bashey_pl Napisano 7 Maja Napisano 7 Maja @Mandoleran, @pecio na jak my już będziemy tymi "starymi capami" to też już taka wytrzymałość będzie nabyta, to też będziemy jeździć jak Wy😄. Cytuj
Eathan Napisano 7 Maja Napisano 7 Maja @bashey_pl chyba, że na elektrykach ta młodzież będzie pomykać. Wtedy zapomnij. Mówię to ja stary dziadek, któremu do emerytury mało zostało a na obiad jadę 200 km rowerem 1 Cytuj
Przecietny Napisano 7 Maja Napisano 7 Maja Cytat Nie zgodzę się, że każdy bez przygotowania zrobi 100 km jeśli pisałeś o tym wpisie Cytat Z drugiej strony jestem przekonany,że to dystans ktory każdy zrobi bez zbędnego przygotowania, to może niejasno sie wyraziłem ale chodziło o dystans ktory zamierza pokonać autor czyli 70km, te dodatkowe 30km to może być i dwie godziny dla niewprawnego rowerzysty zwłaszcza po wcześniejszych kilku godzinach jazdy, wiec tu nie wiem czy 100 zrobi każdy. Cytat Ja bardzo stary cap , prawie z nadwagą , stówkę wciągam przed śniadaniem na czczo . I tak dzień w dzień z małymi przerwami w cyklach Z ciekawości zapytam na jakim rowerze? Ja na czczo 50 przejadę ale więcej raczej nie, pracuje nad zarządzaniem energią ale do takiego poziomu nie dotarłem ale i tak jest lepiej bo bez jedzenia praktycznie nie byłem w stanie jeżdzić jeszcze niedawno. Cytuj
Eathan Napisano 7 Maja Napisano 7 Maja @Przecietny to kwestia przyzwyczajenia się. Też potrafię zjeść w domu śniadanie, wskoczyć na rower, jechać 100km zjeść obiad i wrócić 100 km do domu. Kolacji już nie jem. Aktualnie robię to na gravelu, wcześniej podobnie na MTB. Bywało, że nie jadłem nic na śniadanie i jechałem te 100 km. Bywało, że na trasie zjadłem pączka i tyle. Cytuj
Przecietny Napisano 7 Maja Napisano 7 Maja @Eathanto jestes wydajny energetycznie czego mi brakuje, mam ten problem,ze musze duzo wziąć jedzenia, bez niczego nie wyjadę nawet na 30km. Na 200 gravelowej trasy ostatnio zjadłem 3 bułki 3 banany, 4 musy jeden żel, jeden baton i litr izotonika, staram sie to wszystko zmniejszyc, bo to mnie ogranicza. Staram sie przesuwać tą granicę wyjeżdząjąc rano na czczo i jak pisałem do 50km przesunał sie moj limit. 1 Cytuj
RowerowyElf Napisano 7 Maja Autor Napisano 7 Maja Miałem podobnie. 2 banany, 2 batony owsiane, daktyle, woda 1 litr i wspomniany wcześniej ryż Cytuj
Przecietny Napisano 7 Maja Napisano 7 Maja @RowerowyElf ale Ty z tego co czytam sie dopiero rozwijasz a ja już powinenem być rozwinięty a nie,ze pół wyjazdu będe spędzał w sklepach😁 Cytuj
zekker Napisano 9 Maja Napisano 9 Maja W dniu 6.05.2026 o 21:19, RowerowyMaciej napisał: Ja mam trochę inne spojrzenie - jeśli po 30 km ergonomicznie, neurologicznie jest OK i nie ma bólu to jedź bez wahania. Zwykle to wcześniej ujawnia się źle dopasowany rower czy nieodpowiednie spodenki/siodełko, itd. Nie zgodzę się. 30km to w granicach 1,5-2h jazdy, bywa za mało, żeby pewne rzeczy wyszły. Miałem fabryczne siodełko Bontragera i do tych 2h po lesie niby było ok. Jednak w 3h zaczynał się ból tyłka. Kiedyś inne też, po lesie ok, a jak robiłem trasę asfaltową, to po kilku godzinach tyłek drętwiał. Także dla mnie sensowny test czy jest ok, to raczej 4-5h, co u mnie przełoży się na 50-60km. Żeby nie było, czas liczę z postojami, a nie samej jazdy. Cytuj
Greg1 Napisano 9 Maja Napisano 9 Maja Przy trasach 50 km to nawet często postoju nie robię, szczególnie na szosie. No chyba, że potrzeba wyższa da o sobie znać 😁 Cytuj
Mandoleran Napisano 9 Maja Napisano 9 Maja (edytowane) W dniu 7.05.2026 o 09:54, bashey_pl napisał: @Mandoleran, @pecio na jak my już będziemy tymi "starymi capami" to też już taka wytrzymałość będzie nabyta, to też będziemy jeździć jak Wy😄. Na moim przykładzie to musi być tylko rower odpowiedni. W dniu 7.05.2026 o 12:05, Przecietny napisał: Z ciekawości zapytam na jakim rowerze? Ja na czczo 50 przejadę ale więcej raczej nie, pracuje nad zarządzaniem energią ale do takiego poziomu nie dotarłem ale i tak jest lepiej bo bez jedzenia praktycznie nie byłem w stanie jeżdzić jeszcze niedawno. To tylko pokazuje że każdy z nas jest inny. Ja też nie jadam śniadań i też na czczo jestem wstanie przejechać cały dystans. W czasie wysiłku mnie zatyka i nie ważne czy to jest rower czy praca, po prostu nic nie jadam i bardzo rzadko w ogóle wychodzę za potrzebą i tak mam odkąd pamiętam. Sam często się zmuszam na tego gorącego psa z żabki, bo mam świadomość że to co robię nie jest dobre. Edytowane 9 Maja przez Mandoleran 1 Cytuj
Mod Team KrissDeValnor Napisano 9 Maja Mod Team Napisano 9 Maja Ja futruję pod korek słodycze, bez konsekwencji dla wagi, ale prozdrowotne to nie jest , choć pewnie pośrednio ma przełożenie na jazdę, i to, że od śniadania do obiadu zdarza się nie jeść i 8 -9 g. Wczoraj banan, ciabata z Monte 150 g - wyjątkowo, zazwyczaj jest to serek śmietankowy 135 g lub połowa, i start dopiero po 5 g., bo 2 g. pitolenia przy rowerze, potem raptem 2 g. średnio intensywnej jazdy po lesie - ok. 45 km (wypiłem raptem 250 ml wody), i dopiero po ok 8 g. 40 m. ciasto czekoladowe, a po 20 -30 min. gęsta pomidorowa z makaronem, 90 g parówek drobiowych (4 małe szt.) i 2 plasterkami żółtego sera. 60 -70 km zdarzało mi się robić po zarwanej nocy i podobnym czasie bez jedzenia. Chciałbym mieć z głową poukładane jedzenie i picie (wtedy pewnie lepiej by się jeździło), ale siła złych przyzwyczajeń robi swoje... Teraz wygląda to niestety jak powyżej, i rzadko schodzę z przerwami do 5 -6 g. między posiłkami w dniu, w którym jeżdżę, a dodatkowo podczas jazdy mało piję - nawet jak jest ciepło, to bidon 0.75 l wody zazwyczaj musi wystarczyć, a batonik wlatuje co najwyżej profilaktycznie - np. po 68 z 85 km trasy (na zasadzie strzału cukru zanim dojadę i się ogarnę, bo po dojechaniu nie rzucam się na. żarcie od razu). Miałem też swego czasu "procedurę startową" w postaci nerkowców i daktyli przed jazdą (powiedzmy 10 małych łyżeczek orzechów i 8 daktyli) - no robi robotę, tyle że jak jadłem nerkowce regularnie na miski, to po zimie, kiedy mniej jeździłem, wpadło na wadze 3 -4 kg 1 Cytuj
RowerowyElf Napisano 9 Maja Autor Napisano 9 Maja Nerkowce dość mocno mnie utuczyły dwa lata temu. Jednak dzięki regularnemu bieganiu i ćwiczeniom w przeciągu roku schudłem z 11kg. Zazwyczaj orzechy jak i masło orzechowe pojawiają się w mojej diecie gdy chudnę za bardzo. ** Przepraszam za offtop ale tak @KrissDeValnor wspomniał o orzechach i tak jakoś mi się skojarzylo Cytuj
pecio Napisano 9 Maja Napisano 9 Maja W dniu 7.05.2026 o 12:05, Przecietny napisał: Z ciekawości zapytam na jakim rowerze? Ja na czczo 50 przejadę ale więcej raczej nie, pracuje nad zarządzaniem energią ale do takiego poziomu nie dotarłem ale i tak jest lepiej bo bez jedzenia praktycznie nie byłem w stanie jeżdzić jeszcze niedawno. @Przecietny na szosie szybkie akcje rowerem typu gravel . Porę poranną wymusza rozkład dnia. Jestem w stanie cały dzień funkcjonować rowerowo bez jedzenia i picia . Choć przyznam , że do mądrych to nie należy bo w dłużesz perspektywie mści się to okrutnie ( zwłaszcza kwestia odwodnienia ) Cytuj
zekker Napisano 9 Maja Napisano 9 Maja Kto, co potrafi przejechać bez jedzenia chyba nie ma sensu porównywać, a tym bardziej przechwalać się pod tym kątem. Każdy ma inne przyzwyczajenia, inne przygotowanie, inną charakterystykę metabolizmu. Z wiekiem i wytrenowaniem też się zmieniają możliwości. Ciężko też wprost przeliczać dystans, bo jeden śmignie na szosie 100km w ~3h, a inny wymęczy może 50km na góralu w górach przez 6h. Czas jest chyba lepszą miarą przepalania kalorii. Kiedyś potrafiłem na śniadanie wciągnąć 2-3 zupki chińskie i na tym jechać ze 3h. Obecnie kichy na samą myśl takiego posiłku się skręcają Tak jak pisałem wcześniej, obecnie staram się jeść co godzinę i bardzo rzadko zdarza mi się odcięcie. Główną przyczyną jest zazwyczaj zabranie zbyt mało kanapek i wydłużenie interwału, żeby "starczyło" do końca, ewentualnie jak źle oszacuję ile mi zajmie. Na pewno nie ma co na pałę próbować robić 100, czy innego dużo dłuższego dystansu niż zwykle. Z drugiej strony przy odpowiednim przygotowaniu nie jest to aż tak trudne. Kiedyś w zasadzie na początku wkręcania się na dobre miałem jakieś półtora miesiąca praktycznie bez roweru, do tego przy okazji straciłem trochę na wadze (nie było czasu na spokojne jedzenie, a ruchu więcej niż zwykle). I jak w połowie tygodnia wróciłem z tych "kolonii", tak w niedziele pojechałem bez przygotowania powiedzieć cześć znajomym rowerowym. Z tego cześć zrobiło się trochę więcej jazdy po lesie (w sumie zrobiłem 67km ale końcówkę urwałem się z ekipy i zjeżdżałem na miasto asfaltami), a ja ledwo z wodą i kupionymi po drodze batonami. Efekt oczywisty, czyli odcięło mnie dosyć solidnie, do stopnia dosłownie miękkich nóg. Dwa tygodnie później strzeliłem pierwszą setkę (po płaskim - Żuławy). Różnica taka, że trochę kalorii odrobiłem, nie pojechałem na pusto i tempo nie było szalone (ponad 9h z postojami na odpoczynek, zwiedzanie itp.). W tamtym roku to były dwa najdłuższe dystanse, zwykle jeździłem pod 40km. Jak robiliśmy z ekipą wycieczki po 80km, to trafiały się osoby nie wyglądające na mocno rozjeżdżone ale dawały radę jak nie było ostrego tempa. Raz pamiętam, że kogoś totalnie ugotowaliśmy ale sam sobie trochę winien, bo tempo nie było duże. No ale jak na wycieczkę pod górale, crossy i podobne przyjechał czymś pokroju enduro czy dh, z pełnym kaskiem, bluzą, ochraniaczami na nogi, to faktycznie się spalił dosyć szybko (przełom maja i czerwca, słońce dawało). Także jak regularnie robi się 30-40, to spokojnie można się wybrać na 80 czy nawet 100km, byle na świeżo, spokojnym tempem i zapasem paliwa. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.