Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.01.2026 w Odpowiedzi
-
8 punktów
-
6 punktów
-
O tak z tym rozbebeszaniem to nie ma sensu. Dolewam i jeżdżę. Jak opona dokona żywota to wtedy czyszczenie obręczy, etc. i nowa guma. Rozbebeszam jedynie jak muszę włożyć awaryjnie dętkę (na szczęście tylko raz przerabiałem i mile nie wspominam).3 punkty
-
Wpadła opona na śnieg i breję, rama jest z tych węższych więc 2,25. Przejechałem się na niej tylko raz ale jest znaczna poprawa Doszła też paczka z Niemiec: pasta z pędzelkiem, olej na trenażer i mokre warunki, najlżejsza grzechtka jaką znalazłem (już druga, pierwszą zgubiłem :/), Schwalbe Clik na próbę, Pro gwiazdka której wcześniej zapomniałem kupić i manetka XT do grzebania. Chcę zobaczyć czy uda mi się jakoś obniżyć siłę potrzebną do zmiany biegów bo w porównaniu do Deorki, XT chodzi jak zardzewiała zwrotnica kolejowa.3 punkty
-
2 punkty
-
Używam Stansa i strzykawki z zestawu Milkit. Sprawdza się świetnie. Co prawda wentyle Milkita olałem już jakiś czas temu, ale strzykawka robi robotę. Podobnie jak @cervandes raz na jakiś czas ściągam mleko, wlewam nowe. W MTB lałem 120. Do Gravela jedna zawartość strzykawki (nie jestem pewien, ale to chyba 60 albo 80 ml). Poza tym w podsiodłówce mam buteleczkę ze Stansem. Mała, poręczna i to na wypadek, gdy zalepi się dziura, ale wypsika całe mleko. Do tego jedna TPU na wypadek, gdy knoty nie pomogą.2 punkty
-
Ja bardzo polecam Continental Top Winter II. Zeszłej zimy miałem 28x42 mm - realnie też 42. Były ok, ale trochę wąskie. Teraz specjalnie pod te opony kupiłem nowe koła i mam 650b, nominalnie 50 mm, realnie na obręczy wew. 25 mają niecałe 48 mm. Mój rower ma geometrię pod 27.5 z opcją 28. Są super, trzymają się mocno ubitego śniegu, na lodzie, którego unikam, mniej śliskie niż różne semi slicki. Ale przede wszystkim mega przeczepne na zimnym, mokrym, zimno-mokrym asfalcie. I to jest ich kluczową cechą, jeżdżę od końca listopada do marca na nich. Co ważne, opory wcale nie są duże. Na dodatek dobrze - jak na bardzo solidna wkładkę antyprzebiciową - amortyzują, dla mnie istotne, bo mam sztywny rower. Ta wkładka w zimie to kluczowa sprawa. Wg producenta zachowują najlepsze właściwości do minus 20. W takim zimnie nie jeżdżę, ale przy blisko minus 10 nadal są bardzo przyczepne. Górny zakres to plus 7. W moim odczuciu przy ok. plus 8-10 zaczynają się wyraźnie lepić i mulić, ale jeszcze nie tragicznie.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Roballinho nie popadajmy w skrajności => https://allegro.pl/oferta/narzedzie-wielofunkcyjne-do-roweru-wys-jakosc-milkit-20-funkcji-18135249312 Wcale nie jest drogo. Powiedziałbym, że taniej niż oddzielny zakup: najprostszego multitoola ze skuwaczem, szydła do bezdętek, nożyka / możyczek, łyżki do opon.2 punkty
-
Jakieś duże strzykawki, wężyki, rurki to ja znajdę - będę kombnować. Uszczelniacz wezmę albo Stans,albo SchwalbeBlue. Bardzo fajny temat się tutaj zrobił, jesy co poczytać 😉 Dziękuję za podpowiedzi !1 punkt
-
Ja na razie w szosie mam tylko na tyle, bo jednak TPU może dużo szybciej tracić powietrze. Zrobione jakieś 3000 km i też bez problemu. A w fatbike to w ogóle gamechanger, zmieniłem dętki które ważyło powyżej 400g na TPU o wadze 100g, a do się mega czuje1 punkt
-
1 punkt
-
😀 ja ją kilknąłem kiedyś dołączając do zamówienia z gapiostwa , poszukam jej, bo była jak wyrzut sumienia na wierzchu nierozpakowana, teraz pewnie jak już napisałem to pewnie gdzieś się schowała zgodnie z prawami Marfiego. Napiszę.1 punkt
-
@szamysz83 Ja nawet mniej. 70 w przednie i nigdy nie złapałem żadnego kapcia. Przednie koło generalnie się nudzi. W tył możesz wlać te 100ml. Im mniej wlejesz tym częściej powinieneś zaglądać. Warto mieć strzykawkę z wężykiem (ja mam x-sauce i chińskie riderace) żeby czasem ustawić koło wentylem w dół, wykręcić rdzeń, wyssać z koła uszczelniacz i uzyskać odpowiedź ile go tam jeszcze zostało. Wtedy precyzyjnie można uzupełnić braki bez rozbierania koła.1 punkt
-
A przypomnij, ile sa w stanie zrobic Twoje zegarki bez internetu...te co to glosowo wszystko robia i telefon zostawiaja w domu. Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, że ten zegarek w chwili jak straci dostep do sieci...to jest głupszy niz podstawowy zegarek na wskazówki bo nawet czasu nie utrzyma.... Mylisz chłopie technologie i nie wiesz nawet o czym gadasz. Wyłacz mu ten eSim i wtedy porownaj go z garminem, zobaczymy jak bedzie dlugo sobie radził z nawigacja, rozpoznawaniem głosu itd..1 punkt
-
Podany Ekser to fajny model. Skoro miałeś poprzednią generację to spokojnie możesz zacząć od tej nowsze. Ceny Eskerów ostatnio są mocno atrakcyjne.1 punkt
-
Esker jest spoko. W ogóle w tej cenie będziesz mieć spory wybór graveli w alu. Najpierw przejrzyj sklepy i wróć z konkretniejszymi pytaniami.1 punkt
-
Skoro recenzujemy to moja opinia: Top: Stans. Równomierne zalateksowanie opony od wewnątrz, przy dużej dziurze wyszczał sporo ale i tak uszczelnił, wystarczyło po powrocie dopompować i tak starą już oponę. ZERO zastrzeżeń. Vittoria TNT - już nie produkują, ale na równi była ze stansem. Nie zawiodła, bardzo łatwo mi się ją usuwało z opon - jak wylinka z węża. Opony to wtedy były Mezcale G+. X-Sauce - może być. Też nie zawiodło, ale szybciej niż dwa pierwsze wysychało, dodałem też miarkę granulatu x-sauce żeby niby szybciej zalepiało większe otworki. Efekt? Zrobiło się ciut glutków, do tego mocno zalepiło komin wentyla. Trezado syf. Finish Line Sealant - miał nie wysychać i uszczelniać jak inne uszczelniacze. Efekty? Wysycha na galaretkę i prawie niczego nie uszczelnia, pod rowerem cyklicznie plamy. Jedyna zaleta to taka, że wodą daje się go po prostu wypłukać. W sumie to chyba nawet przestali go produkować. Nie dziwię się. W planach mam przy kolejnym tubelessowaniu przejść na Dubnitale Trail i uszczelniacz Continentala. Ale to raczej już nie w tym roku, bo zapasów to ja mam... oj mam.1 punkt
-
Nie mlecz w salonie , opony czasem spadają z obręczy, i latex mleka reaguje z lateksem w farbach ścian, jest jedna taka struga, rozbryzg po pomieszczeniu, sufit w kroplach, plus siwy dym, który osadza się wszędzie, część zmyjesz, ale po jakimś czasie zaczynają się odbarwienia i odpadają łuski. Do dziś nie wiem dlaczego wybuchały , obręcz Ztr Arch idealna, jeżdzę do dzisiaj. Wybuchały już po napompowaniu. Kilka minut po. Zwykłą pompką. Marka Schwalbe, Ciśnienie MTB . Opony po wybuchu były uszkodzone, pękał kord po jednej ze stron.1 punkt
-
1 punkt
-
Mnie też się otworzyła strona, gdzie ten multitul kosztołał prawie 400 zł. Dlatego rajtki mi spadły. Przy tych 112 nawet by nie drgnęły. https://www.szumgum.com/zestaw-naprawczy-milkit-hassle-off-multitool.html1 punkt
-
1 punkt
-
Gdzie Alpy kłaniają się Adriatykowi Kolejny rok, kolejna wyprawa. Kolejne dziesiątki przygód, setki wspomnień i... tysiące kilometrów. Są w życiu dni, które wymagają nowej definicji horyzontu. Dla mnie taki dzień nastał właśnie dzisiaj – moment, w którym zamiast oglądać się za siebie, wolę wyznaczyć na mapie linię prowadzącą ku całkowitej wolności. Wypuszczam w świat zaproszenie do wspólnej odysei. 1150 kilometrów opowieści, którą napiszą nasze koła – od granitowego serca Austrii, przez płonące szczyty Italii, aż po rozmarynowy pył dalmatyńskich wysp. ETAPY NASZEJ HISTORII: Symfonia Wysokich Taurów Zaczniemy w Salzburgu, w porannej mgle, która skrywa potęgę Alp. Czeka na nas Felbertauern – droga zawieszona w chmurach, gdzie betonowe estakady przecinają niebo, a my z każdym obrotem korby zostawiamy codzienność daleko w dole. Katedry Dolomitów Staniemy u stóp Tre Cime di Lavaredo. To tam, wśród milczących skalnych gigantów, czas przestaje istnieć. Gdy zachodzące słońce zacznie barwić ściany Dolomitów na purpurowo, zrozumiemy, że niektóre miejsca odwiedza się nie nogami, lecz duszą. Błękit Wenecji i Czerwień Bolonii Potem droga złagodnieje, prowadząc nas przez winnice Prosecco prosto w objęcia Wenecji. Miniemy jej laguny, czując zapach morza, by przez Deltę Padu pognać ku Bolonii. To tam, pod ceglanymi arkadami, odnajdziemy energię miasta i poczujemy smak prawdziwej Italii, który zostanie z nami na długo po powrocie. Morski Trawers: Nocna Odyseja przez Adriatyk Kiedy kurz włoskich dróg osiądzie nam na ramionach, czeka nas perła tej wyprawy. W Ankonie wjedziemy z rowerami na pokład promu, by nocą przeciąć Adriatyk. Kolacja na pokładzie, szum fal i bezkres morza. To nie tylko transport – to czas na regenerację przed finałem. Świt przywitamy już na wodach dalmatyńskich, patrząc, jak słońce wyłania się zza chorwackich wysp. Świt na wyspie Hvar Wyjazd z promu wprost w serce Splitu będzie naszym wielkim wejściem do Chorwacji. Ostatnie kilometry po szutrach wyspy Hvar, wśród cykad i dzikiej lawendy, będą naszą nagrodą. Tam, gdzie biała droga wpada do turkusowego morza, skończymy pisać tę historię. DLA TYCH, KTÓRZY SŁYSZĄ WOŁANIE DROGI: To przestrzeń dla osób, które wiedzą, że rower to bilet do wolności. Jedziemy po odkrycie nowych miejsc, poznanie ciekawych ludzi na trasie i przygodę, gdzie ramię w ramię pokonuje się alpejskie podjazdy i celebruje wieczory na kempingach pod rozgwieżdżonym niebem. Nie jedziemy po rekordy ani cyfry w aplikacjach. Jedziemy po wspólnotę doświadczeń, gdzie zmęczenie po całodniowym locie (ok. 130–160 km) miesza się z absolutnym zachwytem. Jemy lokalnie, śpimy blisko natury i wierzymy, że droga jest celem samym w sobie. KILKA KONKRETÓW: Dystans: 1150 km, styl bikepacking (na lekko). Logistyka: Ślady gotowe, powrót planujemy wspólnie ze Splitu. Publikuję ten plan właśnie dzisiaj, bo marzenia karmią się odwagą i odpowiednim momentem. Ślady w nawigacji już lśnią, a horyzont woła. Jeśli czujesz, że ta historia rezonuje w Twoim sercu – napisz. Miejsce na kole czeka na kogoś, kto wierzy, że najpiękniejsze odpowiedzi znajduje się za kolejnym zakrętem.1 punkt
-
Milkit Hassle:off. Przyszedł z Amazona w mniej niż 24h. Po zamontowaniu Crankbrothers S.O.S adapterem na trytytki (bo mam tylko jedno mocowanie bidonów) nie mogłem spać - tak mnie te trytytki i paskudny adapter się nie podobały. Milkit Hassle off daje się założyć pod fidlocka i fidlock działa mimo przypiętej z boku pompki - to jest super, bo uchwyty do pompek nie grają z fidlockiem. Wygląda super, a samo narzędzie Daysaver jest psycho- precyzyjne, wygodne, lekkie. Zestaw ma klucze 2, 2.5, 3,4,5,6,8, t25 łyżkę, skuwacz, zatykacze do dętek z nożyczkami i klucz do nypli. Jest też pasek, którym można przyczepić wspomnianą pompkę.W porównaniu do Crankbrothers brak adaptera CO2. Wada - prędzej czy później bita się zgubi…1 punkt
-
Brak entuzjazmu do elektroniki, ale się nie przekonam jak nie spróbuję. Ale nie na zasadzie kolegi rower na wycieczce, sklepowy parking czy pożyczony rower na weekend. Moim zdaniem by coś ocenić i się przekonać, bądź nie, trzeba setki kilometrów przekręcić, więc pewnie za pół roku będzie można coś powiedzieć.1 punkt
-
Fenix 8 Pro - szukaliśmy rozwiązania daleko, kiedy ono było blisko 😆 Temat do zamknięcia. Teraz pozostaje tylko kwestia jaki kolor wybrać 🤣1 punkt
-
Ja na lodzie na oponach bez kolców hamuję zwykle na odcinku 3-4m i to ze znacznie większej prędkości. Oczywiście leżąc na boku1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
