sivesgaard Napisano 21 Marca Napisano 21 Marca Pewnie dla Was bedzie to idiotyczne pytanie, ale... Jestem nowy w kolarstwie, jeżdżę na szosie i gravelu wokoło komina. Kupiłem bagażnik rowerowy żeby w tym sezonie pozwiedzać śląsk i znalazłem kilka ciekawych destynacji. Dwie z nich to Beskid Niski oraz Tatry. Jednak tutaj nie wiem czy gravel to odpowiedni rower na te trasy. Mimo, że mam kapcie 50c do XC to boję się, że przy sztywnym widelcu, nie będzie to nic przyjemnego albo co gorsze niebezpieczne dla mnie i roweru. Jak więc wygląda kolarstwo górskie w Polsce? Jest to dla mnie całkowita nowość i proszę o nie wyśmiewanie się. Czy typowe trasy z komoota czy stravy (pomijając asfalt) to coś dla gravela czy jednak musi być amortyzator? Czy jednak można spokojnie objechać je gravelem, a MTB to gdy szukamy singli i zjeżdżamy z głownych szlakow? Cytuj
Krystian_K Napisano 21 Marca Napisano 21 Marca Beskid Niski spokojnie gravelem - oczywiście kwestia doboru trasy. Tatry też da się wybrać odpowiednie trasy. Zawsze na miejscu możesz poszukać wypożyczalni i ogarnąć coś na 1 - 2 dni gdybyś chciał poszaleć Cytuj
WaGiant Napisano 21 Marca Napisano 21 Marca Nigdy nie jeździłem na gravelu. W ogóle, czyli w górach też nie, mimo wszystko się wypowiem. W góry , poza asfaltem, - MTB. I tu nie chodzi tylko o amora ale o geometrię, opony , kierownicę(!), hamulce, napęd... To jest inny rower i jest przystosowany do terenowej jazdy w górę i w dół. Jeździłem 2,5-3 sezony w górach na rowerze crossowym i przesiadka na MTB to była zupełnie inna jakość. Szybciej, wygodniej, bezpieczniej. Możesz zobaczyć kanał na YT ,,MikroPrzygody". Gość miał różne pomysły podobne do twoich też. Cytuj
itr Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca Na gravelu zabranym w góry możesz wyrobić sobie formę wybierając trasy pod niego... A w teren pochodzić pieszo i zapoznać się naocznie z klimatem nawierzchni i stromizny oraz używanym przez innych w tej okolicy sprzętem MTB, Dopiero forma pozwala cieszyć się swoboną jazdą w większych górach, mówià też, że elektryk też czasem pomaga na początku... przemyśleć odłożyć znowu pomyśleć i wybrać coś dobrego ... Cytuj
heavy_puchatek Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca Poza naprawdę trudnymi odcinkami nadal według mnie to mega uniwersalny rower. Przelatałem wiele na gravelu z 2,2" oponami i napędem Eagle z MTB i gdybym miał mieć tylko jeden rower to byłby właśnie ten. Wjedzie prawie wszędzie, na szosie niewiele od szosy wolniejszy. Fakt, że po 3h latania po kamieniach masz ochotę już tylko na eutanazję to inna sprawa. Nie żeby technicznie było jakoś trudno na normalnej kamienistej drodze, ale jednak wytrząsa non stop plus uślizgi tylnego koła na podjazdah, nisko suport. Przez pierwszą godzinę "ale frajda" ale to w końcu męczy i trzeba zjechać na coś lżejszego. Tam gdzie więcej tłucznia / szutrów / gładkości to nie ma o czym gadać, gravel z dużym kapciem wymiata. Cytuj
emski Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca https://portal.bikeworld.pl/artykul/testy_i_nowosci/testy_rowerow/20387/test_gravel_czy_mtb_xc_ktory_rower_jest_bardziej_uniwersalny Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 22 Marca Mod Team Napisano 22 Marca Ja bym dodał, że zależy kto jedzie - jedni potrzebują amortyzatora do jazdy po parku (nie oceniam, bo mogą mieć np. problem z nadgarstkami), a inni obskakują grawelem to, co niektórzy ledwo przetrwali na MTB. Profil tras jest ważny, bo w ekstremalnych przypadkach widuje się gdzieś na Stravie grupę na MTB cisnącą 100% asfaltem gdzieś w Wietnamie, czy Brazylii, a mogliby na upartego i szosą... 1 Cytuj
Galvatron Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca (edytowane) Jeśli będziesz się trzymał ubitych tras o rozsądnym nachyleniu, to gravel może wystarczyć, natomiast do typowego kolarstwa górskiego (korzenie, kamienie, stromizny), to już zdecydowanie rower górski i to najlepiej z pełnym zawieszeniem oraz opuszczaną sztycą. Edytowane 22 Marca przez Galvatron Cytuj
itr Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca Ten, który może pokazać na grawelu co potrafi w trudnym terenie nie musi pytać się na forum, ważne, żeby rozsądek kroczył przed upadkiem na twarz. Cytuj
Wojcio Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca (edytowane) Jak już pisałem jesienią córka i żona pojechały na Glacensis - żona z eMTB, córka z gravelem. Córka wrzuciła opony 2.1 na przód i 50c na tył (największe jakie weszły) z zmieniła korbę z 42t na 32t. I była zachwycona singlami na takim rowerze, pokonywała rockgardeny i korzenie, choć wróciła z trochę przygiętą felgą, a gdy się panie wybrały do Srebrnej Góry to już też wzięła enduro. Tak więc na łatwiejszych trasach ścieżkowych oraz na szutrowkach można, choć długie podjazdy jak się ma np. 42/42 to już się robią bardzo ciężkie i np. Beskidzie Żywieckim to gravela raczej widzę na stokówkach niż na beskidzkiej rąbance. Do tego jazda na gravelu w górach wymaga trochę skilla. Jak ja zaczynałem przygodę z MTB w Beskidach, to najlżejsze przełożenie było 24/28, widelec sztywny a opony 1.95. Edytowane 22 Marca przez Wojcio Cytuj
chudzinki Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca 16 godzin temu, sivesgaard napisał: Mimo, że mam kapcie 50c do XC to boję się, że przy sztywnym widelcu, nie będzie to nic przyjemnego albo co gorsze niebezpieczne dla mnie i roweru. W wielu górach można ułożyć trasy po szutrze i asfalcie omijające szczyty. Najważniejsze żeby omijać szlaki piesze. A jak się gdzieś wpakujesz to poprowadzisz. Przy fullu też nie wszystko da się wjechać i zjechać. 1 Cytuj
kipcior Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca Gravel daje radę w górach ale żeby było miło to jednak dobrze ogarnąć amortyzację. RS Rudy albo chociaż amortyzowany mostek. Poza tym trzeba szukać szutrowek, dróg pożarowych i unikać singli. Najlepiej znaleźć zdjecia czy filmy pokazujące jak dana droga wygląda. Zapuszczanie się w nieznane lepiej robić na mtb. Wadą graveli w górach są też zbyt twarde przełożenia i trzeba mieć kondycję żeby to uciągnąć. Piszesz o bagażniku, a to średni pomysł, bo dokladasz niepotrzebnie wagi i zaburzasz rozkład masy. Lepsza opcja to torby, podsiodłowa, w ramie i na kierownicy. Ktoś tam pisał, że baranek jest słaby w terenie, ale to nieprawda. W dolnym chwycie to bardzo wygodna kierownica w terenie ale w połączeniu z amortyzacją. Cytuj
itr Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca Pytacz napisał, że jest nowy w rowerach. To co się może stać na szutrowych autostradach gdzieś w Sudetach jest dużo gorsze niż się nie jednemu wydaje, a pozornie śmiga się tam jak po dywanie. Baranek, klamkomanetki, brak zawieszenia nie pomagają... wystarczy pojechać odrobinę za szybko... Szeroka kierownica, elegancko działające klasyczne klamki, solidnie opuszczający się dropper, zawieszenie... zwiększają szansę że jazda w górach będzie od początku wciągająca.... zachęcam - brać rower w góry, czy grawel czy szosę robić formę i rekonesans, ale rozważać prawdziwy rower górski. Aby nie cierpieć w górach trzeba mieć silne nogi ( albo elektryka), a silne nogi z płaskiej Polski nie działają w górach, trzeba się adaptować do długich podjazdów. Bez siły góry zamęczą. Grawel może być pomostem - do zrobienia bazy. Jazda fulem to zupełnie inna technika i nie ma powodu, żeby uczyć się jazdy w trudnym terenie na sztywniaku walcząc o życie i meandrując miedzy kamieniami czy gasząc każde wybicie na muldach. Potem te odruchy niepotrzebnie nas blokują. Mieszam rowery od lat i to niezbyt roztropnie, ale obcą osobę wsadziłbym od razu na rower MTB bo ten styl jazdy lubię chyba najbardziej. 1 Cytuj
heavy_puchatek Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca Mam wrażenie dokładnie przeciwne Przełożęnia? Kaseta z MTB w gravelu ma się świetnie. Mała zębatka typu np. z przodu 36 też. I tak da się rozpędzić po asfalcie. Na niczym się tak fantastycznie nie podjeżdża jak szosówką, terenowa szosówka to sztos. Przynajmniej dopóki nie robi się bardzo ciężko i ci tylko tylne koło nie lata jak piłeczka nie napędzając niczego. Więcej chodzę piechotą mając fulla bo wjeżdżam w "rokujące" ścieżki, które często kończą się nieprzejezdnie. Gravelem lecę tymi szerszymi i to się rzadko zdarza. Gravelem dzięki temu przyjemniej się eksploruje bez planu w obcym terenie. MTB bez przewodnika zawsze kończy się z buta a to średnia zabawa. Nawet mając tracka z singlami prawdopodobieństwo, że wszystko bedzie tak przykryte lasem i gałęziami, że nawet nie znajdziesz singla jest całkiem spore. Pożarówka tak nie zarośnie więc jak widzisz kreskę na mapie to ona raczej tam będzie Gravelem na kamienistym zjeździe osiągasz niższe prędkości, hamujesz, uważasz o wiele bardziej. Ewentualny upadek będzie przy znacznie mniejszej prędkości. A szutrowa autostrada... dolny chwyt jest naprawdę pewny. Zdarzyło mi się rozwalić kompletnie oponę dobijają na kamieniu i z laczków jakoś nie wyrwało. A połamałem się do tej pory tylko na rowerze MTB w bardzo łatwym terenie bo przecież co mogło się stać. Stał się jeden wystający pieniek na gładkiej drodze gdy sprawdzałem na liczniku czas poprzedniego okrążenia. Na gravelu bym sobie nie pozwolił na taką nonszalancję PS: Większość elektryków to rowery MTB. Operatorów tych rowerów należy się bać. Wjeżdżają tam, gdzie bez prądu nigdy by się nie znaleźli a potem jest już tylko gorzej Cytuj
sivesgaard Napisano 22 Marca Autor Napisano 22 Marca Mój gravel to składak: opony 52c MTB, mostek redshift, kaseta 11-50t, zębatka 36t. Pytam po prostu o samą technikę, bezpieczeństwo jak i fun z jazdy. Obejrzałem na komoocie kilka tras w Beskidzie i wyglądają spoko, ale są fragmenty na zdjęciach z ogromnymi kamieniami. Tutaj mam obawy czy bez amortyzatora przednie koło nie będzie po prostu skakało po nich. Druga sprawa to brak sztycy opuszczanej. Jak podjazdy i zjazdy mają 20% to czy nie polecę prosto do aniołków jak trafię na zjeździe na techniczny fragment. Cytuj
zlatan Napisano 22 Marca Napisano 22 Marca Zjazdy 20% z wielkimi kamieniami, a ty pytasz czy bez doświadczenia pojedziesz to gravelem? Oczywiście że MTB, a nawet na nim trochę umiejetności i techniki się przyda. Cytuj
sivesgaard Napisano 22 Marca Autor Napisano 22 Marca Chyba poszukam wypożyczalni mtb po prostu. Kompletnie zapomnialem, że coś takiego istnieje. Pytanie do Was brać emtb czy analoga? Cytuj
chudzinki Napisano 23 Marca Napisano 23 Marca 12 godzin temu, sivesgaard napisał: Druga sprawa to brak sztycy opuszczanej. Jak podjazdy i zjazdy mają 20% to czy nie polecę prosto do aniołków jak trafię na zjeździe na techniczny fragment. 18 godzin temu, chudzinki napisał: W wielu górach można ułożyć trasy po szutrze i asfalcie omijające szczyty. Najważniejsze żeby omijać szlaki piesze. A jak się gdzieś wpakujesz to poprowadzisz. Nie jestem ani już nie będę użytkownikiem gravela, ale wielokrotnie widziałem je na szutrówkach. A nawet jak źle ułożysz trasę, co chyba każdemu się zdarza, to nigdzie nie jest powiedziane, że musisz wszystko podjechać i zjechać. Cytuj
emski Napisano 23 Marca Napisano 23 Marca ostatnimi czasy widziałem gravela jak upalał po dużym pump tracku, także zakazu wjazdu dla graveli w góry nie ma. Cytuj
kipcior Napisano 23 Marca Napisano 23 Marca 15 godzin temu, itr napisał: wystarczy pojechać odrobinę za szybko... Tylko to się tyczy każdego typu roweru. Jasne, że fullem w górach jest lepiej i bezpieczniej niż gravelem. Ale dodajmy, że przy tej samej prędkości i potem tam gdzie na gravelu walczy się o życie, na fullu mamy tryb nieśmiertelności i przesuwa się granice. Frajda z jazdy jest większa tylko to bywa złudne. 15 godzin temu, sivesgaard napisał: Druga sprawa to brak sztycy opuszczanej. To jest realny problem ale dotyczy właśnie trudnych technicznie odcinków, a nie szutrówek gdzie takie problemy mogą się zdarzyć głównie jak gdzieś woda kamienie naniosła. Zawsze można rower sprowadzić, tak jak i wypchać. Tzw. pchajduro jest rzeczą naturalną i występuje nawet na elektryku. Jest jeszcze jedna wada i są to słabe hamulce, gdzie gravel jest porównywalny z najtańszym mtb, choć klamkomanetki kosztują tyle co cały rower pseudo-górski 1 Cytuj
chester_jds Napisano 23 Marca Napisano 23 Marca Ludzie, którzy przesiedli się z szosy na gravela: "o kurła, ten rower wszędzie w teren wjeżdża" Ludzie, którzy przesiedli się z mtb na gravela: "kurła, nigdzie tym w teren nie idzie" 1 Cytuj
Wojcio Napisano 23 Marca Napisano 23 Marca Ja się opieram na obserwacji doświadczeń córki. Ona na gravelu skakała stoliki na Kazoorce i jeździła po pump traku i była w górach (Glacensis w Sudetach). A to dla tego, że na endurówce na łatwych trasach po prostu się nudzi. Ale tak realnie w góry (nie z mamą) to oczywiste, że bierze fulla MTB. Tydzień temu byliśmy przejazdem w Zalesiu Górnym i pojechaliśmy trasą Super Mario XC (w ostatni weekend były tam zawody XC). Podjechała gravelem wszystko. Ja na grawelowatym Marinie DSX też - a rok temu znajomi tam walczyli na elektrykach MTB. Ale z półmetrowych nowo zbudowanych dropów to już nie skakaliśmy - życie nam miłe. Ale to nie oznacza, że gravel jest dobry na góry - poziom trudności wielu beskidzkich tras jest znacznie wyższy. Zawieszenie w ogóle umożliwia kontrolę nad rowem (kontakt kół z podłożem) i gravel w górach można traktować jako element dodatkowy. Rozrywkowy. Jest jednak kilka zaskoczeń - jak sztywnym, lekkim rowerem można pokonać trudne podjazdy, mimo twardszych przełożeń. Wybór wypożyczalni w popularnych miejscach jest - i elektryki i nie. Można zabrać gravela i wycieczki szutrówkowe i pożyczyć coś mocniejszego w prawdziwe góry. 1 Cytuj
kipcior Napisano 23 Marca Napisano 23 Marca 24 minuty temu, chester_jds napisał: Ludzie, którzy przesiedli się z mtb na gravela: "kurła, nigdzie tym w teren nie idzie" Jest wręcz przeciwnie. Mieszkając w górach i jeżdżąc na fullu po zakupie gravela zapuszczam się coraz dalej w teren. I ciągle potrafię się zdziwić, że to daje radę i co jestem w stanie przejechać. Co nie znaczy, że pcham się świadomie na beskidzką rąbankę. Ale dróg w górach jest tyle, że zawsze coś fajnego da się znaleźć. Nawet jeśli gdzieś trafię na 100m odcinek, który chce mnie zabić, to co z tego, jeśli to tylko mały wycinek powiedzmy 100km trasy? 1 Cytuj
itr Napisano 23 Marca Napisano 23 Marca Nie mieszkam w górach, i chyba z 5 czy 6 lat w górach pojawiałem się z przerobionymi Pasatem, Jaguarem i trekingiem Autor, i gdybym mógł cofnąć czas - od razu startowałbym z legalnym góralem. Pierwszy mataton MTb w górach zrobiłem Authorem ze slikami 38 mm bagażnikiem i chyba nawet dynamem oponowym. Świeradów u G. Golonki... można robić różne rzeczy, ale warto upraszczać sobie życie, i używać zapalniczki zamiast patyczka z cięciwą do rozpalania ogniska itp. Do dziś żongluję rowerami, mam w górach rowery bez zawieszania i w bajkparku w Czechach i w Srebrnej radzę sobie bez amortyzatora , na szosowych wąskich oponach z sakwami potrafię zrobić Glaciensis bo akurat było po drodze. Ale to nie dowód na, to że warto od takich patentów zaczynać jazdę terenową w górach, stąd polecam starannie dobrany rower z wypożyczalni, i fajną trasę, a nawet instruktora, jeśli tylko jest na to ochota. 1 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.