy kierunek jazdy na południowy, wzdłuż wybrzeża Morza Północnego. 500 km wycieczka trwała tydzień. Pogoda była fantastyczna. Jak na Norwegie upalna. Z grubsza trzymaliśmy się trasy nr 12 w sieci Eurovelo i jak doczytaliśmy w drugim dniu jazdy wybraliśmy jej najładniejszy ale i najbardziej wymagający odcinek. Brzegi fiordów dużo niższe i mniej strome niż na północnym wybrzeżu ale sumy podjazdów bezlitosne. Średnio można przyjąć 1000 m. podjazdu na każde 70-80 km trasy (nasza średnia „dniówka”). Najczęściej w ratach po 200-250 m. Mozolne piłowanie na najlżejszym przełożeniu na szczęcie każdorazowo rekompensowane było fantastycznymi widokami no i zakręconymi zjazdami na poziom zero. Temperatury dawały się we znaki ale wody jest tam pod dostatkiem i nie trzeba wozić zapasu. Podobnie z jedzeniem – sklepy w małych wioskach ułatwiały logistę pod tym względem. Ok 90% przebytej trasy to kameralne asfaltowe trzeciorzędne drogi. Często zamknięte dla ruchu samochodowego, nie remontowane już ale bezpieczne a przede wszystkim bardzo malownicze. Widać tam jak przyroda odbiera co swoje. Reszta to szutry ale też przyzwoitej jakości (obciążone rowery na kołach z oponami o szerokości 1.5 cala bez problemu dają tam radę). Spaliśmy na campingach, których jest tam w sam raz i które są czasem bardzo fajnie położone. Na dziko spać można ale niestety każda malownicza polanka nad jeziorem lub rzeką oblepiona jest camperami z całego świata, które o poźnopopołudnowej porze pojawiają się nie wiadomo skąd jak grzyby po deszczu (choć bardziej ciśnie się tu porównanie do plagi szarańczy). Dramat. Aby utrzymać jakąś logikę trasy co jakiś czas przeprawialiśmy się promami przez mniejszą lub większa wodę. Promy dla pieszych i rowerzystów są za darmo. Płatne są promy floty Hurtigruten czyli szybkie katamarany obsługujące wioski i miasta zlokalizowane w najbardziej odległych wysepkach i zakamarkach poszarpanego wybrzeża Norwegi. Nie biorą aut i przybijają do danego portu tylko po wcześniejszym zgłoszeniu telefonicznym chętnych na transport. W ten sposób dotarliśmy np. do Stavanger. Na oddzielną opowieść zasługuje rewelacyjna infrastruktura rowerowa w tym mieście, która zaskoczyła nawet poznanego po drodze Holendra. Wycieczkę zakończyliśmy w okolicy położonej na południowym krańcu Norwegii miejscowości Farsund. Można pociągnąć oczywiście dalej, do Kristiansand czy do Oslo. My już niestety nie mieliśmy czasu. Przy dobrej pogodzie – cała trasa bardzo warta polecenia.1 punkt
-
"Konfitura" dążący do "deeskalacji" konfliktu poprzez bezczelną odmowę naprawy szkody, którą wyrządził na czyjejś własności ("śmieszna naklejeczka" w polu widzenia na przedniej szybie). Celem tej pasywnej agresji jest tylko jedno: wykreowanie przestępcy, przeciwko któremu będzie miał chorą przyjemność wnieść pozew. Całe zachowanie, ustawienie kamery i utworzenie planu zdjęciowego, a potem dobór słów i mowy ciała (np. ręce w kieszeniach) są na to ukierunkowane. Świadomy wybór ofiary, która dobrze rokuje (pani z dzieckiem nie, ale jakiś wielki chłop, który naprawdę mógłby dać mu w mordę też nie) też jest w po to, by nie ponosić ryzyka, ale wyjść na poszkodowaną ofiarę. -Zrywaj to. - Nie. Jak ktoś tego nie widzi, to jest po prostu ślepy, albo niesłychanie naiwny. Odpowiedzialność prowokatora (art. 24) - Infor.pl1 punkt
-
@vincek Widzę że babola walnąłem, cena to 119 a nie 199 🤦♂️ tak że cena jest dobra w porównaniu do innych ofert. Co do funkconlaności to sam klucz jest . dobry w relacji masa/opcje - o ile nie zgubimy bitów. Skuwacz - powiem tak działa ale jak testowałem to wymagał trochę uwagi w pozycjonowaniu ogniwa. Zasobnik dość fajny - ogolnie jest to ładnie zrobione narzędzie. Było o tym już pisane na forum, teochę jest w necie - szukając opinii wpisz "daysaver" i "milkit hassle'off" . EDIT; dość ładnie montuje się to pod koszyk bidonu.1 punkt
-
[OD CZYTELNIKA] "Jego destruktywna działalność jest skandaliczna i niezwykle szkodliwa" - Portal-Warszawski1 punkt
-
W rowerze o większej wartości mam ukrytego airtaga, w torebce podsiodłowej ukryty za podszewką czy jak ją tam zwał, zrobiłem cwanie dziurkę wewnątrz której nie widać i umieściłem go przy usztywnieniu z pcv przez co nie da się go wymacać od zewnątrz a od wewnątrz go nie widać, jest w głębi. A że mam same doskonałe doświadczenia z apple find my, to dodatkowo mam też Knoga Stout. Pal sześć alarm i wycie, może odstraszy, może nie. Ale złodziej nawet jeśli go rozwali, rozwierci - nie pomyśli raczej, że drugie zabezpieczenie jest w rowerze i się nadzieje na airtaga Póki co szczęśliwie nie weryfikowane w praktyce, ale przy rowerze za kilkanaście tysięcy te 300pln na zabezpieczenia to jest drobiazg.1 punkt
-
Ja miałem alarm - niby głośny, ale wystarczyło ręką zakryć i już cichy. Do tego zakładam, że kopnięcie by go uciszyło na zawsze. Potem kupiłem https://www.knog.com/products/scout. Też raczej bez sensu. Ma 3 funkcje - alarm - za cichy, powiadomie na telefon - przez Bluetooth, więc zasięg max 30m i śledzenie w ramach FindMy (Apple). To ostatnie ma jakieś szanse na zadziałanie - Airpodsy z tym systemem zgubiłem w Warszawie a znalazłem w Suwałkach, ale uczciwy facet znalazł, więc nie było potrzeby rozwiązań siłowych. Zamykam, nie zostawiam byle gdzie i jakoś żyję.1 punkt
-
Też się nad tym zastanawiałem, ale dałem sobie spokój. Bo albo te GPSy są za duże i zbyt bardzo widoczne (złodziej może to po prostu odpiąć wywalić w krzaki), albo bateria totalnie do bani. Ciężko to założyć dyskretnie i z dobrą baterią w rowerze nieelektrycznym. W elektrycznym montuje się w silniku i wtedy to ma sens. U mnie natomiast (w elektrycznym) w silniku też nie ma już miejsca, bo dałem wiadomego boxa. Więc dałem sobie całkiem spokój. Jeśli masz zwykły rower to pomyśl nad kombinacją kilku zabezpieczeń: Litelock X3, Kovix KNX10 (z alarmem) na tarczę, lampka z alarmem (pisałem tutaj), znakowanie roweru. Wszystko można szlifierką rozwalić, bez wyjątku. Kwestia czasu i wysiłku. Te słabsze przetniesz w ciągu sekund. Tego litelocka przetniesz w 5-6 minut i zajedziesz 3-4 tarcze. Różnica jest prawda ? Dodaj do tego inne zabezpieczenia i trochę zniechęci to złodzieja, szczególnie, że twój rower nie jest jedyny. Są łatwiejsze łupy.1 punkt
-
Proste... Wieje biedą... 😅 Co ty bredzisz... Po to istnieje forum, żeby każdy mógł publikować swoje opinie. Poniekąd słuszne. Możesz tworzyć jakieś durne wynalazki i się nimi cieszyć, ale na opinię postronnych raczej nie masz wpływu, Dziwadła, na ogół, cieszą tylko właściciela/konstruktora. Ale skoro się wznieciłeś, to napisz do Pana, może rozczuli go twoje zainteresowanie i dostąpisz zaszczytu pomacania "na żywo". 😁 Tak jest , rower ostateczny. Pojedziesz na nim Puchar Swiata XC, zjedziesz zawody DH, przetrwasz apokalipsę zombie a na koniec trzaśniesz Wisłę 20 000 😄. Producenci już się czają żeby rozpocząć masową produkcję.1 punkt
-
Żadnej. Naklej folie odblaskową na fragment roweru i spełnisz wymagania1 punkt
-
O niedziela, czas na nową zbrodniczą działalność Konfitury wobec uciskanych kierowców xD1 punkt
-
Dokładnie te same wnioski co @cervandes . U mnie czujniki prędkości i tętna Magene , IgpSport zdychały w ciągu kilku miesięcy. Cyckopuls prędkości to nawet dwóch tygodni nie wytrzymał.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tak jak wyżej, 24" wystarczy na kolejny rok lub dwa lata i to optymalne rozwiązanie. (kolejny 26" też najpewniej tylko na kolejne 2 lata) Pytanie czy rower od września i później(jesień) faktycznie będzie użytkowany? Nowy czy używany to już kwestia budżetu, gdzie używane w dobrym stanie, po pierwszym właścicielu mogą "trzymać" cenę. A takie, które już przeszły przez kilka rąk - starsze modele - mogą wymagać jakiś poprawek lub wymiany podzespołów. Jeżeli rower ma być do normalnego użytkowania to bym na to wszystko nie zwracał uwagi Jeżeli jakieś mocniejsze użytkowanie, zawody itd. to można by się zastanawiać nad "niuansami".1 punkt
-
1 punkt
-
Kupić tanią używkę na 24" a za kilka miesięcy kupić sensowne 26", które wystarczy na dłużej.1 punkt
-
Należy zapytać gdzie się podziały zysk z tłustych lat ? To samo jest w automotive, nagle jak konkurencja z chin to ceny w dół, i widzimy jakie były marże, po ile można sprzedawać samochody. Ciągłe dążenie do zwiększania cyferek w excelu przez zarządy i prezesów którzy ciągną krocie, to musi walnąć.1 punkt
-
Skończyło się na stokowym teceerze z najtańszą elektroniką i glinowymi obręczami w bezpiecznym rozmiarze M/L. Przymierzyłem też przez chwilę propela M i, zaraza, czuję, że ma to sens. Zobaczę, jak będzie wyglądać u mnie kolejny sezon. Ten był daleki od ideału, choć w kalendarzu sporo rzeczy odhaczyłem - no jestem "wystarczająco" konsekwentny. Za dwa lata zmieniam kategorię wiekową, zobaczę, jak będę pracował przez ten okres i co mi się jeszcze będzie wtedy chciało. Ale faktem jest, że przy zakupie propela na pewno zainwestuję w dobry fitting, a dwa rowery są lepsze niż jeden, prawda? Pany, jeszcze raz dzięki za podzielenie się doświadczeniem.1 punkt
-
Klamki dodają +/- 40-50mm. Jak u siebie mierzę, to względem mostka (prostej kierownicy) +100mm (obecnie mam Beacona 460mm). Ja bym jednak patrzył na TT-h, bo np. ramy Accenta szosowe i grawelowe mają prawie identyczny reach ale po całej długości jest już różnica, bo jest inny kąt podsiodłówki. Na pewno trzeba się liczyć z większym wyciągnięciem, pochyleniem. Ten Romet wyżej przy pierwszej jeździe w ciągu pierwszych 10km plecy już protestowały, bo byłem kompletnie nieprzygotowany na taką pozycję (zwłaszcza, że z powodu hamulców to raczej prawie zawsze w dolnym chwycie). Potem dałem krótszy mostek, przesunąłem siodło do przodu, a potem jeszcze krótszy (praktycznie średnicy kierownicy). Nie było to super rozwiązanie, rower finalnie był dosyć nerwowy w prowadzeniu ale do opanowania. Przy obecnej konstrukcji zaczynałem z mostkiem 100mm ale dłonie ciągle mi uciekały z chwytem do tyłu (zwłaszcza po wymianie ramy). Dałem 80mm 7° i to nadal nie było to. Obecnie jest 90mm ale 17° wzniosu (efektywnie długość ta sama) i jest zdecydowanie wygodniej. Czy na krótszej ramie by było lepiej nie mam pewności. Mogę co najwyżej próbować z krótszym mostkiem lub jeszcze większym wzniosem. No chyba że znajdę ramę, która spełni moje oczekiwania (sztywna oś 142mm, podsiodłowa 31,6mm, taperowane główka, opony 2" z błotnikiem, korba 30/32-44/46). Jak się będzie rower prowadził, czy będzie wygodny, to dosyć subiektywne sprawy i jak się nie złoży, nie siadzie i nie pojedzie godziny, 2, 5, to będą tylko domysły. Trzeba się liczyć, że może wyjść niewygodnie ale też nie można zakładać z góry, że tak będzie.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
