Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.08.2026 w Odpowiedzi
-
13 punktów
-
12 punktów
-
11 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Za dawnych czasów pisało się na forach "Nie karmić..." Nie pamiętam tylko kogo...3 punkty
-
Bo 26 lat jak tu nie mieszkam a nadal jestem bardziej w domu niż w domu 🥲3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Przestańcie schizować, że woda wymywa wosk. Czy jak lejecie wodą na świeczkę, to ona się rozpuszcza? Szybsze "zużycie" wosku w wilgotnych warunkach wynika z tego, że z drogi dostaje się w łańcuch mieszanina wody i kurzu/piasku, co powoduje wycieranie powłoki woskowej. Dobrze położony wosk trzyma dobrze. IMHO nie krócej niż oliwka. Ale trzeba dobrze zaaplikować - odpowiednio wcześniej (najpóźniej wieczorem przed poranną jazdą), dać mu spenetrować i odeschnąć. Jak ktoś napuścił wosku przed samą jazdą, to nic dziwnego, że "wymyło", bo wtedy może włąśnie wymyć. No immediate wash-off: Pure water does not instantly dissolve wax, and wax is naturally hydrophobic (repels water). Grit abrasion: Road spray mixes water with sand and dirt, creating an abrasive paste that rapidly strips wax from the chain rollers.2 punkty
-
Wiesz to z doświadczenia, czy tylko się domyślasz? Wosk nie smaruje tak dobrze jak olej, nie jest tak trwały ale bez przesady, że chwila po mokrej łące i znika. Nawet teflonowe (jeszcze mniej trwałe) tak szybko nie schodzą w takich warunkach. To zamknij je i przestań się tak przejmować. Dbanie o rower, to nie przesadny pedantyzm. Jeżeli więcej czasu poświęca się na czyszczenie niż jazdę, to priorytety są zdecydowanie nie w tym miejscu co trzeba. Odrobina piasku, syfu na łańcuchu i koronkach roweru nie zabije. Pucowanie, czyszczenie na błysk zasadniczo nie wydłuży życia części, tak czy inaczej się zużyją i będzie trzeba wymienić. Nie wiem ile rocznie przejeżdżasz ale jak nie masz jakiegoś totalnego syfu, to napęd wystarczy na przynajmniej 5k km. Średnio obstawiałbym 8k, bo niektórym udaje się zrobić nawet kilkanaście tysięcy. Jak się jeździ mało, to wystarczy na kilka lat. Jak się jeździ dużo to trzeba się liczyć z wyższymi kosztami utrzymania i np. wymianą napędu co roku.2 punkty
-
Pieszy ma pierwszeństwo na chodniku i może sobie na nim stać gdzie chce. A auto nie ma prawa jeździć po chodniku. Policjant też ma takie zdanie nt jazdy autem po chodniku i tego kto ma pierwszeństwo...2 punkty
-
Niech przestaną jeździć po chodnikach a odpowiednie służby niech egzekwują prawo. Bez tego Konfitura nie miałby racji bytu. Tyle.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Najpierw zetrzyj trochę materiału papierem ok 240 i wtedy próbuj. Ale rzadko udaje się odratować, a już na pewno nie na jednej wycieczce. Warto od razu jechać w miejsce gdzie trzeba dużo i mocno hamować.1 punkt
-
Trzy kolejne kwestie iGPSPORT w stosunku do Garmina Kwestia czysto kosmetyczna - wyznaczona trasa stanowi zbiór prostych odcinków, czyli kręta droga jest kanciasta (złożona z odcinków). Znowu, wygląda to prymitywnie jak się położy obok Garmina. Takie 8-bitowe Atari 😁 Kolejna kwestia kosmetyczna - w niektórych (bardzo nielicznych) miejscach jest błąd Nie wyświetla dróg, tylko są one zasłonięte jakby prostokątem. Ewidentny błąd rysowania map (wada w sofcie), która (jak podejrzewam) dotyczy też innych urządzeń tej firmy. Zgłosiłem, suport się ponoć tym zajmuje: Nie da się przesłać tras z telefonu do urządzenia, będąc offline (bez dostęp do Internetu). Ten sam problem mają inne nawigacje, w tym Wahoo i Karoo. Jeśli jesteśmy pod namiotem i chcemy zaplanować trasę w telefonie, a nie ma zasięgu sieci GSM/UMTS/LTE/5G, to nie da się takiej trasy przesłać do urządzenia. Tylko Garmin potrafi działać offline w 100%. iGPSPORT działa offline, jeśli trasy (lub punkty docelowe) prześlemy do urządzenia z wyprzedzeniem, kiedy jeszcze mamy Internet. Nie narzekam na wyznaczanie objazdów w BiNavi. Ale trzeba przyznać Garminowi jedną wyższość, o której już pisałem w pierwszym poscie. Przy wyznaczaniu objazdów, w Garminie możesz sobie zaznaczyć unikanie dróg gruntowych. Nie możesz tego zrobić w iGSPORT (i w Wahoo chyba też nie). Wiem, że to jest problem dla niektórych. Bo nie każdy chce wracać na trasę szutrami. Niektórzy chcą jechać ulicami i tylko ulicami, z twardą nawierzchnią1 punkt
-
1 punkt
-
Na początek odrobina historii. Po tym jak małżonka i córka pojeździły na gravelach z wypożyczalni uznały, że im się podoba i chcą. Jeździły na lekkim wypasie: carbon, AXS, poniżej 9 kg wagi. Pierwotnie dostałem polecenie znalezienia czegoś podobnego ale w niższej cenie (tamten kosztują 12k). Szukałem ale nie ma szans. Albo mamy alu + APEX AXS albo carbon na mechanice. Mówimy o używkach. Dlatego zabrałem panie do sklepu (padło na Centrum rowerowe) celem sprawdzenia, czy jednak mechaniczny napęd będzie im pasować. Po kilku jazdach wyszło na to, że mechanika jest OK i spokojnie może być GRX. Jako, że budżetowo miało być to patrzyłem na Kross Esker 5 w wersji ULTRA lub na OXFELD Observer. Oba na GRX 1x12. Jednak małżonka pojeździła na Oxfeld Observer Comp i znała, że: jej się podoba. rower jest wygodny i dobrze się na nim czuje, nie potrzebuje wersji 1x12. Nie pomogły próby przekonywania i namawiania do wersji 1x12, lepszej gwarancji i roweru Krossa (Esker 5 w wersji ULTRA da się kupić o 100 zł drożej od Oxfeld Observer Comp). Jako, że to nie ja na tym będę jeździć to uznałem, że nie ma sensu walczyć. Poza tym poprzednie doświadczenia rowerowe pokazują, że moje Panie mają raczej słomiany zapał. Podsumowując kupiliśmy Oxfeld Observer Comp. Zakup stacjonarny w sklepie nie mieli malowania na stanie, złożyliśmy zamówienie w poniedziałek, na rower czekaliśmy do czwartku, zero informacji o gwarancji, na stronie WWW również nie ma. Trochę słabo bo zakup przez net oznacza dostawę następnego dnia. Ale znowu to nie ja miałem na tym jeździć. Odbiór telefon ze sklepu, że mają, umawiają odbiór na konkretną godzinę, na miejscu i tak kolejka, skomplikowana procedura odbioru - zaczynasz w serwisie, potem z rowerem do kasy, potem powrót z rowerem do serwisu i dopiero wyjście, bez dyskusji założyli wzięty z półki koszyk i dzwonek - nawet nie prosiliśmy, tutaj poznaliśmy formalnie warunki gwarancji: 2 lata na wszystko, na plus to, że po 30 dniach robimy tylko 1 przegląd i koniec, przegląd można ogarnąć w dowolnym serwisie i musi być wbity w kartę. Przy odbiorze pytałem o to, gdzie w sklepie znajdę zapasowy hak przerzutki. Nie mają, należy zamówić na stronie. Uznałem to za dobrą monetę i postanowiłem zamówić online. Jakość wykonania szlifowane spawy przy główce i rurze podsiodłowej, te w okolicy suportu całkiem ok, ale już bez szlifu, malowanie bez uwag, sprawia wrażenia solidnego, wzorki klejone, zamalowane lakierem bezbarwnym, rower wyregulowany i gotowy do jazdy - tutaj nie miałem uwag, owijka - dramat a do tego nawinięta na odwal, tego samego dnia zmieniłem na SUPACAZ, sztyca wchodzi do określonego poziomu i koniec. Co ciekawe nie ma to związku ze śrubami mocowania koszyka na bidon. Raczej wygląda to na problem z trzymaniem wymiaru rury na całej długości. Rozwiązałem to skracając rurę, Zaskoczenia rower ma sztyce 31,6 - jakoś nie pomyślałem by to sprawdzić wcześniej. Zakładam, że montaż carbonowej sztycy celem poprawy komfortu nie ma sensu. Zyskam tylko na wadze, opony - ciężkie Kendy, nie zdejmowałem jeszcze ale z tego co wygooglałem to drutowana guma, => do wymiany, koła - ciężkie => do wymiany siodło wygodne, ale ciężkawe => do wymiany, korba to nie GRX a jakiś zastępnik. Co ciekawe jest lżejszy od GRX 1x11 serii 600, próba zakupu HAKA na stronie centrumrowerowe.pl legła w gruzach. Haka nie udało mi się znaleźć, napisałem na maila, dostałem odpowiedź, że sprawdzają i będą zamawiać. W wolnej chwili sprawdzę sam co to za hak, pewnie bez problemu sobie znajdę sam, ale słabo że marka własna nie myśli o kluczowym elemencie.| Doświadczenia z jazdy na ten moment zamiennie na rowerze (rozmiar S) jeźdżą dwie osoby - 172 cm i 168 cm. obie podkreślają, że pozycja jest wygodna, korygowana jest tylko wysokość siodła, reszta pasuje (co jest dla mnie lekkim zaskoczeniem), obie nie marudzą, że zakres przełożeń jest zbyt mały - raczej w większej górki nie pojadą, na lokalne zmarszczki to wystarczy, Podsumowanie Realnie rower waży prawie 11 kg. Po zmianie kół, opon i siodła da się zejść poniżej 10 kg. Zmiany będą realizowane jak zapał Pan nie minie po pierwszym tygodniu jazdy, Realnie widać wzrost prędkości użytkowniczek oraz uśmiech na buzi. Wcześniej było jeźdżone na MTB. W cenie 5k brałbym jednak Eskera 1x12, ale poza liczbą przełożeń nie widzę większych różnic, Wizualnie i wagowo oba wypadają podobnie. Decyduje malowanie, które jest kwestią gustu. PS Fotek nie robiłem w terenie więc dodaję jedną sklepową.1 punkt
-
Zapomnij o tych Advancer, to taki sam paździerz jak obecne Smart Samy. Race Kingi spoko, ale to leżaki będą, bo od dłuższego czasu ten model nie jest produkowany. Obecnie nowe są Dubnital Race Rapid. Jeśli chcesz pieruńsko szybkie opony w podobnym rozmiarze i takim samym poziomie dzelności terenowej to Racing Ralph i Racing Ray w wersji Super Race / Super Ground. I nadal będziesz miał bieżnik, który pozwoli wbić się w teren niczym kuna w agrest. A jak ma być jeszcze szybciej to rezygnuj z butylowych dętek i idź w stronę dobrego TPU np Schwalbe Aerothan - a najlepiej to idź w tubeless1 punkt
-
Wosk nie zostawia żadnego filmu olejowego. W maszynach występuje tarcie metal o metal i eliminuje się je używając odpowiednich smarów i olei. Gdyby wosk był właściwy, to byłby używany masowo w motoryzacji, kolei i w przemyśle morskim. A NIE JEST. Wosk to kompromis - koszmarne wrażenia dźwiękowe, konieczność częstego dowoskowywania, poświęcanie więcej czasu i chemii w celu utrzymania czystego napędu niż w przypadku oleju. Dobry, właściwie dobrany olej jest niezastąpiony. Ostatnio leciałem z kolegami długą traskę, dwóch z nich jeździ na woskach. Prawie się udusiłem ze śmiechu jak w trakcie przerwy obiadowej wyciągnęli buteleczki i zaczęli kapać po kropelce na ogniwko po 150km. Ich napędy świeżo nasmarowane przed ruszeniem już po kilku kilometrach jęczały z braku smarowania.1 punkt
-
Ani prywatnie ani 10 lat w pracy a okazji miałem tysiące nie jechałem czy stałem całym autem na chodniku. Za to powinny być srogie mandaty. Natomiast czym innym jest za to mandat a czym innym prowokowanie i celowe robienie ludziom dodatkowego kłopotu. Ale to są w całości ludki o lewackich konotacjach więc dziwi mnie zdziwienie. Kiedyś starszy człowiek zrobił żle, nie rzucał się, był z też starszą żoną i zaczął wycofywać. ORMO widząc, że zaraz uszkodzi sobie auto nic nie zrobił a nawet szyderczo się zachowywał. Drugi podobny ORMO-wiec, szarpie klamki a nawet wchodzi do samochodów. I teraz nie chce mi się szukać interwencji policji w USA gdzie gość za takie coś prawie został aresztowany. Temat prosty; nie jesteś funkcjonariuszem by bawić się w szeryfa. Masz nas wezwać, dać namiary i tu się twoja rola kończy. Ktokolwiek w aucie nie ma żadnych obowiązków wobec ciebie, nie musi się tłumaczyć ani w ogóle zamienić nawet pół zdania. Żadnego łapania za klamki auta, blokowania by ktoś nie odszedł czy odjechał. Żadnego celowego wchodzenia pod koła i robienie debila z policji jakoby nie wiedziała a co chodzi bo to nie jest przypadkowy przechodzień. Tak się to powinno odbywać w państwie o wysokiej kulturze prawnej a nie dzikim kraju w tej kwestii jak u nas. Interwencja wraz z przeglądnięciem kamer trwała max pół godziny. Cała reszta poszła do sądu tylko tam sądy działają piorunem. Jojczenie, że interwencja trwa godziny mnie rozczuliła do łez. Ludki, które zrobiły sobie żródło utrzymania z takich akcji, knując, planując tracąc całe dnie i tak dalej mają pretensje o czas interwencji... Informacyjnie panie marvelo policja co do zasady nie chce zajmować się takimi bzdetami co z resztą ORMO samo przyznaje. Szansa, że nawet jak zrobisz fotkę i wyślesz skończy się skutecznym mandatem jest nikła. Jedyną opcją w wielu przypadkach bo to też zależy od kumatego operatora 112 jest wymuszenie miedzy innymi potrącenia. Wtedy przyjadą ale tu cudowna kwestia czyli faktycznie przeciągają interwencję. Za to z mojej strony gigantyczne brawa dla policji bo skutecznie zniechęca to innych mniej "znanych" ORMO-wców. Normalni ludzie raczej nie mają pół dnia na tracenie czasu na takie zabawy i drugie pół na papierkologię. Tą drugą kwestię w tym przypadku jak na filmie załatwia zapewne jakaś kancelaria prawnicza.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Zamontowałem kierownicę z zasięgiem 52 mm, dodatkowo miała bardzo długie dolne chwyty i mały drop tych chwytów bo około 7 cm oraz 1.5 cm wzniosu. Trzymając ręce na klamkomanetkach łokcie są zgięte. Wszystko fajnie się ułożyło. Na dolnych chwytach jeździ mi się wygodniej niż kiedykolwiek, do tego rozgięcie/flara 24 stopnie poprawia odczucia. Przejechalem z 50km w dwóch podejsciach i nie jest źle, pierwszą wycieczka głównie po asfalcie a drugą z wjazdem w lekki teren. Po pierwszej przejażdżce musiałem trochę wypoziomować siodełko i skręcić odrobinę klamki do środka. Jeszcze tylko dupka musi się przyzwyczaić do nowego kształtu siodełka i będzie git. Ps. Odnosząc się do wcześniejszej wątpliwości, tak przy 86kg jestem szczupły. Od 10 lat zajmuje się budowaniem masy mięśniowej stąd taka waga. Nie jestem typowym filigranowym kolarzem.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Bo gdybym trafił z ostrością to by była fajna fotka. Ale bociek nie chciał ładnie zapozować.1 punkt
-
O tu o panie doktorze, w tym miejscu, coś się stanęło i booooliiii, oj jak boli. Jakieś odszkodowanie panie doktorze, co? Bo na nowy rower zbieram...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Całkowicie się z tobą zgadzam - przecież nie ma różnicy w umiejętnościach potrzebnych do jazdy motorowerem do 45/h a tzw. Surronem 80/h czy więcej. I między dorosłym człowiekiem który nie ma prawa jazdy ( najczęściej babci której mąż obiecał ją wozić do końca życia a potem umarł) a kilkunastolatkiem z poczuciem nieśmiertelności.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
