Część, dostałem niedawno Rondo Ruut cf2 g2 w rozmiarze L. Mam drobny zgryz bo nie wiem czy skracać mostek i kombinować z zamiennikami czy kupić kierownicę o mniejszym zasięgu.
Wziąłem większy model roweru bo myśle że mój kark ma problem w pozycji z niską kierownicą. Na mniejszych rozmiarach zdarzało się że sztyca była wysunięta do granic możliwości. Do tego mogę dodać że mam sklonności do garbienia się w odcinku piersiowym a czasami nawet w szyjnym.
Mam 180 cm wzrostu, przekrok to 86.5 cm, siodełko ustawiam na wysokości 77 cm, czyli w miarę wysoko jak na mój wzrost a do tego dochodzi rozpiętość ramion na 190 cm licząc od czubków palców wskazujących. Ważę 87kg i jestem szczupły, ale mało rozciągnięty.
Jeździłem 6 lat na triban rc500 z oponami 32 mm, rower był w rozmiarze M, ciągle haczenie butem o przednie koło było irytujące, do tego za duży jak dla mnie drop oraz duże obciązenie nadgarstków. Czułem się na nim źle, ściśnięty. Wiem że to raczej geometria przełajówki niż endurance.
Dużo się naczytałem że jeżeli znajduje się na pograniczu ram to brać tą mniejszą i nie wiem jak teraz z tego wybrnąć bo jednak na wysokość wszystko jest w porządku, ale trochę wydaje się za długi ten rozmiar L. Siedząc na rowerze czuje że klamkomanetki mogły by być 1-2 cm bliżej natomiast dolny chwyt jest jak najbardziej akceptowalny i wygodny (mówię o sytuacji gdy się łapie za poziomy odcinek rury w dolnym chwycie).
Przymierzałem ostatnio treka chekpointa sl5 gen 3 w rozmiarze ML i ten był zaledwie 28mm krótszy(licząc dystans od rury podsiodłowej dodając mostek i Reach kierownicy), ale czułem się na nim świetnie.
Chciałbym uzyskać poradę czy zmniejszając Reach kierownicy z 80 mm na 52 mm nie zniszczę precyzji kierowania rowerem a może mam zmienić coś innego, roweru nie mogę sprzedać bo to prezent od żony.