Skocz do zawartości

chester_jds

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    466
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Zawartość dodana przez chester_jds

  1. Zigfir - 11 205 km (mtb, szosa + trenażer) [4571 km outdoor] D1ckSteele 4420km (szosa, gravel, trenażer) provayder - 4140km (MTB, szosa, rolka 529km) chester_jds - 3755 km (grv, mtb) szamysz83 - 3628 km (MTB, trochę chomik) smw44199- 2828km (cross outdoor) ernorator - 2715 km (szosa, gravel, trenażer) bashey_pl - 2250km (GRV, Cross, trenażer) [1450km dwór] dfq - 1826km [outdoor] michalr75 - 1419 km (MTB) Jacekddd - 1200km (velomobil - rower poziomy) Sansei6 - 1080 km (MTB) JWO - 1070 km (MTB) Revolta - 892 km (MTB) schwinn0 - 446 km (trenażer)
  2. delete, to nie to...
  3. No wiem, podawałem przykład tego, co jest dostępne pod starego suntoura i zaznaczyłem, że nie wygląda mi to na to, co jest przedmiotem dyskusji. Chciałbym zobaczyć, jak te zębatki wyglądają w środku.
  4. Obawiam się, że tylko na targu staroci, względnie u producenta oferującego customowe części do rowerów vintage. Będzie rzadko i cholernie drogo. Jeśli to nie ma być stylówka na oryginalnych częściach to taniej wyjdzie kupić nowe koło z bębenkiem HG i kasetą i nie zawracać sobie tym dupy. Jeśli ma to być stylówka vintage, to musi kosztować, części musisz szukać u takich hipsterskich producentów, pewnie zagranicznych i amerykańskich A możesz zrobić fotkę samych zębatek? One mają różne średnice wewnętrzne, tak jak ten bębenek? Bo generalnie powerflo suntoura mają jednakową i to jest dziwne. Na archeologii rowerowej kompletnie się nie znam, więc raczej to z ciekawości. Doszukałem się, że spec w latach 90. korzystał z takich bębenków (np. w modelu hardrock). Ale o dziwo nigdzie nie widzę takiego zestawu, który by miał różną średnicę wewnętrzną zębatek (duża na dużych i mniejsza na mniejszych), więc albo to inaczej się osadza, albo to jest jakaś unikalna podgrupa tego powerflo. Bo "normalnie" to takie coś pokazują:
  5. Byle gęsto, ale nie monolitycznie i byle trzymało jak najdłużej. Pewnie smoła byłaby ok, gdyby nie wysoka temperatura krzepnięcia. Tam tego potrzeba tyle co kot napłakał, więc się nie przejmuj, ten ŁT-43 wystarczy, w końcu koło zdarza się częściej wyjmować (a to dętka, a to opona, a to kaseta, a to co innego), więc przy okazji zaaplikujesz ten milimetr sześcienny smaru - tylko tyle, by tam nie było tarcia powodującego te kliki.
  6. https://pl.aliexpress.com/item/33037115253.html https://allegro.pl/oferta/klucz-park-tool-fr-2-do-wolnobiegow-suntour-z-2-wypustkami-14686590957 tym powinieneś to zrobić. Ponoć łatwiej to zrobić z osią w piaście.
  7. A jeśli wymieniłeś łańcuch i on przeskakiwał jeszcze przed rozebraniem napędu i złożeniem ponownym, no to raczej gorzej. Albo w 30-50 kilometrach się ułozy i przestanie wariować, albo niestety te koronki do wymiany.
  8. Skoro rozbierałeś wszystko do śrubki, to po złożeniu prewencyjnie wyreguluj tylną przerzutkę, może nie trzeba jeszcze wymieniać koronek. Regulacja, oprócz wychyleń poprzecznych (H i L), powinna objąć też odstęp górnego kółka od kaset (B). (A w ogóle jeśli używasz tylko dwóch najmniejszych koronek na kasecie, to znaczy, że powinieneś mieć inny rower, lub co najmniej inny napęd w tym rowerze.) Jeśli łańcuch nie wykazuje oznak wyciągnięcia (>0,5%), to jeszcze zębatki nie powinny się nadmiernie zużywać, chociaż w 12 rzędach chyba zużycie ma mniejszą tolerancję. To jedna rzecz, a druga - możesz przecież wizualnie ocenić, czy zęby koronki transformują już w zęby rekina.
  9. Minimum minimorum, ale to nie jest za gęsty smar. Najwyżej nie będzie efekt trwały, jeśli wystapi (bo Łt-43 to łatwo wypłukiwalny smar) i jeśli to się okaże to. Ale z pewnością wystarczy, by ustalić, czy to styk zamykacza i ramy. Inną wskazówką są wszelkie połączenia elementów do ramy. Po prostu gdy aplikujesz napęd, działasz z siłą, czasem mniejsza, czasem większą. Najlepiej na zahamowanym rowerze zobacz, co się dzieje, jak z jednej strony na pedał porządnie naciśniesz. Taka alu rama wyraźnie się wygina. I wówczas wszelkie przymocowane do niej elementy, jeśli nie są dobrze przymocowane, albo miejsce przymocowania nie jest ochronione smarem, moga ulegać małym naprężeniom. Ani widocznym ani mającym konsekwencje dla funkcjonalności, ale wystarczającym, by słyszeć "klik". To nawet może być stopka, błotnik, bagażnik czy nawet zdarzały się klikające koszyki na bidon. A co dopiero jakieś suche gwinty, np. przy suporcie, gdzie siły od korby są spore. Na niechcianych dźwiękach z roweru można napisać doktorat
  10. Jeździłem wiele lat do pracy 12 miesięcy w roku na meridzie z kołami na kulkach. Czy lało, czy śnieżyło, czy błoto, czy susza. I jakoś koła przeżyły kilka lat przy przebiegach rocznych 6-10 tysięcy, nim trzeba było serwis piasty zrobić. Przy kulkach prędzej jest kwestia luzu do skasowania na konusach, niż nie wiem, co tam ma się wydarzyć? Fioletowe kulki?
  11. A spróbuj może zaaplikować zwykłą pastę typu anti-seize, jakiś bardzo gęsty smar, na powierzchnię tego zamykacza stykającą się z ramą (czyli to kółko, które powierzchnią dotyka ramy przy sprężynce). Może to tylko na sucho tak strzela i może odpuści. Naprawdę żadne walenie tłuszczem, delikatnie tylko miejsce styku. A propos, takie klikanie jak na filmie też występuje jak gdzieś rama jest pęknięta. Ale nie mówię, że to Twój przypadek, tam mi się tylko przypomniało, że kiedyś walczyłem z podobnym dźwiękiem (a nie cierpię, jak rower mi jakieś dźwięki wydaje, nawet jeśli jeżdżę z muzyką w słuchawkach na 100% głośności) i po wielu tygodniach odkryłem, że to rama ma pęknięcie i okreslone naprężenia powodują takie "kliki". Powtarzam, to nie diagnoza, to są najrzadsze przypadki, więc tym się nie przejmuj.
  12. Mitologizujesz te łożyska. Zresztą zmiana kół to chyba najprostszy upgrade roweru (nie znaczy, że najtańszy). Zasadniczo rama będzie podstawą, a reszta jest zawsze do wymiany. Zresztą dla opisanych: Naprawdę te łożyska nie mają tu znaczenia. Pomijam już że serwis piasty jest łatwiejszy i tańszy materiałowo i narzędziowo dla kulek, a nie dla łożysk maszynowych. Żeby zajeździć kulki, to musisz naprawdę ładne przebiegi zrobić, bynajmniej nie po samym podmiejskim parku. Upieranie się na XT też wydaje się wyłącznie kaprysem, a nie czymś uzasadnionym. Naturalnie kto bogatemu zabroni, ale jak masz budżet, jaki masz, oraz potrzeby jak opisane, niekoniecznie armata na mrówkę jest sensowna.
  13. Szprychy byś miał bez aplikowania napędu i cyklicznie co obrót koła. Generalnie w czasie jazdy podstawowe dwa testy, to czy coś skrzypi/trzeszczy wedle obrotu korby, czy wedle obrotu koła (czy bez związku z tymi dwoma), potem przy hamowaniu, skręcaniu, przy jeździe bez napędu po wertepach. Pedały nie mają luzów na gwintach, są mocno dokręcone? Te "kliki" na filmie to wywoływane naciskaniem na pedały, żeby napiąć napęd? Jeśli wówczas nie same pedały to wróciłbym do zamykacza - odepnij, włóz jeszcze raz koło i zanij tak solidnie i sprawdź. Przy QR podawanie napędu wywołuje siłę z jednej strony (prawej) na tylnej osi więc przy jakimś luzie albo suchym zespoleniu może to klikać.
  14. Tam jest szybkozamykacz (QR)? Dobrze widzę? A mocno dociska koło, nie jest za luźny? Przy filmie nie trzymałeś i nie zapierałeś się za siodełko? Bo sztyca/siodełko potrafi tak cykać, a wiadomo, że przy pedałowaniu właśnie zmienia się wektor siły, która działa na siodełko.
  15. nagraj film, żeby "trzeszczenie" było słychać (i widać). Za ogólnie, by można było coś mówić tym bardziej, że dźwięki po ramie rozchodzą się fantastycznie i niejedno trzeszczenie z suportu okazywało się być sterami, a to ze sterów - ze sztycy, itp.
  16. A ja polecam łyżki schwalbe, nigdy żadnej nie połamałem, wiele opon zdjąłem/ zakładałem. https://allegro.pl/produkt/schwalbe-lyzki-do-opon-zestaw-3-sztuki-tire-lever-548e8225-cbd4-4532-8a0b-8bb890b1355f?offerId=18538174421
  17. w CC700 Pro możesz sobie wczytać mapy. Fakt, o wiele lepiej się jeździ, jak widzi się podkład mapy ze śladem nawigacji.
  18. Testowałem dziś te nawigację na serio. Geoid CC700 Pro pacjent się nazywa. Miałem jedną mapę przygotowaną w domu, zaimportowaną do urządzonka, wszystko ładnie i pięknie, bez problemu. Po dojechaniu na komórce wyznaczyłem sobie jakiąś nową trasę, wyksportowałem gpx do apki, import do urządzenia, wszystko gra. Wskazówki nawigacji są zrozumiałe. Z trasy niecelowo wypadłem tylko raz i tylko dlatego, że mi się wydawało, że ja wiem lepiej, jak pojechać. Miałem rację - wydawało mi się tylko Bateria nieźle, 20% zjadło w 3,5 h (w tym 2,5 h samej jazdy, reszta to siedzenie w dwóch miejscach, tudzież czekanie na otwarcie przejazdów kolejowych w Dawidach czy Parzniewie), gdybym miał mieć komórkę włączoną 3,5 h to pewnie bym się żegnał z baterią. Tu bardzo duży plus, bo to jedna z najważniejszych rzeczy jeśli chodzi o funkcjonalność urządzenia. Przyzwyczajony byłem do google maps w komórce w aucie i do płynnego scrollowania mapy. Tu mapa "skacze" co jakiś dystans. Na rondach/zakrętach obraca się też skokowo. Czy mi to przeszkadza? W sumie nie gapię się w to na tyle, by miało mi to robić, ot taki fakt zauważyłem, znów ciśnie się porównanie do nawigacji samochodowych sprzed 20 lat. Porównałem zmierzony przez urządzenie dystans z moim cateyem z czujnikiem na kole. Cateye pokazał circa 1,2 km dłuższy dystans od urządzenia (64,6 vs. 63,4 km). Zobaczymy, jak urządzenie będzie liczyło, jak dojdzie przeznaczony mu czujnik na piastę. Sprawdzałem, co się dzieje, po zgubieniu trasy. Najpierw pokazuje czerwony odcinek do trasy, ale nie drogę dojazdu, tylko na ile się zgubiłem (prosty odcinek pokazujący najkrótszą odległość ode mnie do punktu na wyznaczonej trasie, bez względu na sieć dróg). Najwyraźniej, gdy szukanie drogi dojazdu do starej nie ma sensu wyznacza nową trase do miejsca docelowego. I to działa dobrze, parę razy sprawdziłem. Kwestia trasowania może pozostawiać trochę do życzenia. Otóż w poniższym przypadku wytrasował po... schodach. Ktoś już zauważył, że te nawigacje bazują na OSM, więc poniżej przykłąd, jak to robi OSM właśnie i tak samo zrobił to ten komputerek. Gugiel to robi legitnie po ulicy, nie każąc mi rzucać roweru na plecy: Ale gwoli sprawiedliwości, jak ustawi się na guglu pieszego, to też każe mu tę pętlę robić po ulicach, nie orientując się, że tam są schody. Więc w jedną lepiej, w drugą gorzej. I na koniec taki wniosek racjonalizatorski, że chyba trzeba będzie zainwestować w kolejne akcesorium - okulary fotochromatyczne. Miałem tylko ciemne polaryzujące, a że pod wczesny wieczór zrobiło się naprawdę ciemno, to ciemne okulary i wzrok pięćdziesięciolatka to nie było najszczęśliwsze połączenie okoliczności🤷‍♂️Plusem jest regulowana jasność ekranu. Podsumowując wydaje mi się, że jak na moje niewielkie potrzeby ten komputerek za 400+ złociszy w zupełności wystarczy. Zapisana przejechana trasa jest z kompletem statystyk (tym bogatszym, im bogatszy jest sparowany zestaw czujników) z których większości i tak nie potrzebuję. Nie doszedłem, czy ekrany można customizować, bo w podstawowym ekranie parametrów bieżących (prędkość, nachylenie, dystans, czas jazdy, itp.) nie ma... zegarka, a to akurat jedna z bardziej potrzebnych mi danych bieżacych. PS. Rano lało, to zmieniłem kierownice w hardtailu na ostatni zakup.
  19. A tam jest tarcza hamulca centerlock? Mam piastę 350 i tarczę na centerlocku i właśnie jest baaardzo delikatny luz, jak się zaaplikuje hamulec. Być może to wina samej tarczy i wykonania ząbków w wielowypuście, nie wiem, ale poza stwierdzseniem faktu w ogóle nie przeszkadza w życiu.
  20. @GT500s wstyd się przyznać, ale rozmawiałem z Gemini i czytałem wątki na tym forum. Chciałem kolor, mapę, dotyk i możliwość szybkiego importu trasy opracowanej w warunkach polowych na komórce (w mapach.cz). I nie chciałem płacić jak za Garmina. AI wprawdzie upierała się, że jednak Magene 606 byłby lepszy (to w sumie ten sam producent), ale na początek chcę coś najtańszego, co spełnia powyższe kryteria, a jak się okaże, że nie mogę bez nawigacji żyć i geoid nie zaspokaja zachcianek, to sobie kupię garmina. Póki co starczy. Mapę z komórki wysyłam do apki na tej samej komórce, a z niej już idzie błyskawicznie eksport do urządzenia. W sumie bez żadnej instrukcji idzie to jakoś intuicyjnie ogarnąć, ale niektóre rzeczy nie są jeszcze dla mnie zbyt intuicyjne. Ekran dotykowy przypomina bardziej ekran dotykowy z nawigacji samochodowych sprzed 20 lat, a nie dzisiejszych komórek, co odczuwa się najbardziej w rękawiczkach. Idą do mnie czujniki zza Wielkiego Muru (i silikonowe ubranko), chcę podpiąć do koła i korby, pierwsze dla lepszego pomiaru prędkości/dystansu, drugie z czystej ciekawości, co to mnie za kadecję pokaże. Jak się człowiek zaloguje w mapach.cz na własnym koncie, to jeszcze lepiej jest opracować trasę na kompie (szybciej się to robi) i zapisać na koncie, wówczas tylko z komórki się to wczytuje i eksportuje do geoidowej apki. Nawet sobie zakupiłem roczne abo do map.cz. Natomiast to, jak to te trasy wyznacza, to... no mam kilka zastrzeżeń w paru miejscach. Dlatego korekta trasy na kompie z racji wygody jest wskazana.
  21. Premia za nowość. Za rok będzie pewnie ułamek tej ceny.
  22. Proponuję tytuł: "ciągnący pedał" , myślę, że każdy chciałby takiego badge' a w kolekcji 🤭
  23. Prosta kierownica (5 stopni) accent 700 mm do hardtaila - miałem nieco bardziej zakrzywioną i czułem, że reach jest za mały, zobacze po wymianie, czy coś pomoże. Nawigacja... tyle lat miałem to w dupie, że telefon starczy. A ostatnio kilka razy kończyłem na zatrzymaniu co kilometr i zerkaniu w telefon, któremu bateria leciała na łeb i szyję, czy jestem na kursie i ścieżce. Dziś wypróbowałem do roboty i nazad i daje radę,
  24. Wiadomo, że w czasach mtb 26" jeździły na tym i mikrusy i drągale, więc i na 27,5" pojadą drągale, ale to troche tak, jakby powiedzieć, że PRL i dwumetrowe chłopy jakoś się w tym Maluchu mieściły, więc o co chodzi.
  25. Jeśli grzebiesz przy motorach więcej, niż dolanie oleju, to z pewnością złożysz rower. Jeśli chcesz mieć z tego frajdę, to warto zapłacić więcej za części i to zrobić. Tu pełna racja. Zanim zaczniesz skupować komponenty, weź znajdź sklep, w którym będzie rower na ramie, którą chcesz kupić i się do tego przymierz, bo inaczej to złożysz fajny rower, na którym nie będziesz chciał/mógł jeździć. Jest jakiś % szansy (i nie że mały), że akurat ten rozmiar styknie, ale w sumie jeśli da się sprawdzić zawczasu, to czemu nie? Nie polecę żadnego komponentu od siebie, bo to jest kwestia wyboru. Jeden woli tak, inny siak. W pierwszych słowach swego listu napisałeś: Nie wiem, czy to nie za szeroko. Pod konkretne "dyscypliny" masz konkretne dostosowania sprzętu. Do części owych dyscyplin raczej bez FS nie podchodź, bo się rozczarujesz albo zabijesz Nie złożysz roweru do wszystkiego, taka próba albo skończy się zlepkiem kompromisów (dla ograniczeń budżetowych) albo przeinwestowanym potworem (dla braku ograniczeń budżetowych). Powinieneś nieco zawęzić, może zacznij od pojeżdżenia po lesie, wówczas HT się jak najbardziej sprawdzi (o ile to nie jest las urwiskowy czy w reglu górnym . Konkretna ścieżka tego "mtb" to będzie konkretne dostosowanie ramy, widelca, mostka, sztycy, kół, hamulców, napędu. Zacznij po prostu od jeżdżenia i wówczas sam zobaczysz, co jest dla Ciebie ograniczeniem, co jest dla Ciebie ważne, a co olewasz. Z góry nie przewidzisz, gdzie Cię "chyci" więc daj na luz, kup/złóż porządny basic a potem sam zobaczysz. Aha, te 27,5" to dziś poleca się dla naprawdę drobnych ludzi. Jeśli masz 184 cm to śmiało wbijaj na 29-era. Zresztą wybór komponentów (koła, widelce, ramy) do 27,5" jest mniejszy, niż do 29-erów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...