Skocz do zawartości

[pogadajmy] czyli co dziś robiłeś rowerowego - reaktywacja cz. 18


Odi

Rekomendowane odpowiedzi

  • Mod Team

Mi tam styknęło po dwóch dniach z rzędu (49 + 58 km po lasach - w sumie niecałe 5 g. jazdy), i dzisiaj null, zero, czyli nic - po prostu nie lubię wysokich temperatur :no:
Właściwie zazdroszczę tym, którzy dobrze się czują w takich warunkach, a oni z kolei wyrażą współczucie dla moich jazd jesienno - zimowych w rozmaitych okolicznościach przyrody : deszczu, błocie, śniegu, lodzie, wmordełindzie i takich tam... ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Też byłem na spacerze, ale krócej, i też mi się odechciało, mimo spożycia zimnego piwa 0,0% (innego nie mogę przez antybiotyk)...
Miałem ochotę dokręcić do równego (w tym miesiącu, i dystansu nowszego roweru), ale bez wyjazdu około 5 - 6 rano (no dobra, góra 7 -mej), to nie miało sensu...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Jurek63 napisał:

@nctrns w taki upał, no szacunek. Właśnie zabieram się za przetarcie łańcucha i smarowanko. 

A ja w dzisiejszym upale ścigałem się po raz pierwszy w tym sezonie na Maratonach Kresowych w Żmudzi (półmaraton, 38 km). Była patelnia, ale lekki wiaterek trochę chłodził. Trasa szybka, ale były trudne miejsca, głęboki piach (przydała się gruba opona 58 mm z przodu i treningi na śniegu - rowerem nosiło, ale szedł jak burza).

W tym roku trafiłem już do kategorii M50 i w sumie do podium wiele nie brakowało (mniej niż 3 minuty), czyli najgorsze miejsce, bo czwarte. Jest motywacja, by powalczyć, ale wiadomo, że na początku kategorii łatwiej. W open to zwykle gdzieś w połowie stawki wychodzi.

Z mojego licznika:

DST: 38,5 km

Vśr: 23,2 km/h

Vmax: 53 km/h

Frekwencja była dość słaba, ale to pewnie przez upał, wysokie ceny paliwa, no i wpisowe też trochę boli, zwłaszcza gdy się zapisuje i opłaca na miejscu. Ale przez charakter pracy trudno mi na bank zaklepać sobie wolne, więc zwykle czekam na ostatnią chwilę. Dobrze, że ta możliwość zapisu wciąż istnieje.

Trasa całkiem fajna, oznakowanie i zabezpieczenie dobre, atmosfera również. Wyrazy uznania dla seniorów, którzy wciąż jeżdżą, np. dla Pana Jurka od makaronów (wszyscy wiedzą, o kogo chodzi).

Specyficznego uroku (tak, specyficznego) dodawał dymiący na czarno komin i wyziewy drożdżowe z miejscowej gorzelni. Było wręcz upojnie;-).

 

DSCF4045.thumb.JPG.bc047bef802fcf08a5899a471443a60c.JPG

 

 

 DSCF4048.thumb.JPG.4e1564aa77a8994d07ecb3969eacc689.JPG

  • +1 pomógł 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, skom25 napisał:

Ja lubiłem, ale mi przeszło. Czuję się fatalnie po spacerze 2h, a co dopiero myśleć o rowerze...

To ja podziwiam tych co przez parę godzin wożą jedzenie rowerem po mieście. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj i dziś ścieżki w Świeradowie Zdroju. Pięknie. Wczoraj szczególny dzień - miało lać, spadło parę kropel, nawet kurtki nie założyłem. Trasy tu łatwe a jednocześnie urokliwe. Jedna uwaga - parking pod gondolą - 20PLN nawet na krótko - zawróciliśmy o zaparkowaliśmy paręset metrów dalej. (nie jechaliśmy gondolą, ale w okolicy zaczynają się ścieżki).

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie piekarnik dzisiaj. Odkryłem, że każda prędkość poniżej 23km/h to termiczny dramat. A postój w lesie, to już w ogóle hard-core ku uciesze latających krwiopijców.

Na bazie wymieniłem klocki, ustawiłem zacisk i... po raz pierwszy prawilnie wyregulowałem tylną przerzutkę. Jestem mega dumny z nowego skilla. Brawo ja 😉

  • +1 pomógł 3
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja dziś pojechałem przetestować ten bębenek przeserwisowany. Miało być 50 km ale po 30 odpuściłem, bo coś hałasowało przy najwyższych biegach. Wróciłem do domu, zimne piwko, drzemka, ponownie wszystko rozebrałem i złożyłem do kupy. Po czym wziąłem drugi rower i dokręciłem te brakujące 20 km 🤣

  • +1 pomógł 1
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Poszedłem rano na rower. Pomiędzy 6 a 7:30 nie dzieje się nic ciekawego, ale to Warszawa, więc zawsze się coś znajdzie.

Facet na retro MTB. Te rowery są krótkie, więc jak stał przed siodełkiem, to brzuchem prawie dotykał mostka. No właśnie, mostka. Nie jestem pewny, bo torba zasłaniała, ale miał mostek o długości 0 mm lub wręcz krótki mostek odwrócony w stronę siodełka. Do tego kierownica jak poniżej, oczywiście "rogami" ustawiona pionowo do góry.

bhb-30.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziś wystarczyło 10km (i 300m przewyższenia)  w górach, by wypić 2,2l wody. Po drodze był taki zjazd, że na dole trzęsły mi się nogi. Prawdziwa dzika wycieczka poza szlakami rowerowymi. Spotkanych ludzi (po wjechaniu do lasu) ZERO.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...