Skocz do zawartości

[pogadajmy] czyli co dziś robiłeś rowerowego - reaktywacja cz. 18


Rekomendowane odpowiedzi

Po fajnej wycieczce mieliśmy jeszcze kilkaset metrów do parkingu i bufetu i wtedy córka zaproponowała - "stąd jest szlak do domu - to tylko 8,5 kilometra (500m pionu w dół i 200m do góry), a mama wróci autem". Znalazłem jeszcze 4 krówki. Woda była.  Akcja zajęła nam znacznie poniżej 30 minut - krócej niż jazda samochodem (który musiał dookoła góry). Było super. Polecam ścieżki Glacensis. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

I bardzo ładnie, żeby nie powiedzieć "bardzo dobrze, dostatecznie"... :icon_cool:

Ja z małymi "przygodami" - pierwszy historyczny kapeć w nowym rowerze.  Nie wiem co, nie wiem jak - nie widziałem uszkodzenia opony, a nie chciało mi się bawić, bo miałem stare łatki i nie wziąłem gumowych rękawiczek, więc autobus + spacer (jak na prawdziwego casuala przystało) ;)  Gdyby to miało miejsce pół godziny wcześniej, to nie miałbym innego wyjścia, i musiałbym łatać - o ile bym zauważył gdzie :icon_lol:  Grunt, że pojeździłem - akurat wracałem, także specjalnego niedosytu nie mam, choć jeszcze kilkanaście km by wpadło (wyszło 43 według Stravy).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj błotna kąpiel na Turbaczu. Trochę więcej niż te 12km bo raz że zapis na dwie części czyli z licznika wyszło 14 dwa że garmin swiruje jak się rower pcha a dzisiaj błoto zabijało.  Wyjazd żółtym szlakiem (dokładnie to idącym tam czerwonym??? rowerowym)  z długiej polany  zjazd zielonym.  Podjazd pod turbacz odpuściliśmy bo piesza część wycieczki która wcześniej wystartowała odpuściła przedzieranie się przez błoto i schodziła więc dojechaliśmy tylko do połączenia szlaku żółtego z zielonym i zielonym polecieliśmy na dół.  Zjazd wynagradza wszystko.   W górach pusto bo startowaliśmy w deszczu. Pogoda się zrobiła prawie na zjazd  

GarminConnect_20220508-230511.jpg

Edytowane przez KrisK
  • +1 pomógł 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

140 km dziś wpadło z kolegami w grupie. Ale trafiła mi się mało przyjemna przygoda. Przy 70 km/h na zjeździe (bez dokręcania) nagle zaczęło konkretnie telepać kierownicą. Technicznie wszystko było sprawne, ale rower wpadł w coś w rodzaju rezonansu wywołanego chyba połączeniem prędkości i powiewami wiatru. Chyba, bo dość mocno dziś powiewało i trochę rowerem nosiło nieco wcześniej. Niczego podobnego na nim nie doświadczyłem do tej pory. Mało przyjemne odczucie, prawie wyrywało baranka z dłoni. Na szczęście, dopadało mnie to na końcu zjazdu i naturalnie rower wyhamował lekko dość szybko.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Przy 70 km/h na zjeździe (bez dokręcania) nagle zaczęło konkretnie telepać kierownicą.

Nic nowego. Anioł Stróż dał Ci sygnał, że teraz jedziesz na własną odpowiedzialność, bo on nie nadąży. :D 

  • Haha 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Zigfir napisał:

140 km dziś wpadło z kolegami w grupie. Ale trafiła mi się mało przyjemna przygoda. Przy 70 km/h na zjeździe (bez dokręcania) nagle zaczęło konkretnie telepać kierownicą. Technicznie wszystko było sprawne, ale rower wpadł w coś w rodzaju rezonansu wywołanego chyba połączeniem prędkości i powiewami wiatru. Chyba, bo dość mocno dziś powiewało i trochę rowerem nosiło nieco wcześniej. Niczego podobnego na nim nie doświadczyłem do tej pory. Mało przyjemne odczucie, prawie wyrywało baranka z dłoni. Na szczęście, dopadało mnie to na końcu zjazdu i naturalnie rower wyhamował lekko dość szybko.

Shimmy.

Nie ma to nic wspólnego z wiatrem. Poczytaj, to jest zmora motocyklistów.

Mi też się kiedyś przytrafiło, ale było na tyle lekkie że przy mocnym złapaniu baranka, udało się to zatrzymać.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj dostałem przepustkę na 3 godziny. Po 50 daniach wyszedłem i wyjechałem na ulicę. Po półtora kilometra złapałem kapcia :D. Potem spacerek 8km. Dobrze że to w moim starym rowerze towarowym, do gravela nie mam już zapasu. Czekam na następne 3 godziny wolności. Ulice puste, można napierać. Może czas na 100km w 3h. Ważność przepustki trochę by motywowała :D 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oglądałem ostatnio filmik z tego co się dzieje w Szanghaju. To nie jest normalne, nawet na "standardy" Azjatyckie.

Dostawy też nie działają, że nie możesz kupić dętki?

BTW. Widziałem jak robili test... kapuście. Żebyś nie musiał jeszcze iść z rowerem :D 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Oglądałem ostatnio filmik z tego co się dzieje w Szanghaju. To nie jest normalne, nawet na "standardy" Azjatyckie.

Normalne nie jest, ale musisz brać pod uwagę ze takie filmiki to esencja drastycznych momentów. 

Cytat

Dostawy też nie działają, że nie możesz kupić dętki?

Dętki?? Nie żartuj. Tylko artykuły spożywcze. I nie do wyboru, tylko to co jest. I nie jest pewne czy i kiedy dojdzie. Kiedyś wychodziło się na polowanie do lasu, my wychodzimy na polowanie do internetu. Oczekiwania są podobne, albo się uda, albo nie. W 25 milionowym mieście jest na ulicach pusto jak w Koziej Wólce przed południem w niedziele.

A poza tym to fajnie jest ;) :D . Udało mi się zamówić paczkę piwa i przywieźli :D. W normalnych czasach piwa nie pije za dużo, wole wino :D 

Edytowane przez JWO
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@Sansei6 tylko co z tego jak z dom wyjść nie może?  To juz przerabialiśmy. Kasa była towaru nie...  Świat idzie w niebezpiecznym kierunku. Raz, że dla kasy się dajemy zniewolić dwa, że nas próbują zamknąć i kontrolować każdy ruch a  trzy, że coraz więcej kasy musimy zarabiać, żeby tylko utrzymać poziom sprzed kilku lat. 
Ja jednak wole mieć mniej i móc być co tydzień w górach. Do grobu nie zabiorę tych rzeczy a tak przynajmniej pożyje i umierając nie będę żałował.

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, JWO napisał:

Normalne nie jest, ale musisz brać pod uwagę ze takie filmiki to esencja drastycznych momentów. 

To był akurat film nagrany przez Polaka tam mieszkającego. Już samo zamknięcie przez 50 dni, "dobrowolne" testy trzy razy dziennie to absurd. "Dobrowolne", bo bez nich nie dostanie się paczki z jedzeniem.

Ogólnie, to współczuję i nie jestem pewny, czy jednak nie lepiej wrócić do Polski. Co z tego że masz tam, zakładam dobrą pracę i mieszkanie, skoro robią z Ciebie niewolnika.

No ale nie o tym temat, bo trochę robię Offtop.

A więc:

21 km po Warszawie. Jak tu się źle jeździ...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

44 minuty temu, skom25 napisał:

Jak tu się źle jeździ...

No ja tęsknie za pandemicznym ruchem. Wczoraj wyjechałem spod domu i wsiedliśmy w auto, bo korki takie, że ciężko rowerem się wydostać z miasta.  Jazda w takim ruchu to ani trening, ani przyjemność.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za dogłębną egzegezę mojego postępowania. Nie obraźcie się ale zawiera dużo trzeciej prawdy tischnerowskiej, z naciskiem na pierwszy składnik ;) :D 

15 godzin temu, Sobek82 napisał:

Bez hejtu i spiny @JWO

Spoko, jestem w tym wieku i w tym miejscu mojego życia, że jak mówił klasyk, "coraz więcej ludzi może mnie pocałować w cztery litery" :D.

A kończąc ten off top. Żyje i to całkiem nieźle. Gorsze rzeczy mogą się przytrafić niż dwumiesięczne wakacje w domu. :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@JWO mój post nie miał na celu uczenia Cie co masz robić. Jesteś już duży :D

Po prostu zastanawiałem się, czy w aktualnej sytuacji nie zmieniłeś nieco podejścia.

NIe dzisiaj, a wczoraj...

55km na Gravelu. Przez 35 km było fajnie. W końcu ciepło i słońce. Byłem lekko zmęczony, a potem wpadło 5km pod mocny wiatr wzdłuż obwodnicy. Złapała mnie "bomba" czy jak to się nazywa. 15 km to była gehenna. Umarłem, zmartwychwstałem i umarłem jeszcze raz na tym rowerze.

Okazuje się, że Gravel jednak nie jedzie sam. A jak jest ze stali, to nie jedzie sam x2.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj wstałem o głupiej godzinie i pojechałem na rowerze do pracy.  Okazuje się, że albo znowu zacznę jarać i wsuwać drożdżówki albo mogę spokojnie wyjeżdżać 20 minut później.  Po raz pierwszy żałowałem że nie stravuję żeby zobaczyć mój progres.  Ze stravą już mi przeszło ;)

Dziś już wymieniłem dętkę w rowerze córy jeden i zmieniłem kierownicę w rowerze syna dwa.  Dumam czy przytwierdzić żagiel do swojego.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...