Skocz do zawartości

chester_jds

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    69
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez chester_jds

  1. Jak długo jeździcie z prędkością dostosowaną do ruchu na chodniku, to możesz kazać im się odwalić, bo nie popełniasz żadnego wykroczenia, a wręcz stosujesz się do nakazu. Wykroczenie popełnisz jako opiekun pozwalający dziecku do lat 10, będącemu pod Twoją opieką, na samodzielną jazdę po DDR. Widuję też rozwiązanie hybrydowe gdy ddr jest równolegle z chodnikiem - tata po ddr, a bobo na chodniku. Nota bene "pędzące 40km/h ciężkie elektryki" (a i 50-60 km/h też się zdarzają) to w 99,9% przypadków nielegalne (bo niezarejestrowane/nieubezpieczone) skutery czy motorowery i też ich na DDR nie powinno być. I to, że nic się z tym nie robi, mimo poważnych wypadków z udziałem kierujących takimi bolidami, to prawdziwy skandal. Jakoś autem bez blach wyjechać na ulicę nie ma odważnych, ale takimi elektrodziwolągami na DDR to już setki.
  2. Wydaje mi się, że do końca drugiej dekady XXI w kierownice w tych rowerach były lekko wygięte. Zresztą na stronach Meridy można ściągnąć oryginalne katalogi modeli na każdy rok handlowy i porównać.
  3. Zakładam, że jednak po jakimś przebiegu to po prostu ma prawo się zmęczyć. Roweru nie oszczędzałem, ileś razy przewrócił się i pewnie krok po kroczku się zużyło. A i moja sztyca to 27,2 mm. A tak pękła fatalnie pierwsza rama (rower był z 2014):
  4. @wr81 pierwsze pęknięcie było na fabrycznej sztycy w ramie. Zrobiłem przekładkę ramy, ale sztyca została stara, drugie pęknięcie więc na starej sztycy i nowej ramie. Każde z tych pęknięć to jakieś 3-4 lata i ok. 40 tys km przebiegu. Sztycę na ogół smarowałem, żeby mi nic nie strzelało od niej i bardzo mocno ściskałem (to z kolei konsekwencja smarowania Aktualnie trzecia rama ale ta sama sztyca (lubie ją akurat). Drugie pęknięcie to wybitnie rura podsiodłowa między spawem z poprzeczką górną i obejmą, ale pierwsza to same miejsce spawu było (rura/poprzeczka). Pierwsze objawiło się strzałami w jeździe, drugie poszło na całym obwodzie rury podsiodłowej p-odczas któregoś z upadków roweru (akurat spadł na ziemię uprawną, żaden beton). Miejsca defektu bliskie, ale jednak nieco inaczej, niemniej te okolice warto obejrzeć na wszelki wypadek. Edit: tak, raczej mam bardziej, niż mniej wyciągniętą sztycę na ramie L, chociaż ze wzrostu (175) pasowałaby mi chyba rama M, ale lepiej mi się jeździ na L.
  5. Zwróć uwagę na stan rury podsiodłowej - im wyżej tym dokładniej - mi już tak dwa big nine'y pękły między łączeniem ramy a obejmą, więc to może być pięta achillesowa tej konstrukcji.
  6. Bieżnia (masz na myśli bieżnię dolnego łożyska sterów? tę osadzaną na rurze sterowej?) to rzecz do przekładki. Ściągasz ze starego amora i nabijasz na nowy, dostępnymi technologiami (śrubokręt, narzędzie proste do dolnej bieżni, narzędzie skomplikowane, itd.). Naprawdę żaden rocket science. Jeśli tego nigdy nie robiłeś, uważajtylko przy demontażu amora, żeby Ci się te stery nie porozpadały na składowe elementy, bo potem będziesz trochę główkować, która część w której kolejności (ale w internecie jest wszystko, również to, jak to poprawnie złożyć). Odkręcasz też inne przyczepione do aktualnego amora ruchomości (hamulec - jeśli tarcza o większej od 160 mm średnicy, to również adapter; błotnik, czujnik od licznika, geolokalizator, nie wiem, co jeszcze). Z pewnością jak to poprawnie złożysz, będzie Ci idealnie śmigać. Nie zapomnij o wyczyszczeniu sterów, a potem ich posmarowaniu przy składaniu całości. Zwróć uwagę na wpis @Galvatronwyżej - miej świadomość, że wymieniasz sprężynę na sprężynę. Szału nie będzie, największy może będzie w warstwie estetycznej (no bo naklejka Rock Shox daje więcej punktów lansu, niż taki SR). Też skłaniałbym się do przymierzenia do powietrza. W dowolnym sklepie musisz tylko wyfiltrować prostą rurę, powietrze jako medium ściskane, oś na QR 100 mm i np.: https://www.centrumrowerowe.pl/czesci/amortyzatory-rowerowe/widelce-amortyzowane/?attr[345]=37060&attr[383]=37214&attr[363]=67930&typ-amortyzatora[583]=powietrze-olej A już potem, kto co poleci to pytaj o konkretne modele, różni ludzie mają doświadczenia z różnymi modelami.
  7. Wejdzie. 29 cali koło, prosta rura 1 i 1/8 cala, koło na QR 9 mm, hamulec PM, identyczny skok. Offset w SR jest o pół cm mniejszy od RockShoxa, nie wiem, czy ma to dla Ciebie znaczenie. Tylko zwróć uwagę, że w tym ogłoszeniu mówią, że amor ma nabitą gwiazdkę, bo to "prawie nówka" (pewnie nie zdążyła znaleźć się w jakimś rowerze), więc dobrze by było podać najmniejszą wymaganą długość rury sterowej. Jeśli nie zamierzasz zmieniać nic w geometrii (taki sam mostek, taka sama liczba podkładek pod mostkiem, jeśli są, takie same stery), to starczy, jak zmierzysz aktualną długość tej rury w tym SR i taką podasz jako niezbędne minimum.
  8. Ja mam prawie dwa identyczne rowery - dwa HT w napędzie 2x11. Jeden od dawna modernizowany na alu ramie, drugiego złożyłem w te wakacje na chińskim karbonie, boostowych osiach... w sumie nie wiem, czemu zdecydowałem się na identyczną konfigurację - bo więcej części wspólnych w napędzie? bo lubię taki rower, który już znam? Bo jednak nie mam nic do zarzucenia tej konfiguracji napędu? I teraz mam dwa prawie identyczne i myślę o gravelu, ale żona grozi palcem, bo rzeczywiście w miejscu, gdzie trzymamy rowery już nic nie wejdzie. Ale gravel - jak w końcu będzie - musi być 2x11 oczywiście
  9. Jak nagniesz nieco budżet do 126 EUR (w tym są koszty wysyłki do PL), to: https://www.bike-discount.de/en/custom-made-29/700c-shimano-fh-qc500-ms-cl-10x135mm/dt-swiss-u533-disc-rear-wheel masz Qr 135 mm, centerlocka i micrtospline, 32 szprychy bębenek FH-QC500-MS, obręcz szprychy i nyple DT Swiss Inne rozwiązanie to kupno części (piasta, obręcz, szprychy i nyple), wtedy z pewnością zmieścisz się w budżecie 450 PLN, jeśli zapleciesz je sam, albo zrobi Ci to ktoś za friko.
  10. A ja na lodzie nie hamuję
  11. Wydaje mi się, że w zmieniającym się klimacie coraz mniej jest obaw, że zasypie śniegiem i zamrozi. Wciąż podstawowym problemem chcących dojeżdżać zimą jest po prostu zaczęcie tego robić. Nigdy w swojej 10 letniej przygodzie z dojazdami do biura zimą nie stosowałem żadnych specjalnych opon, ale ja jeżdżę na 2,1 cala całorocznie, więc one już coś w śniegu dają. No i świeży śnieg jest fantastycznym podłożem do jazdy. Gorzej się robi, jak się ubije, wyślizga, albo co gorsza - zamarznie po tym, jak po nim ktoś się przeszedł butami. Wówczas powstaje taka półlodowa twarda i bardzo nierówna, ostra powierzchnia, po której rowery zaczynają się nieźle ślizgać. Zanim zaczniesz wydawać na coś, co będzie Ci się wydawało, że jest nieodzowne do jazdy w śniegu, po prostu spróbuj pojechać na tym, co masz i zobacz, czy to ma sens. Jak obserwuję innych w zimie, to rowery są przeróżne - również te z cieńszymi oponami. I wszyscy dają radę. Oczywiście trzeba wyrobić sobie pewne nawyki, być nieco ostrożniejszym, w szczególności jak podłoże się zmienia, nieco inaczej podchodzić do manewrów skręcania i hamowania. I nie ufałbym, że droga jest nieśliska, jeśli tylko taka oczami się wydaje. Aha, w te 10 lat tylko jeden dzień mnie pokonał - gołoledź taka, że na 200 metrach trzy razy leżałem na boku. Poza tym wywrotki z powodu podłoża w zimie to może dwa incydenty. Generalnie nie jeżdżę "po emerycku", ale moja licznikowa średnia w zimie potrafi spaść nawet o 5 km/h względem tej letniej. Podsumowując - nie bać się niczego, ale mieć respekt do podłoża. I odpowiedni ubiór, natuerlich.
  12. @Brukiew_Niepospolity i znów trzeba pochwalić shimano za narzędzie do dokręcenia tej plastikowej śruby - to takie małe kółko z wyglądającym jak kwiatuszek wielowypustem (pasującym do plastikowej śruby). I po prostu to kółko jest tak małe, że nie da rady tego za mocno dokręcić, bo nie masz takiego chwytu, nie idzie tego mocniej złapać.
  13. Nie bez powodu shimano do lewych korb HT2 daje tylko plastikowe kapselki, żeby ludzie tym nie dokręcali w opór nie wiadomo jak mocno, bo to nie służy do mocowania tylko kasowania luzu poprzecznego korby. Jak się tym plastikiem zakręci za mocno - pójdzie gwint tylko. A Friendy z ChRL dają te alu korki, którymi można o wiele mocniej ścisnąć (tym bardziej, jak się wsadzi tam srogi allen key, a nie to małe plastikowe shimanowskie kółeczko). Anyway, grunt, że działa tak, jak miało działać.
  14. Trochę chaotycznie robisz. Po pierwsze - jaką szerokość ma mufa suportu w rowerze? Ta korba, która kupiłeś, ma identyczne wymiary (jeśli chodzi o długości osi), jak korby MTB, wielowpust też jest tak samo długi), więc w zależności od szerokości mufy, musisz po prostu użyć podkładek (1 lub 3) z jednej lub dwóch stron (jeśli mufa 68 lub 73 mm, dedukuję, że ten rower raczej nie ma 70 mm), ale nie między łożyska i korby, tylko między łożyska i mufę. Walenie podkładkami między łożyska i korby spowoduje, że syf Ci się dostanie do łożysk, to raczej pewne, a co takie ściskanie łożysk podkładkami jeszcze zrobi, to cholera wie. Jeśli miałbyś nieosiowe gwinty w mufie to po wkręceniu łożysk suportu miałbyś poważne trudności z włożeniem osi korby. Jeśli weszła porządnie (z lekkim oporem, ale niewymagającym walenia młotem), to obstawiałbym dobre gwinty. Sam pisałeś, że weszło gładko, z dobiciem ręką - tyle powinno być ok. Ostatecznie oś jest dobrze spasowana z łożyskami więc jakakolwiek niewspółosiowość łożysk winna wyjść w tym momencie. Może te podkladki na zewnątrz powodują inną pracę łożysk, może kompresujesz te łożyska tymi podkładkami, gdy ściskasz korbę nakrętką? Tu mogę tylko zgadywać, bo nigdy nie próbowałem tak się z podkładkami bawić A w ogóle co to za podkładki i skąd je miałeś? One mają 24 mm wewnętrznej średnicy, a ile zewnętrznej? Nie wchodzą Ci czasem pod tego pająka? No i czemu robisz jakieś kombinacje z pająkiem? Nie lepiej kupić po prostu blat na trzy śruby za te kilkadziesiąt PLN od Frienda z ChRL, albo w ogóle inną korbę z pająkiem za sto kilkadziesiąt PLN? Ten pająk ma być interfejsem między mocowaniem na trzy śruby i blatem, który masz? Czy to jeszcze inna koncepcja? Gwint. Ta "fala" to jak rozumiem w przekroju poprzecznym, nie podłużnym? W drugim przypadku chyba nic nie dałoby się wkręcić, więc musi to być nieco więcej do środka (a najpierw nieco mniej). W takim ujęciu jeden wymiar jest złudzeniem, ale mogę tylko podejrzewać, który. Zresztą, jeśli miski się wkręcają i da się to dobrze zamocować, to chyba nie ma co szukać dziury w całym. To nie rozszczepianie atomu, jakaś tolerancja zawsze może być. Jak na moje olałeś podstawy (szerokość mufy!), a chcesz, by kombinatoryka wyższego rzędu zadziałała.
  15. Nie wiem, czy o tym już było, całego wątku nie czytałem, ale w tym segmencie bliżej 150, to można rozważyć również lampę z zasilaniem zewnętrznym: https://allegro.pl/oferta/solarstorm-x3-lampa-rowerowa-3xcree-xm-l-t6-2800lm-17114557792?utm_source=google&utm_medium=product-carousel&utm_campaign=product-listing&utm_content=%2Fkategoria%2Fakcesoria-oswietlenie-rowerowe-16427%3Fstring%3Dsolarstorm Używam tego parę ładnych lat (a w zasadzie sezonów jesienno-zimowo-wiosennych), jak ktoś tu rzekł, nie po to, by walić max mocą, ale by na najmniejszej mieć komfort dłuższego czasu pracy. Ponieważ jestem typowym commuterem (5-6 kkm rocznie commuting, ok. drugie tyle rekreacja), to używam głównie w mieście, a w mieście starczy najsłabszy tryb, w pełnej ciemmności natomiast ten drugi starczy, jak nie pędzi się ponad 30. Trzeci tryb w sumie chyba tylko do robienia efektu "wow" Szkoda, że miganie jest na najsilniejszym trybie, bo wbrew oczekiwaniom zjada dosyć szybko akumulator, czego by się jednak nie oczekiwało po tym trybie. Wady? Brak odcięcia z góry, trzeba kierować w dół, by niue oślepiać nadjeżdżających z przeciwka. No i mieć jakieś miejsce na akumulator. Ten z zestawu można rzepem przyczepić bezpośrednio do ramy, ja włożyłem go do torby na górną ramę i starczy. No i "dedykowany" zasilacz trzeba, bo są chyba 3 czy cztery duże aku 18650, w szeregu, co daje ponad 10V na wyjściu. Grzeje się, ale obudowa jest uformowana w radiator. Kupiłem niedawno do drugiego roweru aliexpresową podróbkę i to nie jest to samo (wbrew deklaracjom, hehe) co oryginalny solar storm. Świeci istotnie słabiej (ale wydaje się, że dłużej). W podróbce nie ma tych elementów z boku zwiększających powierzchnię oddawania ciepła, więc może się bardziej rozgrzewać. Przy koszcie podróbki circa 90-100 peelenów, chyba warto dorzucić trochę grosza do oryginału za circa 150.
  16. A czemu nie, może o takie chodzi? https://www.mtbiker.pl/shop/czesci/stery/klasyczne/ahead-stery-fsa-th-855-p10916.html Jak nie chce Ci się klucza kupować, znajdź cokolwiek co zaczyna się bardzo płasko, może jakiś przeznaczony do zniszczenia nóż, a co można tam włożyć. Cokolwiek, co tam wciśniesz się nada - chodzi tylko o pokonanie pierwszego oporu na ciut poszerzonej rurze sterowej u nasady, jak tym ringiem ruszysz choćby milimetr - potem już łatwo zejdzie. Może wyschło ze smaru i się zapiekło i trzeba jakąś chemią dodatkowo potraktować. @dragonek - na tym filmnie autor akurat wykorzystał te małe szpary w podstawie rury sterowej, by włożyć tam śrubokręt.
  17. w niektórych widelcach są takie małe szparki z przodu/tyłu i można włożyć tam śrubokręt, by podważyć tę bieżnię. Polecam takie narzędzie do zdejmowania dolnych bieżni, kiedyś kupiłem i do dzisiaj służy: https://pl.aliexpress.com/item/1005007211990949.html
  18. Od nowości NIC nie wymieniałeś? Nawet łańcucha??? Kiedyś przeszedłem pewną modernizacyjną drogę, startując od podobnego sprzętu, jak Ty. W 2013 albo 2014 kupiłem jakąś prostą Meridę Big Nine (3x9 biegów), szybko jednak zaczęła wkurzać mnie bardzo miękka korba i tak zmieniając ją na Hollowtecha napęd zmienił się przy okazji na 3x10. Po paru latach przyszedł znów czas na zmiany i modernizacja do 2x11, z tym, że deorowską (czy SLX-owską) 36-26 z przodu upgrade'owałem niedługo potem do 38-26 (i nie jest prawdą, że przednia przerzutka tego nie ogarnia). Razem z kasetą 11-42 (XT na długim wózku, bo całkowita pojemność do obsłużenia tyłem to aż 43T) daje mi to w zasadzie wszystko, czego potrzebuję. Estetyki nie ma w tym do końca, bo przednia przerzutka jest side swing, a rama do tego nie była przystosowana, więc pancerz jest trzymany taśmą izolacyjną w paru punktach. Dziś z oryginalnego roweru pozostała mi sztyca, mostek, kierownica, oraz klamka i zacisk tylnego hamulca. Nawet ramy nie ma oryginalnej (już dwie zajeździłem do pęknięć, aktualnie siedzi trzecia). Ale obecny napęd jest fajny, daje możliwość nieco rozpędzenia się na płaskim (przełożenie 38:11), zarazem można podjechać dość ostro pod górę (wówczas 26:42). W sumie to dla mnie chyba lepszy byłby gravel, ale nigdy nie miałem baranka, a że jestem młodzieżą z lat 90., to wychowałem się na "góralu" i taka geometria mi już przypasowała (ale kusi mnie, by spróbować, koniecznie w napędzie 2x11). Generalnie zapewne fandom "1x" odsądzi wszelkie wieloblaty z przodu od czci i wiary, z kolei strona wielu blatów skrzywi się na jedną zębatkę z przodu. Każdy lubi, co lubi i nie do końca sugerowałbym się, że CI powie obiektywnie. Ja też Tobie tu nie radzę, mówię o swoich doświadczeniach z modernizacją i na czym ją skończyłem. Nie mówię, że to rozwiązanie dla CIebie - sam musiałbyś się przekonać. Napęd "1x" ma jednak wiele zalet a w zależności od osobistych preferencji możesz go pod siebie skroić wybierając rozmiar przedniego blatu (czy wolisz bardziej terenowo, czy płasko). Tylko że mając piastę/bębenek, jaki masz, nie założysz dwunastobiegowej kasety pod microspline, czyli najmniejsza zębatka miałaby i tak 11 zębów. Jedyne, co z pewnością doradzałbym, to wyjście z "kwardatu" w korbie. I warto wziąć pod uwagę, że napędy "2x" w hardtailach zaczynają być wypierane dosyć skutecznie przez "1x" w lepszych grupach, co może niedfługo doprowadzić do braku części zamiennych do "2x". To zresztą kiedyś było powodem zmiany u mnie 3x10 na 2x11, nie było już części w lepszej (czytaj: trwalszej) grupie na trzyblatowy przód. Zresztą jak niedawno składałem sobie drugi rower z chińskiego karbonu, to już miałem niezłe problemy. Na przykład nie dostałem dwurzędowej 170 mm shimanowskiej korby na boosta. Niby na Ali była, ale jak przysłali, to się okazało, że to do zwykłej linii, a nie B2. Jeśli coś zmieniasz, to pomyśl, jaki masz budżet. W praktyce zmieniasz wszystko - manetki, przerzutki, korbę, kasetę, łańcuch. W dobrej jakościowo grupie trochę to zakosztuje, a kiepskiej nie ma chyba sensu w to wchodzić. A jeśli od nowości nic nie wymieniałeś, to może się okazać, że masz obręcze popękane przy nyplach, zużyte bieżnie łożysk w piastach, a więc kółka też może trzeba będzie wymienić. A jak się trzyma widelec - czy może nie należy mu się emerytura? Bo stery to na pewno trzeba będzie wymienić. I tak za chwilę skończysz z nowym rowerem. Serio zrób solidny przegląd, czy czasem potrzeb nie jest więcej i czy to się opłaca. I przejrzyj ramę, czy jest na pewno cała i czy nie ma pęknięć. A jeszcze jedno - jeśli sam sobie te wszystkie prace modernizacyjne umiesz zrobić, to spox, koszt tylko części, ale jeśli musisz to komuś oddać i zapłacić, to serio rozglądnąłbym się za nowym sprzętem. Wyjdzie pewnie niewiele drożej, jeśli to zwykły HT bez napinki, a efekt będzie lepszy.
  19. Dzień dobry, to mój pierwszy post tu, chociaż czytam forum od -nastu lat i do tej pory wszelkie problemy domorosłego mechanika rowerowego załatwiałem wyszukiwajką. Tym razem ani tu, ani nigdzie w internecie nie znalazłem odpowiedzi na moją kwestię. Otóż miałem kiedyś koło Mavic Crossmax (29 cali, tył, 10x135 qr, 24H), w którym po paru (3?) latach użytkowania całorocznego (ca. 20 tys. przebiegu) szprycha z nyplem wyrwała dziurę w obręczy, a przy paru innych otworach były poważne pęknięcia. Obręcz i szprychy poszły na złom, piasta została. I tak po kolejnym roku pomyślałem, że zaplotę sobie na niej zapasowe koło. Tylko powstał jeden problem: typowe piasty do straightpulli, jakie widziałem, miały nieco inną budowę. Szprychy wchodziły nie tylko nieliniowo (czyli jednaq bardziej do środka osi piasty, druga bardziej na zewnątrz tejże osi, w ramach jednego "kołnierza"), ale dodatkowo miały offset - czyli punkt zaczepienia głowki szprychy był "cofnięty" względem punktu na osi kołnierza, od którego normalnie liczyłoby się długość szprychy (i ten parametr wydłużał szprychę). I to jest wszystko ok. Natomiast ta piasta ma szprychy wychodzące parami "od siebie" jak na dołączonej fotce. I moje pytanie sprowadza się do prostej kwestii - jaki tu mamy offset i czy w ogóle tu jest? Według mnie byłoby to 0, albo wręcz liczba ujemna. Niestety w internecie znajduje tylko nowe generacje tych piast, w ogóle z różnymi promieniami na kołnierzach a nawet zaplotami (2 krzyże z jednej strony i słoneczko z drugiej), co powoduje, że nie mogę znaleźć jakichś referencyjnych długości szprych (chociaż i tak do niczego to, bo w końcu do innych obręczy z innymi ERD są one montowane). Zakładając zerowy offset i symetryczną obręcz, różne kalkulatory podają mi 292/294 mm szprychy (znalazłem jakiegoś DT z 24 dziurami, model G 540 DB, pasuje mi na szerokość, ERD 592 mm). Piastę sobie pomierzyłem i wszystko mam, tylko ten cholerny offset, a to działa przecież 1:1 w kontekście długości szprych). Jeśli ktoś miał doświadczenia z takimi piastami i orientuje się, jak podać offset do kalkulatora, byłbym wdzięczny. Gdyby te szprychy nie były tak drogie (czemu prosta szprycha kosztuje dużo więcej od zakrzywionej?), to bym sobie poeksperymentował na pałę, ale nie jestem Rockefellerem Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...