Skocz do zawartości
Ziomek24

[pierwsze 100km] nietypowo

Rekomendowane odpowiedzi

Ziomek24

Witajcie drodzy forumowicze, jestem tu nowy i mam pytanie do osób którzy już zrobili swoje pierwsze 100 km, teraz czy już dawno temu. 

Mój cel jest taki, by przejechać właśnie te 100 km, ale rowerem terenowym przez wioski i z torbą na plecach (trochę waży). Wczoraj zaliczyłem pierwsze 40 km, ale bez torby na plecach. 

Jak mam się przygotować do tego? Pomożecie? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Sziva

Sukcesywnie zwiększaj dystans i przyzwyczajaj organizm do wysiłku. Co do ciężkiej torby na plecach - czy nie lepsza byłaby torba zawieszona na rowerze (sakwy, podsiodłowa, na kierownicę)?

Podczas samej jazdy na dystansie 100km rób przerwy, pij i jedz regularnie. Ubiór też jest ważny - coś na wiatr i deszcz musisz mieć, nawet jeśli będziesz jechać latem. Latem bardzo warto posmarować się też kremem z filtrem UV, bo można się nieźle spalić.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ziomek24

A co najlepiej jeść i pić oraz ile najlepiej zabrać ze sobą prowiantu? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
revolta

Jak to są Twoje początki długich dystansów, jedz co 45 minut, pij małe ilości co 15 minut, jedzenie kaloryczne, zatrzymaj się co 20 km na chwilę, nawet jak nie bardzo Ci chce się jeść, przegryź coś batonika, kanapkę, bo nawet nie wiesz kiedy cię odetnie z braku Energi i będzie koniec wycieczki, 

I w drogę, 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
hulk14
Napisano (edytowane)

Większość je chyba banany + słodycze. Ja właściwie też, + inne owoce.

Jeżeli chodzi o picie, to różnie. Jedni wodę, inni wodę smakową, a inni jeszcze soki, izotoniki czy coca colę. 

I jak wyżej: jeść należy dość regularnie. Jak będziesz czuł głód, to będzie "za późno".

Edytowane przez hulk14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
revolta

Jak przejedziesz setkę w 4 godziny mogą to być batony, banany i owoce, ale jak zrobisz to w 6 godzin to będzie mało. Normalne kanapki możesz wziąć, Kabanosy, drożdżówkę, 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ziomek24

Jak wcześniej wspomniałem, wczoraj przebyłem 40 km, to mój rekord jak na razie i powiem tak... Przed jazdą najadłem i napiłem się [oczywiście odpocząłem po tym]. Przy końcowe, jakieś ostanie 10 km byłem bardzo zmęczony. Po drodze piłem wodę i zjadłem trzy cukierki... Teraz, gdy się dowiedziałem, że należy jeść co jakiś czas podczas wyprawy rowerowej, to faktycznie ma to sens. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
revolta

Już po pierwszych 30 minutach jazdy możesz coś przekosc, i jak mówię przyjdzie czas na jedzenie to zjedz nie mów sobie a nie jestem głodny zrobię jescze 15 km.... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
derlis

Od siebie dodam żebyś nie zawracał sobie głowy rzeczami typu ile czasu ci to zajmie, prędkościami itd. - niech ci to zajmie nawet i 10 godzin (oczywiście jeśli masz czas :D)
W skrócie: myśl o samym przejechaniu, głowa wolna od statystyk to dużo lepszy komfort jazdy

I najważniejsze - nie rób tego w wietrzny dzień.... szybko pożałujesz :D no chyba że tak ułożysz trasę, by jechać jak najmniej pod kierunek wiejącego w dany dzień wiatru

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrissDeValnor

To nie do końca jest tak...
Ważniejsze jest to jak jadłeś i się nawadniałeś już w ciągu kilku dni poprzedzających jazdę - bez tego zapomnij.
Co do jedzenia podczas jazdy, to nie przesadzajmy - oczywiście zależy to w dużym stopniu od trasy i czasu, ale nie popadajmy w paranoję, bo jedzenie co trzy kwadranse to już przesada.
Ja np. przesadzam w drugą stronę, i spokojnie robię 60 km po nizinnych lasach i nie jem nic, a żyję.
W dodatku przy tym mało piję po drodze, co oczywiście mądre nie jest i nikomu nie polecam, ale jak ktoś pisze, że wlał ze 3 litry na 80 km ( też na nizinie ), to nie czaję, bo musiałbym nic nie robić, tylko pić...
Co do przygotowań, to najlepiej się wcześniej dobrze rozjeździć ( jeździć regularnie i stopniowo zwiększać dystans ) - oczywiście można atakować z marszu, ale raczej będzie bolało...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
chrismel

Jak słusznie zauważyła koleżanka powyżej lepiej objuczyć rower niż siebie. Jazda z plecakiem jest w ogóle dyskusyjna ale to temat na oddzielną rozmowę. I druga sprawa. Kanapka (świeża, zrobiona samemu), banan czy jabłko na pewno nie zaszkodzą. Ale już z batonami tzw. energetycznymi bywa różnie. Są osoby które reagują na nie źle.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1415chris

Zeby przejechac 100km trzeba miec jakas tam forme. Jak komus ma to zajac 10h, to bym szczerze na tym etapie odradzal.

Kolejna rzecz, jak przed 40km zjadles bochenek chleba, to nie znaczy, ze jak zjesz 2.5 bochenka, to trzasniesz z tym samym wysilkiem 100km. 

Panie i panowie,  troche realizmu. Jak ktos byl zmeczony juz po 30km i to bez torby, to swiadczy o tym, ze na dzien dzisiejszy nie ma formy aby nawet myslec o 100km, nie wspominajac o torbie ;) 

I o co chodzi z ta "torba na plecach"?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
revolta
Teraz, KrissDeValnor napisał:

Co do jedzenia podczas jazdy, to nie przesadzajmy - oczywiście zależy to w dużym stopniu od trasy i czasu, ale nie popadajmy w paranoję, bo jedzenie co trzy kwadranse to już przesada.
Ja np. przesadzam w drugą stronę, i spokojnie robię 60 km po nizinnych lasach i nie jem nic, a żyję.

Nie mówię żeby jadł obiad co 45 minut tylko coś przekasil, kolega nie jest wytrenowany jak pisze po 30 km był dość zmęczony i odpoczywał, bez Energi z jedzenia picia nie przejedzie setki. Setkę można zrobić na snikersie i dwóch bidonach wody, ale po co.... Po co orac organizm. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
bombka
Napisano (edytowane)
11 minut temu, Ziomek24 napisał:

wczoraj przebyłem 40 km, to mój rekord jak na razie i powiem tak... Przed jazdą najadłem i napiłem się [oczywiście odpocząłem po tym]. Przy końcowe, jakieś ostanie 10 km byłem bardzo zmęczony.

Skoro energii starczyło ci na 30 z 40 km to coś jest nie tak, ja potrafię na posiłku przed treningowym przejechać żwawym tempem około 60km. Może faktycznie jak kolega wyżej sugeruje coś jest nie tak z Twoją dietą ogólnie, nie wystarczy najeść się i napić przed samą jazdą. A ta w ogóle, to ta mityczna setka to nic strasznego, podstawa to nawodnienie i w miarę regularne dostarczanie paliwa.

Edytowane przez bombka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
revolta
Teraz, 1415chris napisał:

Panie i panowie,  troche realizmu. Jak ktos byl zmeczony juz po 30km i to bez torby, to swiadczy o tym, ze na dzien dzisiejszy nie ma formy aby nawet myslec o 100km, nie wspominajac o torbie

I chyba taka prawda. 65-70km kilka razy i wtedy porywać się na setkę 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dawid29er

100km to żadna filozofia. Regularne jeżdżenie kilka razy po 40-60km. Przed próbą na 100 dobrze się wyspać zjeść coś lekkiego przed wyjazdem, wziąć dętkę pompkę z 2 banany trochę wody i kasę żeby nie targać całego jedzenia ze sobą lepiej w połowie skoczyć do sklepu i się zaopatrzyć. No i nie patrz za dużo na statystyki  bo to nie pomaga.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1415chris

Przeczytales wpisy kolegi pytajacego?

Pisze wyraznie, ze byl zmeczony juz po 30km, a ty piszesz, ze to zadna filozofia. Jak najbardziej w jego sytuacji, to jest filozofia i dwa banany tu nic nie zmienia.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dawid29er

Przecież nie każę mu jechać po tych 30 od razu na 100. Niech pokręci trochę po 50km+  wtedy sam wyczuje organizm .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KRUUP
Teraz, KrissDeValnor napisał:

Co do jedzenia podczas jazdy, to nie przesadzajmy - oczywiście zależy to w dużym stopniu od trasy i czasu, ale nie popadajmy w paranoję, bo jedzenie co trzy kwadranse to już przesada.

Ja sie z tym nie do końca zgodzę, bo duzo zalezy od gabarytów człowieka, ja w godzinę spalam kolo 1000 kcal. bo kawał chłopa ze mnie.  Jak robię przejażdżkę gdzie spale 1500 i na tym kończę moge nie jeść. Ale jesli to jest dlugi dystans ponad 100 km jem cos co 800 kcal inaczej kończy  sie to u mnie słabo. Także  dobrym sposobem który u mnie sprawdza jest Garmin na reku dzieki któremu moge to kontrolować. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ziomek24

Nie jest to kolarzówka, tylko terenowy, więc utrudnienie jest. Wiem, 30 km to mało, ale ja miałem przerwę od jazdy [nie będę się na ten temat rozpisywać]. A nie pomyślałem też, by na rower kupić/zamocować torbę, w której będę mieć ubrania itd. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrissDeValnor

Dawid29er i KRUUP
No właśnie - jest to kwestia odpowiedniego poznania własnego organizmu, ale i jakiegoś przygotowania, bo jeden strzeli setkę bez mrugnięcia i specjalnych przygotowań ( nawet się nie będzie zatrzymywał - to głównie trenujący regularnie ) ; a drugi musi mierzyć siły na zamiary, i metodą krok po kroku dojdzie do tej setki ( jeżeli nie ma parcia na wynik, to nawet może sobie zrobić przerwę obiadową po drodze ).
Samo przejechanie tego dystansu rozłożone w czasie, nie powinno stanowić problemu dla kogoś regularnie jeżdżącego.

PS
O torbie typu "listonoszka" lepiej zapomnij.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wkg
Napisano (edytowane)

 

2 godziny temu, Ziomek24 napisał:

Jak mam się przygotować do tego?

 

- nie miej niczego na plecach. Skombinuj bagażnik, torbę podsiodłową, cokolwiek. Na plecach najwyżej maleńki plecaczek z dwoma kanapkami, bananami

- powoli zwiększaj dystans, nie porywaj się od razu na zasadzie "padnę ale muszę", tylko sobie zaszkodzisz a na pewno się zrazisz,

- dzień, dwa przed długą jazdą jedz więcej makaronów,

- wyrusz wyspany,

- przekąś coś co godzinę, dwie,

- nie forsuj tempa ! zmęczenie narasta znacznie szybciej niż prędkość, nie grasz o złote kalesony,

- jeżeli chcesz w zimowych temperaturach zadbaj o ciepłe stopy i dłonie, mały termos z herbatą, 

- jeżeli w lato - pij dużo ! na pierwszych kilometrach, powiedzmy przez godzinę wypacasz to co masz w sobie ale przy 30 stopniach idzie litr-półtora na godzinę przy mocniejszej jeździe,

- odpoczywaj od czasu do czasu ale bez przesady, potem będzie ciężko ruszyć,

- ułóż sobie trasę tak, żeby cały czas niedaleko był jakiś sklep albo najlepiej całodobowa stacja benzynowa. Tam zawsze można dostać wrzątek, wodę w butelkach, ogrzać się i coś przekąsić.

- weź zapasową dętkę i telefon w razie awarii roweru lub hmmm ... zmiany zdania w trakcie :)

A, i raczej nie colę, nic gazowanego bo dostaniesz gazów :) W ogóle nie zmieniaj jakoś specjalnie diety bo dostaniesz rozwolnienia. No i zabierz chusteczki higieniczne :)

Edytowane przez wkg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
derlis
31 minut temu, 1415chris napisał:

Zeby przejechac 100km trzeba miec jakas tam forme. Jak komus ma to zajac 10h, to bym szczerze na tym etapie odradzal.

10h to była hiperbola (choć koniec końców jego sprawa) - piłem do faktu żeby nie zaprzątał sobie głowy osiągami tylko po prostu jechał :P
Przy następnych próbach może sobie już to i owo śledzić - przy pierwszej jest to według mnie bez sensu, bo się po prostu zniechęci
Oczywiście zerkania która jest godzina nie uniknie, wiadomo, obliczyć ile czasu jedzie też i tak podświadomie sobie wówczas obliczy, ale niech po prostu nie przywiązuje do tego jakiejś ogromnej wagi
, bo przejechanie danego dystansu pierwszy raz to pytanie "czy", a nie "w jakim czasie"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kipcior

Żeby jeździć, trzeba jeździć. I tyle.

100km to u mnie jak na razie max co w ogóle przejechałem, chociaż kilka razy. Ja tam biorę ze 2-3 kanapki, ze 2 batoniki, jakieś jabłko czy mandarynkę i fajnie też mieć migdały. Najwyżej przywiozę z powrotem, wiele to nie waży. 

Ilość picia to kwestia temperatury i własnego organizmu. Zawsze mam w zapasie jakąś puszkę energetyka albo kupuję colę po drodze. Jak jest źle to pomaga ale najwyżej na 30 minut.

Plecak to zło ale i tak z nim jeżdżę, bo jak już się wybieram dalej to gdzieś muszę trzymać moje 2kg aparatu ;) 

Dobrze mieć latarkę (w sensie światło na rower) i jakąś kurtkę jakby się okazało, że słońce bezczelnie zaszło. Nie ma to jak będąc umordowanym gonić do domu, bo dzień się kończy a nie mamy światła i wszędzie wokół czają się dzikie zwierzęta chcące nas zeżreć. Komary znaczy.

Dla mnie największy problem to ból dupska, który objawia się różnie, bo to indywidualna kwestia. U mnie jakieś 70km to granica komfortu.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wkg
1 godzinę temu, 1415chris napisał:

Zeby przejechac 100km trzeba miec jakas tam forme. Jak komus ma to zajac 10h, to bym szczerze na tym etapie odradzal.

Dlaczego nie ? Z odpoczynkami po drodze ... właśnie chodzi o to, żeby się nie napinać. W każdym razie nie za pierwszym razem :D Za dwa, trzy lata pyknie w 4 godziny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×