Ja fachowcem nie jestem, pol roku temu przesiadlem się z szosy na mtb. I takie moje spostrzeżenia
Podjazd/zjazd, niby czasowo spędzamy 85% czasu na podjazdach i 15% na zjazdach. Ale, na podjazdach jak nie dajesz rady możesz w każdym momencie się zatrzymać, na zjazdach już nie zawsze się daje.
Jak sporo jezdzisz to „łyda” rośnie i te podjazdy są coraz mniej strome.
Podjazd to monotonne kręcenie, gdzie się niewiele dzieje. Można klepać pacieze, obmyślać życiowe plany, czy powtarzać naukę języka obcego, itp. Fan zaczyna się przy zjeździe.
Takze moja rada, wybieraj rower do zjazdu nie do podjazdu. No chyba ze zjazd to polna/leśna droga, a nie single tracki.
I tu kat główki jest nie do przecenienia. Prz większych prędkościach, dobrze jest mieć przednie koło bardziej z przodu.
Ja ma Shimano 12s M8000, ale jechałem na rowerze ze SRAM. Nie wiem czy inni to potwierdza, ale zmiana w górę (na cięższe), jest możliwa tylko palcem wskazującym, a ten powinien być na klamce. W Shimano manetki chodzą w obie strony.
Jak to ma bez enduro to skok minimum 150mm, im mniejsze doświadczenie tym bardziej będzie Ci dobijał przy przyziemianiu.