Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.04.2026 w Odpowiedzi
-
10 punktów
-
8 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Byłem na jagodach, ale jagody o tym nie wiedziały i były nieobecne.6 punktów
-
Zębatka 30T do korby GRX. Zakup wydawałoby się banalny ale jej zastosowanie już takie nie jest Gdyby ktoś się zastanawiał gdzie jest przednia przerzutka spieszę wyjaśnić że nie ma. Po prostu nie da się skonfigurować napędu 12s pod moje potrzeby standardowymi metodami. Próbowałem kasety 10-51 ale nie da się na tym jeździć gravelem. W zwykłym 30/46 zębatka 46T jest dla mnie za twarda - marnuje mi się 1/3 kasety bo nie jeżdżę 30-50 km/h kiedy ma ona sens. Postanowiłem wrócić do korzeni czyli pierwszych edycji Tour de France kiedy zawodnicy przed podjazdami przekładali tylne koło na drugą stronę gdzie mieli większą koronkę. Ja mam trochę prościej bo muszę tylko przełożyć łańcuch ręcznie na inną zębatkę. Cała operacja od momentu zatrzymania do ponownego ruszenia rowerem zajmuje około 30 sekund. Przy długim, wielokilometrowym, podjeździe to czas pomijalny. Napęd wygląda tak: 40T - Narrow Wide, 30T - standardowe.4 punkty
-
4 punkty
-
Skoro jeden nie zdzierżył mocy pracy to wymień na jeden kłalitny np. Park Tool czy cokolwiek. Albo nawet koloroWera. Jak następny pęknie / wytrze heksę to dokupisz - po co od razu rzucać się na cały zestaw jeśli nie ma potrzeby? Alecz nawiasem - polecam kolorowe kredki, szczególnie obłe końce z ekstra kulką robią robotę na 111% Dziś picowałem mały różowy rowerek:3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Bo mieli rację - faktycznie w lesie łba nie urywało w odróżnieniu od otwartych przestrzeni3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Kolego @uzurpator. Skoro wywołujesz mnie do tablicy... W dużych blatach nie chodzi o schodzenie do skrajnych przełożeń i "ugniatanie kapuchy" aby rozbujać się do 50km/h na płaskim, z kadencja 65rpm. Sensem tegoż jest relatywnie wysoka prędkość utrzymywaną na przełożeniach w środkowych zakresach kasety. Celem redukcji oporów tarcia wynikających z przekosów. Celem tych zabiegów jest przesunięcie użytecznego zakresu bliżej środka kasety. Tylko tyle i aż tyle. Inaczej ma się z jazda w grupie i szybkich, mocnych zmianach, ale tutaj nie o tym. Jak dla mnie, dla średnio wytrenowanego amatora optymalnym jest 50-34x11-30 (eleganckie stopniowanie) A na interwałowe, ze stromymi podjazdami 50-34x11-34 (1x1 na wybitne stromizny). Co do wpływu długości korby na prędkość, nie wypowiem się gdyż nie mam doświadczenia z krótkimi korbami, niemniej jednak nie przeceniał był wpływu długości korby na zwiększenie/zmniejszenie osiąganych prędkości, zakładając że waty się nie zmieniają. Oczywiście mówię o jeździe stricte szosowej i do Twoich @uzurpator hybryd FS na kole 27,5" się nie odnoszę, bo to dość specyficzna konstrukcja i tylko wprowadza zamęt. Reasumując, wydaje mi się że kolega @caballoBlanco, po zamontowaniu 46-30, szybko dojdzie do wniosku, że to mało, bo będzie spędzał większość czasu na 4 najmniejszych koronkach. Tym bardziej, że z tego co raczył napisać, śmiga raczej po płaskim. O kadencji, watach i osiąganych prędkościach nie wspominał, tak wiec nie będziemy gdybać.2 punkty
-
Chcę poinformować że projekt został zrealizowany. Kupiłem przyczepę homcom / aosom i jestem zadowolony. Kupiłem za grosze na promocji, a i jakość też nie jest fatalna. Obawiałem się, że na pierwszej wycieczce może się rozlecieć, a już zrobiłem z nią kilkaset km i na razie jest ok. Mój zestaw waży (łącznie z przyczepą) ok. 50 - 60 kg. Przy czym 60 kg to maks jaki zakładam, ale jeszcze mi się nie zdarzyło. Waga przyczepki ok. 18 kg (wykonana ze stali). Dlaczego cały zestaw tyle waży: 1. Kanister z wodą - 5 kg (opcjonalnie zawsze zakładam poproszenie o wodę pitną gospodarza przed zjazdem na biwak, wody w kanistrze nie woże cały dzień) 2. Namiot 3 os. z przedsionkiem - 5 kg (najcięższy element wyposażenia przyczepki) 3. Pojemniki rattanowe (2 szt.) - 2 kg (zakupione pod tą konkretną przyczepkę aby spakować w nie wszystkie drobiazki) 4. Plandeka pod namiot - 2 kg (ewentualnie może służyć do przykrycia roweru (przyczepę trzymam w przedsionku). 5. Śpiwór - 2 kg (póki co jeździłem tylko latem z jednym śpiworem, ale zakładam też wycieczki późną jesienią więc będę brał w wariance maksymalnym 2 śpiwory, wtedy włożę jeden w drugi dla lepszego komfortu) 6. Hamak + tarp - 1 kg (na razie nie brałem ze sobą, ale biorę pod uwagę jako alternatywę dla spania w namiocie) 7. Menażka + czajnik - 1 kg 8. Kartusze (2 szt.) - 1 kg (dwie kuchenki przydają się, aby szybko zagotować wodę do prysznica) 9. Grill (kratka na ognisko) - 1 kg (opcjonalnie) 10. Mini stolik turystyczny + taboret - 1 kg 11. Karimata + koc (tylko jesienią) - 1 kg 12. Mata samopompa lub materac (tylko jesienią) - 1 kg 13. Prysznic USB + składane wiadro - 1 kg 14. Akcesoria kuchenne - 1 kg (talerz, miska, sztuśce itp.) 15. Akcesoria łazienkowe - 1 kg (szampon, mydło, ręcznik itp.) 16. Ubrania na zmianę - 2 kg (waga orientacyjna) 17. Obuwie na zmianę - 2 kg (waga orientacyjna) 18. Żywność - max. 3 kg (większą ilość zakładam tylko wtedy gdy będę biwakował gdzieś dalej od większej miejscowości) 19. Napoje - max. 3 kg (większą ilość zakładam tylko wtedy gdy będę biwakował gdzieś dalej od większej miejscowości) 20. Inne drobiazgi - 2 kg (np. mełe radio, kompas, termometr, nóż, paracord, lornetka, saperka itp.) 21. Części zapasowe - 2kg (zapasowy łańcuch, dętki i adapter do przyczepy na wszelki wypadek) 22. Narzędzia rowerowe - 1 kg (klucze, pompka itp.) RAZEM: 42 kg (w zaokrągleniu) + 18 kg (waga przyczepki) W sumie jest to wszystko co jest mi potrzebne do wygodnego biwakowania. Dziękuję za uwagę!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Pusto w lesie - na 40 km nie widziałem ani MTB, ani grawela Jakieś powalone drzewa po ostatnich wiatrach, ale mało. Konny patrol policyjny - pewnie się chcieli przyjechać na luzie, a nie użerać z tłumem w weekend2 punkty
-
No zdarzało mi się butować ( przełaj jednak nie opuszcza) w pewnych specyficznych miejscach i warunkach gdzie było już mega dla wybitnych koneserów, a odpuścić nie mogłem z prostej przyczyny Musiałem być w robocie na daną godzinę, dst 100 km ( ze samiuśkich gór) od miejsca zamieszkania , komunikacji 0 Zawsze mówiłem tak: Jeżeli organizator odpuszcza imprezę w danych warunkach , to ja też odpuszczam , bo nie ma potrzeby rzeźbienia bez potrzeby chyba , że? Plan tego wymaga. Niestety jeszcze mi się to nie zdarzyło no i dymam w tych wichurach, śniegach, lodowiskach Ale z drugiej strony? Jakby to nie było fajne to bym ten rower już dawno rzucił w.... A trzecia sprawa. Co wypracuje to też moje2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Święta w Puszczy ze zwierzyną. 75km, na "rozkładzie" locha z 4 młodymi, łania, sarna2 punkty
-
Musiałem robić zdjęcie niemal z ziemi, żeby nie złapać w kadrze dwóch niewiast, które ćwiczyły jogę czy coś takiego. Nie ukrywam, że dopiero po 30 min zauważyłem, że w tle też są całkiem fajne widoki.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Jak rower po gwarancji to problem można rozwiązać z użyciem wiertarki w 15 minut.1 punkt
-
Witam. Nie chciałem zakładać nowego wątku. Więc podbijam, i pytam o coś takiego? Minus. Duży i gruby ekran. A na kierze już nie mam praktycznie miejsca. https://a.aliexpress.com/_EuaCk0u Macie swoje uwagi i ew. propozycje w tej granicy cenowej - ok. 200 zł Max. ? dziękuję 😀1 punkt
-
No to wybór jest prosty, jak chcesz fulla na już to coś z linków które ci podali koledzy. Może niech się wypowiedzą osoby które mają jakieś doświadczenie w zawodach, ale wydaje mi się że raczej napiszą to samo o czym wspomniałem wcześniej. Prawdą jest jednak że mieszkając w Sudetach rozważasz fulla. Nie ten budżet jednak...1 punkt
-
W związku z tym, że pojawiło się trochę pytań o tegoroczną edycję Cape Epic, wrzucam krótkie podsumowanie z mojej perspektywy. Jeśli ktoś ma pytania o przygotowanie, sprzęt czy logistykę wyjazdu do RPA — chętnie pomogę. 8 dni, 707 km, ponad 15 900 m przewyższenia. Teoretycznie (i w praktyce 😉) najtrudniejszy etapowy maraton MTB na świecie. Taki „Tour de France” dla kolarstwa górskiego — również ze względu na bardzo mocno obsadzone kategorie PRO. Skąd w ogóle ten pomysł? Cape Epic to wyścig, o którym prędzej czy później słyszysz — i który albo Cię odstrasza, albo wciąga. Nas zdecydowanie wciągnął, zwłaszcza, ze już zrobiłem Swiss Epic i Andora Epic i ukończenie Cape dawało mi tytuł epickiej legendy... 🙂 Start odbywa się w parach i to absolutny fundament tej imprezy. Nie możesz zostawić partnera — musicie dojechać razem i zmieścić się w limicie czasu. Pojechałem z kolegą o bardzo podobnym poziomie i była to jedna z najlepszych decyzji w całym projekcie. Przygotowania? Głównie treningi w Szwajcarii. Alpy robią świetną robotę pod kątem kondycji, ale ośmiu dni ścigania dzień po dniu nie da się w pełni zasymulować. Trasa 2026 — Meerendal → Stellenbosch Prolog w Meerendal (okolice Kapsztadu), potem transfer do Montagu, przez Greyton i finał w Stellenbosch. • Prolog: 20 km / 650 m • Etap 1: 90 km / 2150 m • Etap 2: 102 km / 2250 m • Etap 3: 140 km / 1750 m • Etap 4: 87 km / 1750 m • Etap 5: 134 km / 2750 m • Etap 6: 76 km / 2450 m • Etap 7: 58 km / 2150 m Spaliśmy w namiotach i generalnie warunki mieliśmy mocno podstawowe. Generalnie można dokupić: pakiet serwisowy dla rowerów, spanie w lepszych namiotach lub hotelu albo masaże. My przyoszczędziliśmy 😊 Charakter trasy i przebieg wyścigu Trasy były raczej interwałowe — podjazdy najczęściej po 200–400 metrów, chwila w dół i znowu to samo. Osobiście lepiej czuję się na długich wspinaczkach, więc to nie był „mój” profil. To co się wyróżniało na plus to super oznakowana trasa. Nie mieliśmy śladów GPS, ale to nie był problem, bo nigdy nie było sytuacji, że nie wiadomo, dokąd jechać. Technicznie: w skali S0–S5 dominowały odcinki S0 i S1. Raz kojarzę może 10 metrów czegoś w stylu S2 😉 Czyli generalnie do przejechania dla każdego — oczywiście z różną prędkością. Sam wyścig mieliśmy dość „czysty”. Jedyny poważniejszy problem to zerwany łańcuch na etapie 2, mniej więcej w połowie dystansu. Na szczęście szybka naprawa i jedziemy dalej. To dobrze pokazuje, że Cape Epic to nie tylko noga, ale też podstawowa mechanika. Na trasie nie ma „lawety”. Najtrudniejszy etap to zdecydowanie etap 5. Najdłuższy czasowo i… pięć godzin ciągłego deszczu oraz zimno. Po kilku dniach kurzu trasa zamieniła się w rzekę błota. Koła się kleją, każdy podjazd kosztuje dwa razy więcej energii, a zjazdy stają się loterią. Ten wyścig momentami naprawdę sprawia wrażenie, jakby chciał Cię zniszczyć. Dojeżdżasz do bazy — i jeszcze „bonusowa” rundka z dodatkowymi przewyższeniami. Albo 5 km do mety i zamiast szybkiego dojazdu… techniczne, męczące single do samego końca. Często pada pytanie po powrocie: „upał najbardziej dawał w kość?” Nie do końca. Upał był wyzwaniem, ale do opanowania — choć szczególnie na początku zdarzały się sytuacje, gdzie ludzie dosłownie schodzili z trasy, chowali się w cieniu czy „odcinali prąd” na naszych oczach. Dla nas jednak prawdziwym przeciwnikiem była kumulacja zmęczenia. 8 dni z rzędu. Każdego dnia wstajesz zmęczony, siadasz na rower i zaczynasz od nowa. Bez dnia przerwy, bez taryfy ulgowej. I to właśnie to „zabija” — nie pojedynczy etap. Nam udało się wjechać do pierwszej setki — 98. miejsce w kategorii Masters. Ale ~30% zespołów nie ukończyło wyścigu. Przy takim nakładzie czasu i kosztów nie jestem pewien, czy jakby się tym razem nie udało to czy łatwo byłoby się zmotywować, żeby próbować robić to drugi raz 😉 Cape Epic to nie tylko wyścig — to projekt życiowy skondensowany do jednego tygodnia 🙂. Uczy zarządzania kryzysem, słuchania organizmu, pracy zespołowej i tego, żeby nie odpuszczać, kiedy jest najciężej. Sporo osób musiało zrezygnować z powodów zdrowotnych – wypadków, a zwłaszcza problemów żołądkowych, więc tu też trzeba bardzo uważać co i jak się je. Sprzęt Obaj jechaliśmy na Orbea Oiz — i sprzętowo naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. Na plus też opony Vittoria Mezcal i Barzo — ani jednego kapcia i bardzo dobre trzymanie (no, poza błotnym etapem 5 😉). I jeszcze kilka zdjęć:1 punkt
-
W moim krossie nie ma takie miejsca wyznaczonego a poza tym wysokosc zacisku jaka wchodzi na rurę jest jednakowo w obydwu zaciskach1 punkt
-
Bo jestem już w stanie wrócić z pracy, ogarnąć dzieci i jak żona wróci to zrobić jeszcze 1-1.5h roweru zanim zapadną ciemności \o/1 punkt
-
1 punkt
-
Samotny byk z ciężkim sercem przemierza opustoszałe knieje, spóźniony na najważniejszy spektakl natury - rykowisko. W ciszy wiosennego poranka jego dumny niegdyś ryk staje się jedynie cichym wspomnieniem przegapionej szansy. (Czytała Krystyna AI Czubówna)1 punkt
-
Patrzcie kogo spotkałem ostatnio. Tadej to super gość. Nie dość, że zapozował z moim rowerem, to okazało się, że jest wielkim fanem Forum Rowerowego i nawet sobie koszulkę z tej okazji zrobił.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cztery sążnie i tuzin kotyli. @kazafaza już spieszę z wyjaśnieniem! Tyle się już na te fotki i projekty napatrzyłem, że biorę pewne kwestie za oczywiste, a zdecydowanie takie nie są W klasycznym truss-forku, jak doskonale wiecie, stosuje się albo "luźną" sterówkę mocowaną obejmami nad i pod główką, lub tak jak w starszych konstrukcjach, całkowicie demontowalne przednie lagi, ale to wtedy wymusza brak połączenia z tylnymi, które w zasadzie muszą być wtedy zdecydowanie wytrzymalsze jako konstrukcja prawie że samonośna. My wykombinowaliśmy to tak, że sterówka z dolną koroną są połączone tradycyjnie, jak w zwykłym widelcu, a rozłam umożliwiający montaż w ramie przeniesiony jest na górną część przednich lag, za pomocą seatstay splitterów Dzięki temu nie ma kombinacji ze sterami, a całość powinna być sztywniejsza tam, gdzie to niezbędne. I żeby nie było niedomówień - całość zbudował Kuba z Ghetto Patent, a Przemek z Sutryk Workshop wystrugał wszystkie elementy nierurkowe - yoke'i, dropouty przód i tył, splittery, główkę, mufę suportową pod EBB wraz z wkładem, tuleje do koron widelca, ośki do mocowania kół i pewnie jeszcze coś, o czym zapomniałem. Ja byłem jedynie odpowiedzialny za projekt geometrii, dobór rurek i różne kwestie okołotechniczno-konsultacyjne.1 punkt
-
1 punkt
-
Zające ćwierkają, że na nadchodzącym BikeExpo na narodowym, również będzie na czym zawiesić oko! Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie tam miała miejsce Pewna Premiera. Gdy będę miał już info 100% pewne, to się Szanownym jeszcze uprzykrzę 🫡 Na razie parę haseł martkietingowo-zachęcających: Ghetto Patent, Sutryk Workshop, truss fork, eccentric BB, monstercross. No i coś czego jeszcze nie grali, czyli split-staye w przednim widelcu!1 punkt
-
Zamiast wydawać tyle kasy na elektryczny badziew rometa czy jakiegoś innego śmiesznego cube lub treka, wolałbym na piechotę chodzić. Zastanów się nad chińczykiem. Coraz więcej pojawia się modeli z podwójnym silnikiem na oba koła i przyzwolitą baterią, a nie bateryjką o mocy 504 Wh. Wrażenia z jazdy takim elektrykiem są całkowicie inne. Jedynym mankamentem w nich są słabe podzespoły, które można samemu wymienić na lepsze, ale przy dwóch silnikach na oba koła, nawet gdyby łańcuch był z papieru nie robiłoby to większej różnicy. Na chińskiej platformie porządnego kolosa, którym będziesz budził respekt u innych rowerzystów kupisz już poniżej 4000 zł !!! Acha... i wszystkie one mają zdejmowane manetki aby ograniczyć prędkość do ustawywych 25 km/h, a po założeniu z powrotem uwalniają prędkość do 55 km/h. Zmiana trwa kilka sekund. Sprawdź sobie np. Duotts F26 lub Shengmilo X600. Obejrzyj kilka recenzji yt, aby się przekonać o czym mówię. I nie słuchaj porad rowerych pseudoekspertów o wyższości silnika w mufie nad tym umieszczonym w piaście. Żaden silnik centralnie umiszczony z taką bateryjką nie dorówna dwóm umieszczonym w każdym kole. Miejsce elektrycznych rometów, treków i innych cube, jest co najwyżej w skupie metali kolorowych 🤣🤣😂😂1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
