Skocz do zawartości

Ranking

  1. Sobek82

    Sobek82

    Użytkownik


    • Punkty

      31

    • Liczba zawartości

      7 695


  2. spidelli

    spidelli

    Użytkownik


    • Punkty

      25

    • Liczba zawartości

      6 236


  3. CoolBreezeOne

    CoolBreezeOne

    Użytkownik


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      1 312


  4. Maciorra

    Maciorra

    Użytkownik


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      994


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.07.2022 w Odpowiedzi

  1. 15 punktów
  2. 15 punktów
  3. Bo zjazd ze Złomistego Wierchu i hura na żółty szlak 😵.
    13 punktów
  4. Bo polecę najstarsze góry w Europie, sam je nadal poznaję...
    13 punktów
  5. 11 punktów
  6. 10 punktów
  7. 10 punktów
  8. 9 punktów
  9. @spidellinamierzył gdzie grasuję, więc musiałem zmienić miejscówkę. A nawet kraj.
    8 punktów
  10. Bo kończący się weekend był dobry
    8 punktów
  11. Bo wszędzie dobrze ale w lesie najlepiej.
    7 punktów
  12. 6 punktów
  13. Pierwsze 100 km.w sezonie....awaria.
    4 punkty
  14. Rower cudo Majka choć piękny i zawrotnie zwrotny, szybkobieżny w bitumie - to nie bajka, niedopasowany był do Dresso Kodu DAWESinci. Nie ma opcji czy przełaj czy wąskie 26 nie ma co zabierać w nierekomendowane krzaki. Okolice Pilice (O-pilice) —> tylko na 3 calowe ogumice! Reszta męczy wydmą buta. Domki w standardzie dla polskiej wakacyjnej żuli żurnalowej, w sam raz na surwiwal ablucji, mam nadzieję, że koloniści byli w lekko lepiej kwaterach utrzymanych, w behapie dostosowanym do dzieci. Jednak aromat snu, nasycenie niskie komarem, brak przyjechania z kleszczem, niech zaklaszczę!!! ideałem było nachalnie bliskie ostołowanie z ławami, okap na deszcz i obecna pościel, bo była, oraz ukrop z brojlera, ścinający E z Coli Zero, oraz wypożycz porcelany i sztućca plus czajnik z grilem. Był papier i prąd w trzech gniazdkach i parking w zbliżeniu 3 stopnia. Ciekawe były nie stłuczone kafelki, były z serii odrzutów zapewne z opoczna i miały artefakty jak oko z Taurona. Optymizm to moje trzecie oko. Dzięki za super spotkanie!
    4 punkty
  15. To tak: Ośrodek Dresso - chyba nie polecamy. Nie dość że syf to jeszcze brodzik zatkany. Miejsce jest w Google Maps opisywane jako "mocny PRL", ja powiedziałbym jednak że jest bardzo mocno zaniedbane. Bo i stare pensjonaty sprzed lat mogą być utrzymane w chociaż przeciętnym stanie. Ale - żeby nie było - rozumiem całą sytuację. Dobrze wiem jaki był problem ze znalezieniem czegokolwiek. Niemniej moje wymagania noclegowe z "cokolwiek żeby się umyć i się położyć" po tym wyjeździe wzrosły Zdjęć wychodka oszczędzę. Dziękuję Komitetowi Organizacyjnemu za pracę, obecnym za udział, i cóż, do następnego! Pozostaje nam znaleźć jedynie nawigatora który utrzyma nas na kursie na ścieżce. Wyjazd pokazał mi jeszcze jedną ważną rzecz - że 26" IS RIGHTLY DEAD. Fajnie mieć mały, zwrotny rowerek żeby podskoczyć do sklepu, na zimówkę, czy krótkie dojazdy po mieście. Ale w terenie - to się nie umywa do większego koła. Ci źli marketingowcy co wymyślili koło 29 (bo sceptycy do dziś tak uważają) chyba oparli tezę że wypłaszcza nierówności na organoleptycznych jazdach testowych. A 26? Każda nierówność wytraca pęd, pomijając już tańce na łachach piasku. Ale, naprędce złożony Daves dał radę i to jest najważniejsze
    4 punkty
  16. Bo gdzieś tam w oddali grasuje słynny @elkaziorro...
    4 punkty
  17. 4 punkty
  18. To było cicho i intymnie i ledwie łokciem, niczym w wannie, daleko było od tego co Ivan zamoczył dawniej. Ból ciernistych krzewów zbliżał to Pilicy mainstreamu. Szacunek dla uślizgiwanta za umiejętność nie wpadania po uszy i zacisk zębów kiedy boli i piecze. Bolało puchło piekło, a i mrówki wielkie szczękoczułki na nas nastawiały.... zające i sarny, koniec nasz mógł być marny, ale drzewa łamały się wzdłuż nie w poprzek...a deszcz padał na dach spożywczy. Jak w powieści dużo akcji, mało treści. To nie ja byłem Baywatchem, Pamelą ratunku. A dobrze że taki się znalazł!
    3 punkty
  19. To może po prostu zacznij tam jeździć tym co masz, zamiast oglądać jakiś gości na jótóbie i ślinić się do tego na czym oni sobie jeżdżą? Z czasem jak im temat zażre to mogą mieć dostęp do różnych fikuśnych sprzętów i jeszcze każdy będą dziwnym trafem chwalić i przedstawiać jako (r)ewolucję. Bardzo często przygoda jest tuż za rogiem, nawet w wydawałoby się mniej atrakcyjnej okolicy, i nie trzeba nie wiadomo czego poza chęcią pojechania.
    3 punkty
  20. Niech Wam Świry Rowerowe !!! muzyka będzie blisko Was, także w samochodzie, kiedy jedzie z wami rowerek. Kiedyś szukałem bagażnika samochodowego do przewożenia roweru, tylko takiego, żeby wytrzymał taką nie za dużą prędkość + 300 km/h, nie znalazłem. @Sobek82 Trzymaj się Marcin Powodzenia w nowych projektach rowerków i szerokiej drogi na wyprawach rowerowych. Trzymajcie się ŚWIRY ROWEROWE ... London Grammar - Lord It's a Feeling
    2 punkty
  21. Wracając do oryginalnego pytania. To jest kwestia gustu. Jeśli jesteś przyzwyczajony do prostej kierownicy w crosie i chcesz zacząć jeździć po lesie gravelem, a do tej pory nie jeździłeś z barankiem, to prawie na pewno Ci się nie spodoba. Przeciętny gravel nie jest rowerem do lasu, chociaż są i takie, które się nadają. W Polsce niespotykane raczej powszechnie. Gravel, to rower do jazdy po przyzwoitych DROGACH. I nie jest mowa tutaj o oddziałówkach w lesie, tylko szutrach. Generalnie ujmując cross i gravel to prawie to samo i do tych samych zastosowań, tylko z inną kierownicą. Różnice aero są pomijalne, możesz lemondkę do obu założyć. A różnica prędkości obu rowerów sprowadzi się do oporów toczenia opon. Z tego co piszesz, to w zasadzie jeździsz tylko po drogach. To po kiego masz crosa? I po co w ogóle Ci gravel? Powinieneś mieć szosę. Odpowiadając na pytanie. Gravel w tym przypadku nie ma sensu. Zostaw crossa do lasu i kup szosę. Albo odwrotnie. Załóż szosowe opony na crosa, a do lasu mtb. Sam posiadam dwa gravele. Można nimi jeździć wszędzie, ale to że można, nie oznacza, że ma to sens. To rowery do szybkiej turystyki kolarskiej po mieszanej nawierzchni. Typowo do lasu wybrał bym gravela z oponą 2.4 i przełożeniami z MTB. Każdy ma też inną definicję lasu. Na dobre drogi leśne gravel jest super. Jak zaczynają się krzaki i korzenie, to robi się mało przyjemnie. Im dalej w las, tym bardziej zaczyna brakować przełożeń z MTB i szerokości opon. Wszystko to sprawia, że nie ma jednej definicji gravela i do czego on się nadaje. Bo dla kogoś to będzie opona 28mm (czyli de fakto aktualny standard w szosach), ja u siebie mam opony od 38 do 43mm, a chciałbym jeszcze mieć sprzęt z przełożeniami na góry i oponą 2.4. Z jakiegoś powodu do lasu nie jeździsz, chociaż masz rower, który się nadaje. Widocznie nie jest to dla Ciebie. Kup szosę. Jeśli szukasz odmiany, bo myślisz że będziesz szybszy na gravelu, to od razu zapomnij. Nie będziesz. Większość ludzi dobiera rower tak, żeby na danej trasie być jak najszybszym. A na Twoich tylko szosa w grę w chodzi. A jak chcesz zboczyć do lasu, to już masz rower do tego. Obejrzyj sobie na Youtubie, jak wyglądają w Polsce ultramaratony gravelowe. Nie wiem, gdzie mieszkasz. Ale masz tam przegląd terenów, które u nas występują. Większość fabrycznych graveli do tego typu zawodów ma za wąskie opony. Często gęsto kopny piach, korzenie, kiepskie nawierzchnie, las. Tak wygląda teren, czyli przysłowiowy las. I zwyczajnie na większość tych maratonów ludzie jadą na mtb. Bo zwyczajnie u nas nie ma ogólnie dostępnych graveli na szerokich kapciach. Więc prościej jest po prostu pojechać góralem. Sam jeżdżę w takich warunkach na wąskich oponach, bo lubię sobie życie utrudniać. Ale większość się zniechęci do terenu na gravelu.
    2 punkty
  22. Jechaliśmy ścieżkami wzdłuż zalewu używanymi bardziej przez wędkarzy niż amatorów pedałowania. Opona zabuksowała na korzeniu i poleciałem na prawy bok. Lądowanie było całkiem miękkie ale grawitacji nie oszukasz i leżąc na boku, ześlizgnąłem się z rowerem do wody głowa w dół. Na szczęście udało się podeprzeć prawą ręka o dno i nie zanurzyłem kasku. Sekund 5 i mój wybawiciel najpierw wyciągał rower później mnie jeszcze raz dzięki za pomoc
    2 punkty
  23. @Mandoleran widzę, że po sąsiedzku. Daj linka do GPX to przejadę w wolnej chwili. A tak poważnie to nie po takim błocie jeździłem. Zresztą zapraszam np. przy wiosennych roztopach na hołdę w Kostuchnie (wcześniej oklej rower, bo błoto pięknie poleruje ramę). To, co widzisz na zdjęciach to pozostałość. Reszta się nie mieściła i rurki skutecznie zdejmowało. Lekko nie było, bo brakowało kasety, by tam wjechać
    2 punkty
  24. Bo miałem przez chwilę dość Pozdrow'er
    2 punkty
  25. 2 punkty
  26. Rok ubiegły, Warmia, rajd Warmiński
    1 punkt
  27. Hej. Witam wszystkich, mam pytanko do fachowców mianowicie mam możliwość zakupu roweru jak na foto ale widzę że rower jest po modyfikacjach ale kompletnie się na tym nie znam z tego co zauważyłem rama siodło i kiera jest chyba z oryginału reszta została zmodyfikowana koła amortyzator mógłby ktoś z forumowiczów pomoc w wycenie i czy warto się przesiadać z rockridera..
    1 punkt
  28. Zaciekawił mnie "wślizg do zalewu". Mógłbyś rzucić nieco światła na to zdarzenie?
    1 punkt
  29. @Eathan myślę, że to głównie kwestia techniki i samozaparcia a nie stricte roweru czy "przynależności plemiennej" No, chyba że ktoś trafił w taką gnojówkę szosówką na slickach. Jest cała masa osób, które z założenia nie będą się pakować w błotko, nie jeżdżą w brzydką pogodę, zimą, itp. Rowery chuchane, dmuchane i pod kocem trzymane. Ja z podobną sytuacją jak opisałeś wyżej spotkałem się na maratonie nomen omen mtb (no, trzeba brać dużą poprawkę, że w mazowieckim i drugi sektor od końca ). Jadę i słyszę gdzieś z przodu chóralne "stoooop!", myślę że jakiś wypadek, a tu kałuża na całą szerokość drogi i gromadka drapiących się po głowie "ścigantów" kombinująca jak to przejechać. Jak się paru ochlapało przelatując środkiem tejże kałuży to, wreszcie ochłonęli że to tylko kilkanaście cm wody i błota i ruszyli, ale zawsze jakiś czas stracony bo trzeba było zwolnić i zorientować co się dzieje. Myślę, że w każdej grupie spotkasz takich "lanserów".
    1 punkt
  30. Nie pozostaje nic innego jak jeszcze raz podziękować za weekend w doborowym towarzystwie. N-ty raz powiem, że Ogre byłby lepszym rozwiązaniem na tą "innowacyjną" modyfikowaną "on the fly" trasę. Gładkie opony i twarde przełożenie nie ułatwiały jazdy, a wręcz doprowadziły do efektowanego wślizgu do zalewu Jest co wspominać ps. nadal przypomina mi się odgłos jaki wydawała Patokobieta z domku obok
    1 punkt
  31. Bardzo często przygoda jest tuż za rogiem, nawet w wydawałoby się mniej atrakcyjnej okolicy, i nie trzeba nie wiadomo czego poza chęcią pojechania. Święte słowa! Dokładnie tak jest.
    1 punkt
  32. Przez swoją nieuwagę mam stravę premium do 25.07.23 po kursie 4,81, akurat mi się w zimie przyda
    1 punkt
  33. Bo w Polsce źle się stosuje pojęcie diety. Wszystkim się kojarzy z dietą cud, zupkami z kapusty i herbatkami na sr..e. Dieta to całość pożywienia jakie przyjmujemy i żeby miało to efekt długotrwały to zmiana diety musi być stała. Jeśli ktoś ma żelazną wolę to może zmienić ją z dnia na dzień, ja nie daje rady tak robić ale na przestrzeni kilku miesięcy wymieniłem całe podstawy swojej diety. Nie ma słodyczy, nie ma przekąsek, prawie nie ma fastfoodów, nie ma masła, jest bardzo mało oleju a weszła oliwa, wyszedł żółty ser a wszedł chudy biały, jem 50% mięsa mniej, no ryby nie weszły bo nienawidzę (może poza tuńczykiem w sosie własnym z puszki) itd. Na początku jak zacząłem jeździć na rowerze to waga spadła bardzo szybko o 10kg, potem weszły zmiany diety i dalej rower, kolejne 5kg. Potem zima i się zatrzymało (a nawet leciutki regres +3-4kg) ale to było związane bardziej ze zdrowiem niż luzowaniem reszty. Teraz jest zmieniona dieta, więcej roweru i spokojnie po 1-2kg na miesiąc spada. Najwięcej radoch sprawia mi jednak to jak widzę zwiększanie się mojej sprawności fizycznej, jak jadę 30km/h przez 2-3h bez problemu i pamiętam jak rok temu z tętnem 180 ostatkiem sił dobijałem do 30 na 2-3min. Zmieniają się proporcje ciała, waga spada niby tylko o 2kg (przy ~96) a spodnie robią się wyraźnie za duże, koszulka też. Bibsy martombike xxl kupione w sierpniu 2021 obecnie nie opinają się na mnie w żadnym miejscu 😜 edit: alkohol też wyszedł
    1 punkt
  34. Sam sobie odpowiem: 1. Obowiązek istnieje, ale ze strony tunezyjskiej dostałem informację, że jeśli planuję trip z noclegami w różnych miejscach i organizowanych na bieżąco, to w zasadzie powinienem pojawić się pierwszej nocy w punkcie, który mnie zgłosi, zostanę zapytany o przebieg trasy, ale nikt nie będzie mnie monitorował. 2. Chcemy płynąć z Palermo do Tunisu, więc problemem są Włosi i ich zryte przez covid mózgi - do wejścia na prom wymagane są bilet powrotny oraz udokumentowane rezerwacje na wszystkie noclegi pomiędzy kursami, co jest do ogarnięcia - albo przez booking.com i zaklepanie noclegów w miejscach, gdzie jest darmowe odwołanie rezerwacji, albo bardziej etycznie - część miejscówek w okolicach Tunisu wystawia oficjalny glejt na długość pobytu, a nieoficjalnie spędza się u nich jedną noc, a później to już jak u ludzi. W skrócie - w tym momencie podróż do Tunezji przez Włochy to porażka i lepiej bujać się tam bezpośrednio, albo przez Francję.
    1 punkt
  35. @Zbyszek.K wybacz, ale te 0,5kg w miesiąc to jakiś nieśmieszny żart. Po pierwsze wyrób nawyki żywieniowe to nie będzie jojo. Po drugie 3500 kcal deficytu mc to jest śmieszna ilość. więcej uzyskasz drobną zmianą nawyków i ociągniesz przynajmniej trwałą zmianę. JOJO nie wynika z ilości traconych kg tylko z tego że nie zmieniamy nawyków. I z tego ze jak wrzucamy wysiłek to podwajamy jedzenie, a to nie jest potrzebne. I kolejna sprawa to to że jak to będzie "długotrwały proces wyrzeczeń" to niestety wszystko wróci. To nie może być proces wyrzeczeń a zmiana taka, żeby to nie był proces wyrzeczeń tylko działanie naturalne.
    1 punkt
  36. Spodenki z kieszeniami kupiłem, po gruzie i błocie jeżdżę, nawet pożywienie pozyskuję prosto z pola a nadal "gravelowego luzu" zrozumieć nie mogę *tylko się później przed skrzyżowaniem ledwo wypiąłem przez błoto w blokach/pedałach
    1 punkt
  37. Na każdym forum wątek olejowy wygląda tak samo, samochodowe, motocyklowe, rowerowe czy maszyn rolniczych. Rynek jest bardzo konkurencyjny a produkty ( raczej grupy produktów bo czym innym jest olej, czym innym wosk a czym innym smary suche) de facto nie są tak różnorodne między sobą jak to się przedstawia stąd tysiące stron o wyższości mobila nad castrolem i td.
    1 punkt
  38. 1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...