Podjechałem sobie dzisiaj na cmentarz rowerkiem - tak za*****stawionego samochodami miasta to w życiu nie widziałem. Z roku na rok samochodoza coraz większa, jeszcze rozumiem zimno i śnieg - ale dzisiaj była idealna pogoda na spacerek. Ten kraj jest zgubiony.
Rower zdecydowanie za mały - ale da się na nim jeździć. Na pewno nie rozmiar jest problemem drętwienia jednej dłoni. Częściej zmieniaj pozycję chwytu, staraj się nie blokować łokcia (bo to właśnie przez nerw w łokciu masz problem z małym i drugim palcem - tzw łokieć tenisisty).
Ale co to znaczy ciężko chodzą? Nie odbijają, blokują się, ciężko ręką ścisnąć szczęki? Bo możesz mieć - zardzewiałe piwoty, zardzewiałe sprężyny, zardzewiałe linki, zardzewiałe klamki?
Otuliny na rury zdecydowanie będą najlepszym "domowym" sposobem - odpowiednio twarde by dobrze energię zacisku rozprowadzić a jednocześnie dadzą dobry uchwyt. No i najważniejsze - niedrogie.
Dzisiaj w wietrze jeździłem w leginsach z decla (50zł za nie dałem) - i dawały radę. O ile nie boisz się pokazać w lajkrze to polecam.
https://www.decathlon.pl/p/legginsy-do-biegania-meskie-kalenji-warm-ocieplane/_/R-p-189151
Przed chwilą wypróbowałem podpatrzony lata temu w internetach sposób na sznurówkę. Jako, że nie chciało mi się bawić z chemią - myślę spróbuję. Z grubsza całość (zębatki i łańcuch) przetarłem szmatą a kółeczka "zeskrobałem" haczykiem ze szprychy - tak by zebrać zewnętrzny bród. Później przez każde dwie rolki (po ogniwie) przewlokłem sznurówkę i "flosowałem" jak zębiska. Zabawa długotrwała, żmudna i nudna - warto jakąś żwawą muzyczkę zapuścić (Zenka albo Metalikę). Efekt mimo to naprawdę niezły - roleczki aż świecą czystością. Jakaś alternatywa gdy chce się zrobić całość na sucho, bez szejka czy mycia.