Skocz do zawartości

[zagwozdka, waga] czemu rowery alu TYLE ważą?


cienkun

Rekomendowane odpowiedzi

:) Nie chodzi mi o rowerki z najwyższych półek, bo one są lekkie, ale nie pasuje mi jedna sprawa. KIedys rower na kołach 28" ze zwykłej HI-ten ważył 18 kg. Teraz rowery z alu ważą 18 kg. Cos tu nie gra. Jaki sens miało wprowadzenie alu do niższych klas, jeżeli masa się nie zmniejszyła?

Może jestem ciemny, ale nie rozumiem tego. O so chodzi?? :blink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Który "rower z alu" waży 18 kilo? Może markeciak z ramą haj end super duper alu w cenie 139 zł z VAT'em :)

Aluminiowe ramy są teraz tak samo popularne (i tanie w produkcji) jak nie tak dawno stalówki. Nie widzę powodu by w niskim segmencie rower z ramą alu miał mieć inny osprzęt niż odpowiednik sprzed paru lat.

 

Pracuję w sklepie treka, najtańszy "góral' waży 15 kilo, najtańszy hybrydowy miejski ok 13, szosa 10 kilo.

Nie wiem na podstawie czego ustaliłeś wagę roweru na 18 kilo - to jakaś światowa norma?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie, to nie norma :D tak sobie chlapnąłem. ale tu mamy rower renomowanej firmy, http://sklep.sportprofit.pl/pl/p/Hercules-City-7-ME-meski-czarny-2012/2213 który waży 17 kg. czyli też sporo.

Czemu odstąpiono od stosowania powszechnego cro-mo ? Czym alu jest lepsze w zastosowaniach turystycznych czy miejskich od cro-mo, jeżeli rower nie jest lżejszy?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chwilunia - ten hercules ma błotniki, osłonę na łańcuch, oświetlenie, nóżkę, bagażnik.

Dlaczego odstąpiono od stali? Bo stal wizualnie wygląda "biednie" - cienkie rurki. Dla większości ludzi masywne profile są "pro", ja też wolę wizualnie rury alu niż stalowe.

Kiepska rama stalowa szybko zardzewieje (kiepskie rury i kiepskie lakierowanie), aluminium nawet obdarte z farby nie wygląda na tak "wymęczone".

Poza tym trzeba jakoś napędzać rynek, wprowadzać zmiany, utrzymywać sprzedaż.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

http://www.unibike.pl/voyagergts.html 17,5 kg. ;)

 

Chwilunia - ten hercules ma błotniki, osłonę na łańcuch, oświetlenie, nóżkę, bagażnik.

 

 

No bo ja pisze o rowerach w pełni wyposażonych.

 

Kiepska rama stalowa szybko zardzewieje (kiepskie rury i kiepskie lakierowanie), aluminium nawet obdarte z farby nie wygląda na tak "wymęczone".

No tu moge przyjąć wyższosć aluminium. :) Ale przeciętna rama cro-mo już musi naprawdę postać na deszczu żeby się rdza pojawiła.

Poza tym przyjemniej się jeździ na stali.

 

 

Poza tym trzeba jakoś napędzać rynek, wprowadzać zmiany, utrzymywać sprzedaż.

Tak też podejrzewałem. :(

 

Bo stal wizualnie wygląda "biednie" - cienkie rurki.

Moim zdaniem pięknie. Nie to co toporne rury alu. :P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No ale ty jesteś mniejszością - zauważ że większość produktów się rozrasta - czy z powodu racjonalnego czy nie.

Mój pierwszy rower był stalowy (superior mtb), potem aluminiaki i karbon. Teraz ramę z cienkich rur gdybym miał mieć to kupiłbym tytanową - ale raczej nie z powodu filigranowości tylko dlatego że takowej jeszcze nie miałem.

Stal nie pozwala się wyszaleć projektantowi ramy - hydroforming alu czy dowolne kształtowanie profili karbonowych umożliwia tworzenie praktycznie dowolnych kształtów - a to daje indywidualizm w ramach danej marki a ludzie tego potrzebują dziś - z takiego samego powodu produkuje się części w różnych kolorach, czego jeszcze parę lat temu nie było. Zdecydowana większość ram stalowych wygląda podobnie lub tak samo - a to nie jest na czasie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Czekaj czekaj...

czy piszesz "dlaczego roweru na ramie alu tyle ważą" czy " o wyższości stali nad alu i ubolewania na fakt zniknięcia cr-mo z rynku" :)

1. Rowery czy to na stali czy na aluminium czy węgle ważą podobnie bo rama to 15-25% masy całego roweru (bez wyposażenia).

Tak w ogóle lubię jak ktoś (czasem nawet "znawca") podnosi stalówkę i mówi "kurde,jaki lekki a stalowy ?!?"

1a. Uogólnię średnią półką cenową: rama alu 1800 gramów, stal 2200 gramów, carbon 1,4 kg. Różnica między alu i stalą-400 gramów czyli poniżej 4% wartości roweru! Czy już widac jak małe znaczenie w wadze roweru ma rama? Dla przykładu między jednym kompletem gum a drugim kompletem gum (też z gumy hehe) może by 0,5kg czyli więcej niż między ramami.

2. Alu wyparło stal (mówimy chocby o podstawowym cr-mo) ze względów ekonomicznych. Aluminium jest tańsze:

- magazynowanie stali ze względu na korozję wymaga lepszych warunków,

- transport- stal ze swoją gęstością 2-krotnie większą od alu jest cięższa (CZYTAJ-DROŻSZY TRANSPORT),

- obróbka- stal jest dużo twardszym materiałem - narzędzia muszą by trwalsze, twardsze (czytaj droższe) a i tak szybciej ulegają zużyciu itd itp,

- łatwośc projektowania-z alu duzo łatwiej można było wykonac wszelkie odkuwki i odlewy pod fule-wahacze, ramiona itd

A żeby to wszystko ładnie ukryc przed nami - od samego początku piszę się do Konsumenta hasła o lepszej wadze, o nierdzewieniu, o większej sztywności, ostatnio nawet ktoś napisał jako plus "możliwośc hydroformowania" :) Nie wszystko z tego jest marketingowym bełkotem ale walka alu vs stal wcale nie jest przesądzona na rzecz glinu.

amen

 

ps: a ze stalą obecnie jest tak, że ma się dobrze (a nawet ostatnio jakoś lepiej) - trzeba tylko umiec ją znaleźc na rynku zalanym glinem i węglem.

 

ps2: Tobo-jak nie miałeś-nie żałuj :) ja miałem 6lat ( i to niezłą), kumpel podobnie... wróciliśmy do stali :) w dobrej stali "coś jest".

ps3: Tobo-kolory? popatrz na lata 90 i przypomnij sobie to szaleństwo czerwono żółto fioletowe plus srebrne elementy i beżowo czarne opony...Dziś w porównaniu z tamtymi czasami mamy wręcz monochrom :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miałem stalową superiora, jakąś zwyczajną kromo. Intuicja mi podpowiada że dla mnie powrotu do stali nie ma - ogólnie była stalowa bo wtedy stalowe były większością w tanim segmencie. Ja nie dostrzegam uroku takich ram, właśnie z tego powodu który podałem - biedny rozmiar profili. Poza tym jestem gadżeciarzem i nie zależy mi na długowieczności roweru - ręka zaswędziała mnie 5 razy w ciągu trzech lat.

Czy stal ma się dobrze - ani dobrze ani źle. Jest produktem niszowym obecnie i takim będzie i jak każda rzecz będzie miała swoich odbiorców. W tej chwili w ofercie dużych producentów jest to promil produkcji. Pracuję w sklepie treka, stalówki są w kolekcji GF. W zeszłym roku sprzedaliśmy raz jedną sztukę i raz zestaw 5 sztuk, w ciągu trzech lat to było wszystko. Tu wzięcia nie ma, bo o stalową ramę trzeba dbać a tu dla 95 procent ludzi rower jest przedmiotem do bólu użytkowym.

 

Teraz gdybym miał kupić inny materiał to chciałbym tytan.

Przesądzenie walki to wg mnie kwestia wyparcia danego produktu z rynku masowego. Stal na rynku masowym nie trzyma się już nawet w segmencie marketowego makroszitu.

Tak samo było z walką alu - karbon w segmencie topowych modeli rowerów. Gdyby firma mająca duży udział w rynku pozostawiła aluminiowy rower na topie to byłby dla niej prawdziwy "obciach".

Patrzę na to co dzieje się "u mnie" w treku - klient który przychodzi by kupić szosę "środka" zamiast aluminiowego 2,1 często wybiera 3,1 karboniaka - mimo różnicy 40 procent ceny. A mimo że topowe ramy to wg mnie kiszencja jakościowa nie spotkałem się jeszcze z tym by posiadacz takiej przeprosił ramę alu i kupił rower na takiej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Tobo-rozumiem, że piszesz to z "perspektywy" polskiego sklepu (bez urazy).

Stal - rzekłbym - nawet ma się świetnie jak dawno nie miała! Chocby XcR Columbusa będący namiastką materiału genialnego (nie licząc gustów :) ). Albo reynolds 953. I kto jeszcze zarzuci stali (tej najlepszej), że koroduje :)

Stal wraca i to - choc niektórzy tego nie widzą-mocno. I nie tylko mam na myśli środowisko OK które "wyciągnęło" ją na miasta ale i w terenie.

Jak popatrzy się na rynek - wiele firm przynajmniej jeden model ma znów ze stali.

Czy stal zniknęła? Owszem, w kraju biednym kulturowo (choc z dnia na dzień jest lepiej) jak Polska stali nie ma. Jakis Romet, jakiś Superior i jak pozwoli Przedstawiciel GT albo Marin. Zaglądając na tak rozwinięte rowerowo kraje jak UK lub USA można spokojnie stwierdzic że była, jest i będzie. I ma nadal mnóstwo zagorzałych wielbicieli.

 

 

W skali globalnej jest materiałem niszowym. Tak jak analog, średni format albo.. gra na lutni :) Ale zaprawdę wole byc w tej niszy, i cieszyc rękodziełem z pracowni Maestro Rychtarskiego niż konsumentem anonimowego ChingHangKuna :)

I nie chcę byc zrozumiany że piszę, iż jest najlepsza jedyna i słuszna (choc dla mnie taka jest). Piszę tylko, że nie należy o niej zapominac.

 

ps: a o dbaniu stali to jak z ciągłym serwisowaniem hamulców hydraulicznych, przecinaniem przewodów na krzakach i bocianami przynoszącymi dzieci :)

ps: co do "obciachu"- XcR na początku potrafiono spawac raptem w kilku (z tego co pamiętam - 2) manufakturach na Świecie za to 90% Chińczyków umie za to robic ramy z włókna (nie neguję włókna). Co tu jest zatem sztuką a co tanią masówką i obciachem?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja tego nie mówię z perspektywy polskiego sklepu tylko z perspektywy jednego z największych sklepów na świecie sprzedających markę T :)

Oceniam to też z perspektywy całego miejscowego rynku, tego co się na nim oferuje i co ma wzięcie.

 

Co do dbania o stal - przesądy przesądami. legendy legendami ale tu stal nie ma szans. Warunki szkodliwe dla życia ludzi bo przeszkadza hałas rdzy chrupiącej stal :)

Nie wiem czym jest dla ciebie pojęcie "mnóstwo". Patrzę na zainteresowanie lokalnego klienta który jest zepsuty moralnie i ekonomicznie do szpiku pieniężnej kości. Przyjmuję statystyczną popularność produktu jako uśrednioną także dla innych sklepów i obecnej w nich oferty. I aż tak kiepskiej pamięci nie mam ale stalówki mamy na sklepie tylko my.

W segmencie droższych rowerów także aluminium jest w odwrocie - jak wspomniałem wielu klientów wybierając pomiędzy najwyższym aluminiakiem a najniższym karboniakiem wybiera tego drugiego dopłacając 40 procent do ceny aluminiowego.

Żebyś nie zrozumiał mnie źle - ja nic do rudy żelaza nie mam :) Ja tego nie produkuję, nie sprzedaję, nie buduję na tym podstaw ekonomii ani przetrwania mojej rodziny :) Chętnie grzebiąc przy entej karbonowej zdechłej szosie pomacam dla odmiany coś innego, tak jak głaskałem litespeeda ti szosowego :) Ale jak osobiście mam sobie kupić coś nowego na zaspokojenie mojej rowerowej próżności to wybiorę coś karbonowego albo aluminiowego :)

W prasie raz znalazłem artykuł o mikrofakturze rowerowej w Norwegii, raz widziałem (przedwczoraj) rower na 4calowych oponach - chyba stalowy surly. To wszystko.

Nie jestem specem od statystyki ale udział w rynku to może 0,01%.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Tobo :)

bo nam się taka diskutum-polemikum robi :) A chodziło tylko o pytanie "czemu rower na alu.. itd"

 

Mówisz Treka? ok-Treka w Polsce czy jesteś głównym przedstawicielem na Europę? I czy Trek jest odzwierciedleniem rynku?

Za młodu też pracowałem w sklepie rowerowym. Dobrym sklepie. Ale nie o tym.

 

Co do trwałości-naprawdę - trzeba pojeździc lata, całe lata na stali ( w terenie, jako goniec, na szosie) żeby powiedziec "chrupiący odgłos rdzy" :) I wiedziec, że to nie prawda. I trzeba nie znac materiałoznawstwa żeby uznac wyższośc glinu nad stalą (jeśli chodzi o żywotnośc i trwałośc).

Zaglądałeś na 953 albo XcRa? Czy tu jest miejsce na rdzę? A może chcesz fotę mufy ramy Kony po około 8 latach użytkowania :)

Włókno alu, stal -ich płynną zmiennośc na rynku z tendencjami wznoszącymi i opadającymi znam. Ale znam tez wiele wiele firm budujących ramy stalowe.

Wystarczy zajrzec na CRC w ramy sztywne. A jak chce się zobaczyc jak "ma się stal" polecam zaglądnąc na NAHBS.

 

A co do klienta-na dobrą stal stac tylko bogatego klienta, nie tylko w kartę Visa ale i świadomośc :)

 

ps: ja też nie mam nic przeciwko glinowi czy carbonowi, sam mamstal, stal, alu a i carbonowy widelec sztywny w domu się znajdzie - wg mnie to tylko kwestia przeznaczenia.

ps2: błagam - nie pisz, że znasz tylko jakąś norweską manufakturę i surly bo to źle świadczy o Twojej wiedzy (przepraszam). Na szybko? marin, kona, romet, gt, surly, salsa, jamis (od lat niezmiennie dragony), NS, on-one, teraz mniej popularne (w Polszy) - soma, ypson, cinelli, pipedream (oni mają świetne ramy w niezłej cenie), sanderson. I manufakturki jak english cycles (szosówka koło 6 kg na stalowej ramie) lub engine czy naked bikes.

I na koniec wracając do Polski- Rychtarski, Orłowski, Gromada itd itd....

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie zrozumiałeś mnie.

Trek ma w ofercie stalówki. Przez trzy lata sprzedało się 6 sztuk. Gdybam ze znośnym prawdopodobieństwiem że inne sklepy tej marki nie sprzedały w innych miastach więcej takich rowerów. Klient który kupuje taki sprzęt to nie jest dziś statystyczny szary Mrówek, tylko ktoś kto szuka takiego produktu. Tych poszukiwaczy było tylu ile napisałem. Nawiązuję do popularności w skali "lokalnej".

Trek nie jest Najważniejszy, "Najgienialniejszy", inny naj ale akurat na lokalnym rynku jest bardzo mocnym graczem, właściwie najmocniejszym.

W mieście są też inne sklepy które sprzedają to co popularne. Duże marki. Mają też różne ekstrawagancje. W owych sklepach nie ma nawet przykładowych rowerów "na przynętę" a akurat ze sprowadzeniem i postawieniem takich na pokaz nie ma tu problemu. Nie widzę ciekawych stalówek przyprowadzanych na serwis. Nie widuję takich w mieście - to jeśli chodzi o lokalny rynek. Miasto 250 tysięcy mieszkańców, sprzedaż rowerów wg mnie olbrzymia, w tym bardzo duża rowerów ze średniej półki i drogich. Widuję różne ekstrawagancje ale nie dotyczą one stali. Nie biorę pod uwagę obecności na ulicach wiekowych zgnilców. W prasie nie widzę informacji o stali.

Wymieniłeś naście marek - owszem, niektóre z nich są na lokalnym rynku ale jak przeglądam Narodowy Katalog Rowerowy to nie widzę by te marki były oferowane.w całej dostępnej palecie. Nie pytam czy to źle czy dobrze tylko stwierdzam co widzę.

Nie błagaj mnie czy znam tylko jedną norweską manufakturę i surly. Nie piszę o tym co znam tylko o tym co widzę. Nie powiem ci ile macałem treków madone 6.9, bo pojecia nie mam, za dużo było tego plastikowego badziewia, za to powiem ci że widziałem surly na oponkach 4 cale - i nawet pogadałem z właścicielem :) A właściciel nie był Norwegiem.

Jeśli na serwis przyjeżdża coś ciekawego to z reguły przynajmniej na obadanie wpada w moje łapska. Tak było ze wspomnianym tytanowym lajtspidem. Przypuszczam że podobnie jak ten "ekstrawagant" także inni lokalni nie chcą grzebać - z lenistwa - przy swoich ekstrawagancjach i przyprowadzają je na serwis. Albo przyprowadzaliBY gdyby istnieli. Tak średnio, statystycznie.

Nie potrzebuję zdjęć by przekonać się jak sobie radzi stal w lokalnych warunkach. W tutejszych nie radzi sobie zbyt dobrze, równie kiepsko w tutejszych warunkach radzi sobie reszta tablicy Mendelejewa z działu metali. Powiem tyle, że niektóre marki samochodowe wprowadzają zmiany materiałowe i konstrukcyjne na lokalny rynek (informacja z pierwszej ręki po przyjacielsku) żeby za wiele nie dopłacać do serwisu gwarancyjnego i pogwarancyjnego.

Na rowerze jeżdżę obecnie 15ty rok ale moje wyobrażenie o ogólnej trwałości roweru uległo zmianie w ciągu ostatnich trzech lat.

 

Ja nie jestem ani za ani przeciw jakiemukolwiek materiałowi. JA tego czy tamtego nie używam albo nie użyję bo mi się nie podoba. Ekonomicznie byłbym wydolny by stać się posiadaczem (ja jestem chory jeśli chodzi o rowery), świadomość rowerową i wrażliwość posiadam. Stal do mnie nie przemawia, nie gada, nie szepcze, nie mruczy, nie kusi. Jak już to głaskam z żalem kleiny, które czasem się pojawiają - żałuję że obecnie już nie ma nowych. Choć może dobrze że nie ma - bo obecnie dobre wrażenie pewnie i tak by szlag trafił.

 

Nastar - co wynika dla przeciętnego? Przeciętny rowerouser nie jest zainteresowany ramą ze stali więc jemu kompletnie lata koło pióra czemu stal jest bee.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Tobo zrozumiałem Cię :)

Pracujesz w sklepie, jesteś Kimś w nim ważnym, nawet oglądałem Twój rower kiedyś tam i jego niebieskie odmiany :) Mówię poważnie i szacunek Ci.

Po co się spierac. Ty patrzysz perspektywą 250tys miasta, ja globalnie - bo jak sam wiesz i zauważyłeś - u nas lekka posucha. Bo własnie stal jest dla "chcących stali" a nie dla przeciętnego konsumenta, chocby pod sklep podjechał maserati.

Tak samo interesuję się stalą, carbonem (miałem "nieokazję" posiadac Cannona SuperSIXa i właśnie starego treka oclv 9.8), aluminium jak i .. drewnem :)

I też (niestety) jestem nieuleczalnie chory. I nie zamierzam się wyleczyc czego i Tobie życzę :)

 

A dla Nastara-jak widzisz temat się rozwinął, a co ciekawsi i chętni wejścia w stal znajdą tu coś dla siebie.

Z Wielkich zapomniałem dodac Ritcheya! (szczególnie, ze wrócił z 29erowcem), zmniejszych nagielskiego Orange

itd itp...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miałem na myśli kwestię co przemawia na korzyść za jedną i drugą opcją biorąc pod uwagę zrozumiałe i jasne dla przeciętnego zjadacza kilometrów cechy ?

Skoro toczy się dyskusja to niech coś z niej wyniknie dla reszty - inaczej równie dobrze może się ona toczyć na PW/kom/e-mail... ;-)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie zrozumiałeś mnie.

Nie jestem nikim ważnym, grzebię w lokalnych brudach. Nie jestem "skażony" koniecznością ściemniania, opowiadania bajek, zmuszony do wielu rzeczy które dla mnie są (z punktu widzenia osoby kochającej rowery) moralnie wątpliwe - np mówienie że klient stoi przed Najlepszym Wyborem Jakiego Mógł Dokonać :)

Mówię tylko tyle, że patrzę na to co przewija się przez moje i nie tylko moje ręce od trzech lat, tak więc punkt widzenia zmienił się odrobinę w stosunku do 12 wcześniejszych lat osobistych doświadczeń wymienianych ewentualnie z małą grupką "przyjaciół roweru" na lokalnym podwórku.

Mówię tylko tyle, że jeśli coś ciekawego pojawia się na horyzoncie, w zasięgu itd to na pewno zwracam na to uwagę. W zakresie tego czego dotyczy ten temat - czyli stali - nie mam na co, bo się banalnie zwyczajnie nie pojawia.

Patrzę z perspektywy 250tysięcznego miasta z uwzględnieniem czynników które wymieniłeś "A co do klienta-na dobrą stal stac tylko bogatego klienta, nie tylko w kartę Visa ale i świadomośc :)". Lokalnych stać na ekstrawagancje, odmienność, ucieczkę od szarego głównego nurtu - jakkolwiek byś to jeszcze nazwał a jednak tego nie robią. Jak wspomniałem nie dostrzegam takiej ekstrawagancji w ofercie na rynek - w tym przypadku już nie lokalny a ogólnokrajowy, o niegłupiej moim zdaniem pojemności jak na 4-ro milionowy naród. Stal nie należy do popularnych ciekawostek, na których można zawiesić oko.

 

Wiem że odchyły od średniej zależą od narodu i jego stanu ducha, odnoszę jednak wrażenie że jako "zakażony stalą" popadasz mimo wszystko w nieuzasadnioną euforię "dobrzemienia". :laugh:

Ciekawe swoją drogą ile polskie manufakturki wypluwają z siebie rocznie sztuk takich cudów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Nastar ale dyskusja nie poszła w stronę " [rama] stal vs alu" a raczej " [rama] Czy stal jest na wymarciu" a z tego dużo wynieśc się nie da :).

I właśnie Moderatorom proponuję przenieśc od pewnego miejsca dyskusję do nowego tematu o tytule jak powyżej.

W innym przypadku, rzeczywiście nie ma sensu zaśmiecac głównego wątku-szczególnie, że odpowiedź na główne pytanie została już chyba precyzyjnie podana.

Tobo (na koniec) - ale ja nie napisałem, że stal w Polsce ma się dobrze :)

Jeśli dla Ciebie (podana na szybko) lista producentów nadal nie jest świadectwem tego, że stal się sprzedaje, że są nabywcy i chętni, jeżeli takiego stopy jak XcR albo 953 nie robią na Tobie wrażenia to nie będę szukał już innych argumentów. Od strony estetycznej zgadzam się całkowicie-większośc pójdzie na masywne, mięsiste gięte rury przechodzące płynnie jedna w drugą. Kwestia gustu, smaku i opatrzenia (pamiętacie jak na początku 29 fule wyglądały pokracznie?).

Tak-stal ma się dobrze ale piszę to z perspektywy kilkunastu lat obserwowania rynku. Kiedyś było bardzo dobrze, potem była nędza, dziś stal wraca.

Nie zaleje rynku, nie wypcha aluminium (chocby z powodów podanych na samej górze) - jest alternatywą, niszową ale jest.

A co do klienta? Klient wchodzi do sklepu i patrzy co jest. Przed ciekawszymi, bogatszymi, chętnymi czegoś więcej rozpościera się wizje z lśniących katalogów i zapewnia o wyjątkowości. Ale.. jak ma klient kupic, dowiedziec się o ramach stalowych jeśli trafia na takiego sprzedawcę jak Ty Tobo :)

Wyjdzie ze sklepu z węglową wydmuszką (nie twierdzę, że to zły wybór) biedniejszy o kilkanaście tysięcy i świadomością, że nic poza węglem i aluminium nie ma ! ha!

Świadomośc klienta kreuje internet, gazety i sklep rowerowy a Ty jesteś tego cząstką Tobo.

 

Z mocnym pozdRower

I powodzenia w dążeniu do tytanu, mnie to zajęło kilka lat marzeń.

 

Ps: Nie wiem jak jest w Wałbrzychu ale w moim mieście stali trochę jest, sam znam co najmnej 5-6 osób osobiście posiadających stalówki w terene (2xkona, 1 x sector authora, 1x orange, 1x rychtarski, 2x marin).

Ps2: Polecam też (to będzie ślad w skali krajowej) wejśc na podforum 29 i zajrzec na dwa tematy (łatwo znaleźc), o dziwo (jak na głęboką niszę) jeden z nich jest najbardziej popularnym w kręgu 29.

Ps3: Niner, własnie przypomniałem sobie :) No i chromag, i pewnie jeszcze wiele wiele....

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po raz kolejny widzę że nie zrozumiałeś mnie i nie czytasz tego co napisałem.

Ja nie pracuję "z klientami" tylko jako mechanik. Czy napisałem choć jedno zdanie że zajmuję się wciskaniem klientom czegokolwiek? Napisałem, że cieszę się że moja praca umożliwia mi nierobienie tego. W moje ręce trafia więc oprócz produktu nowego do przygotowania dla klienta także produkt z rynku wtórnego czyli na serwis. W tym przypadku jest więc to co sprzedaliśmy my i co sprzedali inni w innych sklepach. Oprócz szarej masy kupującej to co modne i na czasie, w której przypadku sprzedawca ma ogromny wpływ na to, co wybiorą, jest też mała ale jednak istniejąca grupa klientów świadomych, którzy kupują to czego chcą. Takiego klienta się nie ściemnia, bo wie czego chce. Takich klientów przez trzy lata mojej pracy pojawiło się kilku.

Ja nie mógłbym pracować w sklepie, bo musiałbym kłamać i udawać, a ja tego nie lubię szczególnie jeśli chodzi o rowery, bo to moja pasja. Może miejscowym przychodzi to łatwiej bo sprzedany rower nie jest obiektem uwielbienia, owocem oszczędności całego życia itd tylko zwykłym przedmiotem do zużycia, jak papier toaletowy :) Ze względu na charakter mojej pracy nie mam wpływu na to co trafi w moje ręce i nie trafia w nie żadna dobra stal. Gdybym ja sprzedawał w moim sklepie to najwyższym sprzedanym modelem karbonowej szosy byłby jej najniższy dostępny w ofercie model, bo wg mnie jakość wyższych prowokuje do słowotoku składającego się z niecenzuralnych słów :)

Różnica między tobą a mną wynika z tego, że ja inaczej oceniam zwrot "ma się dobrze". To czy tak się ma mógłbyś chyba ocenić jedynie będąc po drugiej stronie czyli pracując w wymienionych firmach i zobaczyć jak radzą sobie od strony ekonomicznej. Gdybam że Norwegowi we wspomnianej norweskiej manufakturze wiedzie się całkiem dobrze, bo to jednoosobowa firma, a produkt rąk jest tu bardzo wysoko wyceniany.

Ja bardziej niż braku stali żałuję likwidacji np kleina - gdy pojawiają się na serwis to mogę przynajmniej pomacać coś, co kiedyś było dla mnie kompletnie niedostępne i w czasie swej świetności wyróżniało się z dwukołowej szarej masy.

W przeciwieństwie do ciebie nie uważam że rower może posiadać duszę :) Dla mnie to jedynie ładniejszy lub brzydszy przedmiot, a zdolność mojego przywiązywania się słabnie systematycznie - jak to określił kolega z pracy "jesteśmy zepsuci łatwym dostępem do zbyt wielu rzeczy". Wolę jednak to co nowe niż to co stare w nowej skórze. Lubię nowe gadżety i chcę zobaczyć jak funkcjonują - czuję że przywiązując się do stali w moim mniemaniu dużo bym stracił. :)

Stopy nie robią na mnie wrażenia - napisałem ci, że tu lokalne warunki robią na nich wrażenie a potem to wrażenie robi na mnie wrażenie jak rower trafia na serwis i jest w kolorze rudym. Oczywiście na rudym można jeździć tak samo jak na niebieskim czy białym, jednak ja cieszę się że taki rudy nie jest mój.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Tobo, Brachu od 2 kółek...

dajmy tej polemice spokój, bo pewnie można by tak bez końca - Ty swoje, ja swoje. Wolę już usiąśc przy dębowym stole przy szklane (szklance a nie aluminiowej puszce :) ) dobrego browaru, ewentualnie wytrawnego ConoSur i pogawożyc o dobrym szlaku, kliencie buraku i "starych dobrych czasach" (nie tylko kleina).

Ja podobno nie rozumiem (i nie czytam) Ciebie, ale Ty pytasz o rentownośc firm (bawiących się stalą) - o ninera? salsę? jamisa? chromaga?a może ritcheya???? no z pewnością lecą na łeb, na szyję :) :)

Piszesz o kolorze rdzy ale też o tym, że nie spotkałeś "dobrej stalówki". I tak naprawdę (czytając bardzo uważnie) oceniasz rynek nie z perspektywy przedstawiciela a serwisanta-to trochę wąskie spojrzenie. Jakie Tobo masz tak naprawdę doświadczenie ze stalą aby wypowiadac się o niej?

 

Jak pisałem powyżej-z mojej strony pass, amen, stop. Zamęczymy temat a z ciekawej dyskusji robi nam się słowotokowy pojedynek.

Żadnego urazu, żadnego cięcia żył w "obronie sprawy".

 

pozdRower

d.

 

Co do kleina - ze źródeł zbliżonych do "wątpliwych"- najdłużej produkowany był na rynek japoński, ale z pewnością to wiesz. Tak w ogóle zniknięcie lemonda,kleina i garego świadczy tylko o "subtelności" i "dbaniu o wiernego klienta" Treka :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Powracając do tematu ... :P jak wspomniał anarchy rama to jeno skromny % wagi roweru. kiedyś mnie sie ktoś zapytał ... a poco dajesz 80zł za oponę ? ta za 20 jest zła ?? Ja mu na to nie wiem bo nie jeździłem na takiej, a kupuje bo nie waży 1kg tylko 500g i ma dobra opinie ;). A on na to co ty tak te gramy liczysz ...

 

To mu zrobiłem rozpiskę, opony ok 700g mniej, przerzutki ok 150g mniej, korba suport ok 100g mniej, koła ok 400g mniej .... i tak licze i licze i wyliczyłem ładnych kilka kilogramów ... i z 15 kg zrobiło sie 10. już wiesz czemu rowery jedne waża dużo inne sa lekkie ?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Powracając do tematu ... :P jak wspomniał anarchy rama to jeno skromny % wagi roweru. kiedyś mnie sie ktoś zapytał ... a poco dajesz 80zł za oponę ? ta za 20 jest zła ?? Ja mu na to nie wiem bo nie jeździłem na takiej, a kupuje bo nie waży 1kg tylko 500g i ma dobra opinie ;). A on na to co ty tak te gramy liczysz ...

 

To mu zrobiłem rozpiskę, opony ok 700g mniej, przerzutki ok 150g mniej, korba suport ok 100g mniej, koła ok 400g mniej .... i tak licze i licze i wyliczyłem ładnych kilka kilogramów ... i z 15 kg zrobiło sie 10. już wiesz czemu rowery jedne waża dużo inne sa lekkie ?

 

To prawda! I generalnie człowiek jest tego świadomy, jednak zapomina o tym, bo przez iles tam lat mu wszyscy ładowali do głowy że rower z alu jest lekki ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Jak pisałem powyżej-z mojej strony pass, amen, stop. Zamęczymy temat a z ciekawej dyskusji robi nam się słowotokowy pojedynek.

Żadnego urazu, żadnego cięcia żył w "obronie sprawy".

Czemu tak emocjonalnie podchodzisz do tematu? Mam wrażenie że jesteś z nim jakoś bardzo uczuciowo związany. Ja nawet nie pomyślałem żeby iść do kuchni po jakikoliek nóż, czy do komórki po siekierę czy topór. Dla mnie to czy tamto to tylko rower. I nie ma duszy.

 

Wracając - słusznie - do korzeni, podany na początku przykład ciężkiego roweru - ich nabywcy z reguły jakoś chyba niespecjalnie przywiązują wagę do wysokiej masy całości (takie wrażenie odniosłem np w przypadku wypowiedzi na tym forum).

Porównywałem właściwości jezdne dwóch rowerów - jeden 7 drugi 14 kilo, tym cięższym identyczną trasę pokonałem w czasie o 3 minuty dłuższym. Wg mnie jest to niewielka różnica a wynik zaskakujący w stosunku od oczekiwanych rezultatów. Najbardziej upośledzała moje starania geometria ramy, pozycja uniemożliwiała tak efektywne pedałowanie jak na lżejszym. Większość tej trasy to płaskie prawie proste odcinki drogi, bez konieczności manewrowania rowerem i przyspieszania. Przykładowy mieszczuch z linka też nie jest rowerem do ekstremalnego użytkowania, więc to że nadal jest ciężki mimo dużo młodszej materiałowo ramy na jego właściwości jezdne nie wpłynie. Z mojego doświadczenia - siła sugestii jest bardzo ważna dla zadowolenia lub niezadowolenia z jazdy. Urwanie z ramy 800 gramów dało mi wielki komfort psychiczny który jednak w najmniejszym stopniu nie przekłada się na zachowanie roweru w typowych dla niego warunkach eksploatacyjnych :) W czasie 2 tygodni urlopu też popełniłem przestępstwo dociążając bardzo rower, którym jazda miała mi zapewnić maksimum przyjemności :) A mimo tego bardzo dobrze się bawiłem.

 

Wracając (jeszcze) do styczności z "dobrą" stalą - wyraziłem się mało precyzyjnie - z dobrą stalą w nowoczesnym wydaniu rowerów mtb, NOWE rowery czyli takie o jakich w temacie (w kierunku w którym się potoczył) jest mowa, nie pojawiają się w zasięgu moich rąk i oczu. Nie oznacza to jednak że nie pojawiają się np wspomniane przez ciebie reynoldsy, columbusy i inne w rowerach starszych - szosowych, trekkingowych, mtb. W tym względzie nie zmieniam mojego zdania i owe cuda nie są oszczędzane przez tutejsze warunki pogodowo-klimatyczne. Ty wierzysz w "magię stali" i ja może też bym wierzył gdybym pozostał w Wałbrzychu, gdzie nie stykałem się z taką agresją czynników zewnętrznych z jaką mam styczność tu. Wrażenie jest dodatkowo pogłębione przez zamianę hobby na pracę, Wiele rzeczy, które kiedyś uznawałem za bardzo dobre teraz często uznaję za wątpliwej jakości. A producent rowerów, które sprzedajemy, niejednokrotnie dziwi się (w autentyczny czy udawany sposób - tego sprawdzić nie mogę) jak jego dzieło reaguje i zachowuje się tu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przykładowy mieszczuch z linka też nie jest rowerem do ekstremalnego użytkowania, więc to że nadal jest ciężki mimo dużo młodszej materiałowo ramy na jego właściwości jezdne nie wpłynie.

To prawda, lub w dużej mierze prawda.

Natomiast rower miejski często się taszczy po schodach (a przynajmniej ja często taszczę) i tu już te kilka kilo robi różnicę...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...