Trasshmann Napisano Sobota o 09:23 Napisano Sobota o 09:23 Witam wszystkich, Chcialbym sienporadzic w kwestii zakupu roweru. Niestety problemem sa moje parametry, poniewaz waze 135 kg i wzrost 173cm. Do tego mam/mialem anemie do tego stopnia ze trzy miesiace temu przetaczano mi krew. Pracuje nad utrata wagi,.ale chciałbym dolaczyc aktywnosc w postaci roweru. Mam rower crossowy, ale jazda na nim to mordega i pomyslalem o zmianie. Jesli chodzi o "tradycyjny" rower to myslalem o rowerze MTB full, ale tu z tego co sie zorientowalem moja waga jest jednak jakas przeszkoda. Druga opcja to rower elektryczny, ale z kolei syn mi wybija z glowy, ze elektryk to obciach dla emerytow i ze na elektryku nie poprawie swojej formy i nie przyczynie sie do utraty wagi. Jesli chodzi o MTB full to chodza mi pomyslu zeby samemu zlozyc rower typowo pod siebie uzywajac wybranych mocniejszych podzespolow. A co do elektryka to podobno sa lepiej przystosowane do jesdzcow z wyzsza waga🤔 Ostatnia kwestia, ale moze i najwazniejsza, to kwestia mojej kondycji, ktorej nie mam wcale. Co prawda na ten moment biore pod uwage jazde rekreacyjna mieszana las/asfalt/szutry bez zadnych wariactw, ale mimo to chodzi o to zeby nie srobic sobie jakiegos duzego kuku. Bede wdzieczny za merytoryczne uwagi i porady w ktora strone isc. Cytuj
leotdipl Napisano Sobota o 10:18 Napisano Sobota o 10:18 (edytowane) Masz tutaj już wątek z 3 stronami - dla 115 kg. Z ciekawości zapytałem AI o ten problem, gdyż i mnie to zaciekawiło 😃 Czytałem Oto informacje: 1. Wybór roweru z pełnym zawieszeniem (full suspension) dla wagi 130 kg to spore wyzwanie techniczne. Większość producentów projektuje ramy i koła pod standardowy limit wagi rowerzysty wynoszący 100–110 kg. Przekroczenie tych wartości wymaga szukania modeli o podwyższonym limicie DMC (Dopuszczalna Masa Całkowita = rower + rowerzysta + bagaż) wynoszącym minimum 140–150 kg 2. Nie określiłeś budżetu. Sam go założyłem. W budżecie do 12 tys. zł kluczowe jest znalezienie pancernej ramy aluminiowej oraz amortyzacji powietrznej z grubymi goleniami (minimum 35 mm lub 36 mm średnicy), które nie będą "pływać" pod dużym naciskiem i pozwolą na bezpieczne napompowanie wysokiego ciśnienia (PSI). 3. Modele od producentów z wysokimi limitami wagowymi : a.) Trek Fuel EX 5 / EX 7 Zaleta konstrukcji: Marka Trek posiada jeden z najwyższych oficjalnych limitów wagowych na rynku – wynosi on aż 136 kg dla samego rowerzysty (plus rower i bagaż, co daje DMC w okolicach 150-156 kg). Specyfikacja: Aluminiowa rama Alpha Platinum jest niezwykle masywna, a zawieszenie radzi sobie z wysokim ciśnieniem. Warto polować na wyprzedażowe roczniki modelu Fuel EX 7, aby zmieścić się w budżecie 12 tys. zł. b.) Giant Trance 29 2 Zaleta konstrukcji: Giant słynie z bardzo wysokich limitów konstrukcyjnych. Według specyfikacji technicznych ich ramy MTB i system zawieszenia Maestro bez problemu znoszą duże obciążenia (oficjalne DMC dla wielu modeli to aż 150–160 kg w zależności od rocznika). Specyfikacja: Model Trance oferuje świetny stosunek ceny do jakości, bardzo sztywny wahacz i świetną platformę do ewentualnych drobnych modyfikacji kół pod kątem sztywności *) c.) Marin Rift Zone 2 (29 cali) Zaleta konstrukcji: Rowery trailowe i enduro od Marin projektowane są z myślą o ciężkim traktowaniu w terenie, a producent słynie z bezkompromisowych, mocnych spawów ramy aluminiowej. Specyfikacja: Przedni amortyzator o grubych goleniach zapewnia odpowiednią sztywność skrętną. Solidne, szerokie fabryczne obręcze dobrze znoszą wysokie obciążenia, choć przy wadze 130 kg styl jazdy musi być początkowo zachowawczy. To tyle od AI. Mam nadzieję, że inni koledzy dadzą ci swoje Praktyczne propozycje wynikające już z takich parametrów. PS. *) Kontrola kół (Kluczowy element): Fabryczne koła w rowerach do 12 tys. zł mogą po kilku tygodniach wymagać centrowania. Szprychy muszą być naciągnięte mocniej niż standardowo. Docelowo najmądrzejszą inwestycją będzie wymiana tylnego koła na komponenty typowo zjazdowe (Downhill/E-Bike) z 32 lub 36 grubymi szprychami. Edytowane Sobota o 10:24 przez leotdipl Cytuj
Veriv Napisano Sobota o 11:55 Napisano Sobota o 11:55 (edytowane) Syn się myli, ebike będzie dla Ciebie idealnym narzędziem do aktywności fizycznej. Mozesz mu powiedziec, ze obciach to małolat na lewej hulajnodze elektrycznej a nie ebike. Nie przeciążysz stawów, dasz radę wjechac pod górkę. Są badania dowodzące, ze posiadacze ebików jezdżą i częściej i więcej niż posiadacze rowerow analogowch. Do tego masywniejsza, mocniejsza konstrukcja lepiej zniesie Twoją wage i umozliwi regularny ruch. Ty tam dalej pedałujesz, ale siły włozysz tyle ile włozy przeciętny rekreacyjny kolarz. Inną drogą, jaką móglbys pójśc jest rower szosowy. Tribany z decathlonu mają zaskakująco duży limit bo 120kg i to raczej kwestia kół. Mam tribana od 7 lat i traktuje jako narzedzie treningowe. Ale elektryk raczej lepszy. Edytowane Sobota o 12:14 przez Veriv 1 Cytuj
zekker Napisano Sobota o 12:30 Napisano Sobota o 12:30 2 godziny temu, Trasshmann napisał: Mam rower crossowy, ale jazda na nim to mordega i pomyslalem o zmianie. Czy wiesz co w obecnym jest nie tak, że się źle jeździ? Jeżeli nie, to skąd pewność, że na innym będzie lepiej? Zacząłbym od tego, żeby zidentyfikować przyczyny tej mordęgi. Np. czy to kwestia zajechanego, nie zadbanego roweru; niewygodnej pozycji; niedostosowania typu do tras. 1 godzinę temu, leotdipl napisał: a.) Trek Fuel EX 5 / EX 7 Zaleta konstrukcji: Marka Trek posiada jeden z najwyższych oficjalnych limitów wagowych na rynku – wynosi on aż 136 kg dla samego rowerzysty (plus rower i bagaż, co daje DMC w okolicach 150-156 kg) Nie jest to prawdą. Waga 136kg odnosi się do łącznej wagi roweru, rowerzysty i bagażu. I tak raczej jest w większości przypadków. Czy to za mało - niekoniecznie. Nie pamiętam już czy kolega z pracy dobijał do 140 czy raczej w granicach 130 kilogramów, tak czy inaczej przekraczał oficjalne maksymalne obciążenie. Wybrał Treka (bodajże Marlin 6) i rower daje radę, mimo że na zjazdach kolega się nie certoli. Pierwsze padły mu pedały, potem kolejne, obecne chyba na razie ok. Po dłuższym czasie szprychy w tylnym kole, wtedy wymienił na mocniejsze. Jak nie będziesz szalał, to imo takie rowery powinny wytrzymać ale tak czy inaczej trzeba się liczyć z szybszym zużyciem tylnego koła, pedałów, hamulców. Warto też pamiętać o nie jechaniu jak worek kartofli i jednak odciążaniu kół i siodła jak się przejeżdża przez jakieś progi, dołki, czy cokolwiek innego co walnie mocniej w konstrukcję. 2 godziny temu, Trasshmann napisał: Druga opcja to rower elektryczny, ale z kolei syn mi wybija z glowy, ze elektryk to obciach dla emerytow i ze na elektryku nie poprawie swojej formy i nie przyczynie sie do utraty wagi. To zależy, czy całą robotę będzie odwalał silnik, czy jednak tylko trochę wspomagał (na podjazdach trochę więcej). Jak się całość zostawi silnikowi, to wiadomo, że niewiele kalorii się przepali, choć zawsze to jakiś ruch. Jak się pracą podzieli, dociśnie to można się nieźle zmachać. Tutaj mała uwaga, że jak nie jesteś rozjeżdżony, nie masz za bardzo opanowanej techniki, to tym bardziej nie przesadzaj z mocą i rozpędzaniem się. Przy normalnym rowerze brak siły skutecznie hamuje przed nadmierną prędkością. Na silniku zbyt łatwo się rozpędzić, a całą tą masę trzeba umieć opanować, wyhamować w razie co. Druga uwaga, to sensownie dawkować dystans i czas jazdy, żeby nie było, że na silniku łatwo się jedzie, a jak się zagapi i bateria wyczerpie, to kaplica. W sumie czy elektryk, czy zwykły, to dobrze planować trasy tak, żeby dało się łatwo wrócić. Bardziej jakaś pętla w promieniu kilku km od domu, żeby w razie co tylko taki dystans musieć wracać, niż odjazd na 20-30 km i mieć tak samo daleki powrót. Trzecia, to nie traktuj roweru jak panaceum na wagę, nie zakładaj natychmiastowego efektu i najważniejsze nie głodź się przed i podczas aktywności. Najgorsze co można robić, to wyjazd na głodnego, brak posiłków w trakcie dłuższych wyjazdów i skończyć na odcięciu (w najlepszym razie). Wiadomo, że nie obżerać się burgerami czy innym tłustym kotletem, kartonem słodyczy, ale baton w czasie kryzysu nie zaszkodzi. Szczegółami diety lepiej jak zajmą się profesjonaliści, skoro jeszcze wplątana jest anemia. Cytuj
D1ckSteele Napisano Sobota o 14:09 Napisano Sobota o 14:09 (edytowane) Ja dwa i pół roku temu miałem 132kg na wadze i za poradą kogoś z tego forum kupiłem Marin Muirwoods. Dawał rade na miasto i okoliczne ścieżki rowerowe. Po roku jeżdżenia już miałem 18kg mniej. Mogę Ci poradzić zakup dobrych bibsów i rękawiczek bo przy tej wadze pamiętam mocno cierpiałem. Co do samego jeżdżenia to volume > intensity, czyli pulsometr, wyznacz sobie strefy i długo i powoli w Z2. Lekkostrawny obiad odczekać 2h i na rower, potem co godzinę 5 minut postoju i zjadasz 60g węgli (batony zbożowe, banany, żelki) i 500ml wody z iso. Dodatkowo wpinałem go na zimę albo brak pogody w trenażer van rysel d100 (wyrwany na olx za 5 stów) i mywhoosh, do tego jakiś film albo serial i jazda XD 4-5 razy w tygodniu w tym raz na miesiąc jakiś challenge typu "przejadę pierwszy raz 80km". Edytowane Sobota o 14:09 przez D1ckSteele Cytuj
smw44199 Napisano Sobota o 14:56 Napisano Sobota o 14:56 Obejrzyj jeszcze raz swój obecny rower, potem pomyśl, co Ci w nim przeszkadza, może da się coś poprawić. Pojeździsz trochę, to wyklaruje Ci się co warto kupić Cytuj
PiotrWie Napisano Niedziela o 05:59 Napisano Niedziela o 05:59 (edytowane) Rowery o dużej dopuszczalnej masie całkowitej ( do 160 kg) robi Pegasus - zarówno analogowe jak elektryczne. Jeśli nie mieszkasz w całkiem płaskim terenie to kupno elektryka jest dobrym pomysłem - szczególnie jak nie masz zupełnie kondycji to trzeba od czegoś zacząć a jak będziesz prowadził pod każdy podjazd to szybko uznasz że rower to "wynalazek szatana" i go rzucisz. W miarę jak będziesz nabierał kondycji będziesz zmniejszał stopień wspomagania i zwiększał swój wkład a zmniejszał silnika - rower elektromagnetyczny sam nie daje nic - mnoży tylko Twój wysiłek w maksymalnym stopniu o 400% ale można też wyłączyć - wtedy daje 0% Edytowane Niedziela o 05:59 przez PiotrWie Cytuj
emski Napisano Niedziela o 06:43 Napisano Niedziela o 06:43 (edytowane) Stumpjumper AL - ma limit jeźdźca 136kg (do "cywilnej" jazdy może być trochę toporny) Sirrus AL - też 136kg (fitness, urban ... etc, z przodu ma 42T) A Twoim miejscu zaczął bym od analoga typu Sirrus, elektryka kupisz jak będziesz po górach-up śmigał;) ... i nie wydaje mi się, że będzie cyt. zmniejszał stopień wspomagania i zwiększał wkład ... (e) Edytowane Niedziela o 07:08 przez emski Cytuj
masahuku Napisano Niedziela o 09:33 Napisano Niedziela o 09:33 21 godzin temu, Veriv napisał: posiadacze ebików jezdżą i częściej i więcej niż posiadacze rowerow analogowch Sam jestem chyba tego dobrym przykładem, odkąd sprzedałem analoga i kupiłem full-a ebika, wszędzie jeżdżę rowerem. Do pracy, na zakupy, na wycieczki. Ograniczeniem jest tylko pogoda, jak fest pada to wsiadam do auta. W ciągu kilku miesięcy nakręciłem już ponad 6 tysięcy kilometrów, na analogu nierealny wynik jak dla mnie W dniu 12.09.2026 o 11:23, Trasshmann napisał: elektryk to obciach dla emerytow i ze na elektryku nie poprawie swojej formy i nie przyczynie sie do utraty wagi Co prawda nie jestem otyły ale miałem lekką nadwagę, przy 175 cm było 80 kg, po tych kilku miesiącach waga spadła do 76 kg więc jest progres. Ebike daje ten komfort, że to Ty decydujesz czy chcesz się zmęczyć bo wyłączając (albo ograniczając do minimum) wspomaganie masz pod sobą 25 kilogramową kobyłę i lekko nie jest Cytuj
Tyfon79 Napisano Niedziela o 10:25 Napisano Niedziela o 10:25 (edytowane) Kup sobie elektryka ale takiego enduro z klocowatymi oponami, dołożyć lemondkę, full bidonów i rzeźbić formę oraz ciało. Analogowe rowery zupełnie nie mają sensu tym bardziej na płaskich jak stół terenach. Zmęczysz się po 5 km, stawy zaczną boleć i będzie ci się chciało wyjść ponownie za tydzień. Edytowane Niedziela o 10:26 przez Tyfon79 1 Cytuj
emski Napisano Niedziela o 11:13 Napisano Niedziela o 11:13 @Tyfon79 ai zaczyta Twojego posta, nie wyłapie ironii i będzie wysyp e-enduro na płasko-pl 3 1 Cytuj
Maciorra Napisano Niedziela o 12:31 Napisano Niedziela o 12:31 Już od dawna jest wysyp. Co weekend widuję na jurze elektryczne enduraki, choć kompletnie nie ma tu terenów na taki rower... 1 Cytuj
leotdipl Napisano Niedziela o 15:43 Napisano Niedziela o 15:43 6 godzin temu, masahuku napisał: Ebike daje ten komfort, że to Ty decydujesz czy chcesz się zmęczyć bo wyłączając (albo ograniczając do minimum) wspomaganie masz pod sobą 25 kilogramową kobyłę i lekko nie jest Ale jednak DAJE. Nic mnie nie przekona - jeśli tylko jest wspomagacz - zawsze będzie istniała pokusa Jeśli kolega oczekuje efektów zbicia wagi - to tylko ANALOG. Cytuj
Wojcio Napisano Niedziela o 16:19 Napisano Niedziela o 16:19 W górach to bym jeszcze myślał, że warto e-bike, bo silnik może decydować o tym, czy w ogóle się jedzie. Ale na nizinach do celów rekreacyjnych, do pracy nad kondycją a nie tylko oglądania krajobrazu, to analog. Zawsze można jechać wolniej. Cytuj
Veriv Napisano Niedziela o 16:22 Napisano Niedziela o 16:22 (edytowane) Ale nie ważysz 135kg przy 173cm.... By wyciągnąć 2w/kg masy ciała(bardzo przeciętna wartość) musiałbys mieć 270w FTP (ponadprzeciętna wartość, szczegolnie przy 173cm) Lepiej wyjsc regularnie na ebike i spalic te 300-400kcal, niz wyjsc raz, spalic 800 i nie wsiąśc więcej bo od startu jechałeś w 5tej strefie Edytowane Niedziela o 16:46 przez Veriv 2 Cytuj
chudzinki Napisano wczoraj o 07:19 Napisano wczoraj o 07:19 W dniu 12.09.2026 o 11:23, Trasshmann napisał: i ze na elektryku nie poprawie swojej formy i nie przyczynie sie do utraty wagi. Patrząc na 99% ludzi na elektrykach to prawda. W dniu 13.09.2026 o 07:59, PiotrWie napisał: Jeśli nie mieszkasz w całkiem płaskim terenie to kupno elektryka jest dobrym pomysłem - szczególnie jak nie masz zupełnie kondycji to trzeba od czegoś zacząć a jak będziesz prowadził pod każdy podjazd to szybko uznasz że rower to "wynalazek szatana" i go rzucisz. A ja mam zupełnie odmienne zdanie. Po płaskim każdy pojedzie na każdym rowerze. Wyzwania to są właśnie podjazdy. Co za problem prowadzić? 10 razy wyprowadzi, a za 11 wjedzie. Gdybym tak myślał to bym w ogóle w góry nie brał roweru. 1 Cytuj
smw44199 Napisano wczoraj o 07:34 Napisano wczoraj o 07:34 Dyskusja trochę bez sensu, bo to sam autor musi podjąć decyzję i mieć "zacięcie" do zbicia wagi. Czy zrobi to elektrykiem, czy Wigry 3 to naprawdę nie ma znaczenia Cytuj
Tyfon79 Napisano wczoraj o 08:53 Napisano wczoraj o 08:53 Jasne, że bez sensu i jak gość to przeczytał te durnoty jeszcze generowane przez AI jakie tu niektórzy plotą to zwiał. Ma mądrego syna co logicznie myśli wiec tym bardziej głupot słuchał nie będzie. Skoro ma problemy anemiczne plus może inne to temat konsultacji lekarskich można sobie darować. Kwestia odżywiania się też bo to nie tutaj. Elektryk jest niezły na początek tylko ma dwie wady. Jedna to pokusa na zabawy trybami jazdy co w ogóle wielu nie ogarnia o co biega a druga co dalej bo sensownie schudnąć na płaskim takim szajsem jak elektryk się po prostu nie daje. Wszelkie odmienne dyrdymały walą ludki co chyba mieli lekką nadwagę albo upalają je w górach. Jaki sens kupować elektryka by za chwilę poszedł w kąt? Musi być finalnie analog tym bardziej, że gość nie ma tragicznej sytuacji. Jest żle ale nie trzeba wiele by wejść a choćby w tego gravela czy szosę. Cross/treking to super rower na początek a co jest z nim nie tak nie wiemy. Może być wszystko i nic z kadencją włącznie bo kadencja odpowiada miedzy innymi na stawy. Niestety jak się jest super zasiedzianym bez jakiejkolwiek formy zawsze i na wszystkim na początku będzie boleć. Nie trzeba zaczynać od 2-ki z przodu w kwestii km czy nawet więcej. Nie wiem czy jego syn śmiga rowerem bo super sprawą jest jazda na początku z kimś dla motywacji by widać było efekty. Cytuj
Veriv Napisano wczoraj o 12:34 Napisano wczoraj o 12:34 Tyfon bijesz w dzwony. Słusznie, tylko powinieneś wskazać siebie. Prosze: https://www.ovid.com/jnls/acsm-tj/fulltext/10.1249/tjx.0000000000000155~metabolic-and-cardiovascular-responses-to-a-simulated?context=LatestArticles Pierwsze z brzegu badanie dowodzące, że dojazdy do pracy rowerem elektrycznym skutkują znacznym wysiłkiem kalorycznym. Setki kcal dziennie, codziennie. Chudnięcie sklada sie wlasnie z takich malych sukcesów. Wiem cos bo mialem w swojej karierze taki okres ze spaslem sie jak swinia i potem zrzucilem 25kg. 1 Cytuj
smw44199 Napisano wczoraj o 13:17 Napisano wczoraj o 13:17 Wszystko jedno czy elektryk, czy analogiem, byle trochę siły wkładać w pedałowanie i będzie ok. Nie trzeba robić gigantycznych przebiegów, wystarczy codziennie trochę czasu poświęcać na ruch i po jakimś (czasem dłuższym) czasie widać ZAWSZE efekty 😉 Cytuj
leotdipl Napisano 23 godziny temu Napisano 23 godziny temu "Wszystko jedno czy elektryk, czy analogiem, byle trochę siły wkładać w pedałowanie i będzie ok." A ja się z tym nie zgadzam. Świadomość tego, że ma się wspomagacz "pod ręką" będzie zawsze dla niego pokusą. Tylko ANALOG. Ma być ZMUSZONY do pedałowania. Kropka. 1 Cytuj
PiotrWie Napisano 22 godziny temu Napisano 22 godziny temu (edytowane) Jeździłeś w życiu na elektryku czy tylko "wiesz lepiej" ? Jazda po płaskim z większym stopniem wspomagania jest praktycznie niemożliwa ( no chyba że pod silny wiatr) - ja zrobiłem to raz na jeździe próbnej - w ciągu kilku sekund przekroczyłem ze znacznym przyspieszeniem 25/h i doznałem znacznego szarpnięcie pedałami - jak się ma wspomaganie niewielkiego stopnia różnica jest niewielka i niewyczuwalna, ale jak wyłączy się przy wspomaganiu 400% to szarpnięcie jest bardzo wyczuwalne - myślę że można by nawet się wywalić. Jeździłem 45 lat analogiem, od 8 lat jeżdżę elektrykiem i wiem że oba wymagają jakiegoś wysiłku - bez to tylko można jeździć na manetce. Jak jeździłem analogiem to po podjechaniu kilkuset metrów w pionie zjeżdżałem do domu bo nie miałem już ochoty ( i często czasu - podjazd z prędkością 5/h zajmuje trzy razy więcej czasu niż z 15/h) na dalszą jazdę - teraz mogę przejechać 120 km z różnicą 2000m i aplikacja pokazuje mi proporcję 60 % mojego wkładu i 40 % silnika, na pewno na analogu bym nie zrobił pod 80 km przy różnicy 1200m, nie mówiąc o tym że jadąc na 25kg rowerze a wielu wyznawców " tylko analog" potrafi napisać że na rowerze powyżej 15 kg nie da się jechać w ogóle. Edytowane 22 godziny temu przez PiotrWie 1 Cytuj
Tyfon79 Napisano 21 godzin temu Napisano 21 godzin temu (edytowane) Wystarczy zobaczyć z jaką nieprawidłową kadencją ( za twardo) masy ludzi jeżdzi tymi elektrykami po płaskim. Tradycyjny rower wymusza tutaj opanowanie tego elementu bo jak nie to właśnie będzie boleć. To co sobie tam gdzieś piszą profesorki w warunkach idealnych dalece odbiega od realiów. Elektryka owszem wielu ma ale jako drugi rower a by naprawdę się udało a co najważniejsze utrzymać efekt trzeba latać analogiem. Co tak "parzy" ten zwykły rower, który "wiekami" służył jako super narzędzie do omawianego celu to tylko wiedzą ci co naganiają na te elektryki. I ponownie cały czas piszę o prostym, płaskim terenie bo jak by gość mieszkał bo ja wiem z Żywcu czy innym Sączu to był bym pierwszym do tego by jednak faktycznie był to rower z prądem. @smw44199 trzeba wejść w psychikę takiej osoby a tutaj nie chodzi by było widać jakieś efekty tylko by po pół roku już było widać spore efekty. Inaczej to demotywuje, mąci w łepetynie czy ma to sens, masz coraz większą pokusę by zjeść batonika, czipsa,... strzelić browca wieczorem. Edytowane 21 godzin temu przez Tyfon79 Cytuj
Turysta05 Napisano 20 godzin temu Napisano 20 godzin temu Jak tu czytam, że jezda na elektryku po płasko-Polsce nic nie daje dla rozwoju formy fizycznej, to nadziwić się nie mogę, że jeszcze nie utyłem do 115kg (100 już miałem), i jak to jest, że nawet z krótkiej wycieczki wracam w mokrej koszulce?? A tak serio, to trzeba to zdać na to, że jeżdżę bardzo często. Dawkowanie wysiłku i problemy nadwagi leżą w psychice. Osoby takie stosują różne wykręty, aby się usprawiedliwiać przed samym sobą. Szanowni Koledzy, żebyście nawet nadzwyczajnie się starali, a widać że działacie, to nie dobierzecie odpowiedniego roweru dla kolegi @Trasshmann, bo on nawet tego nie czyta: A jeżeli jednak tu wróci, to moja rada taka: masz już obecnie wystarczająco dobry dla siebie rower na początek, ale żeby cokolwiek z tego skorzystać zacznij od intensywnych "spacerków" Aby się nie rozpisywać, to pomoc Ai: Podczas godziny dynamicznego marszu osoba z otyłością może stracić od 1,5 do nawet 3 litrów potu. Dla porównania, szczupła osoba o przeciętnej kondycji traci w tym samym czasie około 0,5 do 1 litra płynów. Równomierne modelowanie sylwetki (Zwycięzca: Nordic Walking) Rower silnie rozbudowuje uda i pośladki, ale niemal zupełnie pomija górę ciała. Prawidłowy marsz z kijkami (z silnym odpychaniem się rękami) jednocześnie spala tłuszcz i ujędrnia ramiona, plecy oraz mięśnie skośne brzucha. Zapobiega to efektowi obwisłej skóry na ramionach po utracie wagi. [1, 2, 3] Czas trwania i regeneracja (Zwycięzca: Nordic Walking) Utrzymanie intensywnego tempa na rowerze przez 90 minut jest dla osoby odchudzającej się bardzo wyczerpujące i może prowadzić do zakwasów oraz zniechęcenia. Nordic walking z natury jest wysiłkiem o umiarkowanej intensywności (strefa tlenowa), co pozwala trenować znacznie dłużej bez uczucia skrajnego wycieńczenia. Możesz maszerować codziennie, podczas gdy po ciężkim treningu kolarskim organizm potrzebuje czasu na regenerację. [1, 2] Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.