Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

szy

Cześć :),

pozazdrościłem Mambie i Wooykowi - pozwalam sobie założyć tu blogowy wątek i dzielić się nowościami ze Znajkraju.

Znajkraj to blog podróżniczy, w którym 100% opisywanych aktywności to turystyka kwalifikowana (czyli tzw. "adventure travel") - zdecydowana większość na rowerze z sakwami i niewielka (niestety - śnieg!) część na biegówkach. Podróżujemy tylko po Polsce i po Europie - to nie wielkie wyprawy po świecie, a raczej ta "mniejsza" turystyka dostępna dla naprawdę każdego - na dzień, weekend, kilka lub kilkanaście dni. Na miejsce wyjazdu staramy się dojeżdżać przede wszystkim koleją.

 

szlak-rowerowy-po-walach-wisly-malopolsk
Wiślana Trasa Rowerowa w Małopolsce

Po tym jak w Niemczech posmakowaliśmy europejskiego standardu uprawiania turystyki rowerowej, szczególną uwagę zwracamy na trasy z prawdziwego zdarzenia, których najważniejszą zaletą jest szeroka dostępność. Nie raz widzieliśmy osoby niewidome na rowerach, na wózkach elektrycznych, całe rodziny z dzieciakami. Na szczęście tego typu infrastruktura ostatnio zaczęła pojawiać się w Polsce i to opisy takich szlaków należą do najpopularniejszych na Znajkraju, między innymi:

 

molli-zabytkowy-pociag-miedzy-heiligenda
Na szlaku wybrzeża Morza Bałtyckiego przed Rostockiem

We wspomnianych Niemczech trafiamy na trasy o różnym charakterze, gromadząc różne doświadczenia. Trasy rowerowe prowadzące po każdym niemieckim landzie dowodzą jednak, że w każdym regionie można zrobić coś dla turystyki rowerowej. Czasem nawet umożliwić wyścig z zabytkowym pociągiem ;). Przez to zróżnicowanie, połączone z wygodą, bezpieczeństwem, walorami krajoznawczymi, także smakowymi, Niemcy to nasz ulubiony cel zagranicznych podróży. Nasze niemieckie wyjazdy to między innymi:

 

wurzburg-rowerem-po-frankonii-frankonia-
Na Starym Moście nad Menem w Würzburgu we Frankonii

Na Znajkraju jeszcze między innymi kilka relacji z Podkarpacia (w tym Green Velo) i ze Śląskiego, jest bardzo popularny Bornholm, Norwegia do której bardzo tęsknimy, tegoroczna Łotwa, oczywiście wyśmienite na rower Włochy - Trentino i Emilia-Romania - które wcale nie są za gorące na lato, jak się często uważa, a także inne miejsca.

Pisanie o turystyce rowerowej - które początkowo miało tylko być odtrutką na koszmarne wypalenie zawodowe - wciągnęło mnie do tego stopnia, że obecnie zdarza mi się pisać w Rowertourze, National Geographic Traveler wyróżnił mnie nominacją do Travelera w kategorii "Podróżnik online", a w sierpniu reprezentowałem Małopolskę w pierwszych Turystycznych Mistrzostwach Blogerów, organizowanych przez Polską Organizację Turystyczną.

Tyle na początek, mam nadzieję że wątek wniesie coś do życia forum :)

Dzięki&pozdro

Szy.

PS. A przy okazji jeszcze zapraszam na Instagram! :)

Edytowane przez szy
  • +1 pomógł 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
MikeSkywalker

Znam, śledzę, cieszę się że i na forum pojawił się wątek :)

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ekarolna84

Absolutnie świetny blog. Śledzę od dawna, a od najbliższego sezonu wreszcie mam zamiar jeździć po Twoich śladach. Kaszubska Marszruta i "Rzeczpospolita Ptasia" idą na pierwszy ogień :)

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Dzięki :wub:

 

Pierwsza nowość, na tyle istotna że starym zwyczajem jednak jeszcze wrzuciłem w osobny wątek - tylko o drogach rowerowych:

 

Tu artykuł na blogu, zarówno o nowych drogach rowerowych, jak i o miejscach do zobaczenia na trasie:

https://www.znajkraj.pl/blue-velo-i-trasa-pojezierzy-zachodnich-pomorze-zachodnie-na-rowerze

 

W skrócie - na Pomorzu Zachodnim ruszyła budowa ponad 1000-kilometrowej sieci dróg rowerowych o nazwie "Rowerem przez Pomorze Zachodnim". W tej chwili najwięcej robi się nad morzem, gdzie projekt Velo Baltica przynosi remontowane nawierzchnie i nowe drogi rowerowe na starym R-10, którym prowadzą też EuroVelo 10 i 13.

Ale gotowy jest też odcinek Gryfino-Siekierki o długości 80+ kilometrów, na który mniej więcej po połowie składają się dwie trasy - Blue Velo i Trasa Pojezierzy Zachodnich. I to po nim i dojazdowym fragmencie do Kostrzyna nad Odrą można juz teraz zrobić sobie fajny, prawie że komfortowy, rowerowy weekend. Start ze Szczecina lub Gryfina, po drodze m.in. Trzcińsko-Zdrój, Moryń, most w Siekierkach i Rejon Pamięci Narodowej Cedynia-Gozdowice-Siekierki.

 

Fotograficzna piguła:

droga-rowerowa-kolo-trzcinska-zdroju-pom

trzcinsko-zdroj-z-lotu-ptaka-pomorze-zac

trasa-blue-velo-na-pomorzu-zachodnim-pom

most-w-siekierkach-polska-czesc-pomorze-

rowerowe-drogowskazy-na-pomorzu-zachodni

szlak-rowerowy-przez-pomorze-zachodnie-p

 

Zapraszam! :)

Szy.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

O trasach Pomorza Zachodniego także w bieżącym Rowertourze - w kioskach od kilku dni:

01_styczen_2019.jpg

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Cześć.

Wszystkie sześć polskich szlaków rowerowych "nowej generacji" w jednym zestawieniu i z wrażeniami z jazdy po każdym z nich. Nowej generacji, czyli budowanych z dużym udziałem wydzielonych dróg rowerowych, za czym idzie komfort i bezpieczeństwo uprawiania turystyki rowerowej.

Na mojej liście:

  1. Velo Dunajec
  2. Szlak wokół Tatr
  3. Blue Velo
  4. Wiślana Trasa Rowerowa
  5. Trasa Pojezierzy Zachodnich
  6. Kaszubska Marszruta

Kolejność - według subiektywnej oceny ogólnego potencjału szlaku, stąd chociażby Blue Velo przed małopolską Wiślaną Trasą Rowerową. Kaszubska Marszruta na ostatnim miejscu ("last but not least") ze względu na nieasfaltową nawierzchnię.

Warto zauważyć, że - jeśli nie brać pod uwagę Marszruty - wszystkie pięć szlaków to... zaledwie dwa województwa. Z szesnastu! :/

Zapraszam:

Rowerem po Polsce. 6 europejskich szlaków rowerowych w Polsce

 

trasa-rowerowa-velo-malopolska-malopolsk

rozowe-chmury-nad-szlakiem-rowerowym-pom

trasa-kaszubskiej-marszruty-kolo-mecikal

Szy.

  • +1 pomógł 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Cześć!

Była lista najlepszych polskich tras budowanych w europejskim stylu, to teraz najlepsze niemieckie trasy rowerowe. Po każdej z nich przejechaliśmy przynajmniej znaczący fragment, który pozwolił na wyrobienie sobie zdania o nim. Niektóre to trasy dobrze znane w Polsce (Odra-Nysa, Elbe-Radweg), a inne - przeciwnie, jak Men czy Wezera, jednak znajdujące się w czołówce najpopularniejszych tras w Niemczech. Zapraszam do zestawienia na blogu:

Najlepsze szlaki rowerowe w Niemczech [2018]

A na liście:

  1. Szlak rowerowy Menu
  2. Szlak wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego
  3. Trasa Tour Brandenburg
  4. Szlak rowerowy wzdłuż Wezery
  5. Droga rowerowa Odra-Nysa
  6. Szlak rowerowy rzeki Łaby
  7. Trasa rowerowa wzdłuż Haweli
  8. Historyczne Centra Miast
  9. Ogórkowy Szlak Rowerowy

Największą reprezentację ma Brandenburgia, która łącznie chwali się ponad 7 tysiącami kilometrów dróg rowerowych, a sam Tour Brandenburg ma długość 1111 kilometrów. Większość tych najpopularniejszych tras rowerowych w Niemczech to trasy prowadzące wzdłuż rzek.

Warto pamiętać, że Niemcy mają swój system obiektów noclegowych dla rowerzystów - na stronie i w aplikacji Bett+Bike można znaleźć wszystkie prorowerowe noclegi w Niemczech, od kempingów przez niewielkie, prywatne miejsca po droższe pensjonaty i hotele.

rowerem-nad-wezera-dolna-saksonia-2015-s

szlak-rowerowy-odry-i-nysy-luzyckiej-odr

elberadweg-droga-rowerowa-laby-brandenbu

 

Mam nadzieję, że któreś z zestawień przyda się w planowaniu Waszego urlopu :)

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
FigoiFago

@szy Jak zwykle kawał porządnej roboty. Wpisy na Twoim blogu zachęciły mnie do dłuższych wypraw. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy
Napisano (edytowane)

@FigoiFago, miód na moje uszy, bardzo dzięki! :) Nie da się ukryć, że ten blog to element wewnętrznej misji... zbawiania świata rowerem ;), cieszę się, gdy mogę przeczytać coś takiego. Niech Ci się zawsze kółka lekko kręcą! :)

Szy.

Edytowane przez szy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Hej,

a jeszcze przy okazji zeszłorocznych reminiscencji, krótki wywiad na stronie jednego z partnerów. Między innymi o wspomnieniach z pierwszej wyprawy, o planowaniu wyjazdów, o tym czy lepiej samemu czy we dwoje, a także co polecić na rowerową wyprawę rowerowym amatorom. 

https://www.profi.pl/blog/odzyskaj-dzien/znajkraj-wywiad-z-szymonem-nitka/

profi-2018-szymon-nitka-9842.jpg

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gocu
Napisano (edytowane)

Blog znam do dawna i lubię. Jest konkret i kupa informacji, dzięki.

Edytowane przez gocu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
EdytaM
21 godzin temu, gocu napisał:

Blog znam do dawna i lubię. Jest konkret i kupa informacji, dzięki.

Ja dopiero od niedawno go czytam, ale rzeczywiście fajny :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
FigoiFago

@szy Właśnie planuję kolejny wyjazd znowu w okolice Białegostoku. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

O wszystkich postach w social mediach oczywiście nie zamierzam Was informować :), ale ten jest jednym z tych bardziej obszernych i pokazuje bardzo ciekawe dane - o turystyce rowerowej w Niemczech. Wszystkie dane pochodzą z badania turystyki rowerowej (turystów rowerowych) w Niemczech w zeszłym roku. Autorem jest ADFC - Powszechny Niemiecki Klub Rowerowy, chyba najłatwiej nazwać go "rowerowym PTTK".

Danych w badaniu jest sporo, podczas prezentacji na targach ITB Berlin ogłoszono też coroczne wyróżenienia dla tras rowerowych i niemieckich regionów rowerowych. Całe badanie w formie i raportu, i prezentacji, i zgrabnej infografiki znajduje się tutaj:

https://www.adfc.de/artikel/adfc-radreiseanalyse-2019/

 

Wybrane plansze - w moim poście na Fejsie:

 

A wybrane z wybranych - tutaj:

53463513_2249416188453735_22828093916630

Potęga niemieckiego społeczeństwa - aż 79% Niemców jeździ rowerem! Aż 52% Niemców uprawia turystykę rowerową - choćby jednodniową, weekendową. I prawie dwukrotnie więcej Niemców jeździ na rowerze w celu turystycznym niż sportowym (szosa, MTB). Czy to nie dokładnie odwrotnie niż w Polsce?

 

53628814_2249416238453730_82810894508642

Średni wiek turysty rowerowego to... 52 lata! Zawsze patrząc na tę liczbę myślę, że życzyłbym sobie takich danych w Polsce! Bo my w tym wieku właśnie kończymy życiową aktywność. 64% rowerowych turystów w Niemczech to mężczyźni, ale zaledwie 21% podróżujących to samotni rowerzyści. Aż połowa wycieczek to wycieczki z partnerem. Zaledwie 16% podróżuje turystycznie na rowerze MTB, a aż 70% na rowerze turystycznym - trekkingowym, crossowym. I prawie wszyscy - 88% - organizują wyjazdy we własnym zakresie.

 

53625567_2249416258453728_56954531293199

To jest dla mnie piękne: aż 72% Niemców podróżuje codziennie z miejsca A na miejsce B, następnego dnia do miejsca C, itp. - zamiast stacjonarnego trybu i bazy w jednym miejscu - 28%. To dokładnie ten sposób podróży do jakiego od dawna Was zachęcamy! Podczas takiej wielodniowej rowerowej wędrówki Niemiec średnio pokonuje 6 dziennych etapów po 69 kilometrów dziennie, ale wszystko to przez 10 dni (9 noclegów). Czyli nie tylko podróżuje, ale także robi całodzienne przerwy.

 

53853845_2249416291787058_16149600245875

I ta najbardziej oczekiwana plansza na koniec - po 14 latach Łaba przestała być najpopularniejszą drogą rowerową Niemiec. Teraz jest nią.... Wezera! Piękna trasa, rzeczywiście, mieliśmy przyjemność przejechać fragment podczas naszej podróży po Dolnej Saksonii.

 

Komplet ciekawych danych w linkach wyżej. Zachęcam by podesłać raport lub linka osobom pracującym nad rozwojem turystyki rowerowej w Polsce. 

Szy.

Edytowane przez szy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

 

Cytat

99995e6970282593515a02b7182c1f49_M.jpg

Jednym z wydarzeń towarzyszących największym na świecie targom turystycznym ITB w Berlinie jest coroczna gala ADFC - Powszechnego Niemieckiego Klubu Rowerowego, zajmującego się szeroko pojętym rozwojem ruchu rowerowego w Niemczech. Podczas godzinnej prezentacji w jednej z sal konferencyjnych berlińskiego kompleksu targowego wręczane są wyróżnienia najlepszym niemieckim trasom i regionom rowerowym, a także ogłaszane są wyniki badania niemieckiego rynku turystyki rowerowej.

Czyli o raporcie ADFC dla Waszej Turystyki, odrobinę szerzej:

https://www.waszaturystyka.pl/swiat/item/8279-co-drugi-niemiec-jeździ-na-wycieczki-rowerowe-a-łaba-już-nie-jest-najpopularniejsza.html

Szy.

Edytowane przez szy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Hej,

jeśli 15 czerwca będziecie w Zielonej Górze, zapraszam na Festiwal Podróżników National Geographic. Będę miał zaszczyt poopowiadać o trasach rowerowych w Polsce i poza nią, a wszystko to w towarzystwie znanych podróżujących osób: Jaśka Meli, Oli Świstow (Pojechana), Magdy Bębenek i Piotrka Horzeli (Las w nas), Mateusza Waligóry (tego Mateusza Waligóry) i "Busów", czyli Oli i Karola Lewandowskich (Busem Przez Świat).

icon-festival-podroznikow.png

"14:45 – 15:45 Znajkraj, Szymon Nitka

Dokąd udać się na rowerowy urlop w Europie

Opowie o tym jak wiele dobrego dzieje się w ostatnich latach w turystyce rowerowej w Polsce i jak polskie szlaki prezentują się na tle najlepszych szlaków rowerowych w Europie. Które polskie regiony postawiły na turystykę rowerową? Kiedy pojedziemy nowoczesną trasą rowerową wzdłuż Wisły nad Morze Bałtyckie? Który szlak rowerowy w Polsce jest najpiękniejszy? Dokąd udać się na rowerowy urlop w Europie? Ile tysięcy kilometrów szlaków rowerowych mają Niemcy? O wszystkim tym w wystąpieniu turysty rowerowego, blogera podróżniczego, współpracownika magazynu Rowertour i ambasadora marki Kross."

Cały program na:

http://travelery.national-geographic.pl/festiwal-zielona-gora

Do zobaczenia :)

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Hej, hej, nadrabiam zaległości, czyli - tradycyjna już - majówka w Niemczech.

Wyjazd podzieliliśmy na dwie części. Najpierw cztery dni na Pojezierzu Meklemburskim, potem cztery dni w Berlinie, a raczej - wokół Berlina na szlaku Muru Berlińskiego.

 

* * *

 

Pojezierze Meklemburskie sąsiaduje z naszym pasem pojezierzy, więc dojazd jest banalny. I tani - można dojechać ze Szczecina niemieckim regionalnym pociągiem (kierunek Lubeka) na grupowym bilecie. Główne atrakcje: cisza niemieckich pojezierzy, wygodne szlaki rowerowe, kilkadziesiąt zamków i pałaców rozrzuconych po całym obszarze Meklemburgii. Ogólnie bardzo kameralnie, to nie są okolice z pierwszych stron albumów o Niemiec. Ale jeśli masz ochotę pojeździć w spokoju rowerem, usiąść przy piwie ze znajomymi i po prostu cieszyć się odpoczynkiem na rowerze - naprawdę przyjemna okolica.

Kilka fotek.

Najprzyjemniej było chyba na trasach rowerowych w Parku Narodowym Muritz. Prawdopodobnie ze względu na ochronę przyrody przez park jeździ się tylko leśnymi lub szutrowymi trasami, ale to szutry świetnej jakości, równiuteńkie, przyjemne:

droga-rowerowa-w-parku-narodowym-muritz-

szlak-rowerowy-w-parku-narodowym-muritz-

szlak-rowerowy-na-pojezierzu-meklembursk

Zamki i pałace, o których wspominam - fajna rzecz dla pasjonatów takich obiektów, m.in. tutaj: Klink, Ulrichshusen, Göhren-Lebbin

palac-klink-kolo-waren-pojezierze-meklem

warowny-palac-w-ulrichshusen-pojezierze-

palac-w-gohren-lebbin-pojezierze-meklemb

Jak widać wyżej, na długie testy wpada przyczepka i nowe sakwy Extrawheela - to ich pierwszy zagraniczny wyjazd, gdzie robią za magazyn rzeczy różnych całej ekipy.

nowa-przyczepka-extrawheel-pojezierze-me

 

Cały wyjazd, więcej wrażeń, ślad:

znajkraj-pojezierze-meklemburskie-2019-c

https://www.znajkraj.pl/pojezierze-meklemburskie-na-rowerze-niemcy-na-majowke

 

* * *

 

Z Meklemburgii bezpośrednim połączeniem pojechaliśmy do Berlina. Tu zamiast chodzić po mieście jeździliśmy rowerami wokół niego. Szlak Muru Berlińskiego przygotowano i dla pieszych, i dla rowerzystów, chociaż znaki czy tablice mają charakter wyłacznie rowerowy. Cała trasa ma zaledwie około 160 kilometrów - może się wydawać, że jest do pokonania nawet w dwa dni, ale to niestety założenie błędne, jeżeli chce się coś z historii Muru Berlińskiego przywieźć w głowie. Nawet nasze cztery dni okazały się dość krótkim czasem.

Szlak prowadzi przez miejsca zarówno w centrum miasta, te najsłynniejsze miejscówki berlińskie, muzea, pomniki, ale także szybko ucieka za miasto i przejeżdża pod dawnymi wartowniami, przejściami granicznymi, mostami. Naprawdę, to całe mnóstwo historii, ciekawostek, wspomnień, atrakcji.

Wybrane zdjęcia:

berlindom-katedra-w-berlinie-berlin-2019

checkpoint-charlie-w-berlinie-berlin-201

east-side-gallery-najbardziej-znany-mura

pomnik-pomordowanych-zydow-europy-w-berl

most-glienicke-miejsce-wymian-szpiegow-b

wystawa-muzeum-topografia-terroru-w-berl

rozowy-plug-sniezny-zamiast-rosyjskiego-

 

Całość, nasz track GPS z Berlina, więcej wrażeń:

znajkraj-berlin-2019-cover.jpg

https://www.znajkraj.pl/berlin-na-weekend-szlak-rowerowy-muru-berlinskiego

 

Zdrowia! :)

Szy.

Edytowane przez szy
  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

... a w bieżącym numerze Rowertouru moje kilka słów o obecnym stanie drogi rowerowej po Mierzei Helskiej, w tym propozycje trzech krótkich, mniej znanych przejazdów po Helu. Polecam się rowertourowo :)

08_sierpien_2019.jpg

https://www.rowertour.pl/?page=artykul&id=3845

Szy.

Edytowane przez szy
  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

A jeszcze, jak pisałem w innym wątku... :)

... na Facebooku właśnie wylądowały zdjęcia z prawie wszystkich naszych 20 przejazdów pociągami podczas miesiąca spędzonego na kolejowo-rowerowym urlopie w Europie. Z Polski pojechaliśmy do Drezna i w jego okolice, następnie na trasę Ennsradweg w Alpach austriackich, potem nad Adygę do Południowego Tyrolu, a na koniec do Fryzji, nad Morze Wattowe w Holandii. Było wyśmienicie, co na pewno opiszę w osobnych tekstach.

Wracając do samych pcociągów - jechaliśmy i lokalnymi pociągami, i świetnym austriackim Railjetem, i międzynarodowymi Eurocity w Niemczech i w Austrii, a nawet nocnym z Austrii do Niemiec. W każdym z pociągów był przedział rowerowy, choć przeróżnej jakości i wielkości. Przeważnie wystarczyło wjechać do pociągu rowerem z sakwami i przypiąć taśmami do ściany. A czasem nie było tak wygodnie.

Główny wniosek - dostępność. Tam trudno o pociąg, gdzie nie ma miejsca na rowery. I wygoda - rzadko kiedy nie ma windy prowadzącej na perony...

Polecam, dwie części wrażeń, dużo zdjęć - w części drugiej jeszcze trochę podsumowań:

oraz:

Smacznego.

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

We właściwym dziale szerzej o ostatnim wyjeździe. Szerzej, bo i szlak - Piastowski Trakt Rowerowy - całkiem istotny, choć traktowany obecnie nieistotnie.

Wątek na forum:

I tekst na Znajkraju:

Wielkopolska na rowerze: Piastowski Trakt Rowerowy

znajkraj-wielkopolska-2019-cover.jpg

 

Kilka zdjęć z góry z obiektów na trasie - Poznań, Lednica, Gniezno, Trzemeszno, Mogilno:

brama-poznania-miedzy-wiezami-archikated

pola-lednickie-z-gory-wielkopolska-2019-

ostrow-lednicki-na-jeziorze-lednica-wiel

gniezno-centrum-miasta-z-lotu-ptaka-wiel

bazylika-wniebowziecia-nmp-w-trzemesznie

klasztor-zakonu-braci-mniejszych-kapucyn

Szy.

Edytowane przez szy
  • +1 pomógł 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Od kilkunastu dni na Znajkraju leży już artykuł z pierwszej z czterech części naszej rowerowo-pociągowej podróży po Europie. To Saksonia, a raczej - Kraina Łaby z Dreznem, Miśnią, Moritzburgiem.

To prawdopodobnie najcenniejszy po Berlinie obszar region w dawnej NRD, który przez ostatnie lata jest wciąż odbudowywany, remontowany, a kolejne miejsca w które przyjeżdżaliśmy sprawiały wrażenie, jakbyśmy przenieśli się do kolorowych pocztówek. Wrażenie robi odbudowa Drezna, szczególnie jeśli obejrzeć zdjęcia zniszczeń miasta po wojnie. Pałac w Moritzburgu - jedna z tych wizualnych wizytówek Niemiec. Piękne rynki w Pirnie czy Miśni. Klimat winnic nad Łabą w upalne dni lipca naprawdę niczym nie różnił się od klimatu Toskanii. Rzędy winorośli, wokół kamienne mury, żar z nieba, kieliszek białego czy różowego wina dla ochłody. A dzień później chłodne hale browaru Radeberger z degustacją na koniec, oczywiście. 

I nawet nie trzeba zahaczać o Szwajcarię Saksońską - atrakcji w samych okolicach Drezna jest na kilka dni rowerowego wyjazdu. Więcej na Znajkraju, w tym ślad 2-3 dniowej pętli z początkiem i końcem w Dreźnie, zapraszam:

www.znajkraj.pl/drezno-i-kraina-laby-saksonia-bliska-polsce

W fotograficznym skrócie, kilka miejsc z Saksonii. Drezno:

drezno-saksonia-niemcy-saksonia-2019-szy

drezno-katedra-swietej-trojcy-i-zamek-re

drezno-kross-i-extrawheel-saksonia-2019-

szklana-fabryka-volkswagen-w-dreznie-lin

muzeum-wojskowo-historyczne-bundeswehry-

ekspozycja-w-muzeum-wojskowo-historyczny

 

I okolice Drezna - winnice w Radebeul:

okolice-palacu-wackerbarth-saksonia-2019

palac-wackerbarth-w-radebeul-saksonia-20

 

Miśnia:

ratusz-i-rynek-w-misni-saksonia-2019-szy

kolorowe-kamienice-przy-rynku-w-misni-sa

misnia-panorama-miasta-nad-laba-saksonia

 

Piękny Moritzburg:

selfie-z-palacem-w-moritzburgu-saksonia-

nocny-widok-na-palac-moritzburg-saksonia

palac-w-moritzburgu-w-saksonii-saksonia-

palac-na-wodzie-w-moritzburgu-saksonia-2

 

Znany w Polsce browar Radeberger:

z-browarem-radeberger-w-tle-saksonia-201

 

A na koniec - taka saksońska perełka, właściwie polsko-saksońska. Czyli winnica w Pillnitz, gdzie od lat żyje para - polska rzeźbiarka i niemiecki winiarz, razem tworzący wspólne dzieło:

klaus-zimmerling-wsrod-rzezb-malgorzaty-

saksonskie-winorosle-saksonia-2019-szymo

wino-klausa-zimmerlinga-rzezba-malgorzat

kraina-laby-w-saksonii-saksonia-2019-szy

wino-z-winnicy-klausa-zimmerlinga-sakson

 

:)

Szy.

Edytowane przez szy
  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Cześć :)

W najbliższą sobotę będę miał przyjemność ponownie wystąpić podczas Festiwalu Podróżników National Geographic, tym razem na Dolnym Śląsku. Zapraszam do Starej Kopalni w Wałbrzychu na opowieść o naszym letnim wyjeździe rowerowo-kolejowym. W programie:

  • Drezno i okoliczna Kraina Łaby,
  • Austria - trasa Ennsradweg w Alpach Wschodnich,
  • Południowy Tyrol, tutaj m.in. Weinstrasse i Via Claudia Augusta,
  • Fryzja i Morze Wattowe, czyli północna Holandia.

W Wałbrzychu wystąpimy we czwórkę - prelegentami będą również Małgosia i Elżbieta Szumskie oraz Ola Świstow - Pojechana.

znajkraj-festiwal-podroznikow-ng-walbrzych.thumb.jpg.5e18e44d8fc06d7f724e1d33a318b881.jpg

Szczegóły w wydarzeniu na Facebooku:

https://www.facebook.com/events/1212685902252394/

I na stronach National Geographic:

http://travelery.national-geographic.pl/walbrzych-stara-kopalnia

Wstęp oczywiście wolny, zapraszam :)

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
FigoiFago

@szy zżera mnie ciekawość, ile kilometrów rocznie robisz na rowerze?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

A wcale to nie są jakieś ogromne liczby :), nie jesteśmy pożeraczami kilometrów :), szczególnie w duecie :). Wiesz na pewno jak to jest - jeśli jesteś w ciekawym regionie to masz po drodze mnóstwo miejsc do obejrzenia. Jeśli będziesz chciał zbyt wiele obejrzeć, ucierpi na tym kilometraż. Staramy się jakoś balansować pomiędzy "zobaczyć" i "przejechać", co w efekcie daje 40-100 kilometrów dziennie, średnio koło 70. To dopiero trzeba pomnożyć razy liczbę dni, potem wyjazdów.

Ten miesięczny wyjazd w lipcu to było koło 1100 kilometrów chyba, czyli jakieś 250-300 kilometrów na każdą  czterech części. Całkiem niewiele, jak widzisz. Ale w ciagu miesiąca ileś czasu spędziliśmy w pociągach, trochę na wakacyjnym nicnierobieniu w fajnych miejscach po drodze, dwa dni to chyba jakieś wymuszone drobne zdrowotne kwestie, coś tam przeznaczone na zdalną pracę, itp.

Między innymi dlatego też, że kilometraż jakoś nigdy nie był ważny, ciągle mam go na liście rzeczy do zrobienia na Znajkraju, bo w pierwotnej wersji bloczka z mapą w ogóle nie pomyślałem o odczytywaniu z gpx-a i wyświetlaniu liczby kilometrów na stronie :)

Szy.

Edytowane przez szy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

Cześć!

Nazbierało się kilka zaległości, ostatnia - z Bieszczadów - to kilkudniowa podróż rowerem śladami plenerów Watahy przy okazji kolejnego sezonu serialu. Pętla, 250 kilometrów, dla jednych na jeden dzień, a dla mnie prawie tydzień kręcenia się tam i z powrotem. Super sprawa. Tu na blogu:

https://www.znajkraj.pl/bieszczady-jesienia-sladami-serialu-wataha

... a tu streszczenie na forum - zapraszam:

I okładkowy obrazek dla ilustracji do kompletu :)

znajkraj-bieszczady-2019-cover.jpg

Z pozdrowerem! :)

Szy.

Edytowane przez szy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • szy
      Przez szy
      Cześć!
      To była chyba najbardziej rowerowa z naszych rowerowych wypraw, bo... przez kraj rowerów, rowerzystów i infrastruktury rowerowej - Holandię. Czyli - zgodnie z życzeniem tamtejszych władz - powinienem napisać już Niderlandy.
      Na północy Holandii Niderlandów spędziliśmy około tygodnia kończąc miesięczną podróż po Europie z biletami Interrail w sakwach. Zaczęliśmy w niezwykle przyjemnym, niewielkim Leeuwarden, a skończyliśmy w dużo bardziej znanym i dużo większym Groningen. Ogromna, właściwie dwa razy dłuższa od przeciętnej, relacja znajduje się na Znajkraju, zapraszam serdecznie:
      https://www.znajkraj.pl/niderlandy-czyli-holandia-morze-wattowe-fryzja-i-groningen
       
      W wersji skróconej wygląda to tak - najpierw krótki przegląd wybranych atrakcji regionu, dalej trochę o infrastrukturze rowerowej.
      Leeuwarden - kameralne centrum wśród kanałów z symbolem miasta - krzywą wieżą Oldehove, Narodowym Muzeum Porcelany czy ciekawym Muzeum Fryzyjskim, które przyjemnie wprowadza w klimat regionu:




       
      Najstarsze działające planetarium w Europie we Franeker:

       
      Portowe Harlingen - dawny port wielorybników:


       
      Szerokie plaże nad Morzem Północnym na wyspie Ameland:

       
      Morze Wattowe, które było głównym celem naszej krótkiej wyprawy - płytki akwen co 6 godzin zmieniający się z morza w piaszczystą mieliznę. Wtedy można pieszo przejść z lądu na równoległy łańcuch Wysp Zachodniofryzyjskich:



       
      Park Narodowy Lauwersmeer powstały w miejscu odcięcia dawnej morskiej zatoki śluzami - powstał nowy, słodkowodny świat, miejsce lęgów i migracji wielu gatunków ptaków:


       
      Dawne wsie z oryginalnym układem ulic - m.in. Niehove i Ezinge:


       
      Ośrodek leczenia młodych fok znalezionych na holenderskim wybrzeżu w Pieterburen:

       
      Piękny, jeden z 17 pozostałych "borgów", dwór/pałac koło Uithuizen:

       
      I Groningen, które ogólnie nas trochę rozczarowało, ale ruch rowerowy - największy w Holandii - zachwycił. Służy mu m.in. taki parking pod dworcem kolejowym:


       
      Rowerowo zaś... Marzenie :). Ruch w Leeuwarden i Groningen wydaje się nieosiągalnym u nas ideałem. Dwukierunkowe szerokie drogi rowerowe w obydwu miastach były przy większości większych ulic. Na reszcie rowerzyści jeden za drugim pomykali w ruchu ogólnym i szacunkiem ze strony kierowców.







       
      W Leeuwarden przejechaliśmy też drogą rowerową pod akweduktem pod jednym z głównych kanałów północnej Holandii.


       
      Kawałek dalej trafiliśmy na prom zastępczy, jaki wozi rowerzystów podczas remontu sąsiedniego mostu.


       
      Prom na Ameland ma osobne wejścia dla rowerzystów i na prom wjeżdżamy dwukrotnie jako pierwsi.


       
      Po wyspie Ameland przejechaliśmy piękną trasą rowerową.




       
      Gdzieś w trasie przewieźliśmy tyłki i rowery małym statkiem wożącym rowerzystów, umożliwiającym przecięcie niesprzyjającej plątaniny kanałów pozbawionej mostów.



       
      Kilkakrotnie trafialiśmy na "rustpunty" - prywatne miejsca odpoczynku dla rowerzystów z pełną lodówką, czasem kuchenką, płatne w stojącej skarbonce.




       
      Całą trasę jechaliśmy korzystając z węzłowego systemu nawigacji po Holandii i poświęconej mu strony www i apki.



       
      A jak się jeździ poza miastami po Fryzji? Zdecydowana większość to odizolowane drogi rowerowe lub drogi techniczne wałów przeciwpowodziowych zamknięte dla samochodów. Dużo naszej trasy biegło wzdłuż głównego wału chroniącego Fryzję przed Morzem Wattowym, po jednej lub po drugiej stronie, zwykle w towarzystwie owiec, które mają tam swoje pastwiska. Czasem zjeżdżaliśmy na szosę by dojechać do danego miejsca, a tam pojawiały się specjalne pasy dla rowerzystów.
      Tak to wyglądało przy wałach:







       
      ... a tak wyglądały odcinki z dala od morza:







       
      Podsumowując - Fryzja to kawał bardzo przyjemnej, nietrudnej, ciekawej, dość oryginalnej, świetnej na rodzinny wypoczynek, rowerowej przygody.
      Polecamy
      Szy.
    • szy
      Przez szy
      Cześć.
      W ostatnich dniach sierpnia zajrzałem na Piastowski Trakt Rowerowy w Wielkopolsce, który - teoretycznie - powinien pękać w szwach od rowerzystów, w praktyce zaś...
      Od strony krajoznawczej - pierwsza liga, te najważniejsze miejsca dla polskiego turysty: Ostrów Tumski w Poznaniu, Brama Poznania, potem okolice Lednicy - Pola Lednickie, Ostrów Lednicki, skansen niedaleko, w końcu Gniezno z masą atrakcji, a na koniec Trzemeszno i Mogilno. Dość proporcjonalnie rozrzucone po trasie, w łatwym terenie, ze świetnym dojazdem. Wymarzone tło historyczno-krajoznawcze na rowerową wycieczkę.
      Ale sam szlak... Jak rozmawiałem z rowerowym znajomym, kiedyś to była rzeczywiście także rowerowa pierwsza liga. Mniejszy ruch, lepsze nawierzchnie, świeże oznakowanie. Nikt nie słyszał o przygotowanych długodystansowych trasach rowerowych, więc i brakowało perspektywy do porównania. Dzisiaj na takie trasy już się patrzy inaczej. Rowerowe rodziny oczekują lepszych warunków, bezpiecznego prowadzenia dla dzieci, jednocześnie rośnie rok przeciętnego turysty rowerowego i rosną oczekiwania. Niestety, po efektownym odświeżeniu w okolicach 2010 roku Piastowski Trakt Rowerowy popadł w zapomnienie.
      Mimo nienajgorszej orientacji i przyzwyczajenia do różnych numerów sam dwukrotnie wybieram złe drogi jeszcze pod Poznaniem. Znaków albo brakuje, albo kora, na których były namalowane, skutecznie je zdeformowała. Poza Poznaniem często znaków nie ma w ogóle. Gdzieś za Gnieznem nawet ich już nie szukam wzrokiem i jadę według śladu ze świetnej strony GPS Wielkopolska. Nauczony lepszego traktowania w Małopolsce i na Pomorzu Zachodnim, także na Kaszubskiej Marszrucie, jestem irytowany nawet kruszywem, jakim uzupełniane są nawierzchnie w kilku miejscach pod Poznaniem. Na jeszcze gorszy materiał pod kołem trafiam na gruntowych odcinkach gdzieś pod Pobiedziskami - po tym naprawdę słabo się jedzie turystyczną oponą. 
      Po świetnych trasach z Niemiec mam ogromne wrażenie marnowania szansy na rozwój oferty turystycznej w Wielkopolsce, na rozruszanie społeczeństwa, na oderwanie ludzi od komputerów i telefonów. To trudne do uwierzenia, że dzieje się to w tak naprawdę niezwykłej, bardzo wyjątkowej przez nasze korzenie, Wielkopolsce.
      Więcej oczywiście na Znajkraju, zapraszam serdecznie:
      www.znajkraj.pl/piastowski-trakt-rowerowy-atrakcje-poznania-i-wielkopolski

       
      Obrazkowo wyglądało to tak... Na przywitanie piękne kolorki na koniec dnia na Starym Rynku w Poznaniu:

      Naturalnym początkiem szlaku wydaje się bazylika na Ostrowie Tumskim, ale oficjalnie szlak startuje nad Maltą. W oddali, między wieżami, stosunkowe nowa Brama Poznania, czyli muzeum Ostrowa Tumskiego:


      Brama Poznania warta uwagi, bo inna, świeża, współczesna:


      Za rogiem najsłynniejszy mural w Polsce:

      A potem już Malta i 2-kilometrowa autostrada rowerowa:




      Na podpoznańskich terenach rekreacyjnych spotykam fajne miejsca odpoczynku - prostota, drewno - lubię:


      Oznakowanie w tej samej okolicy potrafi być irytujące - to na przykład jest skręt w lewo:

      Irytuje sposób prowadzenia - szlak biegnie tędy i schodami w tle:

      Rowerzystów jednak sporo, jest bardzo przyjemnie. Okolica wygląda na popularną, są biegacze i spacerowicze:


      Przez Pobiedziska dojeżdża się do okolic jeziora Lednica, gdzie ze szlaku zjeżdżam chcąc zobaczyć Pola Lednickie i słynną bramę - na miejscu robi wrażenie wyraźnie mniejszej, także teren spotkań młodzieży nie jest tak ogromny.

      Pięknie z góry prezentuje się Ostrów Lednicki - tysiąc lat temu prowadziły na wyspę nowoczesne (wtedy) mosty:

      Zahaczam o Hawaje:

      Jest i skansen - Wielkopolski Park Etnograficzny:


      W końcu jest Gniezno - z bazyliką...


      ... i Muzeum Początków Państwa Polskiego:


      Na koniec dwa charakterystyczne obiekty - bazylika w Trzemesznie, dziś barokowa, ale nawet widoczny tył świątyni wspomina romańskie korzenie:

      ... i klasztor w Mogilnie:

       
      Chciałoby się, by po tak pięknych miejscach prowadziło coś więcej, niż zapomniana dzisiaj trasa.
      Z pozdrowerem
      Szy.
×