Ostatno miałem trasę, której nie ukończyłem bo szosą z oponami 25 a droga szutrowo/polno/kamienista i krzywy polbruk. Powoli ale jednak poczułem kiełkujące z tyłu głowy grawelocoś. Jak to u mnie poranna kawa przez kilka dni szła razem z nauką co i jak a przede wszystkim za ile. W chwili otrzeźwienia postanowiłem zapakować na szosę szerszą oponę 32 żeby się przekonać, że to wystarczy. Pojechałem raz po polnych drogach i szutrach, rower ogarną. Potem druga jazda po leśnych drogach. Niby rower i robię to co zwykle ale jakbym robił coś zupełnie innego.
Wkurza mnie, że mi się strasznie spodobało. Wkurza mnie, że wcale nie pomogło oddalić tego czegoś z tyłu głowy a raczej odwrotnie. Wkurza mnie, że siedzę drugi dzień zastanawiając się czy rama cr-mo czy karbon a może al będzie lepsza do roweru, którego nie mam zamiaru kupić i nie potrzebuje. Wkurza mnie, że dostępne ramy Ruut ST mają miejsce tylko na oponę 40mm......