Nie chce tu wkładać kija w mrowisko i rozpoczynać nowego flame, ale ostatnio zmieniałem napęd i mam następujące spostrzeżenia.
Jak jeździłem na szosie, to ratowałem 3 łańcuchami, zawsze szejkujac ten ostatnio używany. Robiłem do 8tys rocznie. Napęd wytrzymał ponad 15 tys. (O ile dobrze pamietam). Po przesiadce na MTB enduro, zrezygnowałem z rotacji. Jeździłem na jednym łańcuchu smarując go w miarę regularnie jakimś mugoffem. Po około 9-10 tys. wymienilem napęd. Kiedy zdjąłem stary łańcuch wyraźnie, było czuć pod palcami jak ciężko się zgina na ogniwach. Różnica pomiędzy nowym i starym była nie tylko wyczuwalna, ale mogę powiedzieć ze kolosalna. Chyba wiec wrócę do szejkowania. I nie chodzi mi tu o trwałość napędu, bo 10tys km to akceptowalny wynik dla ciężkiego enduro, tylko o opory jakie wprowadza taki łańcuch.