Jako nie-biegacz się wypowiem, a co
W szóstej klasie miałem 9.26 s na 60 m z bloków, ale na żużlu, i propozycję na lekkoatletyczne czwartki, ale nie skorzystałem - no i dobrze, o czym za chwilę.
Na 1 km biegłem 2 x na czas w 8 klasie - za pierwszym razem wygrałem z czasem 3:58, a za drugim przegrałem na finiszu mimo czasu 3:25
Rower i bieganie to dwie różne bajki. Wiem, że nie pobiegnę tak jak przeciętny biegacz rekreacyjny, czyli powiedzmy w tempie 5 min./km na dystansie 5 -10 km, co uważam za granicę przyzwoitości. Z drugiej strony ci sami biegacze, ale nie jeżdżący rowerem, raczej nie będą mieli szans nadążyć za mną na rowerze.
Największe uznanie budzą biegacze górscy - poziom włożonego wysiłku i tempo, oraz długość dystansów są dla zwykłego śmiertelnika często z pogranicza abstrakcji i fantastyki...
Dla jako tako rozjeżdżonego rowerzysty, ale nieprzyzwyczajonego do nawet szybszego schodzenia w górach, jest szansa na odkrycie mięśni, o których wcześniej nie miał pojęcia, bo ich nie czuł, a tu nagle mięśnie wzdłuż piszczeli się odzywają (kiedyś coś mnie podkusiło, i z przełęczy Kondrackiej zszedłem w 23 min. do schroniska na Hali Kondratowej)...