Skocz do zawartości

nossy

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 380
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez nossy

  1. Defy akurat jest dobrym przykładem enduranc'a z zacięciem sportowym. Bardzo fajny sprzęt. Ale pozycja to jedno, a budowa samej ramy, baza kół to drugie. Typowy endurance z większą bazą kół będzie w przypadku normalnych/topowych producentów bardziej komfortowy, bardziej stabilny, ale to wszystko odbywa się kosztem dynamiki, daje uczucie lekkiej ociężałości. Przy mocniejszym depnięciu w pedały taki Propel/Reacto ucieka spod tyłka, a taki Canyon Endurance dopiero zastanawia się co zrobić z mocą, która poszła właśnie w pedały. Na zjazdach większa baza kół przekłada się na większą stabilność, ale nie dotniesz tak zakrętów jak na rowerze z mniejszą bazą kół w podobnym rozmiarze (czyli pojedziesz je z niższą prędkością bo z większą będzie nieco bardziej wynosić). Czyli klasyczny endurance w większości będzie bardziej komfortowy, stabilniejszy, ale bardziej "ociężały" w reakcji na przyśpieszenia. Endurance w większości różnia się w budowie od sprzętów tzw. "racingowych" budową tylnego widelca, okolic środka suportu, główki ramy , samego widelca oraz jego wyprzedzenia. Z tych elementów biorą się różnice w zachowaniu ramy, komfortu, reakcji na przyśpieszenie, prowadzeniu przy większych prędkościach, zjazdach itp. Oczywiście trzeba pamiętać, że każdy rower jest po coś, tu nie ma , że coś jest lepsze, a coś gorsze....chcesz nabijać kilometry bez napinki bierz enduranca, chcesz brać udział w wyścigach, ustawkach, lubisz feeling sztywnej ramy i jej reakcji na depnięcie bierz coś bardziej racingowego. W tym aspekcie bardzo dobrze swoją ofertę mają zbudowaną: Giant, Merida, Canyon, Bianchi. Trzeba o tym pamiętać dokonując wyboru rodzaju samego roweru. Czy na ustawkach i zawodach widzę endurance- oczywiście. Czy objeżdżają roweru aero i racingowe- oczywiście....no bo o wszystkim i tak decyduje noga. Co do samych opon...32c w szosie nawet na kiepskie drogi jest w zupełności wystarczające. Optimum to ciągle 28-30c jeśli chodzi o szybszą jazdę. Do kolarstwa romantycznego...whatever...liczy się fun.
  2. Po pierwsze w temacie masz szosa endurance....a wrzucasz modele bardzo sportowe. To błąd w opisie, czy brak doświadczenia? W linkach masz szosy o bardzo sportowej geometrii z Reacto, Propelem na czele. edit.: Mam tcr'a oraz Propela i mimo tej samej geometrii to są totalnie inne rowery. Tcr jest szybki, wygodniejszy, fajnie pracuje rama. Miałem pare tcr'ów i głównie na nich się ścigałem, mega uniwersalny sprzęt. Dobrze podjeżdża i super zjeżdża.To było dla mnie zaskoczenie bowiem lepiej klei się zakrętów niż Propel o tej samej geometrii- zapewne przez inną sztywność setu , na zjazdach całości w zakrętach pracuje inaczej. Propel natomiast jest sztywniejszy, ale odczuwalnie szybszy na płaskim od tcr'a. Jak Ciebie zerwą z koła to serio zespawanie jest dużo łatwiejsze niż w tcr. Propel jest sztywniejszy przez co mniej komfortowy, ale dużo lepiej zbiera się do sprintu i w połączeniu z karbonowym stożkiem łatwiej utrzymuje się większe prędkości. Oczywiście porównanie robiłem na tych samych kołach i oponach. Na pierwszą szosę do ustawek brałbym tcr'a. Jak widzisz mimo Propela, tak lubię tcr'a , że go sobie zostawiłem (na dłuższe dystanse szczególnie w górach, bardziej strome podjazdy, bruki, szutrowe odcinki wolę tcr'a na szerszym papciu, Propel na szybkie płaskie przeloty, ataki na hopki, lokalne ustawki, komy, segmenty zawody itp.) Tarmac-sztywny, sportowy rower. Canyon-podobnie, taka konkurencja dla tcra w stajni Canyona Reacto- w podstawowej wersji jest bardzo sztywna, lepiej już iść w Propela, albo nową Sculturę. Do zestawienia dorzuć jeszcze Orbea Orca- też dość uniwersalny sprzęt , ale wagowo w podstawie cięższy niż tcr. Z szybkich endurancowych rowerów jest Giant Defy gdyby jednak ta grupa Ciebie zainteresowała.
  3. A zacisk sztycy i mocowanie siodła sprawdziłeś i wyczyściłeś?
  4. @przecietny.kolarz....bo: -tak go definiuje sama Orbea -jako taki jest używany m.in w WT, gdzie jest wyborem na cięższe , górskie etapy. Był tez używany jako CX, ale ze zmienionym przednim widelcem. -sam go tak postrzegam po jeździe na nim- fajnie podjeżdża, zjeżdża, na płaskim (no cóż jest oki, ale brakuje zdecydowanie do np.: Propela i Orci Aero zapewne też). To taki odpowiednik TCR w stajni Orbea. Dobrze wspominam ten rower choć w podstawowej wersji jest cięższy niż wspomniana Scultura czy TCR. Komfort ok. @Jack1....bardzo prosto. Do spokojnego nabijania km po płaskim w nieco bardziej komfortowej pozycji szukasz roweru typu endurance. Jeśli jednak chcesz pojechać na jakąś ustawkę, lubisz przycisnąć, pobijać własne rekordy, nie straszna Tobie bardziej sportowa pozycja szukasz geometrii bardziej sportowej czyli roweru nieco bardziej "race". Sam średnio lubię taką klasyfikację. Dla przykładu taka Scultura to rower sportowy, nieco sztywniejszy, ma krótszą bazę kół więc wymaga nieco więcej uwagi, na zjazdach daje dużo frajdy, do sprintu dobrze się zbiera. Z kolei taki Raymon Kirana ma większą bazę kół co przekłada się na stabilniejsze prowadzenie, na zjazdach jest oki, ale zakrętów nie dociśniesz tak jak na Sculturze itp. Oczywiście to tylko przykład bo jednak Scultura to wg mnie dwie półki wyżej niż ww. Kirana. To wszystko w bardzo dużym uproszczeniu bo to temat rzeka.
  5. Orce jest poza Twoim budżetem więc pytanie czy dopuszczasz te 8k? Druga sprawa do czego ta szosa? Orce to typowy góral z nastawieniem sportowym, scultura typowo sportowy rower. Pytanie zatem, czy wolisz rower o bardziej sportowej geometrii, czy lekko stonowanej jak Giulia GF, czy może Raymon Kirana. Sam wybierałbym pomiędzy Orcą, a Sculturą bo 6999 za tą Sculturę to mega dobra cena. Merida, podobnie jak Giant....totalna topka jeśli chodzi o karbon. Ale geometria bardziej racingowa. Stąd pytanie do czego ta szosa?
  6. Oczywiście....i źle się wyraziłem. Powinno by np.: "Canyonie Endurance"....na CR wskoczyły TCR'y na di2 w podanym budżecie- oczywiście trzeba pamiętać o ograniczeniach gwarancyjnych w stosunku do polskiej dystrybucji- lub je dobrze sprawdzić bo już sam się gubię w tych wersjach.
  7. @Chociemirgeometri nie oszukasz...w stosunku do tcr'a, orca, scultura bedzie duża różnica na podjazdach i zjazdach jeśli chodzi o wersję GR. A co do elektroniki to jak budżet pozwoli to pewnie, że tak....ale w myśl zasady , że sercem roweru jest rama, a koła jego duszą...to ta elektronika ląduje na 3 miejscu w hierarchii potrzeb. Co mi po ultegrze di2 w takim canyonie endurance jak tcr na mechanice zjada go na każdej płaszczyźnie jeśli chodzi o moje potrzeby i preferencje.
  8. p.s. Co do kół to oczywiście w Meridzie tez kolorowo nie jest, również podstawowe. Sama scultura również bardzo zachwalana , ale Tcr bardziej uniwersalny. Z opłacalnych opcji jest jeszcze canyon ultimate cf7 a.50 na karbonowych kołach za 12k, ale nie wiem jak z dostępnością.
  9. Ogólnie to rower albo katowany albo lakier słaby. Korozyjnie jak rower trzymany w środku to nic nie będzie się z tym działo. Możesz jechać do jakiejś mieszalni żeby dorobili Tobie kolor na bazie lakieru samochodowego i aplikować delikatnym pędzelkiem....ale jak wspomniano wyżej....nie będzie to wyglądało dobrze. Albo malowanie całości na jakiś ciekawy kolor co pociągnie niemałe koszty....
  10. Do tego dodaj Orbea Orca, Trek Madone. TCR'ów miałem parę (jednego do teraz mimo posiadania Propela). Co tu gadać....mega fajna rama z dużym potencjałem wagowym, świetny na góry-dobrze podjeżdża, super zjeżdża, wygodny. Dobrze się zbiera do sprintu. Przyjmuje z luzem 32c więc na bruki, szutry też dobry. Minusy-koła średnie, opony raczej bym wymienił na wstępie. Albo po następnym sezonie. Z samych kół i opon urwiesz jeszcze 500-800gram. Wtedy robi się poniżej 8kg.
  11. Jak nie bije przy hamowaniu, szczególnie przy większych prędkościach na zjazdach to luz....jeździć dalej.
  12. Pytałeś czy warto....warto ze względu na relację cena/jakość/wyposażenie jeśli chodzi o Cube. Sam dla siebie pewnie wybierałbym między Giantem, BMC, Cannondalem. Canyona testowałem, mnie nie urzekł, ale bardzo dużo ludzi jest z Canyona endurance bardzo zadowolona. Czy Cube to słaba marka-no nie powiedziałbym.
  13. Warto-szczególnie jeśli chodzi o cube i cannondale...a do tego dorzuć najbardziej sprawdzone endurance czyli giant defy, canyon endurance, bmc roadmachine, merida scultura endurance...przy czym takiego defy i sculturę endurance dzieli duża różnica w geometrii i odczuciach z jazdy.
  14. ....no ale kolega pyta w sumie o gravela, gdzie te mostki z racji geometrii są nieco krótsze....revolt ma 80mm w rozm.L do 191cm wzrostu. VR60 to też taka dziwna hybryda road+. 70mm to faktycznie może nieco krótko, ale do spokojnego toczenia....no można jeszcze z inną kierą próbować.
  15. Ten Romet jak dla mnie geometria bardziej wyścigowa, taki typowy race. Jak szukasz czegoś pośredniego to w tej cenie jest sprawdzona Sensa albo Raymon Kirana (mniej sprawdzona, bardziej endurance). Jeśli nie jesteś obyty ze sztywnym rowerem to lepiej iść w coś bardziej wygodnego/ komfortowego (tutaj pamiętać, że pojęcie komfortu w przypadku rowerów szosowych należy pojmować nieco inaczej). Geometria to jedna, ale praca ramy to drugie. Giant tcr ma taką sama geometrie jak Propel...tylko co z tego jak mimo tej samej geo te rowery zachowują się zupełnie inaczej. Pierwszy jest bardziej komfortowy, podjazdy i zjazdy przyjemniejsze.
  16. @przecietny.kolarz...bo jak Marczyński powiedział ostatnio....dużo więcej napinaczy u amatorów niż zawodowców. Każdy niech robi co chce, jeździ jak chce i na czym chce, kupuje co chce. Dziwne, że ktoś pyta o radę, a niektóre tematy skręcają w jakąś dziwną stronę.
  17. I na co te rozważania jak w jednym roku Degenkolb ogolił Piekło Północy na Giancie Defy (i to jeszcze w wersji totalnego endurance), a kilka lat później Sony ogolił Piekło na rowerze aero Merida Reacto z oponami 32c. @kaido2...tu się zgodzę , sekcje brukową Piekła Przytoku pokonuje mi się lepiej na karbonach slr1 niż na alu dtswiss r511db (rumak ten sam). Ale to dość ekstremalny test.
  18. Nie pitu pitu...tylko pitolenie z tym co piszesz. Nawet w WT widać chłopów z kominami pod mostkiem, pozycje na rowerach czasowych jeśli chodzi kokpit też poszły do góry. Efektywność bierze się z korelacji pozycji aero i komfortu w tym braku naprężeń, ucisków, spięć itp. Oczywiście zapewne przeczytałeś całość....kolega się nie ściga , nie zbiera do sprintu więc komfort dla niego też jest istotny (podobnie jak dla 90% użytkowników rowerów szosowych na świecie bo zapewne tyle się nie ściga) To, że uważasz iż w szosie jest nieporozumieniem to Twoja zdanie. Dla mnie taki Defy jest bardzo komfortowy, TCR komfortowy więc biorę go na dłuższe tripy po górach, brukach, szutrach, a Propel niekomfortowy więc biorę go na szybkie treningu, ataki na hopki, ustawki, zawody itp. Taka luta. Oczywiście możemy przyjąć, że szosa to tylko dla twardzieli, ale gdyby tak było to ciągle jeździłoby się na 23c....no i wiadomo jak nie generujesz tych 300-400wat przez godzinę pod górę, albo 1500 w sprincie to w sumie też po co komu szosa bo sobie może na trekingu lub fitnessie pokręcić.
  19. Mostek ma być tam gdzie ma być, tak samo z jego długością....rower ma pasować. Czasy kiedy wszystko było niżej bo było bardziej Aero już dawno minęły. Z tego co zrozumiałem na pierwszym miejscu ma być komfort. Skoro nie wydajesz na karbonity co wydaję się być w obecnej sytuacji optymalną decyzją to zainwestuj w dobry bike fitting obecnego.
  20. Z tym game changerem to jest tak....w przypadku nowego tcr'a zastąpienie fabrycznego zestawu koła pr2 (waga 1980gram), opony Giant gavia na zestaw koła sl1 42mm 1440gram plus opony Conti gp5000s tr 25c totalnie zmieniło oblicze roweru....generalnie zmiana kół i opon. to najbardziej odczuwalny upgrade roweru. No ale te Twoje koła nie są złe, jak jeździsz po płaskim , nie wykonujesz sprintów, nie masz dużych, częstych podjazdów to może warto spróbować pójść na początek w szerszą oponę na mleku i obniżyć ciśnienie (28-32c). Owszem nie są lekkie, ilość szprych dobra do wagi, którą miałeś, cały układ jest zapewne sztywny, ale efektywny. Dla mnie jeśli chodzi o wygodę , komfort , responsywnośc to w kolejności wygląda to tak: karbonowa dobra rama , dalej sztyca karbonowa, dalej opony i koła. W myśl zasady jeśli sercem roweru jest rama to koła są jego duszą. Wymiana sztycy- to już przegadane.
  21. To jest temat rzeka. Po pierwsze to akurat obręcz dt rr521db to bardzo fajna, sztywna obręcz i idzie na tym zrobić bardzo fajne jak na alu, sztywne koła o wadze ok.1650-1800gram w zależności od piasty i szprych. No właśnie pytanie ile masz szprych, jakie szprychy i piasty i jaka waga setu. To dość ważne w dalszych rozważaniach. Po drugie karbonowa sztyca dużo daje, przerabiałem to u siebie w jednym z rumaków. Mam alu road+ który robi jako szutrówka i tu wymiana sztycy na karbonową sporo dała. No i w tym road+ miałem zestaw kół dtswiss r511, szprychy cx ray, piasty dt 350- fajne sztywne koła, które kiedyś miałem innym karbonowym sprzęcie startowym. I tutaj wymiana kół na zestaw mavica allroad S (cena 870zł na CR waga 1770gram) sporo wniosła do komfortu. Być może do sprintu zbierają się nieco gorzej, ale to serio bardzo komfortowe koła z bardzo cichą piastą (też jest Ratchet) i zarazem bardzo fajnie się toczą. Więc może to jest jakaś droga.... Po trzecie ostatnio nieco komfortu dodałem sobie w Propelu z karbonowymi kołami slr1- prosty zabieg opona Conti gp5000 s tr 28c , mleko i 4,5 bara ciśnienia. Jeśli asfalty kiepskie, a waga Twojego zestawu Twojego zestawu to 1700-1800gram to może opony 30-32c na mleku. Conti gp5000 s tr będzie szybkie, Vittoria corsa next nieco wolniejsza, ale bardziej komfortowa. Ale znowu wracamy do pytania-jakie dokładnie masz koła? Po czwarte-karbonowe koła. Czy dodasz komfortu to nie wiem bo nie wiem co masz. Jeśli jeździsz po płaskim to stożek 50mm będzie oki, ale może być sztywniejszy. Jeśli jeździsz po górach to stożek 35-40mm. Generalnie stożek 38-42 uważam za najbardziej uniwersalny, szczególnie dla niewprawionego amatora. Przy tym budżecie celuj w polskie koła Evanlite, No Limited, Vinci. W jednym sprzęcie (karbonowy TCR) jeździłem na alu dt Swiss r511 i karbonowych kołach slr1. Na płaskim różnica przy stałej jeździe to może 1-1,5kmh , średnia pow. 30kmh, ale kiedy w grę wchodziły zawody, ustawki to tutaj znaczna przewaga karbonowych stożków 42mm. Na podjazdach też lepiej, na zjazdach....no tutaj lepiej wypadał niższy stożek dtswiss r511 szczególnie jak mocniej wiało. Po piąte- rama. Emonda to bardzo fajna rama nakierowana na podjazdy, ale z alu nie wyciśniesz tyle co z karbonu. Komfort idzie z całego zestawu z kołami włącznie. Chcesz wydać 4k na nowe koła. To ja wolałbym karbonową ramę endurance, na alu kołach z oponami 28-30c na mleku (czyli opchnąć obecny rower i dołożyć wspomniana kwotę do nowego rumaka).
  22. No w tym budżecie ma to akurat bardzo duży sens. Bo tutaj masz często no name'owe ramy od nie wiadomo kogo, często ciężkie, z dużą ilością materiału przez co endurance potrafią być sztywne jak kark dzika vs przemyślane ramy, które w niskim budżecie oferują lżejszą wagę i lepszą pracę ramy. Druga kwestia to gwarancje...2-3 lata vs dożywotnia. Oczywiście raczej nikt rowerem do końca życia swojego (lub końca marki jak w przypadku Rondo) jeździć raczej nie będzie, ale 5-10 letnie romanse nie są niczym rzadkim. @zlatan Co do udziwnień i pktnr 4 oraz kolejnego akapitu. Faktycznie- trzeba szukać rumaka z zewnętrznym prowadzeniem linek, okrągłą sztycą, normalną sterówka, mostkiem....a nie czekaj....już się takich prawie nie robi. Pozostaje szukanie leżaków magazynowych- choć nie oznacza to, że będą to złe rowery. Czy wewnętrzne prowadzenie linek jest aż takim dużym dyskomfortem...no nie. Owszem- serwis, zapłacisz nieco więcej w przypadku normalnego roweru (w Madone nieco więcej), ale będzie to czynność raz na jakiś czas, a nie raz w roku....ja mam to gdzieś, ktoś inny nie. Świat idzie do przodu, nic z tym nie zrobisz...
  23. Jest Canyon Endurance....ale ode mnie głos na Defy. Bardzo dynamiczny rower, a przy tym wygodny, D-fuse daję radę nawet w podstawowych wersjach. Prowadzenie wewnętrzne jednak daje radę wizualnie...nawet jak patrzę na swojego Propela ze zintegrowanymi i Tcr z kablami na wierzchu to jednak nawet dla mnie (gdzie miałem to gdzieś) jest różnica. Oczywiście integracja pociąga za sobą jakieś konsekwencje no bo w przypadku grup manualnych jest tam tych przewodów trochę, ale w Giancie jakoś to wszystko dobrze działa. Jak chcesz obniżyć pozycję kokpitu, czy zmienić mostek to jest więcej zabawy, ale to raczej czynność jednorazowa więc jak stać Ciebie na rower za ok.8 kafli to stać tez Ciebie na ta czynność serwisową i tyle. Nie widzę powodów dla których należy się tego bać. Jeśli chodzi o karbon to wiadomo Giant , czy Merida to jest topka niezależnie od użytego karbonu. Warto rozkminić gwarancje w CR na Gianty i inne rowery. Jakość ramy zapewne nieco lepsza niż w przypadku Sensy Giulia GF, Raymon Kirana co widać zresztą po wadze roweru, gdzie w Giancie też nie masz lekkich kół i opon. Ale Defy na wstępie jest już w tej grupie cenowej przyzwoicie lekki.
  24. Z tymi wszystkimi urządzeniami pomiarowymi to jest tak, że nawet certyfikacja, świadectwo pomiarowe z akredytowanego labo nie gwarantuje sukcesu. Pracuje na miernikach grubości lakieru, chropowatości, stopnia połysku, rozkładu temperatur i fajnie to wygląda przed klientem, ale w chwili grubszej sprawy zawsze powraca temat faktu, że świadectwo przeważnie jest ważne rok, ale dany miernik mógł się rozkalibrować nawet 3 dni po pomiarze w wyniku złego użytkowania, przechowywania....co druga strona skrzętnie wykorzystuje. Niestety w przypadku autora....rozumiem racje i pretensje autora, ale żyjemy jeśli chodzi o ład prawny w państwie z dykty więc siłą rzeczy sklep prosi o logiczny dowód na to, że nie przekręcił z siłą miliona nM.....co oczywiście jest nie do udowodnienia. A pewnie gagatków/ wykorzystywaczy mają za trzęsienie więc do każdego tak podchodzą-co jest oczywiście słabe. Raczej liczyć trzeba na jakieś polubowne rozwiązanie w drodze negocjacji bo w sądzie to będzie raczej dłuższa batalia. Nie pozostaje więc autorowi nic innego jak szerzyć światu "dobrą" nowinę o CR.
  25. Wszystkie podpowiedzi masz powyżej. Z podanych Boardman napędowo to już dziadek, rama może być bardzo sztywna-szczególnie jak na debiutanta na szosie. Tego bym odpuścił. Van rysel rozsądny wybór, dość prosta ciosana rama. Giant-bardzo fajna , lekka alu rama. Wygodny i szybki, z tego co widzę to ma karbonową sztycę (warto sprawdzić u sprzedawcy). Koła trochę lepsze w v.ryselu. Mi geometria Gianta leży więc gdyby cena zeszła na 2500 to bym dopłacił, a jak traktujesz to jako entry levelowanie i chęć sprawdzenia się na szosie mniejszym kosztem to v.rysel. W kwocie 2500-3000 znajdziesz już jakieś karbony jak te wymienione wyżej. I teraz dość istotne-rozumiem, że chcesz robić treningi z synami, którzy trenują....no więc to nie będzie nudna jazda w "tlenie", pewnie będą chcieli sprawdzić "starego" więc możesz potrzebować roweru nieco bardziej responsywnego, szybszego....z alu ten content choć to niby endurance, albo szukaj jakiegoś karbona jak te wyżej wymienione. No i warto pomyśleć o szybkich oponach bo to najtańszy tuning roweru..... Jeśli szukasz roweru bardziej sportowego z zachowaniem jakiegoś komfortu to warto pomyśleć o Giant tcr, Trek emonda....tcr'y z lat 2016-2019 na zwykłych hamulcach obręczowych na tigrze lub s.105 chodzą od 2500-3500 a to już bardzo fajny sprzęcik. https://www.olx.pl/d/oferta/giant-tcr-advanced-2-rozm-m-CID767-ID17dMSu.html?isPreviewActive=0&search_reason=search|organic&sliderIndex=0 ....coś jak ten tylko z siodłem😀. Dla Ciebie rozmiar raczej m/l. Rozkminy w stylu co lepsze na góry, płaskie, gorszą pogodę znajdziesz u góry....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...