Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.10.2025 w Odpowiedzi
-
10 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Spotkało się na imprezie kilku ludków z IT i rozmowy szybko zeszły na tematy komputerowe. Wreszcie któryś z nich zaproponował: - Panowie, porozmawiajmy wreszcie o czymś normalnym, np. o dupach. Nastąpiła bardzo długa cisza… Wreszcie któryś zagaił: - Wiecie, moja karta graficzna jest do dupy...3 punkty
-
Nie oceniałem CR w internetach ale tu, na forum, kilkakrotnie ich chwaliłem - szybka, darowa wysyłka, można sobie graty zamówić z piątku na sobotę... Zwroty bezproblemowe.... Jeśli OP znalazł w kartonie jakieś zagadkowe klucze i chciało mu się kręcić aferę z zakładaniem konta.. to zazdroszczę wolnego czasu albo czegoś tu nie rozumiem 🤔2 punkty
-
No ale w czym jest problem, bo opis sytuacji jest tak napisany, że nie do końca wiadomo o co chodzi. Znalazłeś w kartonie nie pasujące do niczego klucze od zapięcia ABUS ? Skoro zapięcia nie ma w kartonie i go nie zamawiałeś, a rower nie posiada jakiegoś zamykanego schowka czy blokady, to obstawiam, że komuś podczas pakowania po prostu tam omyłkowo wpadły.2 punkty
-
@marvelo za ładnie Ci wyszło, nie nadaje się do kategorii druciarstwo.2 punkty
-
Wszędzie gdzie wpuszczamy (nikomu nie potrzebną) elektronikę istnieje takie ryzyko, że prędzej czy później np. zmiana przełożeń stanie się usługą wymagającą subskrypcji2 punkty
-
Widziałem kilka tego typu tematów na forum, ale zamkniętych. Czasami zdarza się, że mocowanie śruby od koszyka na bidon obraca się i nie możemy jej wkręcić, lub wykręcić. Co zrobić w takim przypadku? Instalujemy tzw. nitonakrętkę. Jak to zrobić i jaką nitownicę wybrać wg moich doświadczeń?2 punkty
-
Dual sport bardzo mi się podoba, ale brak amortyzatora jednak odpada ze względu na teren po jakim planujemy jeździć. Posłuchałem kolegów, zamówiłem po prostu drugi expl540 oba (moj i jej) wyrwałem w decathlonie za 2600 (second life, stan idealny po zwrocie) - chyba nie najgorszy deal dzięki za pomoc!2 punkty
-
@wr81 najczęściej sptykam oczywiście aluminiowe nitonakrętki, ale stalowe również - także do koszyków na bidon, aczkolwiek częściej np. jako mocowanie bagażnika. Korozja w tych miejscach i tak często się pojawia - zwróć uwagę, że rower na filmie był cały w purchlach obok otworu na nitonakrętkę.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Moje Selle Italia Qbik miało już mocno przetarte pokrycie (aż do gąbki na prawym boku, na skutek tarcia udami przez kilkanaście lat): Ponieważ lubię to siodełko, zdecydowałem się na jego samodzielną reanimację przy pomocy kawałka sztucznej skóry (skaju). Starego pokrycia nie ściągałem, bojąc się o wydarcie kawałków gąbki wypełnienia. Obie powierzchnie smarowane klejem typu Butapren firmy Selena (odradzam z firmy Dragon - sam rozpuszczalnik, strasznie śmierdzi i prawie nie klei), odczekanie kilkunastu minut i ostrożne łączenie, zaczynając od środkowego kanału siodła. Krawędzie przedniej części musiałem podkleić klejem cyjanoakrylowym, by się nie odrywały (mocne zagięcia), w paru innych miejscach też poprawiłem tym klejem. Najtrudniej wykończyć właśnie te wszystkie ostre zakręty, ale przy odrobinie zaparcia da się uzyskać niezły efekt. Mnie zadowala, choć siodło nieco przytyło - teraz waży 260 g zamiast niecałych 230 g (to wersja na prętach ze stali manganowej, chyba są puste w środku).2 punkty
-
2 punkty
-
Czy zdarza się wam, tak że wstajecie rano i nogi aż same rwą do dwóch kółek? Dokładnie tak się stało w moim przypadku. Szybkie śniadanie i pojawił się przede mną dylemat – gdzie jechać? Dużo słyszałem wówczas o trasie rowerowej VeloPrądnik, która prowadzi doliną Prądnika przez Jurę Krakowsko-Częstochowską. Wpisałem więc hasło „VeloPrądnik” w wyszukiwarkę. Moim oczom ukazał wpis na blogu „Wiatr w szprychach” o jakże intrygującym tytule – „Po wino na rowerze – cz.2 – Jura i VeloPrądnik”. Pobrałem właściwe mapy, wyciągnąłem rower z garażu i w drogę. Czy było warto? Chociaż swoją wyprawę rozpocząłem w krakowskich Łagiewnikach, swoją przygodę opiszę na trasie most Grunwaldzki - knajpa „Pod Puchaczówką” w Ojcowie. Całość łącznie ze zdjęciami mojego autorstwa z moim autorskim blogu - roweromate.pl Początki zawsze bywają trudne Most Grunwaldzki – Wawel – Benedyktyńska – Grodzka – Pawia – Montelupich - Aleja Juliusza Słowackiego – Prądnicka - Doktora Twardego - Trasa Wolbromska – Opolska - Białoprądnicka Tak było, gdy musiałem przedzierać się przez pełne turystów Stare Miasto. Nie było to łatwe przedsięwzięcie, gdyż tylko w kilku miejscach wytyczona jest droga rowerowa, która często jest niewidoczna dla zagranicznych turystów. Później odbiłem na Dworzec Kolejowy oraz przez ulice Prądnicką oraz Doktora Twardego, znalazłem się na II Obwodnicy, skąd można łatwo skręcić na Prądnik Biały, gdzie swoje początki ma opisana na blogu trasa. To była moja pierwsza wizyta w tej dzielnicy Krakowa. Co mnie zaskoczyło, to dobre skomunikowanie z centrum Krakowa (tramwaje, autobusy) oraz spokój jak w bajce. Pola Witkowickie: W ten sposób stałem się rzepiarą. A może rzepiarem? Prądnik Biały – Witkowice – Zielonki Kim jest rzepiara? Jest to kobieta, zazwyczaj influencerka, która miłuje się w robieniu sesji fotograficznych w polu rzepaku. Jak usłyszałem o takich dziewczynach, skojarzenia z rzepiarami miałem raczej negatywne. W końcu jak można bez namysłu wchodzić na czyjeś pole i się fotografować? W takim przeświadczeniu trwałem do momentu, gdy odwiedziłem Pola Witkowickie – lekko pagórkowaty teren, pokryty aż po horyzont pobłyskującym w słońcu rzepakiem. Z wrażenia aż zadzwoniłem do siostry, ale ta nie podzielała mojego entuzjazmu. Cóż, trzeba to zobaczyć na własne oczy. Żadne fotografie nie zastąpią klimatu, który tam panował – słońca w zenicie, złota po horyzont i specyficznego zapachu, jaki wydziela rzepak. No dobra. Ileż można rozczulać się nad rzepakiem? Ruszam dalej w drogę, przez ulice Zielone Wzgórze, Długopolską, przekraczam IV Obwodnicę i w ten oto sposób znalazłem się w Zielonkach. Byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna Zielonki – Pękowice – Trojanowice – Januszowice – Korzkiew Tak pisał w Weselu Stanisław Wyspiański. Po tym co zobaczyłem w podkrakowskich wioskach, jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuł ten polski artysta. Zapadająca się chatka, w której mieszka starowinka, obok niej bliźniak, w której zamieszkuje rodzina Nowaków, a za nim poletko, na której rolnik próbuje zasiewać ziarno. Wszystko to obok kościoła, którego wieża kładzie cień na odpoczywających mieszkańców. Dokładnie tak wyglądały następne wioski, które mijałem – Zielonki, Pękowice, Trojanowice, Januszowice i Korzkiew. Gdy strumyk płynie z wolna, rozsiewa zioła maj Korzkiew – Prądnik Korzkiewski – Ojców Po czym poznać, że wjeżdżamy na Jurę? Obok naszej trasy zaczynają wyłaniać się pagórki z wapienia, a tle można dosłuchać się szumu potoku – w naszym przypadku jest to sławetny Prądnik, który swoje początku ma w Sułoszowej niedaleko Olkusza, a ujście w dzielnicy Dąbie w Krakowie. W Prądniku Korzkiewskim wjeżdżamy do Parku Narodowego, o czym informuje nas stosowna tablica. Podobny plan na wykorzystanie słonecznego weekendu majowego miało dziesiątki innych rowerzystów – gravelowców czy tych z rowerem trekkingowym. Swoją przygodę zakończyłem w knajpce „Pod Puchaczówką” pod Ojcowem. Okolica pachniała mi momentami jak rejony Gruyère w Szwajcarii, no może brakowało gór. Rozległe łąki są? Oczywiście. Płynący leniwie strumyk, jest? Jest. Co prawda nie ma sera Gruyère, ale za to jest wino z Winnicy nad Prądnikiem. Zazwyczaj nie odwiedzam takich miejsc, nie inaczej było w tym przypadku, jednak walory tutejszego wina zachwala pan Bartek – prowadzący blog Wiatr w Szprychach. VeloPrądnik: Jura Krakowsk-Częstochowska w pigułce. czy warto? Długość trasy: około 50 kilometrów (w obie strony) Czas pokonania: 4 godziny (w obie strony) Nawierzchnia: 90% asfalt, pozostałe (szuter) Podsumowanie: Najbardziej wymagający odcinek to bez wątpienia sam Kraków i Stare Miasto opanowane przez turystów. Poza tym droga bardzo przyjemne. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo na trasie, to przejeżdżamy głównie przez spokojne krakowskie wioski. Bardziej niebezpiecznie robi się w Januszowicach, gdzie trzeba przejechać przez ruchliwą drogę nr 794. Czy można się pogubić? Tak, można. Dokładnie tak było w moim przypadku – stąd pewnie moja podróż trwała tak długo. Ale od czego nie zaczynają się przygody, jak nie od przypadkowo odkrytych dróg i zagubienia się? Drogę łatwo można pomylić przy IV Obwodnicy, gdzie trwa aktualnie remont (stan: 1 maja 2025). Przyjemna, relaksująca i niewymagająca większego wysiłku – taka była trasa rowerowa VeloPrądnik po wino z Krakowa do Ojcowa. Po więcej inspirujących pomysłów na wycieczki rowerowe po całej Polsce serdecznie zapraszam na www.wiatrwszprychach.pl – bloga dla rowerzystów prowadzony z pasją.1 punkt
-
Kolejna europejska stolica zdobyta rowerem! Tym razem Budapeszt, czyli Węgry, w których jeszcze nigdy nie byłem. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie! Esztergom, Szentendre i cała Słowacja pobudziły nasze apetyty i nie zawiedliśmy się! Cała wycieczka była fenomenalna! Przepiękne krajobrazy, pogoda, zabytki, architektura... Mogę wymieniać w nieskończoność, więc prościej będzie was zaprosić do obejrzenia relacji. Miłego oglądania!1 punkt
-
W zeszłym roku sporo jeździłem po gorcach, od Gorca w stronę Turbacza nie ma "legalnej"" trasy rowerowe, inna sprawa, że dużo osób i tak tam jedzie, pod koniec lipca zatrzymał mnie strażnik informując, że jest tutaj zakaz poruszania się rowerem, na jakieś 6-7 jazd jakie tam byłem raz miałem taką sytuację, znajomi, którzy jeżdżą nigdy nie spotkali się z kontrolą, nie mniej jednak pod kątem zjazdów, chyba najciekawsza opcja to niebieski z Gorca w stronę szczawy. Reszta tych szlaków dosyć monotonna, na spokojną :turystyczną" jazdę chyba najlepsza opcja z lubomierza żółtym na Turbacz (trasa rowerowa - więc legalna), szeroka szutrówka z miejscami stromszymi odcinkami, nic specjalnego ale jak ktoś chce wyjechać na Turbacz chyba najprościej. Nie jestem pewny co do legalności szlaku z Turbacza w stronę przełęczy knurowskiej (część GSB) do Kiczory na pewno legalny potem ciężko powiedzieć, zjeźdżałem kilkukrotnie i poza krótkim odcinkiem 300-400 m z ścianką, dosyć łagodny i prosty szlak. Jeśli by ktoś szukał ciekawej alternatywy rowerowej, super miejscem jest Magurski Park Narodowy, start w Foluszu, dojazd od polany świerzowej i stamtąd już wbijamy się w las, czy to w stronę Świerzowej a dalej kolanina czy w stronę Magury wątkowskiej a dalej kornut. Sytuacja ta sam co w gorcach, wyznaczone szlaki rowerowe ale super alternatywy po szlakach, zjazdy miejscami wymagające (kolanin) czy bardziej flow zielony do kornut + łączenie z zółtym na folusz.1 punkt
-
Ja jeszcze tylko podpowiem że podpórki w terenie często gęsto występują w postaci naturalnej.1 punkt
-
No dobra, ale te klucze to jakie są. Takie od zamka czy takie od śrub? To mi przypomina historię jak w biurze kolega rower zamówił. Odpakował z kartonu a tam jakieś małe szpargały się walały na dnie. Bierze Andrzej taki jeden szpargał, duma, kmini - nic mu nie przychodzi do głowy. Pyta więc mnie - "Marcin, a co to jest, wiesz może?". Ja podchodzę, odwracam ową rzecz obejmą w dół, naciskam dźwignię odpowiadając - "Andrzeju, to jest dzwonek".1 punkt
-
1 punkt
-
Zrobiłem fatem trasę ze Smołdzina do Łeby na około Lebska. Najpierw tymi bagnami na południe od jeziora, tam gdzie szlak rowerowy je objeżdża, i wówczas fat się faktycznie na bagnach przydał. Mijałem trochę ludzi pchających MTB a ja sobie jechałem. Potem podobnie jak już z Łeby do Rowów wracałem plażą przez park, to samo. Zjazd z wydm też fajowo. Ale to w całym moim rowerowym życiu jedyny raz kiedy zauważyłem jakiś sens fata, bo choć pożyczony to miałem go dłużej by się przekonać czy chcę kupić. Odechciało mi się całkowicie tak jeżdżąc nim poza tym przypadkiem. Także a przede wszystkim zimą, bo miało być tak super. A wcale tak fajnie po kopnym śniegu się nie zjeżdża jak to czasem widać. Musi być nawarstwiony, utwardzony i odpowiednie nachylenie. W kopnym fat i tak się zapada, a opony miałem 4,6. Jak dla mnie to kompletnie ślepa uliczka w rowerówce.1 punkt
-
Ja mogę potwierdzić, że da się fatem robić trasy po 200km ze średnią 20+. Po płaskim. Choć to nie moje wyniki więc nie pamiętam dokładnych danych. Ale też bym nie uwierzył jakbym tego nie zobaczył. A po Pustyni Błędowskiej bez problemu można jeździć na 40c. W końcu zbudowali tam betonową Velo Przemsza1 punkt
-
@emski ta Apidura nie ma kąta prostego ale może Ci się spodoba: Backcountry Frame Pack (1L) | Mountain Bike Frame Bag - Apidura1 punkt
-
Może tutaj coś podobnego jest: Bikepacking Bags Archives - BIKEPACKING.com aaaa.... to stamtąd to zdjęcie z pierwszego wątku Można tam dopytać w komentarzu co to za model...1 punkt
-
Ten materiał zdaje się, że odnosił się do short track-a, nie ma co porównywać z innymi odmianami MTB. Trasy przeważnie są sztuczne i niezbyt terenowe, do tego specyfika wymusza bardzo dużą dynamikę, więc węższe lżejsze, z drobnym bieżnikiem mogą się lepiej sprawdzać. Nie każdy ma takie możliwości, czy ochotę, żeby ograniczać się do jednego wjazdu w teren na wycieczkę. Ja przeważnie mam trasy mieszane i jest przeplot asfaltów z lasami co kilka(naście) km, więc jak najbardziej może to oznaczać 6-7 regulacji ciśnienia jakbym chciał mieć idealnie dobrane. Przypomina mi to trochę sytuację z damperami bez manetki. Jak ktoś się skupia na zjazdach, zabawach w bikeparkach, czy generalnie w górach, to można sobie pozwolić na kręcenie wajchą przy zawieszeniu. Jak się ma obok pofałdowany las, to co chwila się blokuje i otwiera zawieszenie, sięganie gdzieś ręką byłoby mega uciążliwe. Nie bez powodu droppery mają manetki zamiast dźwigni przy siodle. Że jest to kolejny argument przeciwko. Trzeba bardo chcieć, potrzebować takiego sprzętu, żeby się pchać w bardzo wąski rynek.1 punkt
-
Przydatny film, obejrzałem jeszcze z rozpędu drugi o press-fitach, dziękuję 👍1 punkt
-
Kwestia możliwości amortyzatora i terenu, bo o ile rąk nie będzie wyrywać tak tył nadal sztywny Mam trasę Gdańsk - Wejherowo mieszanką czerwonego i czarnego szlaku i na jednych sekcjach szybciej i sprawniej jest grawelowym, na innych fullem (i nie mówię o jakichś ekstremach, tylko dziurawej gruntówce). Całościowo wychodzi bardzo podobnie, a frajda z jazdy tak czy inaczej jest tylko w trochę innych kategoriach. Śnieg to temat rzeka, bo możesz mieć cienką warstwę puchu na równym twardym podłożu, a możesz mieć ciężki kopny. Jeżdżąc po mieście czasami przydałyby się zapasowe komplety opon, bo rano może się dobrze jeździć po ubitym zmrożonym, a wracając z pracy po rozłażącym się topniejącym. Np. Kenda Klondike 29x2,1" niby dostosowana do jazdy w terenie, kawał zimowej opony. W praktyce po ubitym śniegu ma gorszą trakcję niż Marathon Winter 1,6" czy GT 365 2" (dopóki się nie zetrą lamelki). Zimą większe znaczenie ma bieżnik i guma niż sama szerokość (nie powiem na tych 2" jest stabilniej niż 1,6"). Z błotem jest podobnie. Jest rzadkie kiedy wąska opona może mieć przewagę, bo dogrzebie się do dna, jest gęste, kleiste gdzie nawet fat będzie się ślizgał i grzązł. Na pewno xc będzie lepiej dopasowany do jazdy w terenie niż sztywny grawel ale to nie znaczy, że wszędzie zrobi się łatwo i gładko. Szersze opony dają większą stabilność, wybaczają więcej błędów na nierównościach ale nie są panaceum na wszelkie przypadłości jazdy w terenie. Resztę załatwia samozaparcie, technika, para w nogach. Fat w tym względzie też problemu nie rozwiąże, a doda innych (np. mniejsza dostępność opon, obręczy). Tyle że jazda grawelem to mieszanka terenu i dobrych dróg. W takim przypadku trzeba by co chwila w facie spuszczać lub pompować, a trochę objętości do ogarnięcia jest. XC na oponach +/- 2,4" w tym względzie jest zdecydowanie uniwersalniejszy i łatwiej o jakiś kompromis masy opon, komfortu i trakcji, wydajności jazdy po twardym i w terenie. Bo się człowiek przyzwyczaja i traci punkt odniesienia. Tak samo mam z mieszczuchem, ciężki z dodatkowymi oporami na planetarce i dynamie. Na co dzień nie czuć zamulania ale jak się siądzie na lepszy, to różnica jest oczywista. Najmocniej się o tym przekonałem jak pojechałem nim na testy rowerów i pojeździłem jakimiś szosówkami (pierwsze wrażenie jak rakieta, kilka ruchów korbą i 40 na liczniku), przełajami, czy nawet lepszymi xc. Potem wsiadłem na swój i pierwszy moment, to wrażenie jakby mi ktoś hamulce zaciągnął. W tym roku zmieniłem koła i dętki w grawelowym, poszło około 1,3kg w dół. Pierwsze wrażenia, że idzie jak rakieta. Teraz po ponad pół roku już tak dużego nie robi, bo się przyzwyczaiłem do tego poziomu dynamiki.1 punkt
-
Nie wiem czy ma sens wrzucać te fotki znowu bo chyba przynajmniej część z nich już tu była ale proszę bardzo: To jest dość klasyczny już model velomobila z epoksydu szklanego o nazwie Quest rozmiar XS czyli do 180cm wzrostu. Im masz mniejszy bardziej dopasowany tym mniejsze ma wymiary i będziesz szybciej tym jeździł. Oczywiście pod górę sporo się traci. Ale nawet pętlę wokół Tatr pojechałem tym ciągle nieco szybciej niż kiedyś kolarką. Natomiast po płaskim bardzo wygodnie się płynie bo jest pełne zawieszenie. Z góry jest szaleństwo, wszystkie kręte strome zjazdy trzeba cały czas kontrolować prędkość. Łagodne zjazdy po dobrych drogach są najszybsze bo można się puścić. Wiatr tak nie pomaga ani nie przeszkadza jak na otwartym rowerze. Jak jest zimno zamykam szybę i nic mi nie wieje. Przy minusowych temperaturach wychodzę z domu w kurtce zimowej. Wyciągam sprzęt, zdejmuję kurtkę, którą wsadzam do środka i od razu wsiadam. Jadę wtedy w jednej - dwóch cienkich elastycznych koszulkach. Przy tych temperaturach jak teraz 8-15C wystarczą krótkie spodenki do biegania i podkoszulek z krótkim rękawem. Bardzo ważne są dobre opony, lekkie dętki w tych rowerach bo opory toczenia to największa zmora. Po płaskim w trasie 200km trzymam spokojnie 40km/h a jak pisałem nie jestem jakimś orłem kondycyjnie. Jak na ten model to są dobre prędkości, jak na mnie też. 37lat na rowerze szosowym. Lepsze i gorsze sezony, musiałem w końcu spróbować czegoś innego. Piszę o tym wszystkim żeby pokazać inną perspektywę budowę roweru i podróżowanie nim. https://www.facebook.com/reel/11064976141642001 punkt
-
Ja wiem że to trochę nielogiczne, ale jeżeli ona będzie mniej jeździć niż Ty to raczej powienies szukać jej droższego, lżejszego roweru by mogła za Tobą nadążać, a i tak może nie dać rady. Sumarycznie I tak będziesz musiał dostosować tempo. Natomiast jak kupisz cięższy rower to na pewno nie będzie dawała rady. Madani z atrapą widelca i ponad 14 kg wagi bym odpuścił. Ten Lapierre wygląda sensownie. Pytanie ile waży.1 punkt
-
Nie żałuj kobiecie, i kup coś sprawdzonego z amortyzatorem, a nie jego atrapą... Godzinę temu wklejałem w innym temacie : https://www.centrumrowerowe.pl/rower-mtb-lapierre-prorace-4-9-pd50005/ - po lekkim tuningu za jakiś czas, to będziesz jej tego roweru zazdrościł, albo sam nim jeździł1 punkt
-
1 punkt
-
Trzeba pamiętać, że ta część Gorców to sporo prywatnych lasów czyli rozp...cha wszystkim co ma silnik. A właśnie rozpoczęli najlepszy dla nich czas w sezonie. Ostatnio robiłem trip od Mogielicy po Gorc. Na tej pierwszej i dalej rower czyściutki a na drugim niestety się ugnoiłem. Już nawet 3 niemaszków na elektrycznych moto tu przywiało takie eldorado jest Jak już jechać to przynajmniej po 2-3 dniach suchych bez opadów.1 punkt
-
1 punkt
-
Nigdy nie miałem nóżki w rowerze. Nawet nie wiedziałem, że można mieć taki problem. Ja bym odwrócił pytanie: jak w fullu sobie radzicie z nóżką w terenie?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Bo testy nowego silnika były, póki jeszcze ostatnie promienie lata się tliły..1 punkt
-
1 punkt
-
Ta gęsta zawiesina to nie mgła, nie dajcie się zwieść. To dwutlenek węgla wydalany przez krowy wiejskie, mleczne, pasione na podgórskich łąkach. Jak się mocno zaciągnąć, to można wyczuć w ustach posmak budyniu mlecznego.1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
