kombiii Napisano 21 Maja 2019 Napisano 21 Maja 2019 Kupiłem ostatnio nowy rower. Zamiast przełożyć do nowego, idealnie dobrane siodełko, sprzedałem je wraz z rowerem Obiecałem sobie kiedyś, że gdy dojdzie do kolejnej zmiany siodła, będzie to skórzany Brooks. Znalazłem dobrą cenę i od kilku dni jestem szczęśliwym posiadaczem modelu B17 Narrow o szerokości 15 cm. Bardzo ważna uwaga, która być może przyda sie nowym użytkownikom tego siodła - jest piekielnie twarde i ... śliskie. Czytałem o nim, że trzeba czasu, by dostosowało się do anatomicznego kształtu tyłka i stało się siodłem marzeń i to prawda. Po 40 kilometrach, miałem ochotę je wyrzucić. Ból był nieznośny. Obecnie przejechałem 90 kilometrów i coś sie zaczęło dziać. Szanowny zad przestał odczuwać ból a w siodle w miejscach kości kulszowych, pojawiły sie dwa malutkie dołeczki. Nie można tego jeszcze nazwać komfortem, ale pierwsze koty za płoty. Chyba się polubimy
RafalxM Napisano 21 Maja 2019 Napisano 21 Maja 2019 jeśli jest za twardo, na początek możesz spróbować delikatnie - pół obrotu / obrót - poluzować śrubę naciągu
kombiii Napisano 21 Maja 2019 Autor Napisano 21 Maja 2019 Też o tym myślałem, ale dam jeszcze sobie szansę do dystansu 200 kilometrów. Wtedy powinno się już wszystko wyjaśnić.
Pietern Napisano 21 Maja 2019 Napisano 21 Maja 2019 Mam tytuł dla tej epopei: "Kiedy dpua mierzy się z legendą".
Pietern Napisano 21 Maja 2019 Napisano 21 Maja 2019 Niemniej ciekaw jestem dalszego ciągu. Też mi kiedyś to siodło chodziło po głowie.
abdesign Napisano 22 Maja 2019 Napisano 22 Maja 2019 Na myśl o siodle Brooks zawsze się uśmiecham. Nigdy nie miałem, ale sentyment mam olbrzymi. Zawsze kiedy odwiedzam ojca przejazdem na rowerze (a robię to często, blisko mieszkamy) to On wspomina swój pierwszy szosowy rower - po bracie. Ów rower jest już dziś mgliście niewiadomo jaki (w końcu ponad 50 lat temu na nim jeździł) ale siodło ponoć było niesamowicie wygodne - skórzany Brooks. Zawsze się krzywo patrzy na moje "plastiki". Jeździł na moich rowerach, ale nawet na siodło speca s-works power narzekał: "eee to nie to samo..."
kombiii Napisano 25 Maja 2019 Autor Napisano 25 Maja 2019 Przestało padać w końcu, trochę obeschło, to zaruszyłem w teren. Zrobiłem 40 kilometrów, z czego dwadzieścia po górach (pętla w Wapienicy). Po opadach było trudniej niż zwykle, ale nie o tym. Podczas odpoczynków, zejście z siodła nie wiązało się już z dojmującym bólem a i po przejażdżce już po pół godzinie, mogłem siedzieć normalnie na krześle. Na siodle pogłębiły się odbicia moich kostek kulszowych i są już wyraźnie widoczne. Natomiast to jeszcze nie jest to, choć widzę progres. W sumie przejechane 130 km.
kombiii Napisano 2 Czerwca 2019 Autor Napisano 2 Czerwca 2019 Dzisiaj stuknęło siodełku, próbującemu współpracować z moim zadkiem 245 km. Zaczynam mieć znowu obawy. Choć straciło na twardości i stało się wygodniejsze, nadal po trzydziestym kilometrze, czuję, że jadę i to jak czuję . Nazwałbym to małym postępem. Czytałem, że to może trwać i 500 kilometrów .... Powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Jeżdżę nadal.
KrisK Napisano 2 Czerwca 2019 Napisano 2 Czerwca 2019 @kombiii spoko jeszcze kilka wyjazdów i Ci się tyłek do siodła ułoży zawsze się układa....
m0d Napisano 3 Czerwca 2019 Napisano 3 Czerwca 2019 To w końcu jak z tym "magicznym Bróksem" jest, to on ma się dopasować do tyłka czy tyłek do niego?
Mod Team michuuu Napisano 3 Czerwca 2019 Mod Team Napisano 3 Czerwca 2019 No właśnie legenda głosi, że to siodełko Brooksa się układa do d-py a nie odwrotnie jak to jest w "zwykłych" siodełkach.
abdesign Napisano 3 Czerwca 2019 Napisano 3 Czerwca 2019 W sumie to czytając powyższą relację, nie mogę się oprzeć przeświadczeniu że niczego nie straciłem nigdy nie siedząc na takim siodle, a jego legenda pasuje bardziej do roku 1969-tego niż 2019-tego.
kombiii Napisano 3 Czerwca 2019 Autor Napisano 3 Czerwca 2019 O nie, nie. Nie wydawajmy pochopnych sądów. By być sprawiedliwym, pomimo moich utyskiwań, cały czas jest niewielki progres. Jak już wspominałem, niektóre opinie użytkowników, mówią o kilkuset przejechanych kilometrach na Brooksie, zanim dopasowało się do ich szanownych zadów. Dajmy szansę siodełku i mojej pupie (jakkolwiek to brzmi) do , powiedzmy 500 kilometrów.
lewocz Napisano 3 Czerwca 2019 Napisano 3 Czerwca 2019 To nie jest żadna legenda tylko specyfika tego typu siodełek. Chodzi o materiał. Skóra dopasowuje się do części ciała, która na siodełko spoczywa. Ostatnio oglądałem jakieś siodełko Sella Monta Grappa, też skórzane i też widoczne były wyraźne ślady po kościach kulszowych. Obecnie siodełka skórzane to ze świecą szukać więc nie dziwi, że wokół Brooksa tyle legend obrosło. To normalne siodełko przeznaczone do pewnej grupy bikerów. Pewnej bo np w MTB słabo go widzę.
Mod Team michuuu Napisano 3 Czerwca 2019 Mod Team Napisano 3 Czerwca 2019 Teraz, lewocz napisał: To nie jest żadna legenda tylko specyfika tego typu siodełek Nie zauważyłeś żartu.
kombiii Napisano 10 Czerwca 2019 Autor Napisano 10 Czerwca 2019 Siodełko ma nalatane obecnie 300 kilometrów i powiem Wam, że zbliżam się do przełomu. Ból zniknął całkowicie. Odczuwam jedynie ucisk, który nie jest już tak bardzo uciążliwy, jak wcześniej. Na siodełku zarysowały się wyraźnie ślady moich kości kulszowych i więcej czasu poświęcam wrażeniom z jazdy, niż użalaniem się nad tyłkiem
bazzz Napisano 10 Czerwca 2019 Napisano 10 Czerwca 2019 Dogadzanie pupie właściwym zestawem. ps.1. Wczoraj ustrzeliłem tego konesera "zagramanicą". Sam ma dwa Brooks-y. FLYER na sztycy NCX - można jeździć całymi dniami bez wkładki (także w ciągach wielodniowych). Drugie to B17 - 100km bez pampersa wytrzymuję, ale w końcówce podnoszę pupę. Oba używam od 6 lat. Przed "erą Brooks-a" były otarcia. Teraz "nie pamiętam" co to jest. Bardzo rzadko jeżdżę z pampersem. Głównie jak jest w okolicach 0 stopni i zakładam dodatkowo spodenki z pampersem jako zewnętrzną warstwę docieplającą. ps.2. Są węższe - odpowiedz do postu niżej.
wkg Napisano 10 Czerwca 2019 Napisano 10 Czerwca 2019 No ... jak na siodło na amortyzowanej sztycy to Boże broń mnie przed taką legendą ; ) A są Brooksy 126 - 128 mm ?
PiotrKaaaaaaaaaaa Napisano 10 Czerwca 2019 Napisano 10 Czerwca 2019 Skąd wiecie, że to Brooks się dopasował a nie pupa? Po 500 km już mogła...
kombiii Napisano 10 Czerwca 2019 Autor Napisano 10 Czerwca 2019 Brooks i amortyzowana sztyca? Nie tędy droga. Amortyzacja sztycy nie wpływa na komfort siedzenia. Przerabiałem to. To dobry sposób dla osób, które maja problem z kręgosłupem.
RafalxM Napisano 10 Czerwca 2019 Napisano 10 Czerwca 2019 A sprężynowy Brooks ? Mi tak bardzo przypasował, że na stałe zamontowałem do 29er. Na płaskim delikatnie pracuje (wiem bo słyszę jak czasami skrzypi - to wiekowa używka i zawsze zapominam przesmarować) - ale w zasadzie jest sztywne, nie jest odczuwalne podczas pedałowania. Za to w lesie po dołkach i korzeniach jest ogromny plus, musi nieźle się uginać, bo ważę ok 100 kg a kręgosłup przestał płakać - często powyżej 50 km po ostrzejszych dołach na sztywnym Selle dało się czuć że trochę oberwał. Jak wyżej - na Brooksie w większości przypadków do 100 km bez wkładki.
wkg Napisano 10 Czerwca 2019 Napisano 10 Czerwca 2019 10 minut temu, kombiii napisał: Brooks i amortyzowana sztyca? Nie tędy droga Czasem na wertepach myślę o amortyzowanej sztycy. Szczególnie, jak nie zauważę dołka i wylatuję w powietrze z rowerem. Ostatnio Bontragera połamałem : ) Cały sklep się zleciał oglądać ; D
kombiii Napisano 11 Czerwca 2019 Autor Napisano 11 Czerwca 2019 Po pierwsze, jest pieruńsko ciężka. Po drugie, poprzez pantograf, odsuwa siodełko w tył. Po trzecie nabiera szybko syfu i trzeba często czyścić. A po czwarte, genialnie amortyzuje wszelkie wszelkie nierówności.
Rekomendowane odpowiedzi
Zarchiwizowany
Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.