Skocz do zawartości

nbk

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    97
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

17 Neutralna

O nbk

  • Tytuł
    Amator

Metody kontaktu

  • Strona www
    https://www.instagram.com/kubeush/

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Katowice

Ostatnie wizyty

136 wyświetleń profilu
  1. Hej, zapraszam na relację wideo z mojego wyjazdu
  2. Zdecydowanie. Za 30 lat to jedno... Ale już teraz co jakiś czas wracam do tych filmów 😃
  3. Przyszedł czas na ostatni odcinek z mojej wyprawy. Zapraszam do obejrzenia i jednocześnie dziękuję za "wspólną" podróż Dodam jeszcze, że w najbliższym czasie pojawi się dłuższa relacja z ultra, które jechałem na zakończenie sezonu z Katowic do Warszawy ETAP 6: Poznań > Kalisz > Wieluń (216 km)
  4. Zobaczcie czy udało mi się wygrać wyścig z pogodą, czy zostałem zmieciony przez nawałnicę ;D To wszystko w odcinku numer 5, który przedstawiam poniżej P.S. Zapraszam również do zobaczenia poprzedniego odcinka. Link powyżej. ETAP 5: Bydgoszcz > Poznań (131 km)
  5. Kolejny odcinek - dzień 4 ETAP 4: Władysławowo > Kaszuby > Bory Tucholskie > Bydgoszcz (269 km)
  6. Dokładnie tak jak napisałeś. Tempo na płaskim dostosowane do grupy, górki każdy jedzie po swojemu i czekaliśmy na całą grupę na górze. Ja osobiście byłem z Janem, wspominam bardzo dobrze
  7. Światło dzienne ujrzała relacja z 3 dnia! Bez dwóch zdań to właśnie ten dzień wspominam najlepiej Zatem... Zapraszam do oglądania ETAP 3: Malbork > Trójmiasto > Władysławowo (136 km)
  8. Na kanale pojawiła się relacja z 2 dnia, także zapraszam... Materiału nie ma zbyt dużo, gdyż wręcz nagrywałem tego dnia na siłę. Byłem sfrustrowany warunkami pogodowymi - wiecie jak to jest: Lipiec, a temperatura nie dochodzi do 15 stopni, do tego mocny wiatr, który nie dość, że utrudnia jazdę to jeszcze powoduje, że odczuwalna temperatura to 5 stopni i do tego przelotne opady. Tak więc miałem gorszy dzień, trasa była fajna, ale kompletnie nie miałem chęci do nagrywania, więc nie boję się powiedzieć, że to najgorszy film z tego wyjazdu. Nie mniej jednak zapraszam do zobaczenia i... czekajcie n
  9. Cześć, w ubiegłe wakacje wybrałem się na wyprawę po Polsce. Przebieg wyprawy również nagrywałem. Niestety umiejętności vlogowania okazały się bardzo małe. Byłem trochę nieśmiały przed kamerą, ale dzień po dniu ta presja schodziła, lecz niestety doszły problemy natury technicznej... Zapomniałem włączyć w kamerce stabilizację obrazu, więc obraz lata we wszystkie strony i nie pomyślałem jakie spustoszenie dla mikrofonu może zrobić wiatr. Przeglądając nagrane materiały i ich jakość, a także "moje gadanie głupot" chciałem cały temat porzucić, ale pomyślałem: a co mi szkodzi? Będzie co będ
  10. Przed założeniem klocków myłem koła, więc były wyczyszczone. Podczas jazdy było dużo kurzu, bo złapały mnie dwa odcinki szutrowe, ale nie myślę żeby to miało aż taki wpływ. Hamowanie zgodne ze sztuką. Krótkie, mocne hamowanie. 60% mocy na przód, 40% na tył. Klocki z tyłu są bardzo delikatnie "złuszczone", prawie w ogóle. Ale ten przód... Wyglądają jakbym hamował tylko przodem. Nie da się ukryć, że klocki trochę się zużyły. Widać różnicę między wielkością z tyłu, a z przodu, więc dziwi mnie fakt że doszło do czegoś takiego po zaledwie 300 km płaskiego terenu... Obręcze były w
  11. Oczywiście :/ Warunki suche i po płaskim, więc jestem mega zaskoczony :/ Przecież nie kupiłbym klocków do obręczy karbonowych, gdybym jeździł na alu xd
  12. Cześć, zakupiłem niedawno klocki Swissstop Flash Pro Black Prince i póki co przejechałem na nich jedną trasę (akurat było to 330 km po płaskim terenie). Hamują super, modulacja też jest fajna, ale zastanowiło mnie jednak zużywanie się tych klocków. Otóż... Oczywiście jestem świadomy, że klocki do karbonu mogą się kruszyć, ale to jak wygląda to w moim wypadku, trochę mnie zaskoczyło. Z klocków (w szczególności z przodu) odchodzą płaty tego klocka. Z tyłu też się kruszą, ale są to małe wiórki, więc bez porównania z tym jak to wygląda w przednim hamulcu. Pytanie czy to jest normalne? Bo
  13. Będę pamiętał na przyszłość. Nie mniej jednak tutaj średnia miała jedynie charakter informscyjny, a może nawet lepiej: fabularny, który służył do opisania tej przygody. Czy byśmy przyjechali szybciej czy wolniej to nie miało znaczenia. Czy jesteśmy mocnymi zawodnikami, czy słabymi też nie ma znaczenia. Jechaliśmy po prostu swoje, żeby przeżyć mega przygodę i zrealizować swoje cele. Poziom intensywności kompletnie nie miał tutaj znaczenia Jak kogoś interesują też szczegółowe dane to może znaleźć je na stravie. Ale dla jasności: Czas netto: 21h 23min Czas brutto: 30h 24 min
  14. Relacja: Czwartek 11.06.2020 (Boże Ciało) godzina 3.00. Budzę się pełen optymizmu, mimo iż pogoda za oknem jest... nie wiadomo jaka. Potężna mgła powoduje, że z 5 piętra nie widać dosłownie nic. Wyruszam z Katowic o 4.00, gdyż jestem umówiony w okolicach Dąbrowy Górniczej na godzinę 5 z resztą grupy, która jedzie m.in. z Jaworzna, Krakowa, czy innych części Dąbrowy Górniczej. Punktualność to nie jest moja mocna strona, a nawet - z resztą szkoda gadać :p Początkowe kilometry są dość górzyste jak na trasę w kierunku Bałtyku. Przemykamy więc przez kilka odczuwalnych hopek w kierunku Zaw
×
×
  • Dodaj nową pozycję...