Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Bo długi weekend trzeba wycisnąć na maksa 😉 @Maciorra a jak już umyliście rowery, to chodziliście na kremówki? 😉18 punktów
-
17 punktów
-
15 punktów
-
15 punktów
-
14 punktów
-
14 punktów
-
14 punktów
-
@siemalysy Tylko na kabanosy. Kabanos ma tę przewagę nad kremówką, że można nim wskazać kierunek natarcia:14 punktów
-
14 punktów
-
13 punktów
-
Bo na bufecie poszedłem odcedzić kartofelki za linię drzew, a tam tapeta13 punktów
-
13 punktów
-
12 punktów
-
11 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
- Beto booster do opon Tubeless - Kask Valegro WG11 - olej do łańcucha WT-1 - zatyczka do bidonu Camlebak - siodełko Trek Verse - zestaw naprawczy Lezyne tubeless4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Bo za młodu jeździło się rowerem polować na dinozaury, ale co dzisiejsze dzieciaki mogą wiedzieć o PRLu3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Właśnie kończę tygodniowy pobyt na Rugii. Wyprawą tego nazwać nie można - raczej wyjazdem za starszym szwagrostwem. Ogólnie bardzo miłe wspomnienia. Po pierwsze - bułki ze śledziem - pycha. Po drugie sieć szlaków rowerowych - nie dotarłem do idealnej mapy, ale daje się planować fajne wycieczki bez jeżdżenia po szosach. Z Głowę, gdzie mieszkaliśmy zrobiliśmy 4 wycieczki o długości 45-60km i przewyższechniach nawet powyżej 500. Arkona, park Jaksmund, Sassnitz, Binz. Jak kto mocny, i chce dłuższych tras, to musi kombinować. Plaże piękne, ale pogoda nie sprzyjała plażowaniu. Masa tras rowerowych (i zakazy rowerów na pieszych). Autobusy z przyczepami na kilkanaście rowerów, kolejka wąskotorowa z wagonem na rowery i parkingi rowerowe. Królują elektryki. Ceny - całkiem - całkiem - bułka ze śledziem za 3.50 i małe piwo (0%) za 2 euro to sympatyczna przegryzka na trasie. Ale taką bułkę za 5,50 też się znajdzie. Kurorty z klasą, nie nachalne. Sympatyczne. Ja i żona jeździliśmy naszymi Marinami DSX i to znakomite rowery na te warunki. Szwagrostwo ledwo nadążało na swoich elektrykach. Polecam na łagodne wyjazdy w ładnej okolicy. Chętnie tu wrócę za 20 lat2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Tak piękne widoki, taka piękna pogoda, że nic tylko cieszyć mordę - ale po polsku.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
A więc wróciłem, podzieliłem wyjazd na dwie pętle. Na pierwszy ogień trudniejsze, Piechowice. Najpierw szukanie parkingu- dlaczego w Google w wyznaczaniu trasy punkt docelowy to zazwyczaj jakiś pensjonat itp? Sponsorzy? Jakby ktoś się tam wybierał osobiście parkowałem wjazd obok budynku Kryształowa 1. Dzwoniłem do domu obok zapytać czy tam można parkować, niestety nikt nie wyszedł ale na powrocie ktoś też parkował że stojakiem na rowery i wyjeżdżał gość z tej działeczki - ou nie było. No ale w trasę - o tym później. Najpierw recenzja Olbrzymów w Przesiece. Najlepiej zaparkować- jechać asfaltem do samej góry przed zakazem parkowania, za pętlą autobusową są 4 miejsca, za zakazem 25zł doba, ewentualnie około kilometra niżej też jest kilka bezpłatnych miejsc. Jazda do góry, oznakowanie tras świetne. Przy tabliczkach mapka. Na pierwszy ogień Czart. Na nim tabliczka- trasa zamknięta, ale nie wiem dlaczego bo przejezdna. Ten Czart to naprawdę groźny diabeł. Nasuwa się odrazu porównanie z Glancensisami. I odrazu przed oczami mam post z fejsbuka gościa co się denerwował, że znowu jego wnioski są ignorowane, że mostka nie ma nad bagienkiem na Trojaku. Podejrzewam, że ten gość na Pszesieckich Olbrzymach złożyłby wniosek by buldożer zrównał kamienie, nie mówiąc o korzeniach. Glancensisy to autostrady, Olbrzymy, hmmm... Jakby to ująć, młodzież jeżdżąca po Olbrzymach podejrzewam, że śpi na desce i z rana klepnięciem w dupę wygania byki na pastwiska. Trasy piękne turystycznie, ale dla tych co już Glancensisy się znudziły, tu przyjdzie weryfikacja, czy powrót na Glancensisy czy Pszecieckie Olbrzymy a potem czerwone trasy na bike parkach. Będę musiał wrócić bo brakło czasu na objechanie wszystkich. Moje przyszłe kółko to będzie - Czart-Skrzat-Utopiec-Błotnik-Poświt(którego nie zrobiłem) Tak patrzę na mapę, przegapiłem Licho, cholera, szkoda, bo Borowiec nie przypadł do gustu. Ale wracając do Piechowickich Olbrzymów. Brakuje od dolnej bramki Rokitnika oznakowania jak jechać, niestety nie zauważyłem. Poszło na rozum- jedziemy do góry. Dobrze, że pojechałem elektrykiem. Analogiem to byłaby niezła zajezdnia. Do góry i do góry. Wkońcu dojechałem do Polanki, którą przecina Doppler. Wszędzie dookoła drogi w dół oprócz asfaltu do ruinki. Decyzja - zjadę trochę w dół, tam była jakaś droga w górę. Błąd jak cholera. Wpychałem elektryka ręcznie dość stromo pod górę drogą zniszczoną przez Hardvestery(czy jak to się zwie?) po setkach gałęzi na sam kamienny szczyt z myślą w głowie, że zaraz rozszarpią mnie dzikie zwierzęta albo wdepnę w jakąś wygrzewającą się żmiję i nikt mnie nie znajdzie bo po cholerę ktokolwiek miałby tam włazić. Na szczycie ani widu, ani słychu trasy. Po tej stronie co wpychałem nie było to szukam po drugiej - jest. Zjechałem do polanki, fajne flow. Na polance decyzja asfaltem w dół i dojazd do trasy w górę. Ogólnie bardzo przyjemna trasa, choć pewne momenty włączały dzwoneczki alarmowe wewnątrz człowieka. A potem zaczął się Skarbek. Skarbek mnie pokonał. Dawno temu na Rychlebach, na samej górze, na czarnym szlaku w niektórych miejscach pchałem rower bo bałem się, że go uszkodzę, pójdzie zębatka, zniszczę przerzutkę i będzie koniec jazdy, ale po tym obiecałem sobie, że nigdy więcej nie będę pchać rowery przez przeszkody. I tak było, nieraz zatrzymywałem się i patrzyłem na przeszkody, podjeżdżałem trochę pod górę i pokonywałem te przeszkody. Do czasów Skarbka. Lecisz sobie, fajne flow a tu nagle trzy wykrzykniki i przeszkoda kamienna rodem z czarnego szlaku. Przeleciałem, ogień dalej, następne trzy wykrzykniki, dalej ogień i przy którychś nagle rower zostaje padając w bik, wylatuję w powietrze akurat w stronę zbocza. W powietrzu zauważam młode drzewo, złapałem się mocno i jak na bajkach, gdy ktoś się łapie palmy, palma się wygina do ziemi. Skubane drzewo wygięło się o 180 stopni, że głowę miałem na wysokości jego korzeni i nogami dalej nie dotykałem ziemi, po czym drzewo nie pękło czego się spodziewałem i gdy już mnie wyhamowało zaczęło że mną wracać do pionu i wróciłem do punktu wyjścia puszczając się i rozwalając, na szczęście nie groźnie, kolano. Szybkie oględziny roweru - cały(potem się okazało, że coś szumi, gdzieś łożysko jakieś się kończy) , wsiadam i jazda dalej. No i coś się stało z psychą i trzy następne "trzy wykrzykniki" przepychałem bajka. Na szczęście później trochę odpuściło i już zjechałem na dół. Piechowickie Olbrzymy to zdecydowanie dla kogoś dla kogo czarne szlaki na bike parkach to nie pierwszyzna. I na pierwszy raz przydaje się trochę pokory. Na Piechowickie raczej nie wrócę, chyba, żeby sprawdzić czy nie trzeba naprawić i przełamać psychy. Osobiście nie jestem zwolennikiem czarnych szlaków, choć flow też jest. Na Pszesieckie na pewno wrócę, gdy znów zacznie wzywać zew natury. Ogólnie dobra robota twórcy tras 👍1 punkt
-
Tą Orbee można znaleźć dużo tańszą, w CR bodajże za cztery 9. Możesz jeszcze sprawdzić Lapierre Croshill CF 8, zbliżona geometria do Orbei. Fakt że droższy ale wg mnie kompletny jeśli myślisz o pstryczku elektryczku;)1 punkt
-
17 stron bełkotu, bo @marvelo wymyślił wyimaginowanego wroga i zaczął z nim walczyć. Właściwie co Ty chcesz komu udowodnić? Zadziwia mnie Twój upór. Widziałem też coś o Covid i jeździe samochodem.1 punkt
-
https://www.decathlon.pl/p/opaska-do-biegania-kiprun-v2/_/R-p-352680?mc=8945464&c=Wielokolorowy_Żółta+wanilia Na stronie nie ma białej, może w moim lokalnym Decu zalegała wersja v1 🤷♂️1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
