Skocz do zawartości

Ranking

  1. elkaziorro

    elkaziorro

    Użytkownik


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      2 112


  2. cervandes

    cervandes

    Użytkownik


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      5 960


  3. Greg1

    Greg1

    Użytkownik


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      3 207


  4. Sansei6

    Sansei6

    Użytkownik


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      4 848


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.03.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Kciuk lewy narzekał zawsze na nudę to dostał pilocika Garmina do dzwonienia na tych biednych ludzi i przełączania ekranów gdy rękawiczki zimowe są na rączkach i się nie da maziać po ekranie.
    10 punktów
  2. Bo wszystkie promy były "zaparkowane" po drugiej stronie 😁
    8 punktów
  3. W końcu znalazłem trochę zieleni.
    7 punktów
  4. Bo 720 dla mnie za szeroko, orginalna jakaś taka dziwna. Będzie 640 i gięta.
    4 punkty
  5. Do ustawiania zacisków. Natchnął mnie YouTube. Zobaczymy.
    4 punkty
  6. Bo musiałem sprawdzić czy rowery stoją...
    3 punkty
  7. Taka ciekawostka. na temat CentrumRowerowe.pl. Okoł. 24 minuty. Warto posłuchać. Oczywiście ma to związek z tematem wątku.
    3 punkty
  8. 3 punkty
  9. Czekałem na prom. Nie doczekałem się, więc zawróciłem.
    3 punkty
  10. Wiesz jak mało to zawęża? Tam jest z 5 szlaków, w tym 3 przecinające szczyt Bo żeby nie było, że sam tekst: Wygrzebane z szuflady (2021), czerwony od strony Sokolca, schroniska Orzeł (prawdopodobnie powyżej schroniska Sowa). Jak nie ma dużo ludzi, to da się swobodnie wybierać ścieżkę i idzie przejechać w obie strony. Czerwony z Sowy w stronę Koziego Siodła mniej stromo ale dużo więcej kamieni. Żółtym od Walimia byłem tylko pieszo, z tego co pamiętam (naście lat temu, więc mało dokładne, a zdjęć nie mam dobrych) to byłoby wnoszenie roweru, bo bardzo stromo i kamienie.
    3 punkty
  11. W związku z tym, że pojawiło się trochę pytań o tegoroczną edycję Cape Epic, wrzucam krótkie podsumowanie z mojej perspektywy. Jeśli ktoś ma pytania o przygotowanie, sprzęt czy logistykę wyjazdu do RPA — chętnie pomogę. 8 dni, 707 km, ponad 15 900 m przewyższenia. Teoretycznie (i w praktyce 😉) najtrudniejszy etapowy maraton MTB na świecie. Taki „Tour de France” dla kolarstwa górskiego — również ze względu na bardzo mocno obsadzone kategorie PRO. Skąd w ogóle ten pomysł? Cape Epic to wyścig, o którym prędzej czy później słyszysz — i który albo Cię odstrasza, albo wciąga. Nas zdecydowanie wciągnął, zwłaszcza, ze już zrobiłem Swiss Epic i Andora Epic i ukończenie Cape dawało mi tytuł epickiej legendy... 🙂 Start odbywa się w parach i to absolutny fundament tej imprezy. Nie możesz zostawić partnera — musicie dojechać razem i zmieścić się w limicie czasu. Pojechałem z kolegą o bardzo podobnym poziomie i była to jedna z najlepszych decyzji w całym projekcie. Przygotowania? Głównie treningi w Szwajcarii. Alpy robią świetną robotę pod kątem kondycji, ale ośmiu dni ścigania dzień po dniu nie da się w pełni zasymulować. Trasa 2026 — Meerendal → Stellenbosch Prolog w Meerendal (okolice Kapsztadu), potem transfer do Montagu, przez Greyton i finał w Stellenbosch. • Prolog: 20 km / 650 m • Etap 1: 90 km / 2150 m • Etap 2: 102 km / 2250 m • Etap 3: 140 km / 1750 m • Etap 4: 87 km / 1750 m • Etap 5: 134 km / 2750 m • Etap 6: 76 km / 2450 m • Etap 7: 58 km / 2150 m Spaliśmy w namiotach i generalnie warunki mieliśmy mocno podstawowe. Generalnie można dokupić: pakiet serwisowy dla rowerów, spanie w lepszych namiotach lub hotelu albo masaże. My przyoszczędziliśmy 😊 Charakter trasy i przebieg wyścigu Trasy były raczej interwałowe — podjazdy najczęściej po 200–400 metrów, chwila w dół i znowu to samo. Osobiście lepiej czuję się na długich wspinaczkach, więc to nie był „mój” profil. To co się wyróżniało na plus to super oznakowana trasa. Nie mieliśmy śladów GPS, ale to nie był problem, bo nigdy nie było sytuacji, że nie wiadomo, dokąd jechać. Technicznie: w skali S0–S5 dominowały odcinki S0 i S1. Raz kojarzę może 10 metrów czegoś w stylu S2 😉 Czyli generalnie do przejechania dla każdego — oczywiście z różną prędkością. Sam wyścig mieliśmy dość „czysty”. Jedyny poważniejszy problem to zerwany łańcuch na etapie 2, mniej więcej w połowie dystansu. Na szczęście szybka naprawa i jedziemy dalej. To dobrze pokazuje, że Cape Epic to nie tylko noga, ale też podstawowa mechanika. Na trasie nie ma „lawety”. Najtrudniejszy etap to zdecydowanie etap 5. Najdłuższy czasowo i… pięć godzin ciągłego deszczu oraz zimno. Po kilku dniach kurzu trasa zamieniła się w rzekę błota. Koła się kleją, każdy podjazd kosztuje dwa razy więcej energii, a zjazdy stają się loterią. Ten wyścig momentami naprawdę sprawia wrażenie, jakby chciał Cię zniszczyć. Dojeżdżasz do bazy — i jeszcze „bonusowa” rundka z dodatkowymi przewyższeniami. Albo 5 km do mety i zamiast szybkiego dojazdu… techniczne, męczące single do samego końca. Często pada pytanie po powrocie: „upał najbardziej dawał w kość?” Nie do końca. Upał był wyzwaniem, ale do opanowania — choć szczególnie na początku zdarzały się sytuacje, gdzie ludzie dosłownie schodzili z trasy, chowali się w cieniu czy „odcinali prąd” na naszych oczach. Dla nas jednak prawdziwym przeciwnikiem była kumulacja zmęczenia. 8 dni z rzędu. Każdego dnia wstajesz zmęczony, siadasz na rower i zaczynasz od nowa. Bez dnia przerwy, bez taryfy ulgowej. I to właśnie to „zabija” — nie pojedynczy etap. Nam udało się wjechać do pierwszej setki — 98. miejsce w kategorii Masters. Ale ~30% zespołów nie ukończyło wyścigu. Przy takim nakładzie czasu i kosztów nie jestem pewien, czy jakby się tym razem nie udało to czy łatwo byłoby się zmotywować, żeby próbować robić to drugi raz 😉 Cape Epic to nie tylko wyścig — to projekt życiowy skondensowany do jednego tygodnia 🙂. Uczy zarządzania kryzysem, słuchania organizmu, pracy zespołowej i tego, żeby nie odpuszczać, kiedy jest najciężej. Sporo osób musiało zrezygnować z powodów zdrowotnych – wypadków, a zwłaszcza problemów żołądkowych, więc tu też trzeba bardzo uważać co i jak się je. Sprzęt Obaj jechaliśmy na Orbea Oiz — i sprzętowo naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. Na plus też opony Vittoria Mezcal i Barzo — ani jednego kapcia i bardzo dobre trzymanie (no, poza błotnym etapem 5 😉). I jeszcze kilka zdjęć:
    2 punkty
  12. 2 punkty
  13. Bo z dużej chmury mały deszcz się nie sprawdziło: Na szczęście ulewa to też nie była.
    2 punkty
  14. Część na wymianę butyli, część na zapas...
    2 punkty
  15. Trochę 'biżuterii' do kół z moją ulubioną nakrętką-kluczem. AliX dostarczył wentylki szybciej niż Niemcy z BD nadali paczkę z oponami...
    2 punkty
  16. @Maciorra, nie wiem jak inne trasy Strefy MTB Sudety, ale to co przejechałem, to szeroki zakres - od asfaltowych przelotówek, szutrów premium, mniej premium, w ogóle nie premium, leśnych ścieżek/singli, po krótkie, ale treściwe wyrypy po korzeniach i kamolach w dół. Generalnie trasy dla każdego, jeśli odpowiednio dobrane do kondycji/formy/doświadczenia. Największe przygody w dół mieliśmy na zjazdach z Wielkiej Sowy - full jak znalazł. Wpadliśmy też na pomysł zjechać pieszym szlakiem, choć sugerowano nam mniejsze zło. Zdjęć z tego odcinka nie mam - pilnowałem zębów Świetny jest singiel na zielonej Głuszyca-Walim po Rybnickim Grzbiecie, pod warunkiem, że nie wbijasz się na niego po ciemku, nie ma tylu liści, które ukrywają korzenie. Końcówka w dół - "zabójcza". Tzn. widziałem na jakimś YT, że będzie krótko w dół, ale na żywo... no wysadziło mnie z siodła Świetny, choć krótki, jest Waligóra Singieltrack po niezłych korzeniach - dałem radę HT, kumpel FSem szybko zniknął mi z radaru. Ale generalnie, to takie górskie szwendanie się - grvlem bym się nie odważył (nie wszędzie) - no chyba że baaardzo na miękko. Do większego upalania w dół w Strefie są Trasy Enduro Srebrna Góra. Ale to nie moja bajka. Bo miejsce z widokiem na w/w Rybnickim Grzbiecie.
    2 punkty
  17. No i slusznie. Ja juz innych kierownic do eMTeBe, niż altbary, nie biorę w łapy.
    1 punkt
  18. Historia z ostatniego roku z dłuższej wyprawy. Trasa biegła przez teren byłego poligonu. Kocie łby, kamienie i resztki asfaltu. Z 8 osób dwie jechały na dętkach. Obie musiały zmieniać dętki po dobiciu. Żadna opona nie uchroni przed snejkiem a gdy jedziesz w grupie,która jedzie dość szybko to czasu na reakcję jest niewiele. Inna historia. Zjazd ścieżką z góry w pewnym momencie poprzecinana pędami jeżyn,które rosły po bokach. Na dole dwa kolce w tylnej oponie i jeden w przedniej. Na dętkach miałbym dwie do wymiany... Także na asfalt lub ewentualnie szutry premium jeszcze dętkę bym dopuszczał. Gdziekolwiek indziej to dla mnie ograniczenie. Z
    1 punkt
  19. Miałem w sumie dwa kryzysy – drugiego dnia, na pierwszym właściwym etapie – po 5 godzinach jazdy zapomniałem jeść… 🙂 klasyk, straciłem trochę siły, ale w miarę szybko skorygowałem błąd i w sumie tylko 30 min musieliśmy trochę zwolnic tempo. Później już się lepiej pilnowałem i już nie miałem więcej takiej sytuacji. Największy kryzys mailem na Queen stage (6 dnia) – mentalnie nie wyrabiałem przez pierwsze 80km… jak wspomniałem - padał deszcz, błoto wszędzie, tempo poruszania się żadne… a my mamy przejechać 140km. Dodatkowo wiedziałem, że mamy zrobić te 2700 metry pod górę, ale w połowie garmin dopiero pokazywał przejechane 300 metrów… wiec coś mi się nie zgadzało i nie wierzyłem, że jeszcze dam rade przejechać kolejne 2400… Okazało się, że przez ten deszcz ciśnienie wariowało i Garmin nieprawidłowo zliczał metry – jak się zorientowałem, że coś nie gra i faktycznie nie jest tak źle to na ostatnich 60km odzyskałem siły i już było ok. Jeśli chodzi o nogi, to było tak jak piszesz – siła w nogach była w sumie przez cale 8 dni. Większy problem był z plecami i tyłkiem, pod koniec ciężko mi było wysiedzieć na siodełku. Jednak nie traciliśmy prędkości z dnia na dzień – co więcej, każdego dnia byliśmy kilka oczek wyżej w rankingu. Po etapach był pełen fokus na regeneracje. Mam compexa i to się u mnie zawsze sprawdza zamiast masażów, w tego typu imprezach. Wagi wcale nie straciliśmy, bo jedliśmy wszystko co popadnie zawsze i wszędzie 😊. Ale faktycznie, jeśli wierzyć wadze – to trochę poprawiły się proporcje tłuszcz/mięsnie.
    1 punkt
  20. To co na zdjęciu , czyli czarne narzędzie typowe do prostowania , te z niebieską rękojeścią do rozpierania klocków hamulcowych plus wycięcie do prostowania tarcz. Jeśli chodzi, o wymiary to czarne: długość całkowita 19cm, długość najdłuszego podcięcia do tarcz -7cm, te mniejsze podcięcia to srednio połowa i ćwierć długości najdłuższego podcięcia, grubość 5mm. Jeśli chodzi o rozpierak (niebieska rękojeść) to podcięcie ok 4,5 cm przy całkowitej długości narzędzia w 20cm. Grubość 4mm w grubszym miejscu i mniejsza bliżej przodu narzędzia. Ostatnio delikatnie prostowałem tarcze dłońmi w gumowych rękawiczkach i po kilku próbach pomogło, narzędzia pozostawiam na bardziej oporne tarcze. Nie wypowiem się na razie na temat ich skuteczności ale wyglądają solidnie i prędzej tarcza pęknie niż one się odkształcą podczas prostowania.
    1 punkt
  21. Kontrola mleka i zmiana zaworków na Clik - 6 kół - pompowanie ręczne. Aktualizacja softu - dwa e-bike (nadal podłączanie laptopa do roweru wydaje się surrealistyczne) Instalacja zaworków odpowietrzania do FOXa 2 widelce. Bolt check. Wymiana łańcucha x1(piękny oil slick - to właściwie robiła sama córka) Kontrola sag 2 razy 3 Psiknięcie sobie Disk Cleanerem w twarz - raz, nadal widzę.
    1 punkt
  22. Wiele ten rower kilometrów nie zrobił. Jeśli chodzi o głośność jest naprawdę cichy 👍 Te 250W (w peaku 500) rwie do przodu nawet ze 100kg osobnikiem 😉 Aku mam zrobione niewielkie (mieści się w torebce podsiodłowej) z maksymalnym wspomaganiem ok 15km przejedzie
    1 punkt
  23. Decyzja podjęta, wybrałem kask lżejszy. Dzięki z pomocne uwagi.
    1 punkt
  24. Ja bym brał lżejszy, szczególnie jeśli masz trochę pochyloną pozycję i musisz zadzierać głowę. A który Ci się wizualnie bardziej podoba? Może tak dokonasz wyboru 😁
    1 punkt
  25. Obydwa są tak dziurawe, że nie wyobrażam sobie że można mieć w nich jakikolwiek problem z gorącem, zwłaszcza na E-Bike i trasie 60km. Dla porównania, ja na szosie gdzie w mojej okolicy cienia nie uświadczysz używam Abus Gamechanger. Nie przypominam sobie, żebym nawet w najgorętsze dni miał jakiś problem. Ruch powietrza robi swoje. Problem zaczyna się wtedy gdy słońce grzeje, a Ty kręcisz jak chomik próbując wjechać na ściankę, a wszystko z wysokim tętnem. Wtedy ta wentylacja robi różnicę, bo głowa musi się schłodzić bez pędu powietrza. Tylko tutaj mowa o prędkościach 5-10 km/h. Ja bym brał na MTB ten, który lepiej osłania głowę. Szosowe kaski są na ogół nieco mniej zabudowane.
    1 punkt
  26. Ja myśle że nie chodzi o to kto czym jeździ, tylko o stosunek do innych. Ja nie mam problemu że ktoś kupuje na Ali. Jego wybór, nic mi do tego. Gorzej jak kupując coś takiego, zaczyna robić porównania które sensu nie mają, a potem jeszcze wrzuca posty jak powyżej. Wracając do tematu i chyba go kończąc jednocześnie, zdecydowanie NIE należy pryskać niczym na golenie i czekać aż spłynie na uszczelki. W taki sposób cały brud z goleni wpłynie w dolne lagi. Z ciekawości spojrzałem także na aktualne instrukcje widelców. Rock Shox i FOX zalecają wodę lub wodę z mydłem. SR z racji smaru zamiast oleju, wskazuje na oleistą ściereczkę i tutaj rzeczywiście Brunox może mieć sens. DT Swiss nie mówi jak, ale za to wskazuje procedurę co zrobić jak rower długo stał. W instrukcjach Manitou ani DVO nie znalazłem informacji o codziennym serwisie.
    1 punkt
  27. @cervandes: https://be-bike.pl/przejecie-7anna-przez-storm-i-kondycja-branzy-rowerowej-w-2025-roku-analiza-rynku-wyniki-giant-merida-i-shimano-n-19.html moje info młodsze od Twojego o kilka miesięcy.
    1 punkt
  28. Sprzedawca do którego inspekcja handlowa napisze pismo nie musi w ogóle na nie odpowiadać. Za to na pismo od rzecznika musi odpowiedzieć bo będzie ukarany. Ale i tak będzie sie upierał przy swojej wersji. I rzecznik nic nie pomoże. . Dostałem ofertę otrzymania opinii rzeczoznawcy ale nie biegłego sądowego .. za 900zl A biegły sądowy to większy koszt. Ale zaryzykuję i pójdę do sądu. A co do mojego klucza to też mam obawy że go rozkalibruja . Wystarczy że pomęczą go trochę mocniej niż maks . moment.
    1 punkt
  29. Na asfalcie Caracale chyba trochę szybsze. Ale na szutrach premium remis. Wszystko ine to już lepsze Szwalbiaki. Znacznie lepsza kontrola na zakrętach i trakcja na luźnym. W piachu Szwalbe radzą sobie całkiem nieźle gdzie na Caracalach jest tragedia. Obie żywotność mają dość słabą.
    1 punkt
  30. Szybkościomierz z jakimiś innymi, nieistotnymi funkcjami. 😉
    1 punkt
  31. To zależy, w której płaszczyźnie - koncepcja truss forka, to usztywnienie widła dla sił działających przy hamowaniu - i tu sztywność jest jak najbardziej wskazana. Do tłumienia wybojów flex powinien być, bo zauważ bardzo mocne gięcie obu lag, oraz małą średnicę rurek, a do tego offset 60mm. Ale ja teoretyzuję oczywiście, wyjdzie w praniu Fura jest zoptymalizowana pod opony 29x2.6 także też nie ma co przesadzać, co nie wytłumi, to wyoponi.
    1 punkt
  32. @CoolBreezeOne Ostatnio byłem tam z 15 lat temu, więc jak tylko odzyskam formę, to na pewno wybiorę się. Tymczasem u siebie tropię ogromnego węża boa. Ślad zostawił imponujący.
    1 punkt
  33. @elkaziorro, musisz bardziej na wschód odbić Tak jak pisałem wcześniej, lubię jeździć po Karkonoszach i Izerach, ale... Sowie i okolice mają swój klimat. Inaczej się jeździ co nie musi oznaczać, że lżej Polecam coś z karty: https://www.strefamtbsudety.pl/trasy-2/ . Ostatnim wypadem zrobiliśmy całą zieloną Głuszyca-Walim i miks niebieskiej i czarnej Głuszycy. Świetne kręcenie było. Bo... na żywo jest piękniej.
    1 punkt
  34. ale swoją drogą muszą wiedzieć że spartolili projekt skoro takie wielkie czerwone naklejki walą na ramę
    1 punkt
  35. Próbowałem połączyć kropki, ale zaczęło mi wychodzić coś w stylu "kup nowy rower", więc dla własnego bezpieczeństwa przestałem. @CoolBreezeOne Zachęciłeś mnie swoimi fotkami do wypadu w te okolice. Mam je niemal pod nosem, a jakoś tak zawsze mi nie po drodze.
    1 punkt
  36. Bo góreczka z ostatniej wrzutki zdobyta w pięknych okolicznościach przyrody - uwielbiam taki klimat w lesie
    1 punkt
  37. Bo pojechałem sobie w pozytywnych okolicznościach, kiedy nagle zadzwoniła dentystka, że ma wolny termin za 1,5 godziny. Powrót na szybkości, dlatego zrobiłem tylko 1 zdjęcie dziś.
    1 punkt
  38. Ogranicz przerzucanie o połowę, dociągniesz do 2tyś 😁 Ja lampkę naładowałem, ale chyba ograniczać w nocy jej używania nie będę 😁
    1 punkt
  39. Nie trzeba mieć słuchu absolutnego by usłyszeć, która szprycha ma wyższe naprężenie (wydaje wyższy ton), a która niższe. Krzyżowanie szprych nie przeszkadza w porównaniu dźwięków. Przeszkadzają jedynie plastikowe odblaski wsunięte pomiędzy szprychy (no ale to gdy się centruje gotowe koło z takowymi). Nie mam tensometru i wszystkie koła zbudowałem na słuch i wyczucie w palcach. Nie zepsułem żadnej obręczy, żadna szprycha w zbudowanych przeze mnie kołach jeszcze nie pękła (a niektóre były robione na powtórnie użytych szprychach, np. Sapim Laser, DT Revolution). Budowa kół naprawdę nie jest taka trudna i nie potrzeba do tego super sprzętu. Zwłaszcza gdy działamy w obrębie kół o dużej liczbie szprych (32/36) i nie jesteśmy raptusami. Powoli, małymi kroczkami, bez pośpiechu i dla siebie można spokojnie poskładać. Co innego komercyjne składanie kół, w dodatku efektywne czasowo, by był odpowiedni zarobek. W wielu serwisach w sezonie pracują pewnie ludzie "z łapanki" i wiele rzeczy robi się na skróty, by wygenerować zysk i utrzymać konkurencyjną cenę usługi. Myślę, że czasem lepiej sobie poradzi amator w domu, dysponując czasem i minimum wiedzy, niż taki serwisant pracujący pod presją czasu lub po prostu niedouczony.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...