Skocz do zawartości

Ranking

  1. siemalysy

    siemalysy

    Użytkownik


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      2 210


  2. elkaziorro

    elkaziorro

    Użytkownik


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      1 893


  3. Sansei6

    Sansei6

    Użytkownik


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      4 334


  4. bazzz

    bazzz

    Użytkownik


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      746


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.11.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. 11 punktów
  2. 11 punktów
  3. Bo jesienno-zimowy sezon rozjeżdżania dróg leśnych rozpoczęty ☹️
    9 punktów
  4. Bo po tygodniu bez kontaktu z rowerem, każdy kilometr to radocha, nawet w dwustopniowy mróz Dzisiejsze rowerowe losowanie wygrał Unibike 😉
    7 punktów
  5. Mój były Peak na kilka sposobów. Kilka przykładów. Za Peak dropbarem zawsze tęsknię😉 Pozdrow'er😘
    4 punkty
  6. Na wiosnę kupiłem szosę za 1650, wymieniłem wszystko oprócz ramy i sztycy co kosztowało mnie ~2500 a w jesieni sprzedałem ją za 2100
    4 punkty
  7. Bo wreszcie jakieś promienie Słońca.
    4 punkty
  8. Gdy 5 km od domu dochodzi Cię ledwo co słyszalny głos: Łuuuukasz, kask zapomniałeś!
    4 punkty
  9. 4 punkty
  10. 4 punkty
  11. Ja mam wrażenie, że Leon to nawet roweru do jazdy nie potrzebuje. :-)) To przecież wymysły i fanaberie. Dajcie już spokój z tym trollem, umrze śmiercią naturalną jak go olejecie.
    3 punkty
  12. Po 20 latach jazdy "góralem", z czego w ostatnich latach po 300km rocznie uznałem, że kupię sobie nowy. Zrobiłem 300km tylko w pierwszym miesiącu. Kross Hexagon to było najlepiej wydane 1300 zł. Największy sentyment mam do pozostałych ~25tys, które wydałem od tego czasu. Co mi się do cholery nie podobało w Hexagonie, że kupiłem następne rowery? Przecież poza amorem, sztycą, napędem, kołami, oponami, hamulcami, kierownicą, gripami, ramą i siodełkiem nic bym w nim nie zmienił, bo kolor był naprawdę ładny
    2 punkty
  13. Dla mnie najlepsze przesiadki to ze zwykłych pedałów z noskami na kliki gdzieś koło 97/98 r. a potem przesiadka na platformy z pinami w 2018 r.:)
    2 punkty
  14. Na sól w napędzie jest sposób, nawet jak juz wydaje się że jest za późno bo rdza wyszła, to jeszcze odrdzewi i nasmaruje tak że solanka ma problem to wypłukać. Pomysł kontrowersyjny ale działa, olej rzepakowy lejesz na łańcuch i rdza nie łapie nawet gdy zostawisz rower w ciepłym miejscu.
    2 punkty
  15. stosować "mokry olej" na łańcuch zainwestować w dużą puszkę WD sprawdzić czy dobrze nasmarowane są wszystkie miejsca ruchome (żeby nie wlazła tam wilgoć). pełne błotniki (takie które oprócz tyłka to i sam rower ochronią przed breją) Czy bym go codziennie mył? Pewnie po tygodniu by mi się odechciało. Przy codziennej zimowej jeździe - raczej nie masz szans wyjścia bez szkód.
    2 punkty
  16. Jeśli to faktycznie włoski suport to masz rację. Ale we włoskich rowerach bywały montowane i BSA (czyli odkręcamy zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara). Zmierz zewnętrzną średnicę gwintu na wykręconej części. Jeśli jest to 36mm to masz włoski suport. Jeśli odrobinę mniej niż 35mm (34,9) to masz BSA.
    2 punkty
  17. 2 punkty
  18. Bo pałac z księżycem w zimowej odsłonie
    2 punkty
  19. Bo już tęsknie za ładną pogodą
    2 punkty
  20. Bo fota jeszcze ciepała, z dzisiejszego wypadu po zmroku, te same szlaki nabierają nowego wymiaru na światłach, no i spotkanie ze żbikiem było (hardware telefonu mocno rozjaśnił, naprawdę było znacznie ciemniej)
    2 punkty
  21. Ponieważ zależało nam na pętli, to wykreśliłem ją za pomocą Broutera; część północna wypadła po różnych drogach, oto losowa próbka: Dystans to 98 km. Baza turystyczna nie jest zbyt mocno rozwinięta, czasami nawet trudno o sklep we wsi ale generalnie na takiej trasie można i coś kupić i zjeść. W Rudzie Sułowskiej jest Gospoda 8 ryb, fanem ryb słodkowodnych nie jestem, poza tym była kolejka do stolików więc skorzystaliśmy z alternatywy - Zajazd Głowaczówka: Też mają rybę w ofercie, dania kuchni polskiej i spory wybór piwa. A przed restauracją są stojaki rowerowe...
    1 punkt
  22. Na zimę polecam sobie złożyć rower na napędzie nexus/alfine. Każdego dnia działa tak samo dobrze bez regularnego mycia zimą.
    1 punkt
  23. Jeśli rower jest możliwie prosty (HT na sztywnym widle) to tylko jeździć, łańcuch smarować i niczym się nie przejmować. Na dobrą sprawę nie da się zabezpieczyć na zapas. U mnie np. sól zeżarła w 1 sezon obręcze od środka (nie zwykłem co wyjazd zdejmować opon i opasek z kół i myć wszystkiego z soli ;)). Wszsystko inne przetrwało w stanie nienaruszonym.
    1 punkt
  24. Idealnych rozwiązań nie ma. Którąkolwiek strategię wybierzesz, zawsze to będzie mniejszy bądź większy kompromis: -używanie najtańszego gruza (ale wciąż nadającego się do jazdy lub tej jazdy nie uprzykrzającego), którego nie będzie aż tak szkoda... Wybrałeś tę opcję, ale - jak piszesz - i tak trochę szkoda strat... -zwiększona dbałość o sprzęt w warunkach, które takiej dbałości wymagają... Tak, czasem, przy "mokrej pogodzie" nawet często, zdarza się, że myję rower codziennie, co zajmuje nie więcej niż 20 min. (chyba że bawię się w szczegóły). Ale ja lubię czysty rower 🙂 -upraszczanie, redukcja sprzętu do niezbędnego minimum - zgodnie z zasadą, że to, czego nie ma, się nie zepsuje i nie będzie trzeba dbać o konserwację takich nieistniejących części. A tak po prawdzie warto łączyć powyższe elementy. Jeżdżę prostym rowerem. Nie jest to najtańszy gruz (ale też nie super wypasiony model za tysiące monet), więc o niego dbam (jak wyżej). Tylko, że ta dbałość nie jest dla mnie specjalnie problematyczna, bo to prosty single speed, więc nawet wyczyszczenie napędu i dosmarowanie łańcucha jest błahostką. Pojedyncza aluminiowa tarcza z przodu i aluminiowa kuta korba nie są wymagające nawet przy solnej brei. Pojedynczy wolnobieg z tyłu nawet jak padnie (raczej nie po jednej zimie), nie będzie stanowił jakiegoś problemu. Zresztą jakbym chciał pozbyć się zmartwień o smar w wolnobiegu, to bym pewnie przeszedł na ostre koło. 100% pewności, że się nie zepsuje. Nie ma przerzutek, wielu zębatek, kółeczek - wszystkich tych zakamarków, które utrudniają czyszczenie. Nic więc dziwnego, że doprowadzenie całego roweru do stanu błysk (nawet po największej brei) nie zajmuje mi więcej niż 1/2 godz. Sztywny widelec gwarantuje zero problemów z konserwacją widelca. Sztywna aluminiowa rama dzielnie daje odpór warunkom (tak, aluminium się utlenia, ale jest jeszcze coś takiego jak lakier). Nawet proste szczękowe hamulce szosowe dają radę (jak się zadba o nieochlapywanie ich błotem - bo dobre długie błotniki to dobra rzecz nie tylko dla własnego tyłka, ale i hamulców czy okolic suportu).
    1 punkt
  25. Moja żona na dojazdy do pracy ma taki: Bardzo przyjemny rower, amortyzator przód, amortyzowana sztyca, nie za lekki ale stabilny. Żona od kilku lat zachwycona. Jechaliśmy kupić elektryczną Gazelle trekkingową, na zdjęciu podobna do tego cube ale była lżejsza, delikatniejsza przez co mniej stabilna, nie jeździło się na niej za dobrze. Miałem elektryka na sztywnym widelcu na miasto. Bardzo mi brakowało amortyzatora. Krawężniki, schody, studzienki, kostka, ogólnie zmiana nawierzchni w mieście odbijała się na rękach.
    1 punkt
  26. Dokładnie tak samo w kontrolowany sposób podczas trwania zimy mam utrzymać formę. Nie tak , żeby na wiosnę być już wypalonym , tylko aby z głodem na kilometry rozpocząć kolejny sezon eksploracji naszej planety 😉 A , że lubię sięgać po nowinki dlatego "zaliczam" kolejne apki niczym siodełka w poszukiwaniu " trenażerowego grała" 😁 I nie ważne czy szpej wyciska 12 czy 20 % soku z Nas. Liczy się realizacją pasji.
    1 punkt
  27. Bo łożyska ceramiczne mają sens tam gdzie się coś kręci dziesiątki tysięcy obrotów na minutę lub wymaga lekkiego/braku smarowania. Lub oba. Żadne z tych nie zachodzi w rowerach - wręcz przeciwnie - sprzęt się kręci powoli i wymaga ciężkiego smarowania ze względu na wystawienie na czynniki zewnętrzne. Łożyska w rowerach giną od syfu, nie zajechania. Łożyska ceramiczne istnieją, ponieważ hetero samcom da się wszystko sprzedać jeżeli jest odpowiednio drogie. Zwłaszcza jak te samce są w wieku średnim.
    1 punkt
  28. Bo zielone jeszcze się trzyma, mimo napierającego z góry białego...
    1 punkt
  29. Bo u mnie też jesień rozpostarła swój dywan
    1 punkt
  30. Wieczorne wietrzenie rumaka i mojej Blondi.
    1 punkt
  31. Bo udało się wykorzystać ładną pogodę. Dzieciaki kolejny raz wciągają 20 km 🤘
    1 punkt
  32. Bo jak na Świętego Hieronima jest deszcz albo go ni ma To 12 listopada pada albo nie pada...
    1 punkt
  33. Bo wczoraj pogoda była a dzisiaj już pogody niema!
    1 punkt
  34. Bo przejechałem 15 tys. km od nowości
    1 punkt
  35. Bo pojeździłbym, ale za dużo piachu w dołku.
    1 punkt
  36. Z tymi ubraniami to nie jest efekt placebo. Zaczynałem od tanich ciuchow rowerowych za 40 zł a mam ciuchy za ponad 300 zł roznica jest. Inna konstrukcja, przewiewność, rodzaj ułożenia włókien, samo wykonanie tych ubrań. Cena nie bierze się z tego że sobie producent tak ustalił. Na pewno nie kupi ich osoba co jeździ do pracy 20 km do sklepu na zakupy czy w niedzielę na jakąś krótka przejażdżkę. Sytuacja się zmienia jeśli myślimy o dłuższych trasach czy trenowaniu. Wtedy zakup droższych ciuchów mam sens.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...