Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.09.2026 w Odpowiedzi
-
11 punktów
-
9 punktów
-
Bo moja ulubiona łąka na rozgrzewkę przed maratonem po podwórku u @Dokumosa6 punktów
-
6 punktów
-
Zapnij w imadło Ubierz strój ochronny OP1 i aparat ODO aby uniknąc ryzyka wystąpienia choroby przewlekłej . W trakcie instalowania polewaj obficie wodą . Oczywiście w mocno wentylowanym pomieszczeniu . Partner , mama lub babcia niech odsysa rakotwórcze drobiny karbonu profesjonalnym odkurzaczem warsztatowym z filterm wodnym . A na koniec wsuń ekspander w rure i skreć kluczem ampulowym dokładnie Nm 4,5736551 . Rakotwórcze drobiny karbonu zabezpiecz i przekaz do utylizacji zgodnie z Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami teraz jeszcze tydzien w sanatorium w Korytnica Kupele i mozna jezdzic.5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Co tutaj niektórzy za bzdury wypisują... On musi dorobić ideologię, do tak prostej operacji, jak docięcie głupiej rurki z węgla 😉 Miałeś strój ochronny? Co zrobiłeś z wodą? Zawiozłeś na PSZOK, jako odpad niebezpieczny?4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Młody tak hopsał na rowerze, że w najmniej oczekiwanym momencie łańcuch skoczył mu za kasetę. To nic - zdarza się. Ale, żeby wpaść na pomysł, że można jeszcze wtedy ostro w korby stanąć i... . Zmielony wózek przerzutki, skrzywiony łańcuch (how?) i hak. Zwichnięty hak udało się nastawić, a za resztę będzie ratalnie potrącone z kieszonkowego. All-in-one toolkit - tak bardziej z ciekawości, ale... fajne to jest. Muszę na nowo ogarnąć podsiodłówkę.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Pompkę elektryczną mam i ja . Zmusił mnie zakup bo w tym sezonie mimo że mam mało km najechanych, to już 4 razy złapałem kapcia, dość już miałem ręcznego pompowania. Wybór padł na COOSPOX1 Dość głośna, ale chyba wszystkie tego typu pompki są głośne. Bardzo kompaktowe rozmiary, tutaj do porównania z ręczną z Pocket drive hv ( a ona jedna z mniejszych na rynku ) Zostaje więcej miejsca w podsiodłówce . Opona do 30 psi o rozmiarze 45c ( realnie 48 ) napompowana w lekko ponad minutę, nawet pompka się nie spociła. Wyższych ciśnień nie stosuje i nie mam nawet jak tego sprawdzić, ale do moich zastosowań aż za nadto2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Gdyby ktoś się zastanawiał co oznacza "SK" w nazwie "Gravelking SK", to uprzejmie informuję, że to oznacza "SandKing". Czuwaj!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Te "tanie", to, zwróć uwagę, mają 36 szprych, więc raczej są z tych bardziej pancernych. Czy się krzywią? A od czego by się mogły? No chyba, że zapleciono i nie odprężono i w eksploatacji szybko tracą centryczność, jak szprychy zaczynają pracować i się odprężać. Jeśli wystarczy nacentrować i odprężyć to będą działały tak samo dobrze, idę o zakład. Te polecane wyżej przez @chudzinki z kolei mają 32 szprychy, więc są lżejsze i jeśli tym rowerem nie będziesz zjeżdżać po schodach na całego to w zupełności starczą. A cenowo wychodzi w sumie nie taka różnica - te z linków Twoich to są przednie, tylne powinny być droższe, więc sumarycznie gdzieś będą w okolicy tego, co polecano na 32 szprychach. Chyba bardziej niż obręcze, przyjrzałbym się trwałości bębenków. Piasta shimano - tam gdzie występuje - nawet jeśli najprostszy model, jednak gwarantuje jakiś poziom zaufania.1 punkt
-
Rano wyjechałem do pracy i w moim gravelu poszła linka przerzutki tylnej, na szczęście tylko po kilometrze, więc wróćiłem do chaty. Od nowości wytrzymała circa 5 kkm. Wziąłem mojego zimowego konia roboczego i się dokulałem do biura (zauważając, że jest w nim do nawoskowania łańcuch i chyba przesmarowania gwinty pedałów, bo strzelają). Po powrocie wziąłem się za linkę. Oczywiście poszła przy baryłce. Zawsze ale to zawsze tam pękają mi linki przerzutek. Nigdy w środku, nigdy na jakimś załamaniu, nigdy przy przerzutce, zawsze przy manetce, przy samej baryłce. Może shimano mogłoby ogarnąć tę technologię tak, by tak usterkowo tam nie było. Bo zawsze trzeba to jakoś wydłubywać. W MTB jest w miarę prosto, tutaj trzeba było dodatkowo dolną obudowę klamkomanetki odkręcić i wydłubać już łatwo. Ale co się tej gumy ponaciągałem z góry, z dołu, z każdej innej, to moje Nawet z jednej strony mam wrażenie, że delikatnie naderwałem tę gumową osłonę, no trudno, póki spełnia funkcję to nie płaczę. Wsadzenie nowej linki i regulacja to już była czysta przyjemność. Ciekawostka a propos objawów. Jeszcze w ub. tygodniu w 3mieście zauważyłem, że nie mogę zrzucić na najmniejszą koronkę z tyłu. Nawet na drugą najmniejszą było trudno. Myślałem, że albo spręężyna niedomaga, albo zatarło się w pantografie, ostatecznie z tych koronek prawie nie korzystam. Po powrocie to wysmarowałem w przerzutce wwczoraj. Żeby było śmieszniej, wciąż mogłem wrzucić na największą koronkę - a przecież brak takiej możliwości to jeden z podstawowych objawów pękania linki. W moim przypadku chyba było tak, że linka trzymała długość, ale pękające żyły blokowały odciąg i gdy sprężyna najmniej ciągnie, bo jest prawie na końcu, na mniejszych koronkach, te pęknięte żyły linki blokowały ją w manetce. Takie zdziwko.1 punkt
-
Kolejny przykład z Krasnegostawu: ulica Sikorskiego, sklep ogrodniczy. Codziennie parkują na tym chodniku samochody i nic strasznego się nie dzieje. I tak, często się kawałek po tym chodniku przejedzie, bo krawężnik jest obniżony tylko w dwóch miejscach, więc jak wjedziesz jednym obniżeniem, a przed tobą nie ma żadnego samochodu na chodniku, to każdy normalny człowiek woli wyjechać na drogę przodem niż tyłem (bo tak jest bezpieczniej). No i te kilka metrów do przodu powoli się przeturla. Normalnie toczy się życie i wszyscy to rozumieją, nawet policja. A jak trzeba załadować parę worków ziemi do bagażnika to pewnie też niektórzy podjeżdżają pod prawą stronę. Miejsca dla pieszych jest tam wystarczająco dużo. Szedłem tamtędy setki razy i nigdy żaden samochód mi w niczym nie zagroził. Krasnystaw, Województwo lubelskie – Mapy Google1 punkt
-
Bo w strefie zero 9 lat później: Okolice Rytla. Ciężko oddać w pełni jak teraz wygląda te obszar 9 lat po nawałnicy. Część ma już całkiem spore drzewa, większość do 2-3m ale są też gdzie wygląda na całkiem świeże nasadzenia. Nad młodnikami od czasu do czasu górują kikuty, pojedyncze drzewa lub kępy, które jakimś cudem przetrwały. Na pewno nie robi już takiego wrażenia jak zaraz po, czy jak już oprzątnęli. Mimo wszystko dziwnie się jedzie przez ładnych kilka km przez tereny leśne, które bardziej przypominają pola czy sady. Kontrast dobrze oddają zdjęcia Street View, gdzie można porównać 2012 i 2024. Gdyby nawałnica przeszła 6-10km bardziej na zachód, to by nie było parku narodowego Bory Tucholskie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
