Skocz do zawartości
PanPaszczak

[podróż] do okoła Polski

Rekomendowane odpowiedzi

PanPaszczak

Witam wszystkich.

Na tegorocznych wakacjach mam zamiar objechać Polskę dookoła. Daję to 3500km, ale pewnie zrobię coś koło 3000km, bo nie we wszystkie "wgryzki" będę wjeżdżał. Chciałem to zrobić w miesiąc, czyli wyjechać na początku lipca i skończyć w tym samym punkcie na początku sierpnia. Jazda 6 dni w tygondiu, niedziela odpoczywająca. Średnio wychodzi 120-130km na dzień.

Myślę, że spokojnie do zrobienia.?

Mam parę pytań związanych z tą wyprawą.

- chyba najważniejsze, jakie siodełko polecacie?

- sakwy na bagażnik i ramę czy wózek?

- jaki rower polecacie? ja myślałem o Author Trekking 28" http://katalog.bikeworld.pl/2015/web/produkt/rowery/trekking_cross/author/40927/compact

- jechać od 7 rano z przerwą w południe i potem od 13:30 do 18?

- jak się przegotowywać do tego? miałem dłuższą przerwę z powodu choroby, pracuję, więc w tygodniu wieczorami mogę się przejechać, a i to nawet nie codziennie, więc jak się przygotowywać?

Napiszcie wszystko co może mi się przydać :)

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pidzej

Wydaje mi się że jeśli pytasz o siodełko to nie jesteś gotowy na taką wyprawę (bez urazy).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrisK

120-130 dziennie to niby nie nadludzki wyczyn...  Ale 120-130 niemal codziennie przez 30 dni to już jest całkiem sporo nawet dla wyjadaczy w temacie.

A polska wcale płaska nie jest.  Nic co nie jest nie do zrobienia nie planujesz. Ale nie jest to wcale trywialne.

 

Jak się przygotować to chyba proste.  Jeździć wszędzie rowerem do z pracy po przed po bułki.... Jak już Ci obrzydnie pewnie będziesz gotowy. No i przede wszystkim siodełko przestanie być najważniejsze bo tyłek już będzie dość twardy na taką zabawę.   Jak z nie przygotowanym tyłkiem pojedziesz to nawet najwygodniejsza kanapa nie zapewni że nie zrezygnujesz po kilku dniach.

 

Sakwy masz na forum opisane.

Rower musisz dobrać pod siebie ale to drugorzędne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wojtas7

Myślę że jeśli do tej pory nie przejechałeś za jednym zamachem tych 200km to nie jesteś gotowy do 120kmx30dni. Jeśli byś przejechał te 200km to byś nie zadawał takich pytań.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
tomek040982

 

 

Myślę że jeśli do tej pory nie przejechałeś za jednym zamachem tych 200km to nie jesteś gotowy do 120kmx30dni.

Co też nie znaczy że gdyby przejechał te 200 km to by był gotowy.  O wiele łatwiej jest zrobić 200 km w ciągu dnia , niż te 130 km przez 30 dni. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wojtas7

Jeśli ktoś robi 200km jednego dnia to już bardzo dużo wie i nie pyta czy rower za 1100zł się nada albo jakie siodełko będzie dobre, nie sądzisz?

 

Przypadkowi ludzie może 100km zrobią jednego dnia, ale 200 to już nie przelewki.

 

A do Autora: nie zraź się, ale mierz siły na zamiary. Poświęć najpierw kilka lat na jazdę i stopniowo wydłużaj dystans. I nie żartuję - kilka lat. Zacznij od jazdek weekendowych po 50km, zobacz jak się czujesz, jak Ci idzie, co potrzebujesz. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrisK
Jeśli ktoś robi 200km jednego dnia to już bardzo dużo wie i nie pyta czy rower za 1100zł

 

Są luzie co na gratach robią wyprawy...   Cena tu nie pierwszych skrzypiec.

A to że ktoś stuknie 200km nie robi go alfą i omegą. :D Może mieć samozaparcie.  Pytanie czy an drugi dzień zwlecze się z łóżka i jak zobaczy rower to nie zacznie uciekać z przerażeniem. 

Z kilkoma latami to  bym nie przesadzał :D

Jak pojeździ uczciwie do lata zrobi sobie ze dwa długie weekendy "sprawdzenia"  to może jechać. 

W końcu nie jedzie na Syberię....  Gdzie jak padnie będzie miał kilkaset km do ratunku.  Jedzie po Polsce i w najgorszym razie nie objedzie jej całej albo wprost wsiądzie w pociąg/autobus i wróci do domu.   Tylko głupio jak by to było po kilku dniach bo tyłek nie dał rady.

Edytowane przez KrisK

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wojtas7

"są ludzie"... jasne są tacy co na piechotę cały kontynent przechodzą, ludzki organizm jest niesamowity.

 

co nie znaczy że autor do nich należy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrisK

Ok nie spojrzałem na rower który znalazł autor :D   Mój błąd. Ale umówmy się że nawet na nim dał by radę jak będzie chciał.  Kwestia przyjemności z tej zabawy i ilości przekleństw. Choć jak nie ma porównania i będzie miał odrobinę szczęścia to zrobi te 3k bezawaryjnie i nie będzie wiedział o co nam chodzi ;) 

 

 

@,  Masz tu kilka tematów o tym jaki rower kupić. Możesz spokojnie w tej albo podobnej cenie kupić coś na lepszym osprzęcie co daje większe szanse że przetrwa taki dystans bez wkurzania.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pidzej

Ten Author to byłby całkiem fajny budżetowy sprzęcik. Jeśli tylko:

- wideł byłby z tej stali a nie amelinium (nie wiadomo o co chodzi w specyfikacji)

- byłaby kaseta zamiast wolnobiegu

- no i a-head zamiast sterów skręcanych

 

- reszta typu plastikowe pedały czy rurki Zooma to łatwo wymienialne drobiazgi.

 

Niby wszystko da się wymienić (główka 1 1/8" podobno) ale się nie opłaca. Z kolei kupując coś o półkę wyżej, już z kasetą i sterami a-head zwykle dostajemy w gratisie balast w postaci kowadłowatego uginacza :verymad:

 

 

Edytowane przez Pidzej

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
anarchy

Lubię te stwierdzenia, że jak ktoś zrobił 200km w dzień to zrobi 30 po 120km :D
Już widziałem takich herosów co po piątym dniu ulewy marzyli o domu, ciepłym żarciu i w połowie trasy zwijali do domu. I takich co jechali w ogonie a dojeżdżali jako jedni z nielicznych. 200 km może mu powie czy siodło jest wygodne albo czy ma dobrze dobraną wysokość kiery czy siodła i tyle. Z tymi kilkoma latami też pojechałeś no ale każdemu wg gustu. Widać jeden potrzebuje lat inny jednej wiosny :)

A do autora - to co pisali przedmówcy - jeździć i jeździć. Od wiosny robić w weekendy trasy około 100km. Zobaczyć na swoje możliwości, organizm - czy lepiej Ci idzie rano czy wolisz jechać do nocy. Nie kalkulował bym dokładnie przerw 12-13.30 bo jak trasa się ułoży to lepiej będzie zrobić przerwę po wyjeździe z miasta, za górą, jak tylko pogoda się poprawi itd. Na tak długiej trasie jest mnóstwo zmiennych. Będą dni gdy zrobisz 60km a pewnie i takie gdy 140. Z każdym kolejnym dniem będzie Ci się jechało lepiej (do pewnego momentu) a przerwy całodniowe lepiej zrób co dwa tygodnie ale takie porządne prawdziwe, w dobrym otoczeniu, z porządnym jedzeniem. Trasę zacząłbym od miejsca w miarę przyjemnego i łatwego tak by na pierwsze trudności trafić po tygodniu -w sam raz się lekko zaprawisz przed nimi. Rzeczy ogranicz do minimum (jak mawia jeden znajomy podróżnik - lepszy jeden brudny podkoszulek niż cztery - mniej śmierdzi w sakwach:) ), w końcu jesteś cały czas blisko cywilizacji - jak zdarzy się coś wyjątkowo zawsze dzięki pomocy dobrych znajomych możesz mieć części do roweru, kartusz gazu itp w ciągu 24h.
Powodzenia!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ziaro

Kwestia od tego jak kto i ile jeździ na rowerze. Przyznam jednak że 120km x 30 dni to jest od groma. Osobiście mnie już samozaparcie by nie pozwoliło jechać tylu km w nastepny dzień, pomijając, że jestem kolarzem niedzielnym.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
robertrobert1

W sumie wyprawa jest dobrze zaplanowana i jak najbardziej do zrobienia pod warunkiem, że nie będzie to pierwsza taka wyprawa.

Co należy najpierw zrobić? Nie będę nic gadać bo powyższe wypowiedzi są prawidłowe.

Czepiałby się dystansów bo inaczej owe dystanse będzie się odczuwać na asfalcie, inaczej na szutrach czy drogach gruntowych a inaczej w górach czy przy silnym ruchu drogowym.

Ze swojego doświadczenia mogę tylko podpowiedzieć, że warto ułożyć sobie dzień od 8 do 20.00 czyli 12 h ale tak aby podczas tych godzin zapewnić krótkie i dłuższe przerwy na regenerację i posiłki.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
diesel16
- Jeżdżę na siodełku które było w standardowym wyposażeniu roweru wychodząc z założenie że nie ma takiego siodełka na którym nic nie wyszło by nie bolała przy tak długiej wyprawie. 100 - 120km dziennie to przynajmniej 6 godzin dziennie na siodełku. Oczywiście siodełko może być lepsze i gorsze ale jak już ktoś tu mądrze napisał jeśli dupy nie przygotujesz to żadne siodełko Ci nie pomoże. Gdybym miał zmieniać siodełko to pewnie pomyślałbym o jakiś "z dziurą" dla dodatkowej wentylacji a i odlać można się bez schodzenie z roweru... buahaha. Jeśli chcesz już tak profesjonalnie podchodzić do doboru siodełka to możesz poszukać sklepu w którym dopasują Ci siodełko pod wymiar Twojego "siedzenia". Kup rower, wsiądź na niego, pojeździł na początku nic nie wyszło będzie boleć jakiekolwiek by ono nie było a jak nie zdołasz się przyzwyczaić to dopiero pomyśl o szukaniu innego.

- Rower Trekkingowy będzie dobry na taką wyprawę ale niekoniecznie ten który wybrałeś. Szukaj z kasetą nie z wolnobiegiem, więcej wytrzyma. Osobiście wolę z amortyzacją przy wszystkich wadach tego rozwiązania że to nie prawdziwy amortyzator, że cięższy niż zwykły widelec, że pochłania Twoją cenną energię (najlepiej mieć z blokadą) to na naszych dziurawych drogach jazda bez amortyzacji sprawia że bolą mnie nadgarstki. Lepiej kup rower o półkę wyżej niż wymieniaj podzespoły w tańszym.

- W jakich godzinach jechać to wyjdzie w praniu, nie ma sensu z góry tego planować. Ja wolę jechać od rano do wieczora oczywiście z krótkimi przerwami na zwiedzanie i zjedzenie czegoś niewielkiego na szybko a dopiero wieczorem zasiadać do obiadokolacji.

- Jak się przygotować - jak napisano jeździć, jeździć, jeździć

 

Ogółem to całkiem spore wyzwanie, a im bardziej to Twoja pierwsza wyprawa tym bardziej ono jest spore. Z psychologicznego punku widzenia nie planuj zbyt dużych przebiegów, sugerowałbym raczej 80 km/dzień niż 120 km/dzień. Jeśli nie będziesz wyrabiał się z kilometrówką to przy 120 km/dzień szybko zbierze Ci się spora górka która będzie nie do odrobienia i będziesz sfrustrowany. Jak zaplanujesz mniej a zrobisz więcej to będzie radocha. Z pewnością będzie tak że raz zrobisz 60, raz 80 a raz 120 czy 140 zależni od pogody, dyspozycji dnia czy chęci. Dobrze że planujesz dni wolne, czy zbyt często? Zobaczysz jak będzie, bywa tak, że po 4-5 dniu trochę opada cała radocha wtedy warto sobie trochę pofolgować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
robertcb1

Po stokroć łatwiej zrobić 200 jednego dnia, ale kolarzówką, po płaskim, asfalt, wiatr w plecy, słoneczko, ciepełko...
Niż 120-130, ale trekkingiem, z 25 kg sakwami, często pod wiatr, częściowo po drogach błotnistych nieutwardzonych i innych dziurawych, część w górzystym terenie (z podjazdami), i na dodatek czasem w deszczu ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
tomek040982

 

 

Niż 120-130, ale trekkingiem, z 25 kg sakwami, często pod wiatr, częściowo po drogach błotnistych nieutwardzonych i innych dziurawych

Z tymi drogami drogami błotnistymi to troszkę zaszalałeś , przecież nikt nie zmusi go taką drogą jechać. Oczywiście może na taką trafić , ale zazwyczaj jest jakaś alternatywa .  

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrisK

 

 

ale zazwyczaj jest jakaś alternatywa .

 

Tylko czasem to wąskie i ruchliwe albo trzeba nadłożyć mocno km

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
tomek040982

Bez ryzyka nie ma zabawy. :) A tak na serio to wiadomo że czasem można nadłożyć drogi , ale lepiej zrobić powiedzmy 20 km więcej po asfalcie , niż 5 po błocie. Sam w 2013 roku miałem taką sytuację że z grupą mieliśmy dylemat. To była wyprawa do Barcelony . Kierowaliśmy się do stolicy Czech gdzie część grupy miało swoją metę. Do rzeczy zbliżając się do Opola trafiliśmy na informację o objeździe . Do Opola mieliśmy zaplanowaną drogą niecałe 20 km , objazd kosztowałby Nas 80 km i problem czy ryzykować  prosto czy objazdem. Prosto robiono most na jakiejś rzece i jak się pytaliśmy okolicznych mieszkańców to mówili że nie ma żadnego przejścia nawet dla pieszych. Nie widziało Nam się nadkładać tych 80 km więc mimo wszystko zaryzykowaliśmy. Udało się, okazało się że była zrobiona prowizoryczna kładka dla pieszych jednak jakiś kilometr musieliśmy prowadzić rowery bo nie dało się jechać . Nigdy nie wiesz co będzie, nie raz warto zaryzykować , ale to wiadomo może dużo kosztować. Co by nie mówić takie przygody później najlepiej się wspomina. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ANTHONY_

Na siodelko nie patrz, nic nie wyszło poboli na kazdym siodelku przez kilka dni, a potem przestanie. Rower? W mojej opini, nie jest potrzebny jakis wystrzalowy. Ja dostalem jakis czas temu od dziadka zwyklego 'gorala' ktory do tej pory mnie nie zawiodl, a przejechalem z nim sporo kilometrow.

Na kilometry tez nie patrz. Rob tyle ile zdolasz w danym dniu. Masz miesiac czasu na przejechanie tego, to jest bardzo duzo czasu. Takze nie spiesz sie! Kontroluj jedzenie I picie, ot co.

Co do przygotowania. Sam w te wakacje planuje przejechac polske. Jak ja sie przygotowywuje? Biegam. Wedlug mnie, najwazniejsza jest kondycja. Oczywiscie z Tydzien przed wyjazdem, planuje, dziennie porobic z 30/40km by sie dupsko przyzwyczailo i tyle.Co do biegania. dzieki biegainu, zrobisz mega kondycje. Owszem, gdybym mial stycznosc z rowerem tutaj, gdzie mieszkam, to bym jezdzil tez, ale pozostaje mi tylko bieganie. Postaw sobie jakis cel, dlaczego chcesz to zrobic? By miec jakies wspomnienia?

Ja osobiscie mam 'pewna misje', I tylko ona mnie ciagnie do tego by to zrobic, plus marzenia. Zawsze kochalem rower, I zawsze chcialem zrobic cos szalonego. Czy jazda rowerem dookola polski nie jest czyms szalonym?

Pamietaj ustalic sobie trase, krok po kroku. Miej przy sobie telefon, najlepiej z gps, gdybys sie zgubil by ci pomogl sie odnalezc. Bodajze jest aplikacja, w ktorej nawet nie potrzebujesz internetu by moc uzywac gps.

Pogoda, nastaw sie, ze pogoda moze byc raz taka I owaka. Deszcz ogolnie nie jest czyms zlym, jedyny minus, ze moze zmoczyc ubrania I caly twoj 'ekwipunek'.

Nie wiem jak Ty, ale ja planuje podczas tej wyprawy spac w namiocie (jesli ktos to czyta, moze polecic fajny namiocik na taka wyprawe. nie za ciezki, nie za duzy.) jak I jakis plebaniach. Tak bede chodzil I prosil o przenocowanie :) (jest to zwiazane wlasnie z ta moja 'pewna misja').

No i najwazniejsze. Nie sluchaj zbytnio ludzi, nie bierz na serio opinii ludzi. Owszem, podpowiedzi czasami sa fajne i mile, ale sporo ludzi tez potrafi zniechecic do tego. Ze nie zrobisz x kilometrow, ze to bezsensu, ze bez wprawy w cos tam blah, blah. Racja, moze i maja prawde, ale jedyna przeszkoda siedzi w Twojej glowie. Nastaw sie na to pozytywnie i zrobisz to.

 

PS. Macie jakies fajne mapki online z trasami? Moga byc mapki z google. Z dala od wielkich miast. Najlepiej same wioski. Zaczynam z Lodzi, w strone wschodu.

PS2.Namioty jak znacie rowniez jakies ciekawe, tez mozecie polecic.

PS3. Przepraszam, ze bez polskich znakow, poprostu ich nie mam :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Warthog

@ANTHONY_

Nie chcę cię rozczarować, ale znam takich którzy śmigają półmaratony i więcej z palcem w nosie, a na rowerze po 30km miękną ;)

Nie mówię, że bieganie jest złe - sam praktykuję, ale nie przekładałbym osiągów na rower w zbyt dużym stopniu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pidzej

Dokładnie tak bieganie nijak się ma do roweru ;) Ja np. bez większych problemów zrobię na rowerze 300km po górkach a przebiec 3km raczej nie dałbym rady :teehee:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
MikeDozer

Potwierdzam, sam kiedyś biegałem dłuższe dystanse niz 30km bez problemu a jak przyszło do 60km na trekkingu to myślałem że mi czwórki wypali na końcu :)

Niemniej w tym sezonie (treningowy zacząłem gdzieś pod koniec listopada ;) ) widzę pozytywny wpływ rowerowania na bieganie. Myślę, że na odwrót też może mieć dobry wpływ. Stosuję przelicznik 4:1 km szosa:bieganie (płasko) 2,5 MTB:bieganie (teren średni płaski ale bywa bardzo piaszczysty). Z tym że bieganie tylko teren, po szosie dużo łatwiej.

Edytowane przez MikeDozer

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ANTHONY_

Serio panowie? :huh:  Ja właśnie zauważyłem, że odkąd zacząłem biegać i przyjeżdżałem do Polski, to podczas jazdy na rowerze jeździ mi się super. Owszem, pierwszy kilometr na rowerze to jest zadyszka lekka, ale im więcej km jadę tym się lepiej. Pamiętam jak nie biegałem, i na rower wsiadłem było ciężko przejechać kilka km, a teraz, gdy do Polski przyjechałem (ostatni raz rower dotknąłem w Listopadzie) na rowerku było bez problemowo i widzę, że bieganie mi strasznie pomaga.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
seraph

Mam kumpla, który właśnie zaliczył już kilka półmaratonów i bardzo entuzjastycznie kiedyś podszedł do pomysłu żebyśmy się kiedyś w dłuższą trasę rowerami wybrali. I co? Po 90 km ledwo do domu dojechał, a wieczorem "uczcić" dzień już w ogóle nie wyszedł.

Jaką trasę zrobiłeś na raz rowerem najdłuższą? Jeśli chodzi o ogólną wydolność to każdy wysiłek ją podnosi, ale na rowerze mięśnie i stawy pracują inaczej niż podczas biegu, wiec organizm nauczony wydajności podczas biegania nie bardzo wie jak być wydajnym podczas jazdy i odwrotnie jeśli trenuje się tylko jedno.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
tomek040982

A ja odkąd zacząłem biegać dużo lepiej mi się jeździ , zwłaszcza podjazdy z którymi wcześniej problemy. Wychodzi na to że nie ma reguły, wiadomo każdy organizm jest inny. Każdy inaczej to wszystko może odbierać. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Podobna zawartość

    • szy
      Przez szy
      Hej,
       
      na początku jesieni spędziłem weekend na polsko-słowackim pograniczu - trochę Beskidu Żywieckiego i więcej słowackich Beskidów Kisuckich - czy może raczej Kisuc ogólnie, po słowackie Beskidy oglądałem z dolin.
       
      Z całej wycieczki podrzucę Wam dwie dobre rowerowe trasy o których warto pamiętać wybierając się w tamte regiony. Jest ich tam wiele więcej oczywiście, ale te dwie ładnie wpasowują się w weekendową pętlę o której piszę na blogu:
       
      http://www.znajkraj.pl/beskid-zywiecki-i-kisuce-rowerem-po-pograniczu-polsko-slowackim
       
       
      Mapa poglądowa tras rowerowych regionu Mała Fatra i Kisuce:
       

       
       
      Pierwsza ze wspomianych tras to Bystrzycka Magistrala Rowerowa - od czerwonej strzałki gdzie stoi mapa ze zdjęcia aż do sztucznego zbiornika Nowa Bystrzyca układającego się w literę "C" na prawo od strzałki - czerwona linia.
       
      Trasę poprowadzono po śladzie nieużywanej od wielu lat leśnej kolejki wąskotorowej. Ma długość około 25 kilometrów, prowadzi cały czas w oddali od wsi i zabudowań - wzdluż rzeki Bystrrzyca. Po drodze zdarzają się miejsca odpoczynku, tablice informacyjne o mijanych wsiach i miejscowościach, kilka drewnianych mostków. Wszystko w świetnym, turystycznym standardzie.
       
       
      Początek w Kraśnie nad Kisucą:
       

       
       
      Specjalna kładka pod mostem na Bystrzycy:
       

       
       
      Most miłości pełen kłódek - obok trasy
       

       
       
      Tablica z historią leśnej kolejki i historią powstania rowerowej trasy. Dolna część po polsku - zawsze!
       

       
       
      Pozostałości II wojny światowej:
       

       
       
      Przeciętny widok z trasy:
       

       
       
      Oddalenie od cywilizacji widać na ujęciach z góry:
       

       
       

       
       
      Dużo ludzi na trasie - rodzin, lokalsów, szosowców, górali...
       

       
       
      Bliżej rzeki - czasem pojawiają się bariery:
       

       
       

       
       
      Ale nie zawsze:
       

       
       
      Są niewielkie mostki nad schodzącymi do rzeki potokami:
       

       
       
      Oznaczenia okolic:
       

       
       
      Trasa wiedzie południowym brzegiem rzeki, więc właściwie cały czas naprzeciw mamy przyjemne widoki na słowackie Beskidy:
       

       
       
      Są efektowne, drewniane mosty:
       

       
       

       
       
      I naprawdę nietrudno o innych rowerzystów - nawet wpięknie wpasują się w ustawianą samokę
       

       
       
      Koniec jednej trasy oznacza początek drugiej - to rowerowa trasa wokół zalewu Nowa Bystrzyca - czarna linia na mapie na pierwszym zdjęciu.
       
       
      Z góry prezentuje się tak:
       

       
       

       
       
      Na początku na wysokości zapory to jeszcze jakieś przebłyski starego asfaltu:
       

       
       
      Potem robi się terenowo, chwilami mocno terenowo - koleiny po leśnym sprzęcie, jednak generalnie jest dość przyjaźnie nawet z sakwami:
       

       
       

       
       
      Bardzo przyjemny klimat, zupełne odludzie, efektowne widoki:
       

       
       

       
       
      Ślad wycieczki, więcej wrażeń, ciekawe miejsca - na blogu, adres na początku posta
       
      Z pozdro
       
      Szy.
    • aristo111990
      Przez aristo111990
      Czesc,
       
      probuje w nadchodzacym roku przeniesc na grunt polski legendarne wyprawy Trans Alp. Tyle wstepu.
       
      Potrzebuje waszego wsparcia i sugestii w planowaniu wyprawy, ktora w zalozeniu ma startowac w ok. J. Gory i konczyc sie w ok. Slaska Cieszynskiego oraz przebieg wzdluz granicy poludniowej.
       
      Trasy mtb, wyprawa klasyczna z plecakiem. Noclegi w schroniskach/pensjonatach.
      Trasa ~350-400km, 40-80km/dzien, podjazdy: 1.500-2.500m/dzien.
       
      Moze znajda sie koledzy, ktorzy juz podona wyprawe przejechali i sluza pomoca??
       
      Niestety,
      moje doswiadczenie ze szlakami w Polsce jest znikome poza kilkoma mtb maratonami (Beskidy).
      Niestety, wychowalem sie na alpejskich szerokich, szutrowych szlakach, na ktore w Polsce raczej nie mozna liczyc.
       
      Chetnie poczytam wasze opinie nt. temat,
       
      pozdrawiam,
       
    • damianmks1
      Przez damianmks1
      Dzień dobry.
      Jakoś w przyszłym tygodniu ( od około 10 sierpnia )planuje pokonać trasę Świnoujście - Krynica Morska. Czy ktoś w tych dniach pokonuje podobną trasę lub ewentualnie chcę się dołączyć?
       
      PS.
      Lepsza trasa Niemcy - Rosja czy Rosja - Niemcy, jestem z dolnegośląska?
    • majic
      Przez majic
      Czesc, 
       
      planuje wyjazd gdzies na wakacje z dziecki i rowerami. Gdzies to albo Polska, Slowenia lub Wlochy (ale raczej polnoca jej czesc). Dziecko sobie radzi na lokalnych podjazdach, zjazdach, itd. (8 lat). Macie moze jakies sprawdzone lokalizacje, zeby wyjazd byl stacjonarny (nie chce pakowac i rozpakowywac sie codziennie), ale by w okolo bylo kilka ciekawych wycieczek... 
       
      z gory dzieki, 
      M. 
    • pecet
      Przez pecet
      Chyba nie było, jak nie to poprawcie.
       
       
      https://kodujdlapolski.pl/krec-kilometry/
×

Powiadomienie o plikach cookie

Ta strona korzysta z plików cookies. Możesz dowiedzieć się więcej tutaj: Polityka prywatności, Regulamin.