Skocz do zawartości

[200 km] Jak obliczyć zapotrzebowanie energetyczne?


Rekomendowane odpowiedzi

Z tym obiadem - tak szybko bym nie rezygnował.Byle nie za ciężki. Na 200 km nie ciśniesz tak do mdłości, jed,ziesz spokojnie. Podwójny bigmac też świetnie dziala. Rosół z makaronem. Wydaje się, ze się nie jest głodny tylko powoli się słabnie. To ma wystarczyć na kilka godzin. 

Mleko - jak kto trawi. 

Na kofeinie i żelkach 12 godzin nie pociągniesz. 

Edytowane przez wkg
  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żele niektórzy wciskają do wody i to piją. Ale to nadal znikoma kaloryczność wiec trzeba tego sporo wypić.

Co do mleka byłbym ostrożny. To 200km i żołądek może zareagować mocno niestandardowo. A postoje w krzakach mogą mieszać szyki nie mówić już o jakimś bólu.  Mało jesz zjesz bułę na takiej trasie i możesz mieć kłopocik.  Ja wole tosta, bo zajmuje mniej miejsca nie rozwala się i w żołądku mniej puchnie. 

Jak nie trawisz słodyczy izotoników spróbuj samemu zrobić np na bazie zielonej herbaty. Albo znajdź który sok Ci pasuje i mieszaj go z dobrą mineralną wodą. Tylko się doktoryzuj z tego, jaką proporcją uzyskasz nawodnienie. 

@wkg ma rację z tym MC... Stosunkowo dobrze wchodzi i nie obciąża.  Z innych rzeczy to wszelkiego rodzaju jedzenie w formie "tortilli" Ale to wszystko działa w cywilizacji :D jak trasa idzie przez mniej zurbanizowane miejsca to się o takim szybkim obiedzie może nie śnić. 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomysł zacny tylko takie kanapki po kilku godzinach jazdy potrafią stracić swoje walory :sick: Dla tego wymyśliłem tosty :D Są bezpieczne i nie rozwalają się i łatwo je spakować co dla mnie jest zaletą... W sumie taki mielony w toście.... Muszę spróbować :D

Ale i tak w lecie jest łatwo... W zimie na 50km całe jedzenie potrafi być dokładnie zamarznięte :D To jest dopiero zabawa przednia.  

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z transportem na rowerze raczej bym nie ryzykował, choć zależy gdzie chcesz to wozić. Może w jakimś szczelnym, dopasowanym plastikowym opakowaniu, albo chociaż w woreczku z zamknięciem strunowym, dla bezpieczeństwa? Szkoda by było sobie sakwy zapaćkać. 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, KrisK napisał:

Pomysł zacny tylko takie kanapki po kilku godzinach jazdy potrafią stracić swoje walory :sick: 

Co Ty. Ciemny, razowy chleb, mielony albo dobry schabowy z plastrami sałaty, pimidora, ogórka małosolnego opakowany w folię aluminiową - dwa dni. W Alpach zimą z tydzień :D

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopytam jeszcze o orzechy (np nerkowca), są wyokokaloryczne i łatwe w przechowywaniu, ich wartość energetyczna pochodzi jednak z tłuszczu. Czy pogryzając je podczas jazdy mam szansę skorzystać z tej energii, czy efekty będzie odwleczony o tyle, że bez znaczenia?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepsza chałwa... Niesamowicie potrafi dodać energii. Poza tym, że wymaga porządnego popicia to jest wysoko kaloryczna i dobrze wchodzi i szybko odbudowuje. W zimie praktycznie była podstawowym moim produktem. Nie zamarzała jak batony i szybko było czuć efekt po zjedzeniu. 
Orzechy są ok.   Oczywiście, że chwilę potrzebujesz, zanim zaskoczysz, ale jak będziesz je pogryzał zawczasu to ok.

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze, że  20 lat temu jak pykałem swoje pierwsze 200 km nie widziałem ile to trzeba wiedzieć na ten temat. Włos mi się jeży na głowie jakie ryzyko podjąłem wsiadając po prostu na rower i jadąc :)

 

  • +1 pomógł 3
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lewocz jak pisze że 100 poprostu trzeba przejechać to tu niektórzy linczują....   Z tym że tu kolega pytał o jedzenie a to wbrew pozoromm dla kogoś kto właśnie doszedł do 80km i w weekend chce 100 zrobić może być problemem 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • 1 miesiąc temu...

Szanowni,

chciałem tylko zdać raport z postępów, bo wielu z Was bardzo się zaangażowało w dyskusję za co jeszcze raz dziękuję. Trzy dni temu machnąłem setkę jadąc w większości w lekkim terenie, choć z musu około 20% dystansu było po asfalcie. Rzeczywiście żaden wyczyn, w sumie to wyjechałem się przejechać bez konkretnego planu i nogi same poniosły. Nauczyłem się minimalizować przerwy, zrobiłem tylko dwie, w tym jedną dłuższą na obiad, ale mimo tego średnia dzienna wyszła mi jakieś trochę ponad 10 km/h. Siłą rzeczy biorę się za tempo i dalsze ujeżdżanie okolicznych lasów. Na 200 planuję ruszyć w czerwcu, żeby mieć maksymalnie dużo dnia.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@IP68 100 w lekkim terenie to jest na pewno więcej niż 100 po asfalcie na szosie. Każdy teren nawet przyzwoity szutry spowalnia i szybciej zjada energię.   Za to jedzie się często przyjemniej. 

Ale i tak za bardzo rozkminiasz.  Średnia 10/100 to jest bardzo spacerowo. I niestety ale to zabija sprawę.  Męczy cię nie jazda a upływający czas.  Posiłki są fajne ale wybijają.  Po takim postoju często się nagle przestaje chcieć.  We wrześniu masz jeszcze kilka weekendów... Kup dobra lampkę i  noc nie bedzie przeszkodą 😉.   W nocy się fajnie jeździ z dzikami i sarnami.

 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

100 w lekkim terenie to jest na pewno więcej niż 100 po asfalcie na szosie

@KrisK Ale przecież to zależy od prędkości. 100km w 3h na szosie to większy wysiłek niż 100km w 10h w terenie.

Cytat

Średnia 10/100 to jest bardzo spacerowo. I niestety ale to zabija sprawę

Zdecydowanie zgoda. Przejechanie 200km z taką średnia to 20h! Na to nie starczy dnia, nawet w czerwcu. Zdecydowanie trzeba popracować nad prędkością.

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się. Pojechałem pierwszy raz setkę i zrobiłem to tempem do jakiego przyzwyczaiły mnie kilkudniowe wyjazdy z sakwami - długie przerwy zbiły średnią. Tej jesieni pojadę ten dystans jeszcze raz albo dwa, ale z kontrolą czasu. Do tego z jednym tylko postojem po 70 kilometrach. Nie ma co brać się za 200, zanim nie osiągnę mocnej podstawy czasowej dla 100 km. W czerwcu spokojnie mam do dyspozycji od 3 do 22 aż 19 godzin. Zejdę z setką do 8 godzin i mogę myśleć co dalej :)

Samo natomiast utrzymanie motywacji podczas jazdy, przygotowanie do długotrwałego podalowania, czy wreszcie logistykę mam przetestowane i dobre i z tego jestem mega zadowolony.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.09.2021 o 03:24, JWO napisał:

Ale przecież to zależy od prędkości. 100km w 3h na szosie to większy wysiłek niż 100km w 10h w terenie.

Nie do końca się zgodzę.  Zupełnie inny wysiłek. Krótkie szarpnięcie vs długotrwały wysiłek.
Poza tym porównaj sobie tą samą osobę jadącą szosą i terenem w tym samym zakresie swoich możliwości. 
Jeśli @IP68 chce zejść z 100 poniżej 8h.  to na szosie powinien to zrobić łatwiej i szybciej mniejszym wysiłkiem. 

Swoją drogą to sorry @IP68  ale  8h to jest czas nadal totalnie spacerowy.  7:30 na 100 w zeszłym roku z dwoma osobami niemającymi w nogach żadnej setki i ogólnie niewiele przejechane. Upał jak pieron był i spokojnie z postojami wyszło 5,5h jazdy i 7:30 całość włącznie z kąpielą dla schłodzenia  na Przylasku.  
Zacznij seryjnie codziennie (choć z pięć razy w tygodniu) robić 40-50 i staraj się zbliżać do 2h z jazdy.   Pojeździsz tak przez 3-4 tyg i 100 zrobisz w poniżej 6h z postojami bez problemu.  

A może podasz, jaki to ten teren jest? Bo może katujesz jakieś dziwne trasy, które zabijają system.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nico zainspirowany tym tematem postanowiłem w tym roku strzelić 200-cie po Puszczy Niepołomickiej. Ale tu się z kimś rozgadałem tu i tam popasłem na jeżynach i brakło 40 km. 160 po płaskich szutrach z minimalną ilością asfaltu na luzie wyszło w ciut ponad 10 km/h godz czyli średnia tak pod 16km na godzinę. Posądzam, że na polnych drogach taka średnia to już by było coś tym bardziej, że jak jechałem stare zarastające przecinki to średnia spadała dramatycznie właśnie w nieco ponad 10 km/h. Co ciekawe na w sumie szosie mam też średnie koło 16-ki wiec wszystko zależy od wielu czynników. 

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Tyfon79 fascynują mnie te jeżyny  w Niepołomickiej.  Piękne są ale ostatnio to jest teren, który jadę bez zatrzymań, bo każde zatrzymanie to kilkadziesiąt komarów ssących krew...  Pryskasz się czymś ze jesteś w stanie jeść jeżyny czy po prostu  im nie smakujesz?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@KrisKco nie próbowałeś nigdy czy z tych co muszą przed zjedzeniem umyć jak borówki? A tak serio co zrobisz jak nic nie zrobisz. Tak już mam, że wciągam jak odkurzać co tam znajdę po drodze. Co komarów to daj spokój... No własnie przez nie tyle razy się zatrzymywałem bo normalnie stanął by człowiek raz, najadł się a tak trzeba było na szybko z doskoku. 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Tyfon79 no bez żartów jak by nie komary to bym jadł. Ale jakiś czas temu jak się zatrzymałem i strzeliłem w nogę to sie krwawo zrobiło.  Lubię jeżyny, ale nie lubię mieć po kilkadziesiąt ugryzień na każdym odkrytym kawałku skóry. Następnym razem chyba wezmę muge, żeby Ci trochę podprowadzić tych jeżyn.  Bez tego sobie nie wyobrażam.   A tak swoją drogą to skubane dobrze dopingują do nierobienia postojów.
 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, KrisK napisał:

Nie do końca się zgodzę.  Zupełnie inny wysiłek. Krótkie szarpnięcie vs długotrwały wysiłek.

Wysiłek inny, tylko 100km w 10 godzin w gravelowym terenie zrobi 80% rowerzystów, a 100km w 3 godziny po szosie 20% 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To że 100km/8h, to czas spacerowy mało mi wjeżdża na ambicję, żeby nie powiedzieć wcale ;) Istotne jest, że daje możliwość przejechania 200 km w czasie doby i taki jest cel. Jeśli za pierwszym razem wyszło mi niecałe 10, to 8 stanowi progres i daje podstawę i możliwość uznania osiągnięcia pewnego etapu w drodze do celu. Teren o którym mowa to pętla Toruń - Bydgoszcz - Toruń jadąc po obu stronach Wisły, nizinny, bez podjazdów, drogi gruntowe, nieco szutrów, w miastach asfalt - mieszanka. Na pewno przyjemny do jazdy i niemonotonny. To właśnie na odcinkach asfaltowych jest najwięcej do zrobienia i na nich się zamierzam skupić. Poza tym za drugim razem mniej będzie przerw związanych z oglądaniem mapy, wyborem drogi etc. 8 godzin będzie spoko, po ich przejechaniu mam już w głowie większą pętlę, po której zrobieniu Warszawa powinna być już w zasięgu.

Co do jeżyn, to też się dopisuję do listy konsumentów :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...