Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Mnie też się otworzyła strona, gdzie ten multitul kosztołał prawie 400 zł. Dlatego rajtki mi spadły. Przy tych 112 nawet by nie drgnęły.
  3. @Wojcio przecież dałem powyżej => https://allegro.pl/oferta/narzedzie-wielofunkcyjne-do-roweru-wys-jakosc-milkit-20-funkcji-18135249312
  4. To ty daj linka - na na allegro widzę tylko za 485 PLN.
  5. O taniej niż na Allegro za 112 zł? Daj linka
  6. Nie mogłem się oprzeć za nieco ponad 500zł... Buty szosowe EKOI Perf R4
  7. Dokładnie - podanie z buteleczki jest najwygodniejsze - może być droższe, ale jak się dobrze kupi, to buteleczka zapewnia zero kontaktu z mlekiem - ja mleczę w salonie.
  8. Dzisiaj
  9. Podpowiem, że na Amazonie taniej - okazja to nie jest, ale ten kluczyk jest słodziutki. Do rachunku można jeszcze doliczyć rzepa do przyczepiania różności (jest w komplecie).
  10. @Roballinho nie popadajmy w skrajności => https://allegro.pl/oferta/narzedzie-wielofunkcyjne-do-roweru-wys-jakosc-milkit-20-funkcji-18135249312 Wcale nie jest drogo. Powiedziałbym, że taniej niż oddzielny zakup: najprostszego multitoola ze skuwaczem, szydła do bezdętek, nożyka / możyczek, łyżki do opon.
  11. Rajtuzy mi spadły, jak zobaczyłem ile ta zabawka kosztuje.
  12. Temat został usunięty.Prawdopodobna przyczyna usunięcia:- pkt 2b zasad pisania - brak klamrowego nazewnictwa tematu- podobny temat już istnieje- narusza inne postanowienia i zasady regulaminu forum lub/i polityki prywatności.Zasady pisania na forum: http://www.forumrowerowe.org/topic/9018-zasady-pisania/
  13. Gdzie Alpy kłaniają się Adriatykowi Kolejny rok, kolejna wyprawa. Kolejne dziesiątki przygód, setki wspomnień i... tysiące kilometrów. Są w życiu dni, które wymagają nowej definicji horyzontu. Dla mnie taki dzień nastał właśnie dzisiaj – moment, w którym zamiast oglądać się za siebie, wolę wyznaczyć na mapie linię prowadzącą ku całkowitej wolności. Wypuszczam w świat zaproszenie do wspólnej odysei. 1150 kilometrów opowieści, którą napiszą nasze koła – od granitowego serca Austrii, przez płonące szczyty Italii, aż po rozmarynowy pył dalmatyńskich wysp. ETAPY NASZEJ HISTORII: Symfonia Wysokich Taurów Zaczniemy w Salzburgu, w porannej mgle, która skrywa potęgę Alp. Czeka na nas Felbertauern – droga zawieszona w chmurach, gdzie betonowe estakady przecinają niebo, a my z każdym obrotem korby zostawiamy codzienność daleko w dole. Katedry Dolomitów Staniemy u stóp Tre Cime di Lavaredo. To tam, wśród milczących skalnych gigantów, czas przestaje istnieć. Gdy zachodzące słońce zacznie barwić ściany Dolomitów na purpurowo, zrozumiemy, że niektóre miejsca odwiedza się nie nogami, lecz duszą. Błękit Wenecji i Czerwień Bolonii Potem droga złagodnieje, prowadząc nas przez winnice Prosecco prosto w objęcia Wenecji. Miniemy jej laguny, czując zapach morza, by przez Deltę Padu pognać ku Bolonii. To tam, pod ceglanymi arkadami, odnajdziemy energię miasta i poczujemy smak prawdziwej Italii, który zostanie z nami na długo po powrocie. Morski Trawers: Nocna Odyseja przez Adriatyk Kiedy kurz włoskich dróg osiądzie nam na ramionach, czeka nas perła tej wyprawy. W Ankonie wjedziemy z rowerami na pokład promu, by nocą przeciąć Adriatyk. Kolacja na pokładzie, szum fal i bezkres morza. To nie tylko transport – to czas na regenerację przed finałem. Świt przywitamy już na wodach dalmatyńskich, patrząc, jak słońce wyłania się zza chorwackich wysp. Świt na wyspie Hvar Wyjazd z promu wprost w serce Splitu będzie naszym wielkim wejściem do Chorwacji. Ostatnie kilometry po szutrach wyspy Hvar, wśród cykad i dzikiej lawendy, będą naszą nagrodą. Tam, gdzie biała droga wpada do turkusowego morza, skończymy pisać tę historię. DLA TYCH, KTÓRZY SŁYSZĄ WOŁANIE DROGI: To przestrzeń dla osób, które wiedzą, że rower to bilet do wolności. Jedziemy po odkrycie nowych miejsc, poznanie ciekawych ludzi na trasie i przygodę, gdzie ramię w ramię pokonuje się alpejskie podjazdy i celebruje wieczory na kempingach pod rozgwieżdżonym niebem. Nie jedziemy po rekordy ani cyfry w aplikacjach. Jedziemy po wspólnotę doświadczeń, gdzie zmęczenie po całodniowym locie (ok. 130–160 km) miesza się z absolutnym zachwytem. Jemy lokalnie, śpimy blisko natury i wierzymy, że droga jest celem samym w sobie. KILKA KONKRETÓW: Dystans: 1150 km, styl bikepacking (na lekko). Logistyka: Ślady gotowe, powrót planujemy wspólnie ze Splitu. Publikuję ten plan właśnie dzisiaj, bo marzenia karmią się odwagą i odpowiednim momentem. Ślady w nawigacji już lśnią, a horyzont woła. Jeśli czujesz, że ta historia rezonuje w Twoim sercu – napisz. Miejsce na kole czeka na kogoś, kto wierzy, że najpiękniejsze odpowiedzi znajduje się za kolejnym zakrętem.
  14. Wczoraj
  15. Nieodnawiany ideał byłby świetny, ale tu już materiał wejściowy był pomalowany sprejem po wszystkim (o podmiankach części nie wspominając). Także odtwarzanie stanu fabrycznego mija się z celem. Może kiedyś jak wpadnie mi w łapki jakaś dziewicza rama. Stery wyglądają zwyczajnie jeśli dobrze pamiętam. Kołka też nie ma. Delikatne okolice trzymają się dobrze. Szytki znalazłem vittorie treningówki leżaki magazynowe. Będzie fajnie chociaż faktycznie trochę bez sensu
  16. Caffelatex zdecydowanie odradzam, najgorsze mleko jakie miałem (może na równi z zaschnietym juz w opakowaniu Trezado). Strasznie szybko zasycha i powstają takie wielkie gluty w oponie. Ogólnie masakra. Już lepiej z Decathlonu... Od przygody z Caffelatex i Trezado, już nie ryzykuje i używam tylko klasycznego Stansa.
  17. @Sarathi RC903 RC9, ale te są akurat bardzo twarde, więc szerokiej stopie może to nie pomóc. Mam też buty MTB XC502 XC5 i one są wyraźnie luźniejsze. Wcześniej miałem Bontrager Ballista i tam było jeszcze więcej miejsca, ale tylko jedno zapięcie z tyłu sprawia że nie da się ich tak mocno zapiąć jak innych, klasycznych. One były chyba dedykowane do triathlonu.
  18. U mnie dobrze się sprawdzają te buteleczki 60 ml o Stansa, dziubek dobrze pasuje do wentyla jest czysto i szybko.
  19. Stans Race to specjalny produkt, inny, rzeczywiście na zawody, a nie codziennie. Stąd ten zakaz.
  20. Co prawda to prawda ale będąc czepialskim: steel is real, steal is crime
  21. Mleko Stana w wersji Race - zakaz przez wentyl w instrukcji . Mleko Stana zwykłe wlewam też do opony , ale potem ... gdy koło usycha nowe porcje - przez rurkę zaworka- spuścić, powietrze wykręcić zaworek z tutki, odetkać zator zapałką i prosto ze strzykawki wtłaczałem w tutkę, robiąc przed tym trochę podciśnienia w oponie żeby ssała mleko i go nie oddawała. Trzeba podawać staranie, aby ze strzkawki nie tryskało na boki. Z Finezją. Mleko przed zassaniem do strzykawki musi być solidnie pomieszane, bo gdy nabieramy z góry zassiemy samo rzadkie, a z dołu to samo gęste.
  22. Ja leję Stansa strzykawką z rurką Stansa. Duża średnica - końcówka nakręcana na zawór - lekka robota.
  23. Ostatnio miło zaskoczył mnie Finish Line Fiberlink - co prawda tublesowałem koło od taczki ale tym większa była radocha gdy poradził z oponą not-tubeless-ready i obręczą o kształcie zbliżonym do owalu
  24. "Must-have" dla "elektryków" https://www.facebook.com/reel/2440172433063018
  25. @szamysz83, od początku zabawy z mlekiem jeżdżę na Stansie/Blue Doc Shwalbe. U mnie działa tak jak ma działać. Miałem epizod z Trezado, ale odpuściłem po tym co mi zrobił z oponami, a w zasadzie w oponach - też działał. Dalej Stans/Blue Doc Schwalbe (co tam akurat będzie tańsze jak już muszę się zatowarować). Ostatnio u kumpla ładowaliśmy Motul Tubless Tire Sealant - wygląda ciekawie, obecnie testowany. @cervandes, jak mi już opona siądzie na sucho, to już jej nie ruszam - wlewam przez wentyl. Taki nawyk mam od kiedy chciałem zrobić tak jak ty z cross/race kingami. Ja chciałem, one już nie 😉
  26. @CoolBreezeOne używam Stansa. Fakt - wolno idzie, ale nie robi się tego często 🙂. A jak opona na sucho wchodzi od strzała to nie bawię się strzykawką tylko ściągam ją i wlewam od razu mleko.
  27. @chudzinki też zestaw mam, używałem do czegoś innego 🙂 @CoolBreezeOnedzieki za obszerny instruktaż! Do ogarnięcia, będę się bawić. A uszczelniacz polecisz jakiś? Myślałem nad Caffelatex, czasami zdarzy mi się w zimę jeździć.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...